poniedziałek, 4 grudnia 2017

Król Kier

"KRÓL KIER" - Aleksandra Polak 


"Alicja jest w ostatniej klasie liceum, do tej pory jej życie przebiegało spokojnie, by nie powiedzieć, że nudno. Jednak los bywa przewrotny, a seria nieprzewidzianych zdarzeń rzuca ją na głęboką wodę magii i miłości. Kiedy poznaje Hadriana z Circus Lumos, wie, że nic nie będzie takie jak dawniej.



Demony atakują waszą duszę, niszczą was od wewnątrz. Budują w ludziach zło i tak zakorzeniają się w świecie. Im więcej w ludziach ciemności, tym ciemniejszy robi się świat. Im bardziej się im poddajecie, tym są silniejsze. Pokonać je można tylko swoją własną światłością. Sercem."
- opis Wydawcy 




"Król Kier" zachwyca swoją oprawą graficzną od samego początku. Książka ta posiada naprawdę prześliczną okładkę, która przykuwa wzrok dosłownie jak magnes. Ja na ten magnes również się skusiłam i właściwie moja opinia o tej pozycji jest pozytywna, ale niestety trochę też na nią ponarzekam. 


Zaczynając od początku powiem o fabule, która na pierwszy rzut oka wygląda zachęcająco i ciekawie, jednak po przeczytaniu 3/4 książki śmiało można zacząć nucić "ale to już było". Niestety, ale przez całą książkę miałam wrażenie jakby autorka powielała pewne schematy z innych powieści. Główna bohaterka - szara , 'ludzka' myszka no i on - przystojny, tajemniczy i niebezpieczny. Pociąga za sobą przeszłość, która nie daje mu o sobie zapomnieć, a oliwy do ognia dolewa fakt, że chłopak ten ma dziwne zdolności. Już po kilku tygodniach Alicja odwiedza go w jego niedostępnej posiadłości, gdzie czaka na nią jego rodzina. Oczywiście rodzina ta przyjmuje dziewczynę z otwartymi ramionami, a nawet jest nią zachwycona. Dodajmy jeszcze do tego niebezpiecznego brata bliźniaka i starego mędrca, który jest opiekunem tej dziwnej grupy i wizjonerem przyszłości. Być może ktoś z Was powiem, że się po prostu czepiam, ale dla mnie jest to po prostu zlepek kilku innych historii napisany na nowo. Co prawda motyw cyrku nie jest zbyt popularny w literaturze młodzieżowej i ten element mógłby odróżniać ją od innych pozycji, ale kolejne niestety - autorka nie pociągnęła do końca, moim zdaniem tego wątku. 


Mam naprawdę wielką nadzieję, że "Król Kier" to tylko wprowadzenie do tej nowej serii i, że kolejne tomy będą lepiej dopracowane i przemyślane. A przede wszystkim liczę na to, że autorka skupi się bardziej na tworzeniu swojej własnej historii. Wydaje mi się, że druga część Circus Lumos będzie, ponieważ "Król kier" skończył się w zaskakującym momencie i jestem ciekawa co będzie dalej. Jestem zaciekawiona i mam zamiar przeczytać kolejny tom, pomimo tych moich żali, które wylałam w pierwszym akapicie. To co mi się nie podobało to przedstawiłam Wam, ale nie skreślam tej książki i autorki totalnie na nie. Zdaje sobie sprawę z tego, że trudno jest wymyślić coś nowego, czego jeszcze nie było i dlatego też "wybaczam" autorce to powielanie schematów. Liczę na kolejne tomy i na to, że Aleksandra Polak zaskoczy mnie czymś nadzwyczajnym. 


Wcześniej już zaczęłam pisać o tym, że nie skreślam autorki, a teraz przedstawię Wam zalety tej pozycji, które mnie do niej przekonały. Przede wszystkim - lekkość pióra autorki. Aleksandra Polak ma talent pisarski, widać, że potrafi to robić oraz, że sprawia jej to frajdę. Myślę, że autorka podczas pisania tej historii bawiła się równie mocno jak ja podczas gdy ją czytałam. "Król Kier" to pozycja, którą przeczytałam w ciągu kilku godzin. Jak na moje tempo czytania to jest to naprawdę bardzo krótki czas, co świadczy o tym, iż dosłownie przepłynęłam przez nią. Książka Aleksandry Polak jest wciągająca i ciekawa, mimo iż przewidywalna. Jest to po prostu idealna powieść na kaca książkowego - lekka, nieprzeciążająca umysłu, bardzo wciągająca. 


"Król Kier" będzie odpowiednią pozycją dla osób, które zaczynają swoją przygodę z nałogowym czytaniem. Sprawdzi się też idealnie na prezent dla kogoś komu wydaje się, że nie lubi czytać książek, a ta właśnie pozycja sprawi, że w końcu przejrzy na oczy. Bardziej doświadczeni czytelnicy , jeśli przymknął oko na te powielane schematy, mogą liczyć na chwile relaksu z Alicją i Hadrianem. 




Wydawca - Wydawnictwo Czwarta Strona 
Data Wydania - 25.10.2017 
Liczba stron -357 



Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona! 



Zapraszam Was do obserwowania mnie na : 

niedziela, 26 listopada 2017

Pomiędzy Nami Góry

"POMIĘDZY NAMI GÓRY" -  Charles Martin 



" Gdy mała awionetka rozbija się w jednym z najdzikszych zakątków USA, dwoje obcych sobie ludzi musi zrobić wszystko, co w ich mocy, aby przeżyć...



Dwoje nieznajomych, odciętych przez zamieć śnieżną na lotnisku w Salt Lake City, postanawia wynająć wspólnie niewielki samolot, aby dotrzeć do domu. Ben Payne to świetny chirurg, który wraca z konferencji, Ashley Knox, felietonistka w jednym z czasopism, jest właśnie w drodze na swój ślub. W wyniku tragicznego zrządzenia losu trafiają jednakże w jedno z najdzikszych pustkowi stanu Utah, pośrodku srogiej zimy, ciężko ranni, wiele mil od jakichkolwiek oznak cywilizacji. Bez jedzenia i możliwości znalezienia schronienia, dysponując jedynie sprzętem wspinaczkowym Bena, ich szanse na przeżycie wydają się nikłe, lecz to, że mogą polegać tylko na sobie, budzi w nich poczucie więzi, która wkrótce przeradza się w coś więcej. W miarę jak dni przechodzą w tygodnie, ich walka o przeżycie staje się coraz bardziej dramatyczna. Czy uda im się wydostać z tego pustkowia, a jeżeli tak, czy to doświadczenie zmieni ich już na zawsze?" 
- opis Wydawcy 


"Pomiędzy nami góry" to książka o której ostatnio jest dosyć głośno za sprawą filmu, który własnie wchodzi do polskich kin. Miałam okazję najpierw przeczytać książkę, która według mnie wypadła dobrze. Nie jest to typowo moja literatura, ale dla poszerzenia horyzontów czytelniczych - spełniła swoje zadanie. 


Cała historia rozpoczyna w porcie lotniczym w Salt Lake City gdzie za sprawą burzy śnieżnej odwołany zostaje lot naszych bohaterów - Ashley i Bena. Oboje są ludźmi zapracowanymi i oczywiście bardzo śpieszą się do domu, gdzie czeka na nich bardzo ważny przypadek medyczny oraz ślub. Prywatny lot małą awionetką dla obojga wydaje się być idealnym i jedynym rozwiązaniem problemów. Niestety z naturą nie warto walczyć o czym dość boleśnie przekonali się bohaterowie książki Charlesa Martina. Po katastrofie pierwszy odzyskuje przytomność Ben i dość realnie ocenia sytuację w jakiej się znaleźli. Za pomocnika może służyć mu tylko mały i dość przestraszony pies oraz Ashley, która pomóc może jedynie słowem, ponieważ jej stan fizyczny pozastawia wiele do życzenia. Ben jako miłośnik wspinaczki wysokogórskiej wydaje się być na właściwym miejscu, dzięki swojemu hobby nie traci głowy a zaczyna od razu obmyślać plan ratunku. Całe przedsięwzięcie jest bardzo trudne zważywszy na miejsce, w jakim rozbiła się awionetka - kompletne pustkowie w bardzo wysokich górach. 


Zacznę od narracji, która jest dość ciekawa, choć dla mnie osobiście trudna w odbiorze. Narrację w tej książce prowadzi Ben w pierwszej osobie liczby pojedynczej czyli skrupulatnie opisuje to co aktualnie dzieje się z nim i Ashley. Drugą narracje prowadzi również Ben, ale w formie monologu, który nagrywa na dyktafon - co jest swego rodzaju pamiętnikiem bohatera. Nagrania te mają być później przekazane żonie mężczyzny. Jest to ich taki zwyczaj zapoczątkowany dosyć dawno temu, który miał na celu przybliżenie do siebie małżonków. Po prostu zamiast opowiadać sobie co wydarzyło się w danym dniu podczas standardowej rozmowy, Ben nagrywał to na dyktafon a następnie przekazywał swojej żonie. Takie właśnie monologi Ben nagrywa też podczas próby wydostania się z miejsca rozbicia awionetki. Narracja ciekawa i różniąca się od standardowej, ale dla mnie ogólnie była trudna do czytania. "Pomiędzy nami góry" nie była książką przez którą bardzo szybko i lekko przebrnęłam, ale właściwie wręcz przeciwnie. Była to powieść na tyle ciekawa, że bardzo chciałam ją skończyć, ale wymagała ona ode mnie sporego skupienia. A konkretniej mówiąc nie sama książka czyli fabuła wymagała koncentracji, co sposób narracji. Ben jako narrator był przytłaczający i podczas lektury czuć było swego rodzaju ciężkość tego tekstu, mimo, iż książka nie zawiera żadnych skomplikowanych słów ( może poza dokładnym opisem przypadków medycznych u pacjentów Bena, które moim zdaniem nie były potrzebne).


Narracja to jeden aspekt książki. Kolejna rzecz to bohaterowie czyli Ben i Ashley - oboje dość młodzi, wykształceni, wydaje się, że nawet szczęśliwi w związkach ze swoimi partnerami. Myślę, że dobór postaci i przyodzianie ich w takie a nie inne cechy fizyczne oraz cechy charakteru spowodowały, że mieli oni realne szanse na wydostanie się z tragicznego położenia. Niestety poza miejscem, w którym się znaleźli oni sami nie wydają mi się postaciami jakoś szczególnie charakterystycznymi i wyrazistymi. Ja zapamiętałam z tej książki przede wszystkim rozbicie awionetki, a to co było poza pierwszym planem niestety jakoś mi szybko umknęło. Myślę też, że troszeczkę za wiele było w tej historii szczęśliwych trafów i przypadków. Autor stworzył przez to taką otoczkę nad bohaterami i nie pozwolił im na własne decyzje i działania. 


"Pomiędzy nami góry" to ciekawa książka, która posiada zalety i wady. Wiele zależy od czytelnika - od tego co on dostrzeże w tej historii i przez jaki pryzmat będzie na nią patrzył. Mimo, iż powieść Charlesa Martina nie zagrzała miejsca w moim sercu na długo to nie żałuję czasu poświęconego na jej lekturę. Mam nadzieję, że Wy również nie będzie żałować. 





Wydawca - Wydawnictwo Edipresse Książki
Data Wydania - 11.10.2017 
Liczba stron - 336 

Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki. 




Zapraszam Was na moje media społecznościowe: 

sobota, 18 listopada 2017

Na krawędzi wszystkiego

"NA KRAWĘDZI WSZYSTKIEGO" - Jeff Giles 


"Zoe ma 17 lat, zwariowaną matkę wegankę, młodszego brata z ADHD i prawdziwą przyjaciółkę. Ma też za sobą trudny rok, kiedy tragicznie zmarł jej ojciec, a zaprzyjaźniona para staruszków z sąsiedztwa zaginęła bez śladu.

Jakby tego było mało, szukając brata podczas burzy śnieżnej, Zoe zostaje brutalnie zaatakowana i widzi coś, czego nie powinna widzieć. I kogoś. Nazwała go Iks.

Zoe nie wie, że to łowca głów. Tajemniczy, przystojny i nękany losem, którego nie rozumie, pracuje na zlecenie lordów z Niziny – mrocznego i brutalnego miejsca, w które trafiają najgorsi szubrawcy. Tym razem przyszedł po bandytę, który zaatakował dziewczynę.
Iks i Zoe nigdy nie mieli się spotkać. Łowcy z Niziny nie mogą ujawniać się nikomu poza swymi ofiarami. Iks, by uratować Zoe, łamie wszystkie zasady Niziny. I ponosi brutalne tego konsekwencje.
Beznadzieja, samotność i ból – Iks zna tylko to. Zoe pokazuje mu, że może być inaczej. Kiedy X i Zoe dowiadują się więcej o ich swoich światach, zaczynają zadawać pytania o przeszłość, własny los i swoją przyszłość. Ale wyrwanie Iksa z Niziny i przecięcie więzów przeszłości, które pętają Zoe, będzie od obojga wymagać konfrontacji z własną ciemną stroną."

- opis Wydawcy 


Czy Wy widzicie tę okładkę? Dla mnie jest ona tak urzekająco cudowna, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. To ten typ okładek, które nawołują czytelnika z księgarskich regałów i po prostu trzeba do nich podejść i przeczytać choćby sam opis. Na mnie zdecydowanie podziałał zimowy klimat wysokogórskich lasów, które przedstawia okładka. Opis znajdujący się z tyłu książki również zachęca do przeczytania, a na pewno zasiewa w umyśle nutę ciekawości. 


Znajomość Zoe i Iksa zaczęła się podczas niezwykle niebezpiecznej burzy śnieżnej, która nawiedziła miejsce zamieszkania dziewczyny. Wtedy własnie Zoe, zmuszona została wyruszyć w góry, aby przywołać swojego lekko niepełnosprawnego brata, który nigdy się jej nie słucha. Iks to tajemniczy i być może niebezpieczny facet, od jakiego lepiej trzymać się z daleka. Jednak ma on też swoje zalety; jest niezwykle inteligentny, pomocny, stanowi podporę w wielu problemach a przy tym jest nieziemsko przystojny. Mimo dobrze zapowiadającego się romansu nie wszystkie gwiazdy są przychylne młodym, ponieważ Iks jest łowcą głów, a  Zoe jest ostatnią osobą z którą powinien się zaprzyjaźniać. 


Książkę Jeffa Gilesa wyróżnia niezwykła lekkość pióra. Autor ten ma bardzo mocno rozwinięty talent pisarski i widać też, że włożył wiele pracy w tę powieść. Ze strony na stronę akcja nabiera tempa, a ciekawość czytelnika zostaje wystawiona na próbę. Jak już wspominałam akcja książki rozwija się niezwykle szybko i bardzo dynamicznie. Cała fabuła obfituje w nagłe i oczywiście niespodziane zwroty akcji, które przynoszą kolejne niebezpieczeństwa dla bohaterów. Samo osadzenie fabuły w górach, wśród dzikiej natury owianej śniegiem i mrozem stanowi pewne ryzyko. To czym zajmuje się Iks i jego powiązania ze światem Nizin oraz niepoprawna politycznie znajomość z Zoe, rodzą kolejne tarapaty. Nie zmienia to jednak faktu, że przez książkę dosłownie przepływa się w ciągu kilku godzin, a bohaterom nie sposób nie kibicować całym serce. 


Pisząc o książce "Na krawędzi wszystkiego" nie sposób pominąć emocjonalnego wydźwięku tej powieści. Wszystko za sprawą ojca Zoe, którego śmierć odcisnęła swoje nie małe piętno na sercu dziewczyny i jej najbliższych - brata i matki. Autor bardzo ciekawie opisuje etap żałoby i godzenia się ze stratą ukochanej osoby - rodzica, który był w życiu dziecka najważniejszą osobą. Zoe jako ta starsza z rodzeństwa musi być podporą dla młodszego brata zmagającego się z ADHD, ale ona również przeżywa śmierć taty. Znajomość z Iks w pewien sposób pozwala jej zapomnieć i uporządkować życie, ale trudno się temu dziwić spojrzawszy na emocje jakie ten facet na niej wywiera. 


"Na krawędzi wszystkiego" to jedna z najbardziej wciągających książek jakie ostatnio przeczytałam i serdecznie Wam ją polecam. Warto bliżej przyjrzeć się tej pełnej sprzeczności, niebezpieczeństw i uczuć historii dwojga młodych i doświadczonych przez życie ludzi. 




Wydawca - Wydawnictwo IUVI
Data wydania - 11.10.2017 
Liczba stron - 381


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu IUVI! 




Zapraszam Was na moje media społecznościowe: 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Terapia - Kathryn Perez

"TERAPIA" - Kathryn Perez



"Czasami trzeba się zgubić, by się odnaleźć…


Jestem samotna.

Rozbita.

Żyletką tnę swoje odrętwienie, lecz otwieram w ten sposób jeszcze więcej ran.

Depresja, samookaleczanie, prześladowania… To moja codzienność.

Faceci, seks… To moja ucieczka.

Różnica pomiędzy prawdą a kłamstwem rozmywa się, pozostawiając mnie rozdartą, zdezorientowaną i zagubioną.

A kiedy demony zamieszkujące mój umysł usiłują mnie pokonać, dwaj mężczyźni, których kocham, starają się mnie uratować.

To moja historia o przyjaźni, miłości, cierpieniu i walce z samą sobą." 

- opis Wydawcy 


"Terapia" to pierwsza książka wydana przez nowe wydawnictwo na polskim rynku - przez Wydawnictwo NieZwykłe. Na pierwszy ogień wybrali właśnie powieść Kathryn Perez, która jeszcze przed premierą miała bardzo dobre opinie na Lubimy Czytać. Również skusiłam się na tą pozycję i nie zawiodłam się.


Zaczynając od początku, ponieważ opis z tyłu książki nie zdradza zbyt wiele, "Terapia" to historia Jessiki - początkowo poznajemy ją jako nastolatkę z problemami. Dziewczyna ma trudną sytuację rodzinną - matka, która nadużywa alkoholu i kompletnie nieobecny ojciec. Sprawia to, że Jessica jest pozbawiona miłości i próbuje zastąpić to uczucie beznamiętnym współżyciem z wieloma partnerami - kolegami ze szkoły. Co za tym idzie ma w szkole bardzo złą opinię, jest wręcz szykanowana. Jedyną osobą, która stara się przebić mur jaki dziewczyna zbudowała wokół siebie jest Jace - Pan Popularny. Mimo różnic społecznych, między dwojgiem tych młodych ludzi zaczyna kiełkować uczucie - najpierw przyjaźń a potem coś więcej. 
Następnie autorka serwuje nam przeskok w przyszłość, gdzie na nowo obserwujemy poczynania bohaterów - starszych już o 6 lat. Choć zmienił się ich wiek to zachowania i problemy pozostały wciąż te same, a niektóre nawet się nawarstwiły. 


Największym przesłaniem tej książki jest walka z depresją i jej skutkami czyli między innymi z  samookaleczeniem się czy samobójstwem. Poruszany jest również, dość obszernie, problem szykanowania w szkole. Autorka bardzo drastycznie ukazuje zachowanie młodzieży i to jak wielką krzywkę robią sobie nawzajem. Pierwsze strony powieści "Terapia" dobitnie pokazują, że szkoła to prawdziwe pole bitwy, gdzie żadne zasady nie istnieją. Kathryn Perez pokazuje też jakie problemy wynikają z braku miłości w domu rodzinnym. Jak problemy dorosły - rodziców rzutują na życie dzieci i na całą ich przyszłość. To jest oczywiście nie od dziś wiadome, ale nadal trzeba ten temat poruszać. "Terapia" jest o wszystkich tych złych rzeczach, które dzieją się w głowie człowiek, gdy nie potrafi on siebie z nimi poradzić. Depresja i inne choroby psychiczne jest głównym tematem tej pozycji, a cała ona jest jakby hołdem dla osób, które zmagają się ze swoimi demonami. 


Historia Jessiki jest jak najbardziej potrzebna, bo o załamaniach i chorobach trzeba mówić. Trzeba zwracać uwagę na depresje i inne zaburzenia - po prostu otacza nas to z każdej strony i musimy być przygotowani, że spotka to nas lub kogoś z naszego otoczenia. Nie wiem inni czytelnicy, ale ja mimo tego całego 'wow' na tę pozycję mam pewne 'ale. I być może ktoś powie, że się czepiam, ale trudno. A mianowicie mam na myśli tutaj wulgaryzmy, których autorka używa zdecydowanie zbyt często. Raziło mnie to niemiłosiernie przez całą książkę. Rozumiem, że pewne słowa tego typu mogą nadawać dramatyzmu konkretnej scenie, mogą w jakiś sposób definiować bohatera, ale w tej konkretnej książce wulgaryzmy znajdziemy na prawie każdej stronie. To nie ważne czy dana scena dotyczy kłótni czy wyznania miłosnego - obojętne, bo autorka i tak wciska w usta bohaterom słowa, których moim zdaniem nie było potrzeby, aby używali. 


"Terapia" jest pozycją potrzebną na polskim rynku, ale jak prawie każda historia ma pewne mankamenty, które mi osobiście nie podobały się. 



Wydawca - Wydawnictwo NieZwykłe 
Data premiery - 29.11.2017 
Liczba stron - 478 

Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe! 


Zapraszam na: 

sobota, 11 listopada 2017

Eliza i jej potwory

"ELIZA I JEJ POTWORY" - Francesca Zappia 



"Eliza ma 18 lat i jest prawdziwą ekscentryczką i nerdem, a do tego boryka się z chorobliwą nieśmiałością oraz brakiem jakichkolwiek znajomych. Drwiny, wyzwiska, przemykanie pod ścianami i nieustanne okupowanie swojego pokoju - tak wygląda jej życie w realu. W internecie za to jest LadyKonstelacją, ekstremalnie popularną na całym świecie autorką komiksu Morze potworne. Ma tam też swoją niewielką, ale wierną grupę wsparcia. Funkcjonuje więc właściwie tylko w sieci, rzeczywistości poświęcając tak mało uwagi, jak tylko się da.

I wtedy do jej szkoły trafia Wallace, były futbolista, a obecnie fan Morza potwornego i twórca fanfików na jego temat, który sprawia, że Eliza zaczyna dopuszczać do siebie myśl o życiu poza siecią. Hm, może związki międzyludzkie mają jakiś sens?

Ona i Wallace stają się sobie coraz bliżsi, dziewczyna nie chce jednak ujawnić mu swojej tajemnicy. Problem w tym, że z sekretów nigdy nie wynika nic dobrego i przez nie cały kruchy świat Elizy może runąć z hukiem… I jak wtedy stawić czoła swoim lękom? Jak pokonać własne potwory? Czy da się być blisko z kimś w realu?"

- opis Wydawcy 


Łatwo zauważyć, że książka "Eliza i jej potwory" jest świetnie przemyślana, zaplanowana oraz wykonana pod względem graficznym. I nie mam na myśli tylko okładki, która swoją drogą jest cudowna, ale pamiętajmy również o wnętrzu. A znajdziemy w nim masę stron poświęconych komiksowi głównej bohaterki oraz rozmów na czacie internetowym. Nie od dziś wiadomo, że wszelkiego typu 'odskocznie' od tekstu w książkach są bardzo chwalone i zbierają dobre opinie. Tak jest i w przypadku książki "Eliza i jej potwory". 


Podaruję sobie i Wam streszczania fabuły tej pozycji, ponieważ opis jej jest obszerny i w mojej cenie całkowicie wystarczający. Absolutnie nie potrzeba tutaj mojej ingerencji ;) 


Jeśli chodzi o autorkę - Francesca Zappia napisała inną książkę, która swoją drogą była dość popularna jakiś czas temu w polskiej blogosferze. Mam na myśli tutaj "Wymyśliłam Cię" - pozycja, której niestety nie miałam okazji przeczytać, ale może kiedyś się to zmieni. Dzięki temu, że "Eliza i jej potwory" były pierwszą przeczytaną przeze mnie książką tej autorki to mogłam bez żadnych uprzedzeń i oczekiwań zasiąść do czytania. Nie spodziewałam się po tym tytule czegoś bardzo oryginalnego, ponieważ czytałam już kilka pozycji o utalentowanych nerdach żyjących w otchłani internetu. Ale jednocześnie opis jej zaciekawił mnie, a więc z tego względu zapragnęłam przeczytać "Elizę i jej potworów". 


Główni bohaterowie książki są dziwni, nieśmiali, mają problemy z nawiązywaniem kontaktów z innych ludźmi, a więc uciekają w świat wirtualny. Typowym przykładem jest Eliza - nastolatka, pisząca w internecie pod pseudonimem LadyKonstelacja. Jej internetowy komiks "Morze potworów" cieszy się bardzo dużą popularnością, a ona sama w świecie realnym wręcz przeciwnie. Kiedy do szkoły trafia nowy uczeń - Wallace - fan "Morza Potworów" hmm cóż liczyłam na fajną relacje pomiędzy tymi bohaterami. Niestety to jak autorka poprowadziła tę znajomość nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Samych bohaterów czyli Elizę i Wallace również jakoś specjalnie nie polubiłam. Oni byli dla mnie takimi papierowymi postaciami, które autorka stworzyła na potrzeby swojej książki i nic poza tym. Nie wydaje mi się, abym mogła zaprzyjaźnić się z którymś z nich. Być może sprawę przesądza tutaj różnica wieku pomiędzy nami i różnice w odbiorze otaczającego świata. Rozumiem w pewnym stopniu postawę Elizy, która zamyka się na świat realny, który według niej jest zły i woli przenieść się do internetu gdzie jest popularna i ma swoich fanów i przyjaciół. Jednym słowem - dziewczyna odnalazła w internecie to czego brakowało jej w życiu szkolnym, towarzyskim i rodzinnym. I to jestem w stanie zrozumieć, ale przez całą książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że Eliza po prostu nie chce rzeczywistego kontaktu z ludźmi. Wydaje mi się, że wystarcza jej internet i jest jej dobrze w tym punkcie, w którym jest. Również czasami przeszkadzały mi nieco dziecinne i mało dojrzałe postawy zarówno Elizy jak i Wallace. 


Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny dla oka - dzięki czemu książkę czytało mi się bardzo szybko i fajnie. Ogólnie rzecz ujmując pozycję tą czyta się w porządku, można się wciągnąć w fabułę, ale nie zawiera ona w sobie czegoś co na długo zapadłoby mi w pamięci. "Eliza i jej potwory" to jedna z tych książek, które są tu i teraz, a po odłożeniu jej na półkę dość szybko się o niej zapomina. W tym przypadku, niestety, ale książka nie do końca mi się spodobała. Rozumiem jej potencjał i to, iż wielu osobom się podoba. Jednakże ja nie odnalazłam w tej historii niczego  nowego, a jedynie kolejne powielane schematy i momentami banały. 




Wydawca - Wydawnictwo Feeria Young 
Data Wydania - 25. 10. 2017 
Liczba stron - 

Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 



Zapraszam Was na moje profile na: 

niedziela, 5 listopada 2017

Z Popiołów

"Z POPIOŁÓW" - Martyna Senator 



"Wydarzenia z przeszłości zmieniły Sarę nie do poznania, odcisnęły piętno na jej poczuciu własnej wartości i zaufaniu do ludzi. Jest teraz pewna, że miłość sprowadza się jedynie do cierpienia. Przynosi ból, łzy i rozczarowanie. Przekonał się o tym także Michał, którego wykorzystała była dziewczyna.


Przypadkowe spotkanie dwóch poranionych dusz uruchamia ciąg niespodziewanych zdarzeń i pozwala im poznać życie na nowo. Budowany od lat mur, którym otaczała się Sara, zaczyna pękać za sprawą opiekuńczego Michała."
- opis Wydawcy 




Sara i Michał to bohaterowie książki Martyny Senator. Książki, o której na pewno wielu z Was już słyszało lub nawet miało okazje ją przeczytać. Dzięki Wydawnictwu Czwarta Strona miałam okazję, aby poznać historię Sary i Michała przedpremierowo. 


"Z popiołów" to bardzo dobrze napisana i mocno wciągająca książka. Opowiada historię przeradzania się przyjaźni w miłość oraz historię o zapomnieniu i wybaczeniu. Myślę, że słowa, które idealnie opisują książkę Martyny Senator to właśnie - przyjaźń, miłość i wybaczenie. Każdy z tych elementów ma swoje miejsce w tej książce i wszystkie razem tworzą naprawdę niesamowitą i wzruszającą powieść. 


Sara i Michał to młodzi ludzie, którzy wiele przeszli w swoim życiu. Podobno nic tak nie zbliża jak dwie poranione dusze szukające miłości. Podobnie było w tym przypadku, bo choć oboje bronili się przed tym uczuciem to jednak miłość odnalazła drogę do ich serc. Dzięki wzajemnej relacji opartej przede wszystkim na przyjaźni zarówno Sara jak i Michał starają się uporać z przeszłością. Dawna miłość, przemoc, zranienie, zdrada czy śmierć bliskiej osoby - wszystko to co z czym muszą uporać się bohaterowie nie jest łatwe, ale dzięki uczuciu drugiego człowieka są w stanie na nowo zbudować swoje życie. Tytuł książki czyli "Z popiołów" nawiązuje do Sary, która podobnie jak  feniks odradziła się z popiołów przeszłości. Jest to piękne odrodzenie nowej osoby - nowej Sary, która jest w stanie uwierzyć w cudowną miłość. 


"Z Popiołów" autorstwa Martyny Senator to bardzo wciągająca i ciekawie napisana powieść, którą pochłonęłam w ciągu kilku godzin. Znajdziemy tutaj nie tylko wątek miłosny pomiędzy Sarą i Michałem, ale również poważniejsze tematy taki jak zdrada, śmierć kogoś bliskiego czy przemoc. Myślę, że głosem Martyny Senator mówi bardzo dużo osób, które przeżyły podobne historie jak bohaterowie książki "Z Popiołów". 



Wydawca - Wydawnictwo Czwarta Strona 
Data Wydania - 8.11.2017 
Liczba stron - 336

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!


Zapraszam Was na moje profile na : 

środa, 1 listopada 2017

Jasna Godzina

"JASNA GODZINA. DZIENNIK ŻYCIA I UMIERANIA" - Nina Riggs 


" Nina Riggs, młoda mama, żona i poetka, podświadomie wie, że jej kolej w końcu nadejdzie. Pochodzi z silnie obciążonej genetycznie rodziny – jej matka, dziadek, ciotki i kuzynowie umarli na raka. Gdy ma 37 lat, staje twarzą w twarz z nowotworem. Złośliwy rak piersi. Jedna mała plamka.

Jasna godzina miała być pamiątką dla synów – 9-letniego Freddy’ego i o dwa lata młodszego Benny’ego – która w przyszłości pozwoli im zrozumieć, jak ogromną miłością ich darzyła. Chłopcy widzą chorobę na swój naiwny sposób, a Nina stara się przygotować ich jak najlepiej na czas, w którym jej zabraknie.

Błyskotliwa, rozbrajająco zabawna i głęboko poruszająca Jasna godzina uczy, jak kochać każdego dnia, nawet kiedy coś idzie nie tak. To książka o spojrzeniu śmierci prosto w twarz, a także niezwykle udana próba pogodzenia się z losem. Swoisty balsam dla duszy i forma modlitwy. Nina pisze bez zbędnego patosu, dzieląc się z czytelnikami swoją codziennością. Uczy, jak doceniać proste przyjemności i nie tracić pogody ducha. " 

- opis Wydawcy 


"Jasna godzina. Dziennik życia i umierania" to kolejna po "Jeszcze Jeden Oddech" książka o zmaganiu się z chorobą nowotworową. Narratorką i główną bohaterką pierwszej z wyżej wymienionych pozycji jest sama autorka czyli Nina Riggs. Opisuje ona swoje przeżycia od momentu potwierdzenia choroby aż do ostatniego stadium kiedy była jeszcze w stanie pisać. Epilog tej książki poczynił mąż Niny - John, już po śmierci żony. 


"Jasna godzina. Dziennik życia i umierania" zyskała bardzo dużą popularność dzięki tematyce jakiej dotyczy i formie, w której jest pisana. Książka ta to trochę pamiętnik, a trochę powieść autobiograficzna - coś co miało pozostać wieczne po śmierci autorki. Udało się jej to zrealizować w 100%, ponieważ jej słowa zostaną na zawsze w formie tej książki i będą czytane przez wiele, wiele osób. 


Nina Riggs w swojej książce skupia się nie tylko na swojej chorobie, ale ogólnie na swoim życiu. Opisuje to co dzieje się podczas kolejnych badań lekarskich, w szpitalu czy w przychodni, ale również jej życie prywatne ma swoje miejsce w powieści. Autorka bardzo dużo miejsca poświęca chorobie swojej mamy i jej zmaganiach z losem. W "Jasnej Godzinie" znajdziemy opisy spotkań z rodziną i przyjaciółmi Niny i Johna, ale nie tylko, bo autorka opisuje też na przykład wizytę u notariusza. Podsumowując - książka Niny Riggs dotyczy wszystkiego co było ważne dla niej i dawało jej siły do walki z chorobą. 


W "Jasnej Godzinie. Dzienniku życia i umierania" znajdziemy bardzo dużo cytatów i nawiązań do twórczości Emersona i Montaigne. Autorka w swojej autobiografii zawarła dość sporo tych cytatów - w mojej ocenie zbyt wiele. Podczas lektury miałam wrażenie, że ten dziennik w 50 % składa się ze złotych myśli. Nie do końca mi to odpowiadało, ponieważ wyglądało to trochę tak jakby Nina Riggs miała osobny plik z cytatami, które musi koniecznie użyć w książce. Momentami to co miało dawać przekaz filozoficzny było przytłaczające i lekko sztuczne. 


Cytaty cytatami, ale przede wszystkim chodzi o zapis zmagań z chorobą - trudna rzecz, a jeszcze trudniejsza do opisania. Na przykładzie Niny bardzo fajnie widać etapy choroby i zachowania na danym etapie. W momencie gdy leczenie już trwa - mamy nadzieję, żyjemy nią, potem przychodzą wyniki badań, które niekiedy pozbawiają nas tej nadziei - wszystko to możemy obserwować we wspomnieniach Niny Riggs. Kobieta ta pokazuje nam - ludziom zdrowym, a także tym z Was, którzy podobnie jak ona przeżywają chorobę jak z nią żyć. Bo z chorobą trzeba przede wszystkim żyć, walczyć możemy z nią dopiero w drugiej kolejności. Na początku  trzeba zaakceptować ją i nauczyć się żyć i cieszyć się ze wszystkiego co nas otacza, tak aby nie ograniczać swojej egzystencji tylko do szpitala, badań i lekarzy. Bo poza nowotworem i kolejnymi przerzutami istnieje świat, rodzina i przyjaciele, którzy nas nadal potrzebują.  


"Jasna godzina. Dziennik życia i umierania" to pozycja, którą warto przeczytać niezależnie od tego na jakim etapie w życiu jesteście. Książka ta zawiera niby wszystko to co wiemy o walce z chorobą, ale jednocześnie przekazuje nam to w taki sposób, że bardziej otwierają się nam oczy. 




Wydawca - Wydawnictwo Literackie
Data Wydania - 28.09.2017
Liczba stron - 362

Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackie! 

niedziela, 29 października 2017

Widzę Cię

"WIDZĘ CIĘ" - Clare Mackintosh



Gdy Zoe Walker zauważa swoje zdjęcie w sekcji ogłoszeń londyńskiej gazety, postanawia się dowiedzieć, jak się tam znalazło. Rodzina jest przekonana, że osoba z ogłoszenia tylko Zoe przypomina. Nazajutrz w gazecie pojawia się zdjęcie innej kobiety, a dzień później – kolejnej. I każda z nich pada ofiarą przestępstwa.
- opis Wydawcy 




Najnowsza powieść Clare Mackintosh to nie tylko duże litery na przykuwającej oczy okładce, ale przede wszystkim silnie trzymający napięcie thriller. Przekonałam się o tym sięgając po książkę "Widzę Cię". Wybór ten okazał się strzałem w dziesiątkę czyli wprost w moje czytelnicze serducho. 


Narracja w książce prowadzona jest z perspektywy Zoe - głównej bohaterki, Kelly Swift - policjantki, która zajmuje się sprawą oraz tajemniczego przestępcy. Jest to bardzo interesujące połączenie narracji, które pozwala na stopniowe odsłanianie wszystkich kart, które autorka ma w zanadrzu. Również dzięki temu zabiegowi czytelnik może zapoznać się ze sprawą z kilku punktów widzenia, co daje nieograniczone możliwości spekulacji na temat zakończenia. 


"Widzę Cię" to książka, która zaskakuje i wciąga od początku. Autorka bardzo realistycznie opisuje relacje między bohaterami a przede wszystkim dużą uwagę skupia na emocjach i uczuciach, które towarzyszą Zoe. Kobieta prawdopodobnie stała się ofiarą przestępstwa jakim jest kradzież tożsamości, publikacja jej wizerunku w mediach i próby stalkingu - wszystko to rodzi w głowie bohaterki coraz skrajniejszą paranoję i wszechogarniający strach. Trudno nawet wyobrazić sobie coś podobnego, sytuację w której czujesz się zagrożony a ludzie wokół Ciebie uważają, że to wymyślasz. Po czym takim człowiek czuje się zdezorientowany i na tyle zagubiony, że sam już nie ufa swoim osądom. Autorka bardzo dużo czasu poświęciła przedstawieniu portretu psychologicznego ofiary jaką jest Zoe. 


Równolegle z elementami psychologicznymi dzieją się rzeczy związane z autentycznymi przestępstwami, które z każdym krokiem Zoe nasilają się. W "Widzę Cię" bardzo podobała mi się aura tajemniczości i zaskoczenia. Autorka prowadzi z czytelnikiem i z bohaterami swego rodzaju grę, w której podstawia fałszywe ślady i tropy prowadzące donikąd. Czytelnik musi bardzo mocno skupić się na akcji, aby wychwycić te elementy, które rzeczywiście mają związek ze sprawą i są prawdziwe. W tej książce każde wydarzenie ma jakiś ukryty sens, który może rozwijać się dopiero za kilkadziesiąt stron i dać choć częściową odpowiedź. 


"Widzę Cię" to niesamowicie wciągający i trzymający  w napięciu thriller, który bardzo polecam fanom gatunku. 






Wydawca - Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
Data wydania - 2.08.2017 
Liczba stron - 533 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. 


Zapraszam Was na moje media społecznościowe: 

Kilka sekund od śmierci

"KILKA SEKUND OD ŚMIERCI" - Harlan Coben 



Kontynuacja „Schronienia”, która zaczyna się zaledwie kilka dni po opisanych tam wydarzeniach.



Mickey, nastolatek, który niedawno zamieszkał z Myronem, powoli odnajduje swoje miejsce w nowej rzeczywistości, ale wciąż wpada w kłopoty. Tym razem zostaje zamieszany w podpalenie i morderstwo.


I wpada na trop tajemniczej organizacji – Schroniska Abeony – która być może ma coś wspólnego ze śmiercią jego ojca.

Będzie musiał zmobilizować wszystkie siły, by ochronić przed nadciągającym niebezpieczeństwem tych, których kocha...

- opis Wydawcy 


Jak już wiecie z recenzji Schronienia, trylogia z Mickey'em Bolitarem zyskała moją wielką sympatię. Jestem właśnie po przeczytaniu drugiego tomu i bardzo chciałabym Wam o nim opowiedzieć. Postaram się nie zawrzeć w tej opinii zbyt wielu szczegółów, tak aby nie zepsuć zabawy tym z Was, którzy jeszcze nie sięgnęli po tą trylogię. 


Fabuła książki "Kilka sekund od śmierci" rozpoczyna się dosłownie kilka dni po wydarzeniach z "Schronienia" czyli pierwszej części. Dzięki temu możemy obserwować jeden ciąg zdarzeń, które następują po sobie. Myślę również, że jest to pewne ułatwienie dla osób, które mają przerwę w czytaniu pomiędzy pierwszym i drugim tomem. Zawsze można sobie wrócić do ostatniego rozdziału w "Schronieniu", przypomnieć pewne fakty i rozpocząć kolejną przygodę z Mickey'em. 


W "Kilka sekund od śmierci" mamy okazję kontynuować przygodę z Mickey'em oraz jego przyjaciółmi : Emą, Łyżką i Rachel. Wszystko wskazuje na to, że będzie działo się dużo ciekawych rzeczy, ale w porównaniu do poprzedniego tomu, akcja tej książki jest nieco wolniejsza. W "Schronieniu" obserwowaliśmy bardzo dużo niebezpieczeństw jakie czyhały na bohaterów, natomiast w tej części fabuła jest troszeczkę mniej dynamiczna. Jednak zawsze jest coś za coś, a więc dzięki temu autor miał czas i sposobność, aby skupić na bohaterach i na ich przeszłości. Bardzo ucieszyłam się z tego powodu, ponieważ w końcu Mickey'owi udało się przebić mur wokół Emy i dzięki temu poznaliśmy jej historię. Taka szczera rozmowa między bohaterami była bardzo potrzebna i jestem pewna, że spowodowała ona scementowanie ich przyjaźni. "Kilka sekund od śmierci" otwiera przed nami nie tylko przeszłość Emy, ale też innych bohaterów. Nagle zaczynają wychodzi na światło dzienne głęboko skrywane fakty, które wiele rzeczy wyjaśniają, ale jednocześnie rodzą nowe pytania. Jednak wszystko to nie wyklucza z fabuły dynamiki i nagłych zwrotów akcji. Jest ich trochę mniej niż w tomie pierwszy, ale nadal ją - charakterystyczne dla twórczości Cobena. 


W drugim tomie trylogii Harlan Coben kontynuuje też wątek Schroniska Abeony, który coraz bardziej się rozwija. Jak to bywa w przypadku tego typu książek również tutaj wszystko ma swoje drugie dno i to co wydawało się być oczywiste wcale takie nie jest. Cieszę, że autor skupia się na przeszłości starej Nietoperzycy. Wydarzenia, w których brała udział odcisnęły swoje piętno na tej kobiecie, ale jednocześnie ukształtowały jej normy moralne i system wartości. Mam nadzieję, że w trzeciej części rozwiążą się wszystkie wątki związane z Nietoperzycą, Rzeźnikiem z Łodzi oraz tajemniczym sanitariuszem. 


W książce "Kilka sekund od śmierci" zauważyłam, że autor poruszył również kwestie moralne, związane z tak zwanym 'kłamstwem w dobrej wierze'. Stanowisko jakie na początku przyjmował w tej sprawie bardzo mi się podobało i pokrywało się z moimi przekonaniami. Jednakże na koniec główny bohater podejmuje inną decyzję, która w mojej cenie może i jest dobra, ale jak to mówią "gra nie warta świeczki". Wydaje mi się, że pewne rzeczy lepiej pozostawić bez odzewu, takimi jakimi są niż na siłę próbować zbawiać świat prawdą. Wbrew słynnemu hasłu - najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa ja myślę, że jeśli prawda ma kogoś zranić i wywrócić czyjś świat do góry nogami to lepiej nie mówić nic. 


Powtórzę się pewnie raz jeszcze, ale Harlan Coben to moje niedawne odkrycie, w którym się totalnie zakochałam. Jestem bardzo podekscytowana czekając na trzeci tom tej trylogii, który zostanie wznowiony 22 listopada. 
   




Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Data Wydania - 20.10.2017 
Liczba stron - 400
Cykl - Trylogia  Mickey Bolitar [ 2 ] 


Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros! 



Zapraszam Was na moje media społecznościowe: 

wtorek, 24 października 2017

Kroniki Jaaru 2. Czarny Amulet

"CZARNY AMULET" - Adam Faber 



"Odkąd Kate poznała tajemniczy Jaar, jej życie uległo całkowitej zmianie. Nie jest już zwykłą nastolatką, a początkującą czarownicą.


Po raz pierwszy wybiera się na magiczne wakacje, gdzie poznaje inne młode wiedźmy. Szybko okazuje się jednak, że oprócz nowych przyjaciół zyska „magicznego prześladowcę”, który nawiedza jej sny. Wraz z ferem Fionem próbują odkryć, o kogo może chodzić. Podejrzenia mogą paść na każdego, z kim Kate miała do tej pory kontakt, a lista potencjalnych prześladowców się wydłuża.

Świat ludzi i Jaar nigdy jeszcze nie były sobie tak bliskie. Co przyniesie nowa era? Z czym będą się zmagać Strażnicy Żywiołów? "

- opis Wydawcy 



W recenzji pierwszego tomu czyli Księgi Luster pisałam o tym, że jest to świetny początek serii oraz, iż nie mogę doczekać się kontynuacji. Po przeczytaniu "Czarnego Amuletu" stwierdzam, że miałam rację. Seria autorstwa Adama Fabera ma bardzo duży potencjał i widać, że autor fajnie go wykorzystuje. Druga część Kronik Jaaru usatysfakcjonowała mnie na tyle, że polecam Wam gorąco całą serię, zaczynajcie od Księgi Luster


Teraz gdy Kate poznała swoje magiczne korzenie i zdolności wybywa na prawdziwie czarodziejskie wakacje. Jej ciotka wysyła dziewczynę na coś w rodzaju obozu dla młodych wiedźm i czarodziejów, gdzie nastolatkowie nie tylko bawią się i odpoczywają, ale również uczą się panowania nad swoimi mocami. Podobnie jak w świecie rzeczywistym, takie wakacje pozwalają na przeżycie niesamowitych przygód wśród nowo poznanych osób. Jak to bywało w Księdze Luster, tutaj również świat magiczny miesza się z realnym. W tym przypadku następuje to za pomocą Jonathana, który dziwnym zbiegiem okoliczności spędza wakacje w wiosce Hagsborough - tej samej, w której odbywa się magiczny obóz Kate. 


Księga Luster  była pierwszym tomem Kronik Jaaru, a więc jej zadaniem było wprowadzenie czytelnika w magiczny świat i przedstawienie postaci. Od każdego kolejnego tomu czytelnicy będą oczekiwać więcej i więcej, a ja zaznaczę Wam, że "Czarny Amulet" spełnia oczekiwania jakie pozostawiła pierwsza część. 


W "Czarnym Amulecie" jest na pewno więcej magii, choć trudno będzie Wam w uwierzyć jeśli przeczytaliście dopiero pierwszym tom, w którym było sporo nieoczywistych rzeczy. Adam Faber postarał się i przedstawił czytelnikom książkę wprost genialną. W drugim tomie odnajdziemy jeszcze więcej czarodziejstwa i magicznych sytuacji, które w otoczeniu wakacyjnego obozu będą miały mocniejszy wydźwięk. Oczywiste jest, że wszystko łatwiej wchodzi do głowy podczas urlopu, a nauka magii nie jest w tym przypadku wyjątkiem. Kate w wiosce Hagsborough pozna wielu przychylnych jej osób, ale trafi też na kogoś niebezpiecznego - tajemniczego prześladowcę, który atakuje podczas snu. A więc będzie to dla naszej bohaterki okazja do wykazania się się tylko zdolnościami magicznymi, ale też inteligencją, opanowaniem i odwagą. Razem ze swoim wiernym towarzyszem Fionem będą zdani tylko na siebie w przypadku nagłego ataku niebezpieczeństwa. 
Podobnie jak w poprzedniej części autor zapewnia czytelnikowi dużą dawkę humoru, który nie jest sztuczny, a wręcz przeciwnie - naprawdę bawi. Zdolność wywoływania uśmiechu na twarzy osoby czytającej jest ważną cechą, jaką powinien posiadać pisarz powieści magicznych dla młodzieży, a Adam Faber posiada całe pokłady tej zdolności. Mam nadzieję, że humor autora trafi również w wasze gusta i nie będziecie zawiedzeni. 


Polecam Wam gorąco całą serię Kronik Jaaru, ale pamiętajcie aby zacząć od pierwszego tomu czyli Księgi Luster. Książki te mają bardzo duży potencjał i myślę, iż mogą zainteresować nawet opornych i niechętnych młodych czytelników. 




Wydawnictwo - Czwarta Strona 
Data wydania - 11.10. 2017 
Cykl - Kroniki Jaaru [2] 
Liczba Stron - 500 


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona! 




Zapraszam Was na moje media społecznościowe: