niedziela, 24 stycznia 2016

Recenzja: "Złe dziewczyny nie umierają"

"ZŁE DZIEWCZYNY NIE UMIERAJĄ" - Katie Alender 



Wydawca - Feeria Young 

Rok wydania - 2016 

Liczba stron - 360


Coś się dzieje z Kasey. Dziecięce dziwactwa, z których powinna wyrastać, zaczynają się przemieniać w niepokojące znaki. Kasey zawsze miała takiego czy innego hopla, ale teraz to się robi katastrofa. Odzywa się archaicznymi słowami. Oczy płoną jej jakimś nienaturalnym blaskiem... 
Jej 17-letnia siostra Alexis uświadamia sobie stopniowo, że w ich domu zaczaiło się zło i powoli pochłania Kasey. Jak mu się przeciwstawić? Jak uchwycić tego demona? I skąd wziąć do tego odwagę? 

"Złe Dziewczyny nie umierają" zaciekawiła mnie swoim demonicznym opisem. Krótki opis a mnie zainteresował na tyle, że po prostu musiałam przeczytać tą książkę. Spodziewałam się, muszę przyznać, czegoś bardziej strasznego i mrożącego krew w żyłach, ale mimo to, jak na książkę dla młodzieży to jestem nawet zadowolona. 

Alexis to młoda osoba, wyróżniająca się wyglądem wśród swoich rówieśników, a wszystko przez różowe włosy. Cóż róż różem, ale Alexis ma poważniejsze problemy. Przez swój wrodzony opór jest częstym gościem w gabinecie Pani dyrektor swojej szkoły. Rodzinne koligacje dziewczyny też są bardzo dziwne. Mieszka z wiecznie nieobecną w domu matką, która poświęca się karierze, ojcem, który jest jakby go nie było a wisienką na tym rodzinnym torcie jest młodsza siostra Kasey. Kasey jest dziwna, nawet bardzo.. Ma niecodzienne hobby jakim jest kolekcjonowanie przerażających lalek a dodatkowo ostatnimi czasu wokół niej dzieją się straszne rzeczy.

Alexis będzie zmuszona stanąć na wysokości zadania i zdobyć się na odwagę, aby przepędzić złego ducha, który opanował jej siostrę. Jednak to nie wszystko. Do tego jeszcze przed dziewczyną stoi nierozwiązana zagadka z przeszłości dotycząca poprzednich mieszkańców jej domu. Czy młoda 17-latka podoła temu wszystkiemu? 

Muszę przyznać, że choć autorce nie udało się mnie zbytnio przestraszyć, to zaciekawić fabułą a owszem! Od pierwszej strony wciągnęłam się w historię obu sióstr i śledziłam ich poczynania do ostatniej linijki. Może bez strachu i palpitacji serca, ale na pewno z dużym zainteresowaniem. Nie mogłam doczekać się, aż Alexis rozwiążę zagadkę byłych właścicieli domu oraz tego jak potoczą się losy jej siostry. 

Alexis naprawdę polubiłam jako bohaterkę i myślę, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić w realnym życiu. Kasey natomiast, cóż ta dziewczyna opanowana przez złego ducha czy nie, i tak nie zyskała mojej sympatii. 

"Złe dziewczyny nie umierają" przeczytałam bardzo szybko. Jest to zasługą autorki, jej dobrego stylu pisma, wyobraźni, dobrego rozplanowania akacji. Fabuła nie była na siłę przeciągana, a bohaterowie mieli jasne i przejrzyste zadania do wykonania. Nie znalazłam w tej książce żadnych zbędnych rozdziałów czy spraw, które można by pominąć. Wszystko to złożyła się na ogólny odbiór książki, który oceniam na bardzo dobry. 

Już dawno nie czytałam żadnej książki o takiej tematyce, więc to była miła odskocznia. Fajnie spędziłam czas, odkrywając razem z Alexis rodzinne sekrety, a to muszę przyznać - lubię najbardziej! 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 

Recenzja: "Trawa bardziej zielona"

"TRAWA BARDZIEJ ZIELONA" - Magdalena Kołosowska 


Wydawnictwo - Feeria Young

Rok wydania - 2016

Liczba stron - 310 


Nic nie zapowiadało takiego rozwoju wypadków. Pochopnie podjęta decyzja o ślubie postawiła 30-letnią Maję na życiowym rozdrożu. Papierowe małżeństwo, praca nie dająca prawdziwej satysfakcji, samotność, poczucie wypalenia. Wszystko zmieniło się jednak podczas krótkiego wypadu z przyjaciółką na Mazury. To tamtejsze spotkanie dało Mai i Moni impuls do życiowych zmian. Życie nie zawsze toczy się jednak liniowo, a konsekwencje pewnych decyzji ujawniają się w najmniej spodziewanym momencie, ku zaskoczeniu otoczenia, a nawet samych zainteresowanych. 

"Trawa bardziej zielona" to miła i naprawdę wprost idealna lekturka na zimowe wieczory. O wakacjach, słońcu i jeziorach Mazurskich najlepiej czyta się gdy za oknami mróz i śnieg. Ostatnie dni właśnie ta książka umilała mi ranki i wieczory. 

Książka pisana jest głównie z perspektywy 4 osób: Mai, Moni, Kuby i Pawła oraz pojedynczych dwóch czy trzech rozdziałów pisanych przez Paulę. Wymieniłam już imiona głównych bohaterów, jednak nie mogę zdradzić Wam kto jest kim, ponieważ odebrałabym Wam całą radość czytania. Powiem jednak, że każdy z tych bohaterów ma swoją przeszłość, lekko zagmatwaną i właśnie my, czytelnicy możemy te życiowe historie poznać. Autorka tak rozplanowała tempo akcji powieść, że mamy szansę na poznanie wszystkich postaci. Kolejnym plusem tej książki jest oczywiście tematyka. Niby nic specjalnego, normalne sprawy, zwykli szarzy ludzie, tacy których codziennie mijamy na ulicy. A jednak tą powieść czyta się jakoś tak lekko i po prostu płynnie. Autorka potrafiła zainteresować mnie historią swoich bohaterów i ja czuję się usatysfakcjonowana. 

Z bohaterami powieści zżyłam się, choć nie zawsze odpowiadało mi ich postępowanie. Kiedy zastanawiałam się, do której z dziewczyn, Mai czy Moni byłoby mi bliżej doszłam do wniosku, że do Mai. Monikę też polubiłam, ale jednak to trochę nie moja bajka. Jestem osobą z natury bardzo cichą, nieśmiałą i wydaje mi się że dogadałabym się z Majką.  Natomiast jeśli chodzi o chłopaków to cóż, zdecydowanie Kuba skradłby moje serce.

Książka Magdaleny Kołosowkiej to obyczajówka, która daje nadzieje, że każdy człowiek jest komuś przypisany i prędzej czy później odnajdzie swoją drugą połowę. Ta książka jest również o uporze i odwadze w życiu, których nigdy nie powinno nam zabraknąć. Trzeba walczyć o siebie, swoją pracę, miłość i przyszłość, tej walki powinniśmy się uczyć. 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 

środa, 6 stycznia 2016

Recenzja :" Próba"

"PRÓBA" - Eleanor Catton 


Wydawnictwo - Literackie

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 379


W mieście wybucha skandal obyczajowy - nauczyciel liceum muzycznego miał romans z nieletnią uczennicą. W sąsiedniej szkole teatralnej uczniowie postanawiają na zaliczenie odegrać sztukę, której tematem są te wydarzenia... Ale czy to dobry pomysł? 


Myślę, że nazwisko Catton jest znane już większej liczbie czytelników głównie za sprawą niedawno wydanej powieści pt."Wszystko co lśni". Właśnie za tę powieść autorka otrzymała nagrodę Bookera. Dziś jednak skupię się na debiucie Catton, czyli  "Próbie", która jest pierwszą przeczytaną przeze mnie książką tej autorki.  

W dość małym, niepozornym miasteczku nagle wybucha skandal obyczajowy. Wszystko za sprawą nauczyciela, pana Saladina, który jakby miał mieć romans ze swoją nieletnią uczennicą Victorią. Szkoła muzyczna, która staje się głównym miejscem akcji całego zajścia znajduje się w sąsiedztwie Akademii Teatralnej. Młodzi, przyszli aktorzy postanawiają wystawić sztukę, której tematem przewodnim będą wydarzenia z wiązane ze skandalem. Nikt nie jest w stanie przypuścić nawet co z tego wyniknie.. 

Tymczasem w Szkole Folwark Opata uczennice odbywają obowiązkowe spotkania z psychologiem, aby poradzić sobie z presją minionych wydarzeń. Każdy z uczniów czy nauczycieli inaczej patrzy na wszechogarniające wydarzenia. Sama zainteresowana, czyli Victoria jest odizolowana od grupy, tak że nawet jej siostra niewiele wie o słynnym romansie. Dla Isolde - siostry Victorii to również ciężki czas. W trudnym momencie jej życia pojawia się tajemniczy Stanley, student Akademii Teatralnej i jeden z odtwórców ról w przedstawieniu zainspirowanym skandalem obyczajowym. 

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Eleanor Catton uważam za naprawdę udane. "Próba" przemówiła do mnie, a raczej autorka przemówiła za pośrednictwem swoich bohaterów. Bohaterowie Ci to aktorzy, wykładowcy, uczniowie, studenci, muzycy, nauczyciele i rodzice. Wszyscy, którzy w jakiś sposób związani są z wydarzeniami w szkole Folwark Opata, odgrywają tu ważną wolę. Autorka nikogo nie umniejszyła. Czytelnik może bez problemu poznać, prawie każdego bohatera, który wyda mu się interesujący. Za sprawą doskonałej organizacji autorka skupiła uwagę czytelnika zarówno na głównych "zainteresowanych" czyli Victorii i Panu Saladinie  jak i na innych wątkach powieści. Z uwagą możemy śledzić postępy w nauce młodych aktorów z Akademii Teatralnej oraz miłość rodzącą się pomiędzy Isolde i Stanley'em. Całość jest oczywiście w kreatywny sposób dopięta za sprawą obserwacji i przemyśleń nauczycielki gry na saksofonie, która jest dla swoich uczniów nie tylko mentorem ale może i również przyjacielem. 

Muszę też zwrócić uwagę na warsztat literacki i słowotwórczy autorki, którego można jej pozazdrościć. Catton potrafi pisać i umie to doskonale pokazać w formie i treści swojej książki, którą czyta się naprawdę dobrze. 

Podsumowując napiszę tylko, że żałuję, iż wcześniej nie zdecydowałam się na przeczytanie "Wszystko co lśni". Po "Próbie" naprawdę nabrałam ochoty na więcej książek tej autorki. 


Za egz. "Próby" dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. 







poniedziałek, 28 grudnia 2015

Recenzja "Pojedynek"

"NIEZWYCIĘŻONA 1 - POJEDYNEK " - Marie Rutkoski 



Wydawnictwo - Feeria Young 

Rok Wydania - 2015 

Liczba stron - 379


Ona, córka generała, Valorianka, z ludu zwycięzców, która cieszy się w swoim świecie wieloma przywilejami i wiedzie pozbawione trosk życie pełne zabaw. 
 On. Niewolnik, Herrańczyk. Nie ma nic własnego, poza nieposkromionym duchem. 
Pozornie nic ich nie łączy - a jednak pochopnie podjęta decyzja wiąże ich węzłem mocniejszym, niż można by przypuszczać. Nie mogą nic poradzić na to, że między nimi rodzi się uczucie. Ale pochodzą z wrogich sobie ludów. By być razem - muszą zdradzić swoich. A w imię patriotycznej lojalności - muszą zdradzić siebie nawzajem. 
Zajadłe pojedynki, podstępne salonowe gry, pozornie beztroskie bale, brudne plotki, tajemnice poliszynela i dzika rewolta - to wszystko wkrótce wypełni ich życie. Być może twoje też... 

"Pojedynek" otwiera serię "Niezwyciężona" autorstwa Marie Rutkoski. Dzięki uprzejmości wydawnictwa miałam okazję przeczytać właśnie pierwszą cześć, tej jakże dobrze zapowiadającej się serii. Choć szczerze powiedziawszy tej książki nie potrafię konkretnie ocenić ani jako złej ani jako dobrej. Moim zdaniem jest ona trochę nijaka. Ma zadatki na całkiem dobrą serię w przyszłości, jednak część 1 "Pojedynek" nie powalił mnie na kolana. 

10 lat temu Valorianie podbili Herranćzyków, zagarnęli ich ziemia a ludzi obsadzili w roli swoich niewolników. Po latach córka generała -  Kestrel kupuje na targu niewolnika Herrańskiego pochodzenia. Cena jaką dziewczyna zapłaciła za tego człowieka jest niebywale wysoka i fakt ten zaczyna wzbudzać coraz więcej podejrzeń wśród ludzi. Plotki nasilają się jeszcze bardziej za sprawą coraz częstszych wypadów Kestrel, której w eskorcie towarzysz Arin - nowy niewolnik. Z czasem, mimo ich woli rodzi się między młodymi uczucie, które jest tylko namiastką prawdziwej miłości. Aby ziarenko mogło zakiełkować potrzeba czasu i dogodnych warunków, a  dla bohaterów zbliżają się ciężkie czasy - historia odwraca karty. Czy Kestrel i Arin będą razem mimo przeciwności losu? 

Choć fabuła książki i pomysł na nią jest dobry i ciekawy, a wykonanie również na pierwszy rzut oka wydaje się być dobre to jednak czegoś mi brakowała w niej. A może wręcz przeciwnie czegoś było za dużo.. To dziwne uczucie nie potrafić sprecyzować swoich myśli i uczuć, ale tak właśnie jest w przypadku tej książki. Z jednej strony ciekawy świat, bale, pojedynki, podział społeczeństwa na niewolników i rządzących oraz dawna wojna w tle. To wszystko nadaje klimat tej powieści i naprawdę zachęca do przeczytania. Jednakże mi czytanie "Pojedynku" przychodziło z trudem. Nie potrafiłam wczuć się w akcję oraz rolę bohaterów. Zarówno Kestrel jak i Arin do samego końca pozostali dla mnie obcymi, papierowymi postaciami. 

Zaznaczam jednak, że wyżej napisana opinia odnosi się tylko do "Pojedynku". Nie oceniam całej serii jako całości. Chętnie zapoznam się w przyszłości z drugą częścią "Niezwyciężonej" i może wtedy poczuję to coś. Albo się zakocham w świecie wykreowanym przez autorkę albo nie. Na tą chwilę mogę powiedzieć, że nie jestem w pełni usatysfakcjonowana "Pojedynkiem", ale mimo to nie skreślam serii. 


Za możliwość przeczytania "Pojedynku" dziękuję Wydawnictwu Ferria Young. 


piątek, 4 grudnia 2015

Recenzja: "Posłuchaj a zrozumiesz"

"PLAYLIST FOR THE DEAD" - Michelle Falkoff 


Wydawnictwo - Feeria Young 

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 271 

Przychodzisz rano do kumpla i okazuje się, że nie żyje. Coś się stało po wczorajszej imprezie. Zostawił tylko playlistę z dołączoną karteczką: "Dla Sama - posłuchaj, a zrozumiesz". 

Jak po tym szoku poskładać historię swojego przyjaciela? Jak z kolejnych piosenek i własnych wspomnień dojść do prawdy o tym, co się działo w jego życiu? I w Twoim własnym życiu - bo okazuje się, że nic nie wydarza się przypadkiem. Nic nie jest obok Ciebie. Odtwarzając jego historię, zmieniasz też swoją - bo w twoim życiu pojawia się pewna zagadkowa dziewczyna. 

Michelle Falkoff w swojej książce zdecydował się poruszyć bardzo trudny obecnie temat, mianowicie samobójstwa wśród młodych osób. Nie ma co ukrywać, że czasy stają się coraz cięższe i to nie tylko pod względem ekonomicznym. Nic dziwnego, że wielu młodych osób nie umie radzić sobie ze stresem i przykrościami, które ich dotykają i ranią. Właśnie o tym jest ta powieść. O życiu i tragicznych w skutkach decyzjach, które zostały podjęte o wiele za wcześnie, jeśli w ogóle powinny być podjęte kiedykolwiek. Bo czy człowiek ma prawo do odebrania sobie życia pozostaje sprawą sumienia i poglądów każdego z nas. 

To zawsze bardzo przykra wiadomość, gdy dowiadujemy się o czyjejś śmierci, a gdy jest to odejście naszego najlepszego i jedynego przyjaciela przeżywamy to jeszcze gorzej. W takiej sytuacji znalazł się Sam - bohater książki "Posłuchaj, a zrozumiesz". Jego przyjaciel - Hayden - popełnił samobójstwo i to właśnie Sam pierwszy znalazł jego ciało, obok którego leżała płyta z piosenkami, specjalnie wybranymi przez niego dla Sama. Owa playlista w zamyśleniu Hayden'a miała pomóc Samowi zrozumieć jego decyzję i dojść do prawdy. Jednak odtworzenie czyjegoś życia, nawet swojego najlepszego przyjaciela okazuje się być bardzo trudnym zadaniem. Dzieje się tak, ponieważ człowiek zawsze ma jakieś tajemnice i niewyjaśnione sprawy, o których on jeden sam wie najlepiej. 

"Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" to bardzo przejmująca opowieści, która wywarła na mnie duże wrażenie. Przede wszystkim ze względu na na tematykę poruszaną przez autora. Uważam, że właśnie o takich sprawach powinno się mówić i zarazem sprawiać, aby młodzi ludzie odnajdywali ponownie sens swojego życia nawet wtedy, gdy już go stracili. Dla Hayden'a jest już za późno, ale dla wielu innych nie. Ten chłopak to my wszyscy w jednej osobie. Właśnie ta postać łączy w sobie wiele cech, które można przyporządkować do bardzo wielu osób jednocześnie. Hayden jest nieśmiałym, skrytym w sobie chłopcem, pasjonatem gier wideo, nie lubianym i poniżanym przez rówieśników a jednocześnie bardzo odważny. Nie ukrywam, iż według mnie osoba, która decyduje się na tak radykalny krok musi być bardzo odważna. 

Z innej strony "Posłuchaj, a zrozumiesz" to opowieść Sama - o tym jak czuje się młody człowiek, którego najlepszy przyjaciel postanowił zakończyć swoje życie. Czy coś takiego można wybaczyć? Czy możliwe jest, aby zacząć żyć na nowo i pogodzić się z tą wielką stratą? Jak żyć z tak wielkim poczuciem winy i czy jest on słusznym uczuciem w tej sytuacji? Na ta i inne pytania odpowie Wam Sam, jeśli tylko zechcecie zagłębić się w jego historię.  

W książce Michelle Falkoff odnajdujemy do bólu szczerą i prawdziwą opowieść być może o nas samych, albo o kimś kogo znajomy. Być może Wy także macie w swoim środowisku takie osoby jak Hayden, które cierpią i głowę mają pełną dziwnych pomysłów. Takim osobom należy pomóc, jeśli tylko się da. Młodzi ludzie nie powinni umierać, a już na pewno nie powinni sami sobie odbierać prawa do tego życia. Choć życie jest ciężkie i stawia przed nami trudne przeszkody, które nie zawsze umiemy ominąć. Mimo wszystko trzeba patrzeć w przyszłość i myśleć o tym, że wszystko co złe się kończy, prędzej czy później. 

"Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" to książka, którą serdecznie Wam polecam. Nie będziecie się przy niej śmiać, tylko płakać, ale mimo wszystko warto ją przeczytać. 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 

środa, 25 listopada 2015

Recenzja:"W Sieci Umysłów"


"W SIECI UMYSŁÓW"- James Dashner 


Wydawnictwo : Albatros 

Rok wydania : 2015 

Liczba stron : 381


Michael jest graczem. I - jak większość graczy - więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNetu. Ta sieć całkowicie pochłania umysł i ciało, a im więcej hakerskich umiejętności posiadasz, tym lepiej się bawisz.Bo przecież najfarniej jest łamać zasady, prawda? 
Niektóre z nich wprowadzono jednak nie bez powodu. Istnieją bowiem technologi zbyt niebezpieczne, by traktować je lekkomyślnie. Ktoś właśnie złamał reguły gry - z zabójczym rezultatem. 
Żeby złapać hakera, trzeba jeszcze lepszego hakera. Służby VirtNetu od dawna obserwują Michaela. Jeśli chłopak podejmie się tego wyzwania, będzie musiał wniknąć do wirtualnej sieci przez boczne uliczki i zaułki, których nigdy nie widziały ludzkie oczy. 


Po zapoznaniu się z dwiema pierwszymi częściami trylogii "Więzień Labiryntu" przyszedł czas na coś nowego. Na jakby nową odsłonę Dashnera. "W Sieci Umysłów" jest zupełnie inne, a i cała fabuła ma troszeczkę inny charakter.  Niemniej jednak nie żałuję czasu poświęconego na przeczytanie jej. To była prawdziwa gra .. umysłów. 

W świecie wykreowanym przez Dashnera technologia zupełnie opanowała ludzi. Przede wszystkich młodych ludzi, ale nie tylko, ponieważ w VirtNecie można spotkać też starsze osoby. Na czym to wszystko polega? Mianowicie na tym, że osoba mająca ochotę zagrać w którąkolwiek z gier dostępnych w Sieci, kładzie się do specjalnej trumny i jej ciało a także umysł po prostu przenosi się do gry. W grze wszystko jest realne i bardzo wyraziste. Każde skaleczenie, potknięcie czy złamanie naprawdę boli, a głód czy pragnienie również nie pozwala o sobie zapomnieć. Jedyne co chroni graczy w realu przed prawdziwą śmiercią jest specjalny chip w głowie. Tylko dzięki niemu umierając w VirtNecie człowiek powraca do realnego świata i po prostu budzi się w trumnie, może tylko trochę bardziej zmęczony. 

Jednym z takich graczy jest Michael, który zostaje zwerbowany przez Służby VirtNetu, do wyśledzenia potężnego gracza, który sieje spustoszenie nie tylko w grze, ale również w realnym świecie. Ten tajemniczy gracz naprawdę zabija ludzi.. 

Michael wraz z przyjaciółmi Sarą i Brysonem wyruszają na poszukiwanie owego gracza - Kain'a. Na pewno będzie to dla nich niesamowita przygoda, ale też prawdziwe wyzwanie. Zagłębiając się coraz bardziej w ciasne zakamarki Sieci wiele ryzykują. Stawka staje się bardzo wysoka. 

James Dashner przeniósł akcję swojej książki do zaawansowanego świata cybertechnologii, a to prawdziwa gratka dla fanów gier. Całość została wzbogacona o niesamowite i barwne opisy miejsc i sytuacji, które spotykamy na kartach książki. Muszę zaznaczyć, że autor po raz kolejny wykazał się bardzo dobrym warsztatem literackim i buną wyobraźnią. Aż strach pomyśleć co tak naprawdę siedzi w jego głowie. Pragnę też zwrócić uwagę na bohaterów, którzy naprawdę wykazują się dużą inteligencją, sprytem i odwagą. Dashner nadał swoim postaciom wręcz doskonałe cechy bardzo przydatne w VirtNecie. Michael i jego przyjaciele w grze musieli zmierzyć się z bólem, głodem, dziwnymi tworami oraz z własnymi demonami i słabościami. Niesamowicie zżyłam się z bohaterami i mocno im kibicowałam. 

"W Sieci Umysłów" to pierwsza część z cykl Doktryna Śmiertelności, które mam nadzieję kontynuować w przyszłości. 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Albatros! 


środa, 11 listopada 2015

Recenzja: "Aplikacja"

"APLIKACJA" - Lauren Miller 



Wydawca - Feeria Young 

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 453 

Wyobraź sobie, że masz w swoim telefonie aplikację, która w każdej chwili podpowiada Ci, co powinieneś zjeść, w co się ubrać, gdzie pójść i z kim się przyjaźnić. Czy zaufasz jej, że wybory, które Ci sugeruje, będą dla Ciebie najlepsze?

W czasach gdy firmy Google i Apple zastąpił koncern Gnosis, aplikacja Lux wydaje się narzędziem absolutnie niezbędnym. Jej użytkownicy są pewni, że bez Luxa nie mają szans na zdrowe i szczęśliwe życie. 16-letnia Rory też tak uważa. Właściwie jest zadowolona ze swojego losu, ale gdy dostaje się do elitarnej Akademii Theden i poznaje buntownika Northa, który nie korzysta z Lux, zaczyna dostrzegać rysy na pozornie gładkiej powierzchni. 

Czyżby powieść Lauren Miller była prorocza? Odpowiem tylko dwoma słowami : OBY NIE! 

Świat, który wykreowała Miller jest z jednej strony niesamowitą pochwałą dla ludzkiego umysłu, a z drugiej przerażającą wizją przyszłości. Jest pochwałą człowieka i jego rozumu, ponieważ powieść opowiada o czasach kiedy ludzie stworzyli bardzo potężną broń - aplikację Lux. Rzecz bez, której ogół nie może się obyć, nikt nie jest w stanie sam podjąć decyzji bez konsultacji z Luxem. Samo to w sobie jest dziwne i złowieszcze, ale w tej chwili chciałabym zwrócić uwagę na to jak daleko posunęli się ludzi w tworzeniu technologii. Książka Lauren Miller opisuje stosunkowo niezbyt odległą od nas przyszłość. Już teraz prawie wszyscy korzystamy ze telefonów, ściągamy na nie przeróżne apki, których nagminnie używamy. To oczywiste, że świat poszedł do przodu a my razem z nim. Rozwój technologii to stąpanie na cienkim lodzie i być może tylko chwila dzieli nas od wpadnięcia do przerębli. 

Właśnie w takim świecie żyje bohaterka książki "Aplikacja" - Rory.  Dziewczyna pochodzi z niezamożnej rodziny, ale dzięki ciężkiej pracy i poświeceniu udało jej się dostać do prestiżowej szkoły Theden. To wielka i elitarna Akademia, do której uczęszczają młodzi ludzie z wpływowych rodzin. Edukacja w Theden to dla wielu z nich rodzinna tradycja, również dla Rory, której matka przed laty uczyła się w akademii. Z czasem dziewczyna aklimatyzuje się w szkole i w pobliskiej restauracji poznaje Northa, który wydaje się być poza szeregiem. Jest młody, pracuje, utrzymuje się, ma swój styl bycia i bardzo różni się od innych  a przede wszystkim nie używa Luxa. Młodzi nawzajem zaczynają się intrygować i nie wiadomo jak może skończyć się ta historia.

"Aplikacja" to nie tylko nowoczesna technologia, aplikacja Lux ale też potężny spisek, wielkie pieniądze, dawne dzieje z przeszłości i rodzinne sekrety oraz tajne stowarzyszenia. Rory będzie musiała zmierzyć się z wieloma problemami i odkryć wiele tajemnic, o których nie miała pojęcia. Dziewczyna będzie działać w sprawie swojej rodziny, ale również w sprawie ogółu ludzkości. Czy uda się jej uratować wolną wolę człowieka? - przekonaj się sam. 

Książka Lauren Miller była bardzo przyjemną lekturą, którą przeczytałam dość szybko. W mojej ocenie była dobrze napisana i fajna w odbiorze. Autorka zaznajomiła nas z tajnikami nowoczesnej technologii, dzięki czemu możemy domyślać się co może czekać nas za 30-40 lat. Czy będzie to dobre czy złe zależy tylko od człowieka. To On decyduje w jaką stronę zmierzy technologia. 
Polecam! 


Książkę możecie zamówić na Empik.com 
Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!