niedziela, 26 marca 2017

Recenzja - Cela 7

"CELA 7" - Kerry Drewery 

Recenzja przedpremierowa! 
Premiera książki 29 marca 2017r.

Zamordowano uwielbianego przez tłumy celebrytę. Zatrzymana na miejscu zbrodni szesnastoletnia Martha Honeydew przyznała się do winy i zajęła miejsce w celi śmierci.
Przyszła pora, aby sprawiedliwości stało się zadość.

O losie dziewczyny decydują widzowie reality TV, którzy mają siedem dni na rozstrzygnięcie, czy oskarżona ma żyć, czy umrzeć. Nie ma już sędziów – jest publiczność z telefonami w ręku. Sprawa budzi ogromne emocje, bo po raz pierwszy w historii programu w celi śmierci znalazła się nastolatka.

Martha uparcie twierdzi, że jest winna, ale czy to ona pociągnęła za spust?
A może rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana niż obrazy, którymi karmią nas media?



"Cela 7" zaintrygowała mnie samym opisem. Fabuła książki wydała mi czymś bardzo ciekawym i nowatorskim. Dziewczyna oskarżona o zabójstwo celebryty to nie jest typowy pomysł na książkę dla młodzieży. Dodajmy jeszcze, że o karze jaka czeka nastolatkę decydować będą widzowie programu telewizyjnego. Czyżby troszeczkę pachniało Igrzyskami Śmierci? - Niekoniecznie. Podobnie, ale to zupełnie inna historia, która ma szanse na wybicie się spośród innych powieści ze swojego gatunku. 

Nastoletnia Martha zostaje osadzona w celi śmierci. Dziewczyna jest oskarżona o zabójstwo bardzo popularnego celebryty i przyznaje się do zarzucanych jej czynów. Jednak czy to naprawdę ona stoi za tym morderstwem? Nie wiadomo i bardzo trudno będzie się tego dowiedzieć, ponieważ nikt nie prowadzi w tej sprawie śledztwa. Nie ma świadków, zeznań, dowodów, a o winie dziewczyny zdecydują telewidzowie. 

Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy i niespotykany. Jest ciekawie właśnie ze względu na nietypowy sposób wymierzania kary. Kilkadziesiąt tysięcy osób siedząc w swoich domach za pomocą głosowania zdecyduje czy ktoś zostanie uwolniony czy umrze. To bardzo przerażająca perspektywa przyszłości. Oby pozostała tylko fikcją literacką. 

Narracja w książce prowadzona jest z perspektywy kilku osób. Martha jest tylko jedną z kilku. Oprócz jej słów czy myśli słyszymy także Eve i Isaaca. Pomiędzy rozdziałami poświęconymi właśnie tym bohaterom czytelnik ma okazję przeczytać coś w rodzaju relacji na żywo transmitowanej dla telewidzów. Liczne retrospekcje w książce pozwalają na dokładne zrozumienie fabuły i poznanie nowych faktów. Dzięki temu mamy o wiele szerszy obraz całej sprawy. Mimo, iż książka ma właściwie jeden wątek to bardzo fajnie się ją czyta. Autorka postawiła na jedną kartę, jedną sprawę i bardzo dobrze się na niej skupiła.

Wielkie ukłony w stronę autorki za to, że wykreowała bardzo poważny i inteligentny świat. Przerażający, ale mimo wszystko bardzo dobrze przemyślany. Wydaje mi się, iż nie jeden czytelnik czytając "Celę 7" będzie zastanawiał się nad słusznością tego co go otacza. Być może nawet doceni to, w jakich realiach żyje. Jednak bądź co bądź żyjemy w czasach gdzie o winie domniemanego przestępcy decydują twarde dowody i zeznania świadków. Zupełnie inaczej niż w świecie Marthy.

ówna bohaterka jest bardzo dzielną i nietuzinkową osobą. Naprawdę bardzo polubiłam Marthę za jej upór i determinacje oraz siłę. Dziewczyna przyznała się do winy, do zabójstwa choć wiedziała jaka czeka ją kara. Wydaje mi się, że musiała być ona bardzo odważna. Nie wiem ile osób będąc na jej miejscu zrobiło by to. Ilu z nas byłoby stać na takie poświęcenie. Chciałabym kiedyś poznać Marthę, porozmawiać z nią i zapytać o wiele rzeczy, które nie dają mi spokoju. Myślę, iż byłaby to jedna z ważniejszych rozmów w moim życiu. 

Bardzo cieszę się, że taka książka powstała. Jestem bardzo zadowolona z tego, iż mogłam ją przeczytać przedpremierowo. Naprawdę zachęcam do sięgnięcia po nią gdyż nie jest to zwyczajna młodzieżówka. "Cela 7" nie powiela żadnych schematów jakie dotąd obserwowaliśmy w powieściach z tego gatunku. 


Zapraszam wszystkich serdecznie na stronę poświęconą Celi 7  
 
Wydawnictwo - Sonia Draga; "Młody Book!" 
Data premiery - 29.03.2017 
Liczba stron - 472 


Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga! 

czwartek, 23 marca 2017

Recenzja - "Sekrety Roślin"

"SEKRETY ROŚLIN. PRZYRODA UCHYLA LISTKA TAJEMNICY" - Anne-France Dautheville


Na powierzchni Ziemi i do głębokości pół metra pod powierzchnią wody żyje od 350 tysięcy do 400 tysięcy gatunków grzybów, porostów, glonów i innych roślin. Ich sekrety są zadziwiające. Irys, na przykład, potrafi przestraszyć nawet… bizona. Zazdrosny koper włoski nie lubi sąsiedztwa innych gatunków – gdy tylko wyczuje intruza, wypuszcza substancje, które spowolnią jego rozwój. Kwiaty wydzwaniają godziny. Rośliny mówią, słuchają i wcale nie są unieruchomione w swoim podłożu. Porozumiewają się, wydając sygnały dźwiękowe pod ziemią, podobnie jak delfiny w morzu. Gdy do nich mówimy, rosną szybciej. I lubią dalekie podróże. Widliczka, zwana różą jerychońską, wprawiana w ruch podmuchem wiatru toczy się dziesiątki kilometrów, zanim zapuści korzenie.

Książka, którą widzicie powyżej to prawdziwa gratka dla miłośników ogrodnictwa i roślin. Dla tych którzy uwielbiają babrać się w ziemi na działce, a także dla tych którzy lubią swoje domowe ogródki pełne kwiatów. Rośliny - bo to właśni o nich jest mowa - są bardzo skomplikowanymi stworzeniami, nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jak bujny i ciekawy jest ich żywot. 

Dzieci w przedszkolu wiedzą już, że bez roślin nie byłoby życia na Ziemi. Wszystko co zielone - kwiatki, trawy, krzewy i drzewa - wszystko to produkuje ogromne pokłady tlenu. A cóż to tlen? To wszyscy wiemy - magiczny pierwiastek dzięki któremu oddychamy. 

Autorka książki - Anne-Frnace Dautheville poprzez swoją pasję i zamiłowanie do roślin przedstawia nam krótko o wielu z nich. "Sekrety Roślin" można traktować jako poradnik, a także jako zbiór ciekawostek, o których być nie mieliśmy pojęcia. Na początku otrzymujemy od autorki garść ogólnych informacji na temat genealogi i klasyfikacji roślin. Następnie przechodzi do opisu konkretnych roślin, choć robi to w sposób odwrotny niż podręcznikowy. Pomiędzy poszczególnymi podrozdziałami znajdują się bardzo ciekawe fragmenty w ramkach zatytułowane "Moja babcia powiada..". W książce bardzo często możemy natknąć się na różne historie i mity dzięki, którym autorka wyjaśnia nam znaczenie danej nazwy i jej pochodzenie. Całość uzupełniają przepiękne rysunki i ryciny przedstawiające wszystko co zielone. Taka forma nie tylko dostarcza licznych ciekawostek, ale rówież cieszy oko czytelnika. 

Autorka przekazuje wiedzą w sposób bardzo lekki i przyjemny - jak przystało na prawdziwą miłośniczkę roślin. Nie znajdziemy tu typowych, suchych faktów rodem ze stron internetowych, ale ciekawe opisy, który działają na wyobraźnię czytelnika. Na kartach książki poznamy różne rośliny - te lubiące samotność, a także te żyjące w grupie. Zdziwić by się mogli Ci, którzy uważają, iż życie roślin jest nudne. Nic bardziej mylnego. Rośliny są tak samo skomplikowane jak ludzie i mają dużo do powiedzenia na wielu płaszczyznach. Roślina może nas uleczyć, ale może też zabić. Warto wiedzieć co i kiedy można zrywać oraz w jaki sposób to wykorzystać

"Sekrety Roślin. Przyroda uchyla listka tajemnicy"  to przebarwnie wydana książka dla miłośników roślin oraz innych ciekawych świata osób. 


Wydawnictwo - Literackie 
Data wydania -16.03.2017 
Liczba stron - 144 



Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackie!  

niedziela, 19 marca 2017

Recenzja - Grób mojej siostry

"GRÓB MOJEJ SIOSTRY" - Robert Dugoni 


Tracy Crosswhite przez lata kwestionowała fakty dotyczące zniknięcia jej siostry. Nie wierzy, że Edmund House, przestępca seksualny oskarżony i skazany za zamordowanie Sary, jest faktycznym sprawcą tej zbrodni. Licząc, że uda jej się odnaleźć prawdziwego mordercę i wymierzyć sprawiedliwość, Tracy wstępuje do policji i zostaje detektywem w wydziale zabójstw w Seattle, poświęcając się bez reszty tropieniu przestępców.
Gdy ciało Sary zostaje odnalezione w pobliżu ich rodzinnego miasta na północy Gór Kaskadowych w stanie Waszyngton, Tracy ze zdwojoną energią rzuca się w wir pracy, by odnaleźć odpowiedzi na pytania, które dręczą ją od lat. Szukając prawdziwego zabójcy siostry, odkryje tajemnice, które podważą jej wspomnienia z przeszłości, i otworzy drzwi śmiertelnemu niebezpieczeństwu.


"Grób Mojej Siostry" zaintrygował mnie swoim opisem i przepiękną oprawą graficzną. Koniecznie musicie zajrzeć do wnętrza tej książki i zobaczyć cudowną wklejkę, która dodaje małego dreszczyku emocji. Thriller to gatunek literacki po który sięgam od bardzo niedawna. Cały czas poznaję książki i opowieści z tego gatunku, a taką właśnie jest "Grób mojej siostry".

Cedar Grove to małe miasteczko, którym przed dwudziestoma laty wstrząsnęła tragiczna wiadomość o zaginięciu i prawdopodobnym morderstwie Sary Crosswhite. Ta młodziutka dziewczyna przepadła bez śladu pewnego wieczoru pozostawiają na boczne drodze swój samochód. W procesie poszlakowym skazany został Edmund House, lecz czy to on faktycznie stoi za morderstwem Sary? Tracy - starszą siostrę Sary, poznajemy w chwili jej powrotu do miasteczka, gdy w sprawie sprzed lat pojawiają się nowe dowody - odnaleziono ciało zaginionej dziewczyny. 

Książka Roberta Dugoni napisana jest w narracji trzecioosobowej. Pomiędzy rozdziałami autor wplata fragmenty retrospekcji, które dotyczą wydarzeń rozgrywających się od momentu zaginięcia Sary. Pokazuje to czytelnikowi szerszy obraz całej sprawy i daje możliwość na wypłynięcie wszystkich niejasność na światło dzienne. Powieść składa się z dwóch części podzielonych na krótkie rozdziały. Mniejsza forma fragmentów sprawia, że książkę czyta się dużo szybciej. 

"Grób mojej siostry" rozkręca się powoli. Na początku autor troszeczkę zasypuje nas nazwiskami policjantów i mieszkańców Cedar GroveMomentami czytelnik może czuć się przytłoczony nagromadzonymi nazwami, ale bardzo szybko okazuje się kto zostaje z nami na dłużej. Są bohaterowie, którzy stanowią tylko drugi plan całej historii, a są tacy jak Tracy, Daniel O'Leary czy Calloway - oni niewątpliwie będą zamieszani w całą sprawę dużo głębiej. Gdy już przebrniemy przez pierwsze kilkadziesiąt stron zauważymy, że ta historia naprawdę wciąga. Ja w takim właśnie momencie zdałam sobie sprawę z tego, iż jestem bardzo ciekawa co stało się z Sarą i kto stoi za jej zabójstwem. 

Robert Dugoni umiejętnie wprowadza czytelnika w stan zainteresowania. Początkowo akcja rozgrywa się powoli, ale z czasem zaczyna pędzić na przód tak, że trudno ją dogonić. Na koniec okazuje się, iż "Grób mojej siostry" to świetny thriller, który czyta się jednym tchem. Jest to zasługą bardzo przystępnego języka jaki posługuje się autor, a także niespodziewanych zwrotów akcji. Fabuła powieść jest bardzo dobrze przemyślana pod każdym względem

"Grób mojej siostry" - bardzo dobry thriller na jaki od dawna czekałam. Jestem usatysfakcjonowana całą intrygą i historią Sary oraz jej zawziętej siostry - Tracy. 


Wydawnictwo - Albatros 
Data wydania - 8.03.2017 
Liczba stron - 400


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros.     

czwartek, 16 marca 2017

Recenzja - Akuszer Bogów

"AKUSZER BOGÓW" - Aneta Jadowska 


Wszystko, w co wierzyła, okazało się kłamstwem. Nie wie już, kim jest ani czemu przez większość życia karmiono ją bredniami. Była mistrzynią fałszywych tożsamości, a teraz na niczym nie zależy jej tak mocno, jak na poznaniu tej prawdziwej.
Zdradzona przez najbliższych, ścigana przez płatnych zabójców i nękana przez domagające się uwagi duchy przeszłości, rusza do kolebki wszystkich strachów – do magicznej Norwegii, gdzie wszystko się zaczęło.

Tam czekać będą na Nikitę ludożercze trolle, boskie pszczoły, niespuszczające jej z oka kruki i tajemniczy Akuszer Bogów. Odpowiedzi oczywiście też – ale czy takie, jakich oczekuje?

Jedno jest pewne: nie będzie to spokojna i sentymentalna wyprawa do źródeł. 


"Akuszer Bogów" to druga (długo wyczekiwana przeze mnie) część z serii Anety Jadowskiej opowiadająca o przygodach Nikity. Recenzję pierwszej części - "Dziewczyny z dzielnicy cudów" możecie przeczytać tu . 

Aneta Jadowska nie próżnuje. Od początku wciąga czytelnika w świat pełen przygód, ale też pełen niebezpieczeństw. Już po pierwszym rozdziale zauważamy, iż "Akuszer Bogów" będzie czymś niezwykłym oraz, że zapewni nam rozrywkę na wiele godzin. Energia i magia, które emanują od książki można dostrzec już po okładce. Oprawa graficzna książki jest wprost cudowna i bardzo cieszy oko czytelnika. Godne uwagi i zainteresowania są też ilustracje wewnątrz książki, który autorką jest Magdalena Babińska. Podobnie jak przy pierwszej części tak i tutaj rysunki stanowią świetne uzupełnienie treści książki .

Kolejny raz wyprawiamy się wraz z Nikitą w podróż pełną przygód. Tym razem czeka na nas przepiękna Norwegia. Co tam się wydarzy? Jak to wszystko wpłynie na życie Nikity? Czy dziewczyny w końcu dowie się prawdy o swoim pochodzeniu? Czy znajdzie kogoś na kim będzie mogła polegać? Na te pytania odpowiedź odnajdziemy w cudownej scenerii Wysp Północy. Krajobraz Norwegii cieszy oko czytelnika do tego stopnia, iż czasami można pozazdrościć Nikicie przygód. Na jej drodze czeka wiele dziwnych i niebezpiecznych stworzeń, a z nimi na pewno nie chcielibyśmy się zadawać. Piękna przyroda i fantastyczne zwierzęta czy to jest dobry pomysł na fabułę książki? - jak najbardziej. Doskonale wie o tym Aneta Jadowska, która zabiera czytelników właśnie w takie magiczne miejsce. 

Jeśli chodzi o oprawę literacką książki to autorka stanęła na wysokości zadania i utrzymała poziom z pierwszej części. "Akuszer Bogów" to po prostu świetna kontynuacja serii, z którą chętnie zostałabym na dłużej. Styl pisania autorki jest lekki i bardzo przyjemny. Choć książka należy do gatunku literatury fantastycznej bardzo łatwo jest się w niej odnaleźć. Magia przeplata się z realizmem dzięki czemu całość jest przystępna dla odbiorcy. 

Aneta Jadowska stworzyła bardzo fajną serię fantastyczną, która z tomu na tom zdaje się być coraz lepsza. Nie ma na co czekać - trzeba czytać i czekać na kolejną część. Polecam. 


Wydawnictwo - SQN 
Data wydania - 15.03.2017 
Liczba stron - 384 



Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN  

 

poniedziałek, 13 marca 2017

Recenzja - Dzisiaj rozmawiamy o Pani

"DZISIAJ ROZMAWIAMY O PANI" - Agnieszka Nabrdalik 

Recenzja PRZEDPREMIEROWA - PREMIERA KSIĄŻKI 16 MARCA 2017

Monika Gawlińska, Alicja Kapuścińska, Wacława Myśliwska, Karolina Niedenthal, Jolanta Pawlik, Anna Religa, Wiesława Starska… Były i są żonami, matkami, kochankami, powiernicami i gospodyniami… Przez całe życie z wyboru stały w cieniu sławnych mężów. Czy aby na pewno? Czy są szczęśliwe? Czują się spełnione jako kobiety, uczone, artystki?

 "Dzisiaj rozmawiamy o Pani" to zbiór wywiadów, które przeprowadziła i spisała Agnieszka Nabrdalik. Na pytania autorki odpowiadają kobiety, których los bardzo mocno doświadczył, lecz także dał im szanse na życie u boku sławnych i kochających mężczyzn.


Każda z kobiet, które zdecydowały się na wywiad jest lub była żoną mężczyzny, którego nazwisko na zawsze wpisało się w serca Polaków.  Przez wiele lat były one ostoją i pocieszeniem dla swoich mężów. Często stawały się inspiracją do sztuki, muzyki oraz pracy naukowej. Niektóre z nich musiały się już niestety pożegnać z ukochanym mężem, ale nadal są oni blisko ich serc. Anna Religia nadal używa telefonu zmarłego profesora, ponieważ jego rzadki dźwięk wywołuje w niej znak życia od męża - jakby on sam się odzywał. To jeden z najbardziej wzruszających momentów podczas czytania "Dzisiaj rozmawiamy o Pani". 

Wszystkie Panie, o których czytamy w książce Agnieszki Nabrdalik są pełnymi życia i pasji kobietami. Choć wydaje się, że żyją w cieniu swoich mężczyzn to nie do końca jest to prawdą. Same mają hobby, pasje, pracują i uczą się każdego dnia na nowo odkrywać świat. Często opiekują się dziećmi, domem czy ogrodem, a innym razem zamieniają się w specjalistów od  PR swoich mężów. To one sprawiają, że mężczyźni po długim dniu pracy, zmęczeni i zestresowani odnajdują w domu ciepło i miłość, których tak brakuje w ciągu dnia. 

Wiele z tych kobiet od dawna prowadzi swoje życie zawodowe nie bacząc na szum, który otacza ich mężów. Robią one własną karierę w świecie literackim czy naukowym. Sławny mąż nie musi być przeszkodą w dążeniu do własnych planów i realizacji ambicji. Każda kobieta ma do tego prawo, a dobry mężczyzna u boku może tylko ją motywować do łamania kolejnych barier. 

Dzięki książce Agnieszki Nabrdalik możemy dowiedzieć się kim są żony sławnych mężczyzn. Jakie mają pasje, pracę, jak wygląda ich codzienne życie. Jakie jest ich miejsce u boku męża? Jak one same widzą swoich partnerów? Jaki mają stosunek do fanów, którzy otaczają ich ukochanych? One znają swoich mężów najlepiej i od samego początku. Widziały ich wzloty i upadki, jak same mówią tylko w ich ramionach mężczyzna mógł być naprawdę sobą. 

"Dzisiaj rozmawiamy o Pani" to świetny hołd dla wszystkich żon, które stoją za swoimi mężczyznami. Nie od dziś wiadomo, iż to kobieta jest największą motywacją dla partnera. Książka Agnieszki Nabrdalik bardzo przystępnie pokazuje wszystkie mankamenty życia u boku sławnego męża. Wywiady zawarte w książce są szczere, przyjemne i niesamowicie ciepłe - tak jak kobiety, które ich udzielały. Serdecznie polecam! 


Wydawnictwo - Literackie
Data Wydania -16.03.2017 
Liczba stron - 250 


Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Literackie   

sobota, 11 marca 2017

Recenzja - W ciemnym, mrocznym lesie

"W CIEMNYM, MROCZNYM LESIE" - Ruth Ware 


Nora jest autorką kryminałów, która niechętnie opuszcza swoje londyńskie mieszkanko. Gdy nieoczekiwanie otrzymuje zaproszenie na wieczór panieński przyjaciółki, z którą nie miała kontaktu od dziesięciu lat, z oporami godzi się na spędzenie weekendu na wsi. Tam jednak wpada w szpony przeszłości, przed którą próbowała uciec przez ostatnią dekadę. Uwięziona na odludziu, w złowieszczym szklanym domu, osaczonym przez upiorną widownię mrocznego lasu, trafia w sam środek śmiertelnie niebezpiecznej intrygi. Wstrząsające wydarzenia sprawią, że będzie musiała stawić czoło nie tylko mordercy, ale i własnej przeszłości. 


"W Ciemnym, mrocznym lesie" to chyba pierwszy, przeczytany przeze mnie thriller. Rzadko sięgam po tego typu literaturę, ale tym razem dałam szansę autorce i przyznam, iż jestem zadowolona z lektury. 

Główną bohaterką i jednocześnie narratorką książki jest Leonora ( znana także jako Nora, Lee, Leo ), która pewnego dnia otrzymuje dziwną wiadomość z zaproszeniem na wieczór panieński przyjaciółki sprzed lat. Mimo, że nie ma ochoty na wyjazd i spotkanie z dawnymi znajomymi - postanawia pojechać do tajemniczego domu na odludziu. Miejsce, w którym odbywa się impreza to szklany dom stojący całkowicie w odosobnieniu pośród gęstwiny lasu. Poznajemy tam Flo - organizatorkę wieczoru, Ninę, Melanie, Toma i Clare - przyszłą pannę młodą. Zabawa rozkręca się na dobre, ale nadal wyczuwa się lekki dystans uczestników do siebie. Z czasem fabuła powieści przenosi się do szpitalnej sali gdzie po wypadku trafiła Nora. Niestety kobieta nic nie pamięta, a stawka jest bardzo wysoka - okazuje się, że w szklanym domu ktoś zginął, a policja szuka mordercy. 

Lekkiego dreszczyku emocji dostarcza samo miejsce akcji - wielki, samotny dom, a wokół tylko ciemny i mroczny las. Niebawem po przyjeździe bohaterów spada bardzo dużo śniegu, który odcina całkowicie drogę powrotną, a także zrywa kable energetyczne. Atrakcje jakie przygotowała Flo, również są lekko diaboliczne i spełniają swoją rolę. A więc mamy doborowe towarzystwo, tajemnice z przeszłości, brak zasięgu i morderce. Co z tego wyniknie? 

Fabuła jest tak poprowadzona, że ja osobiście nie miałam szans, aby domyślić się zakończenia. Być może czytelnicy, którzy bardziej zgłębiają tematykę kryminałów czy thrillerów odkryli by prawdę dużo wcześniej. Ja czytałam powolutku, podążając za Norą i urywkami jej pamięci. Podobało mi się to, ponieważ autorka niczego nie przyśpieszała. Akcja toczyła się swoim rytmem i na wszystko znalazł się czas. Myślę, że klimat jaki stworzyła Ruth Ware dla swoich bohaterów jest odpowiedni do tematyki książki, ponieważ  faktycznie miejsce akcji wybrała idealnie. Nawet ta tajemnica sprzed dziesięciu laty, o której ciągle wspominała Nora zaskoczyła mnie i wprawiła w osłupienie. 
"W ciemnym, mrocznym lesie" jest książką pisaną w bardzo przystępny sposób. Autorka używa prostego, nieskomplikowanego języka, który barwi całą książkę.

Bardzo chcę wspomnieć o czymś co nasunęło mi się podczas czytania książki Ruth Ware. Nie wiem jak inni czytelnicy, ale ja dostrzegłam w tej powieści pewne podobieństwa do serii Pretty Little Liars autorstwa Sary Shepard. Wiem, że to inny gatunek i inna tematyka, ale naprawdę pewne rzeczy się pokrywają. Po pierwsze postać Clare, która jest niesamowicie podobna do Alison. Mam na myśli jej zachowanie i stosunek do swoich przyjaciółek. Jest nawet fragment, w którym Nora wspomina Clare jaką ta była jeszcze za czasów liceum - "(...)Clare zawsze lubiła sekrety. Jej ulubioną rozrywką było odkrywanie czegoś na temat danej osoby, a potem napomykanie jej o tym. Nie rozgłaszała tego, tylko rzucała zawoalowane aluzje, rozumiane tylko przez nią i tę osobę. Aluzje, które dawały ci znać, że ona wie." Dokładnie to samo robiła Ali z serii książek Słodkie Kłamstewka. Ogólnie cała otoczka jaką Clare tworzyła wokół siebie czy to w czasie trwania akcji, czy w przeszłości jest bardzo podobna do relacji w książkach Sary Shepard. Są jeszcze inne powody, dla których Clare skojarzyła mi się z Alison, ale o tym nie mogę za dużo powiedzieć, aby nie zepsuć Wam radości z czytania. Inna postać -Flo, która momentami zachowywała się bardzo dziwnie oraz przejawiała cechy podobne do Emily Fields - nazywanej dawniej  pitbulem Ali. Jak widać podobieństwa te, na szczęście,  ograniczają się tylko do bohaterów, ponieważ fabuła jest zupełnie inna. Mimo wszystko "W Ciemnym, mrocznym lesie" zawsze będzie mi się kojarzyć z Pretty Little Liars. 

 Mimo podobieństwa, które ja zauważyłam do serii Słodkie Kłamstewka książka Ruth Ware podobała mi się. Owe odniesienie nie wpłynęło na mój odbiór tej historii. Ze spotkania z twórczością autorki jestem zadowolona i polecam powieść "W ciemnym, mrocznym lesie". 

Wydawnictwo - Prószyński i S-ka 
Data wydania - 10.01.2017 
Liczba stron - 376 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.