wtorek, 16 lutego 2016

Recenzja:" Kuracja Samobójców"

"KURACJA SAMOBÓJCÓW. Program część 2" - Suzanne Young 


Wydawca - Feeria Young 

Rok wydania - 2016 

Liczba stron - 444



Czasem o przeżyciu albo śmierci decyduje to, czy pamiętasz, kim byłeś. A to wcale nie jest oczywiste. 


Druga część historii dwojga nastolatków, walczących o przetrwanie w obliczu szalejącej epidemii samobójstw. 


Wszyscy młodzi ludzie, którzy zostają uznani za zagrożonych samobójstwem, trafiają do placówki tajemniczego programu terapeutycznego. Ich zainfekowany umysł najlepiej jest wyleczyć przez gruntowane oczyszczenie, po czym każdy staje się nowym człowiekiem, pozbawionym balastu wspomnień. Jednocześnie jednak traci własną tożsamość. A przecież nikt nie chce być wydrążony... 


Sloane i James podjęli próbę ucieczki przed chorobą i przed leczeniem, ale okazało się to trudniejsze, niż przypuszczali. Teraz, dołączywszy do grupy buntowników, muszą uważać na to, komu będę ufać, szukając sposobów na obalenie programu oraz powstrzymanie epidemii. Trudno się jednak działa, gdy pamięć świeci białymi plamami. 

Druga część Programu za mną. Po skończeniu pierwszej byłam bardzo ciekawa dalszych losów bohaterów. Nie mogłam doczekać się kontynuacji. Przeczytałam "Kurację Samobójców" i mogę powiedzieć na początku tylko tyle, że autorka utrzymała poziom z pierwszego tomu, zarówno pod względem stylu jak i fabuły. 

Druga część serii zaczyna się w momencie spotkania James'a i Sloane z innymi buntownikami. Na opustoszałej drodze, gdzieś w stanie Idaho a może dalej, spotykają Dallas - bardzo charakterną dziewczynę. To początek składu ruchu oporu przeciwko Programowi. 
Tymczasem epidemia samobójstw wciąż się szerzy wśród młodych ludzi. Rządowy Program wprowadza nowe zasady, które mają drastycznie powstrzymać falę choroby, pytanie tylko za jaką cenę? 

Kiedy "Kuracja Samobójców" dotarła do mnie, nie mogłam doczekać się aż poznam dalsze losy bohaterów. Czym prędzej zagłębiłam się w fabułę książki, historię Sloane i James'a oraz innych postaci i przepadłam. Powieść wciągnęła mnie do swojego świata kompletnie odpychając od rzeczywistości. Ciałem byłam tu, ale myślami daleko walczyłam razem z bohaterami o wolności. 

Wielką zaletą książki oprócz oczywiście fabuły, są postacie. Bohaterowie niesamowicie wykreowani i bardzo charakterni. Sloane to dziewczyna, której nie można nie lubić, chociaż w "Kuracji.." było kilka momentów, kiedy mnie ostro denerwowała. Czasami zachowywała się bardzo irracjonalnie co objawiało się tym, że zaprzeczała sama sobie. Jednak rozumiem, że stres i panika robi swoje a więc wybaczam. James to również człowiek z charakterem. Naprawdę można go podziwiać, chłopak jest młody a mimo to tak dokładnie wie czego chce i o co walczy. Ma postanowiony cel i cały czas dąży do niego. Stara się trzymać nerwy na wodzy, choć wiadomo, że to nie łatwe i czasami w każdy coś pęka. Te chwile załamania z jego strony to tylko przekaz, że nadal jest człowiekiem, człowiekiem którym targają emocje. Fascynuje mnie miłość Sloane i James'a. Mimo tylu przeciwności nadal są ze sobą i kochają się, walczą o siebie. Ich uczucie przetrwało leczenie Programu, choć oni wyszli z niego biedniejsi o wiele wspólnych wspomnień. 
Dallas to nowa bohaterka, która zawróciła całą fabułą. Jej niepohamowany charakter i sposób bycia wprowadził do powieści wiele pozytywnych emocji i chwil śmiechu. 
Został jeszcze Realm, postać którą polubiłam jakoś szczególnie. Myślę, że zapamiętam go na długo, jego niesamowite poświęcenie i wybory, jakich dokonał aby pomóc ukochanej osobie. Reprezentuje on wyborną miłość, uczucie tak czyste, że nie pyta, nie ocenia, nie chce niczego w zamian. 

"Kuracja Samobójców" jest niewątpliwie świetną kontynuacją, której nie da się odłożyć. Jestem szczęśliwa, że mogła ponownie spotkać się bohaterami w tym samym komplecie. Autorka dzięki swojej wyobraźni stworzyła niesamowity świat, który choć tak inny od naszego jest jednocześnie tak bliski nam. Przynajmniej ja to tak odczuwałam. Czytając tę i poprzednią część czułam silną więź z bohaterami i całym światem przedstawionym. Niesamowite uczucie, które towarzyszy mi przy czytaniu tylko niewielu książek.

Suzanne Young bardzo mnie zaskoczyła, gdyż w "Kuracji Samobójców" oprócz kontynuacji "Plagi.." możemy przeczytać sześćdziesięciu  stronicowy dodatek, który rozgrywa się 6 miesięcy później. Opowiada on, ku mojej uciesze o Realmie i jego działaniach, które mają pomóc mu odciąć się od poczucia winy. Bardzo dobrze czytało mi się tę mini opowieści, dzięki niej jeszcze bardziej poznałam tego bohatera, który jest mi szczególnie bliski.

Nie wiem co mogłabym napisać w podsumowaniu tej opinii, gdyż wszystko jest chyba zawarte wyżej. Oczywiście polecam Wam gorąco "Kurację .. " i całą serię S. Young. Czytajcie ją bo warto, warto poznać trochę inny świat i docenić to co mamy. 



Za egz. dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 

niedziela, 14 lutego 2016

Recenzja: "Armada"

"ARMADA" - Ernest Cline 


Wydawca - Feeria Young 

Rok wydania - 2016 

Liczba stron - 442

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody. 
W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w realu, nadpobudliwi nastoletni gracze nie dostają misji zbawienia świata. 

Aż pewnego dnia widzi latający spodek. Więcej: ten statek kosmitów jest jakby żywcem wzięty z gry, której oddaje się co wieczór - popularnego stymulatora lotów "Armada". 

Nie, nie zbzikował. A jego umiejętności - wraz z umiejętnościami milionów podobnych mu graczy na świeci - będą potrzebne, by ratować planetę. Nareszcie jest jego upragniona szansa! Tylko gdzieś w tyle głowy czai się dziwna wątpliwość - podsycana przez pamięć opowieść sci-fi, których wyrastał - czy coś w tym scenariuszu nie wydaje się zanadto .. znajome? 

Książki z gatunku science fiction nigdy nie trafiały w mój gust. Zresztą nie tylko książki, ale również filmy. Wszelkie Gwiezdne Wojny są mi całkowicie obce. Jednak czasami lubię zrobić coś innego i tak właśnie pod wpływem chwili zdecydowałam się na przeczytanie Armady. Od początku czułam ten dreszcz i nie mogłam się doczekać, aż książka do mnie dotrze - moja pierwsza powieść sci-fi. 

Na początku pragnę zastrzec, że nie jestem czytelnikiem, który nałogowo czyta literaturę science fiction, dlatego moja opinia może być inna. Być może "Armada" jest kompletnym nie wypałem, jednak ja przeczytałam za mało książek tego rodzaju żeby to dostrzec. A więc moja opinia jest taka, że powieść mi się podobała, przeczytałam ją z wielkim zainteresowaniem i mogę ją Wam gorąco polecić! 

Zack jest nastoletnim chłopcem, mieszkającym z matką w Beaverton wstanie Oregon. Ojciec chłopaka nie żyje praktycznie od  jego narodzin, a więc Zack nigdy go nie poznał. W dzień jak każdy młody człowiek, chodzi do szkoły, a popołudniami i wieczorami gra w ulubione gry wideo. Jego dwaj przyjaciele Cruz i Diehl również oddają się grom komputerowym. Spokojne życie chłopców burzy się nagle, gdy w środku dnia przed ich szkołą ląduje tajemniczy obiekt kosmiczny a mężczyźni w czarnych garniturach zabierają Zack'a. 

Jak nie trudno się domyślić "Armada" jest idealna dla fanów kosmicznych gier i tajemniczych istot z kosmosu. Ja do tej grupy nie należę a więc i większość przytoczonych przez autora tytułów filmów była mi obca. Inwazja pozaziemskich istot, które pragnął zniszczyć naszą cywilizację - specjalnie mnie nie pociąga. Jednakże książkę przeczytałam i jestem zadowolona. Zaufałam swojej intuicji i się nie zawiodłam. 

"Armada" opowiada o kosmicznej wojnie jaką prowadzi rasa ludzka z obcymi - mieszkańcami Europy, czyli odległego księżyca Jowisza. Przedstawiciele państw naszego globu zjednoczyli się tworząc Earth Defense Alliance (EDA) - sojusz militarny mający na celu obronę Ziemi przed kosmitami. Zack jako wielki fan odnoszący wielkie zwycięstwa w swoich grach komputerowych zostaje zwerbowany do szeregów EDA. Od tej pory jego marzenia  o wielkiej przygodzie zaczynają się spełniać. 

Ernest Cline sprawnie poprowadzi całą fabułę. Nie za szybko i nie za wolno, po prostu właściwie - tak, aby każdy nadążył a jednocześnie się nie zanudził na śmierć. Wiadomo, że powieści typu sci-fi potrzebują dokładnych opisów miejsc i postaci, ale w tej książce nie jest ich za wiele. Ilość ich była wystarczająca na tyle, abym nie pogubiła się w akcji. Dodatkowo autor stworzył bardzo barwnych i pewnych siebie bohaterów, których nie sposób nie lubić. Mamy głównego bohatera - Zacka, który dostaje wielką szansę na uratowanie świata oraz na poznanie swoich korzeni. Zack jest postacią jak najbardziej pozytywną i pełną humoru a jednocześnie ma w sobie pokorę. Potrafi myśleć, ufać a przede wszystkim podjąć właściwą decyzję. To człowiek, którego chętnie poznałabym w realnym świecie. Inni bohaterowie również odznaczają się wielką odwagą i poświęceniem. Poznajemy nowych towarzyszy broni Zack'a: Lex, Chen, Debbie, Zimalka i inni. 

Nie wiem dokładnie komu mogłabym polecić "Armadę", ponieważ mimo prostego języka i dobrze wykreowanego świata i postaci, nadal jest to książka z gatunku sci-fi. Zwiera więc skomplikowane nazwy wymyślonych statków kosmicznych, tajnych baz EDA i wiele innych nazw za pomocną, których autor przedstawił swój fabularny świat. Nie jestem pewna czy każdy czytelnik byłby zadowolony z takiej tematyki, ale z drugiej strony wszystko jest dla ludzi. Można więc iść za moim przykładem i spróbować czegoś nowego, zupełnie innego. Mnie "Armada" umiliła kilka dni i choć nie wkręciłam się jakość szczególnie w świat kosmitów to jestem zadowolona z wyboru powieści. 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!


niedziela, 24 stycznia 2016

Recenzja: "Złe dziewczyny nie umierają"

"ZŁE DZIEWCZYNY NIE UMIERAJĄ" - Katie Alender 



Wydawca - Feeria Young 

Rok wydania - 2016 

Liczba stron - 360


Coś się dzieje z Kasey. Dziecięce dziwactwa, z których powinna wyrastać, zaczynają się przemieniać w niepokojące znaki. Kasey zawsze miała takiego czy innego hopla, ale teraz to się robi katastrofa. Odzywa się archaicznymi słowami. Oczy płoną jej jakimś nienaturalnym blaskiem... 
Jej 17-letnia siostra Alexis uświadamia sobie stopniowo, że w ich domu zaczaiło się zło i powoli pochłania Kasey. Jak mu się przeciwstawić? Jak uchwycić tego demona? I skąd wziąć do tego odwagę? 

"Złe Dziewczyny nie umierają" zaciekawiła mnie swoim demonicznym opisem. Krótki opis a mnie zainteresował na tyle, że po prostu musiałam przeczytać tą książkę. Spodziewałam się, muszę przyznać, czegoś bardziej strasznego i mrożącego krew w żyłach, ale mimo to, jak na książkę dla młodzieży to jestem nawet zadowolona. 

Alexis to młoda osoba, wyróżniająca się wyglądem wśród swoich rówieśników, a wszystko przez różowe włosy. Cóż róż różem, ale Alexis ma poważniejsze problemy. Przez swój wrodzony opór jest częstym gościem w gabinecie Pani dyrektor swojej szkoły. Rodzinne koligacje dziewczyny też są bardzo dziwne. Mieszka z wiecznie nieobecną w domu matką, która poświęca się karierze, ojcem, który jest jakby go nie było a wisienką na tym rodzinnym torcie jest młodsza siostra Kasey. Kasey jest dziwna, nawet bardzo.. Ma niecodzienne hobby jakim jest kolekcjonowanie przerażających lalek a dodatkowo ostatnimi czasu wokół niej dzieją się straszne rzeczy.

Alexis będzie zmuszona stanąć na wysokości zadania i zdobyć się na odwagę, aby przepędzić złego ducha, który opanował jej siostrę. Jednak to nie wszystko. Do tego jeszcze przed dziewczyną stoi nierozwiązana zagadka z przeszłości dotycząca poprzednich mieszkańców jej domu. Czy młoda 17-latka podoła temu wszystkiemu? 

Muszę przyznać, że choć autorce nie udało się mnie zbytnio przestraszyć, to zaciekawić fabułą a owszem! Od pierwszej strony wciągnęłam się w historię obu sióstr i śledziłam ich poczynania do ostatniej linijki. Może bez strachu i palpitacji serca, ale na pewno z dużym zainteresowaniem. Nie mogłam doczekać się, aż Alexis rozwiążę zagadkę byłych właścicieli domu oraz tego jak potoczą się losy jej siostry. 

Alexis naprawdę polubiłam jako bohaterkę i myślę, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić w realnym życiu. Kasey natomiast, cóż ta dziewczyna opanowana przez złego ducha czy nie, i tak nie zyskała mojej sympatii. 

"Złe dziewczyny nie umierają" przeczytałam bardzo szybko. Jest to zasługą autorki, jej dobrego stylu pisma, wyobraźni, dobrego rozplanowania akacji. Fabuła nie była na siłę przeciągana, a bohaterowie mieli jasne i przejrzyste zadania do wykonania. Nie znalazłam w tej książce żadnych zbędnych rozdziałów czy spraw, które można by pominąć. Wszystko to złożyła się na ogólny odbiór książki, który oceniam na bardzo dobry. 

Już dawno nie czytałam żadnej książki o takiej tematyce, więc to była miła odskocznia. Fajnie spędziłam czas, odkrywając razem z Alexis rodzinne sekrety, a to muszę przyznać - lubię najbardziej! 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 

Recenzja: "Trawa bardziej zielona"

"TRAWA BARDZIEJ ZIELONA" - Magdalena Kołosowska 


Wydawnictwo - Feeria Young

Rok wydania - 2016

Liczba stron - 310 


Nic nie zapowiadało takiego rozwoju wypadków. Pochopnie podjęta decyzja o ślubie postawiła 30-letnią Maję na życiowym rozdrożu. Papierowe małżeństwo, praca nie dająca prawdziwej satysfakcji, samotność, poczucie wypalenia. Wszystko zmieniło się jednak podczas krótkiego wypadu z przyjaciółką na Mazury. To tamtejsze spotkanie dało Mai i Moni impuls do życiowych zmian. Życie nie zawsze toczy się jednak liniowo, a konsekwencje pewnych decyzji ujawniają się w najmniej spodziewanym momencie, ku zaskoczeniu otoczenia, a nawet samych zainteresowanych. 

"Trawa bardziej zielona" to miła i naprawdę wprost idealna lekturka na zimowe wieczory. O wakacjach, słońcu i jeziorach Mazurskich najlepiej czyta się gdy za oknami mróz i śnieg. Ostatnie dni właśnie ta książka umilała mi ranki i wieczory. 

Książka pisana jest głównie z perspektywy 4 osób: Mai, Moni, Kuby i Pawła oraz pojedynczych dwóch czy trzech rozdziałów pisanych przez Paulę. Wymieniłam już imiona głównych bohaterów, jednak nie mogę zdradzić Wam kto jest kim, ponieważ odebrałabym Wam całą radość czytania. Powiem jednak, że każdy z tych bohaterów ma swoją przeszłość, lekko zagmatwaną i właśnie my, czytelnicy możemy te życiowe historie poznać. Autorka tak rozplanowała tempo akcji powieść, że mamy szansę na poznanie wszystkich postaci. Kolejnym plusem tej książki jest oczywiście tematyka. Niby nic specjalnego, normalne sprawy, zwykli szarzy ludzie, tacy których codziennie mijamy na ulicy. A jednak tą powieść czyta się jakoś tak lekko i po prostu płynnie. Autorka potrafiła zainteresować mnie historią swoich bohaterów i ja czuję się usatysfakcjonowana. 

Z bohaterami powieści zżyłam się, choć nie zawsze odpowiadało mi ich postępowanie. Kiedy zastanawiałam się, do której z dziewczyn, Mai czy Moni byłoby mi bliżej doszłam do wniosku, że do Mai. Monikę też polubiłam, ale jednak to trochę nie moja bajka. Jestem osobą z natury bardzo cichą, nieśmiałą i wydaje mi się że dogadałabym się z Majką.  Natomiast jeśli chodzi o chłopaków to cóż, zdecydowanie Kuba skradłby moje serce.

Książka Magdaleny Kołosowkiej to obyczajówka, która daje nadzieje, że każdy człowiek jest komuś przypisany i prędzej czy później odnajdzie swoją drugą połowę. Ta książka jest również o uporze i odwadze w życiu, których nigdy nie powinno nam zabraknąć. Trzeba walczyć o siebie, swoją pracę, miłość i przyszłość, tej walki powinniśmy się uczyć. 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 

środa, 6 stycznia 2016

Recenzja :" Próba"

"PRÓBA" - Eleanor Catton 


Wydawnictwo - Literackie

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 379


W mieście wybucha skandal obyczajowy - nauczyciel liceum muzycznego miał romans z nieletnią uczennicą. W sąsiedniej szkole teatralnej uczniowie postanawiają na zaliczenie odegrać sztukę, której tematem są te wydarzenia... Ale czy to dobry pomysł? 


Myślę, że nazwisko Catton jest znane już większej liczbie czytelników głównie za sprawą niedawno wydanej powieści pt."Wszystko co lśni". Właśnie za tę powieść autorka otrzymała nagrodę Bookera. Dziś jednak skupię się na debiucie Catton, czyli  "Próbie", która jest pierwszą przeczytaną przeze mnie książką tej autorki.  

W dość małym, niepozornym miasteczku nagle wybucha skandal obyczajowy. Wszystko za sprawą nauczyciela, pana Saladina, który jakby miał mieć romans ze swoją nieletnią uczennicą Victorią. Szkoła muzyczna, która staje się głównym miejscem akcji całego zajścia znajduje się w sąsiedztwie Akademii Teatralnej. Młodzi, przyszli aktorzy postanawiają wystawić sztukę, której tematem przewodnim będą wydarzenia z wiązane ze skandalem. Nikt nie jest w stanie przypuścić nawet co z tego wyniknie.. 

Tymczasem w Szkole Folwark Opata uczennice odbywają obowiązkowe spotkania z psychologiem, aby poradzić sobie z presją minionych wydarzeń. Każdy z uczniów czy nauczycieli inaczej patrzy na wszechogarniające wydarzenia. Sama zainteresowana, czyli Victoria jest odizolowana od grupy, tak że nawet jej siostra niewiele wie o słynnym romansie. Dla Isolde - siostry Victorii to również ciężki czas. W trudnym momencie jej życia pojawia się tajemniczy Stanley, student Akademii Teatralnej i jeden z odtwórców ról w przedstawieniu zainspirowanym skandalem obyczajowym. 

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Eleanor Catton uważam za naprawdę udane. "Próba" przemówiła do mnie, a raczej autorka przemówiła za pośrednictwem swoich bohaterów. Bohaterowie Ci to aktorzy, wykładowcy, uczniowie, studenci, muzycy, nauczyciele i rodzice. Wszyscy, którzy w jakiś sposób związani są z wydarzeniami w szkole Folwark Opata, odgrywają tu ważną wolę. Autorka nikogo nie umniejszyła. Czytelnik może bez problemu poznać, prawie każdego bohatera, który wyda mu się interesujący. Za sprawą doskonałej organizacji autorka skupiła uwagę czytelnika zarówno na głównych "zainteresowanych" czyli Victorii i Panu Saladinie  jak i na innych wątkach powieści. Z uwagą możemy śledzić postępy w nauce młodych aktorów z Akademii Teatralnej oraz miłość rodzącą się pomiędzy Isolde i Stanley'em. Całość jest oczywiście w kreatywny sposób dopięta za sprawą obserwacji i przemyśleń nauczycielki gry na saksofonie, która jest dla swoich uczniów nie tylko mentorem ale może i również przyjacielem. 

Muszę też zwrócić uwagę na warsztat literacki i słowotwórczy autorki, którego można jej pozazdrościć. Catton potrafi pisać i umie to doskonale pokazać w formie i treści swojej książki, którą czyta się naprawdę dobrze. 

Podsumowując napiszę tylko, że żałuję, iż wcześniej nie zdecydowałam się na przeczytanie "Wszystko co lśni". Po "Próbie" naprawdę nabrałam ochoty na więcej książek tej autorki. 


Za egz. "Próby" dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. 







poniedziałek, 28 grudnia 2015

Recenzja "Pojedynek"

"NIEZWYCIĘŻONA 1 - POJEDYNEK " - Marie Rutkoski 



Wydawnictwo - Feeria Young 

Rok Wydania - 2015 

Liczba stron - 379


Ona, córka generała, Valorianka, z ludu zwycięzców, która cieszy się w swoim świecie wieloma przywilejami i wiedzie pozbawione trosk życie pełne zabaw. 
 On. Niewolnik, Herrańczyk. Nie ma nic własnego, poza nieposkromionym duchem. 
Pozornie nic ich nie łączy - a jednak pochopnie podjęta decyzja wiąże ich węzłem mocniejszym, niż można by przypuszczać. Nie mogą nic poradzić na to, że między nimi rodzi się uczucie. Ale pochodzą z wrogich sobie ludów. By być razem - muszą zdradzić swoich. A w imię patriotycznej lojalności - muszą zdradzić siebie nawzajem. 
Zajadłe pojedynki, podstępne salonowe gry, pozornie beztroskie bale, brudne plotki, tajemnice poliszynela i dzika rewolta - to wszystko wkrótce wypełni ich życie. Być może twoje też... 

"Pojedynek" otwiera serię "Niezwyciężona" autorstwa Marie Rutkoski. Dzięki uprzejmości wydawnictwa miałam okazję przeczytać właśnie pierwszą cześć, tej jakże dobrze zapowiadającej się serii. Choć szczerze powiedziawszy tej książki nie potrafię konkretnie ocenić ani jako złej ani jako dobrej. Moim zdaniem jest ona trochę nijaka. Ma zadatki na całkiem dobrą serię w przyszłości, jednak część 1 "Pojedynek" nie powalił mnie na kolana. 

10 lat temu Valorianie podbili Herranćzyków, zagarnęli ich ziemia a ludzi obsadzili w roli swoich niewolników. Po latach córka generała -  Kestrel kupuje na targu niewolnika Herrańskiego pochodzenia. Cena jaką dziewczyna zapłaciła za tego człowieka jest niebywale wysoka i fakt ten zaczyna wzbudzać coraz więcej podejrzeń wśród ludzi. Plotki nasilają się jeszcze bardziej za sprawą coraz częstszych wypadów Kestrel, której w eskorcie towarzysz Arin - nowy niewolnik. Z czasem, mimo ich woli rodzi się między młodymi uczucie, które jest tylko namiastką prawdziwej miłości. Aby ziarenko mogło zakiełkować potrzeba czasu i dogodnych warunków, a  dla bohaterów zbliżają się ciężkie czasy - historia odwraca karty. Czy Kestrel i Arin będą razem mimo przeciwności losu? 

Choć fabuła książki i pomysł na nią jest dobry i ciekawy, a wykonanie również na pierwszy rzut oka wydaje się być dobre to jednak czegoś mi brakowała w niej. A może wręcz przeciwnie czegoś było za dużo.. To dziwne uczucie nie potrafić sprecyzować swoich myśli i uczuć, ale tak właśnie jest w przypadku tej książki. Z jednej strony ciekawy świat, bale, pojedynki, podział społeczeństwa na niewolników i rządzących oraz dawna wojna w tle. To wszystko nadaje klimat tej powieści i naprawdę zachęca do przeczytania. Jednakże mi czytanie "Pojedynku" przychodziło z trudem. Nie potrafiłam wczuć się w akcję oraz rolę bohaterów. Zarówno Kestrel jak i Arin do samego końca pozostali dla mnie obcymi, papierowymi postaciami. 

Zaznaczam jednak, że wyżej napisana opinia odnosi się tylko do "Pojedynku". Nie oceniam całej serii jako całości. Chętnie zapoznam się w przyszłości z drugą częścią "Niezwyciężonej" i może wtedy poczuję to coś. Albo się zakocham w świecie wykreowanym przez autorkę albo nie. Na tą chwilę mogę powiedzieć, że nie jestem w pełni usatysfakcjonowana "Pojedynkiem", ale mimo to nie skreślam serii. 


Za możliwość przeczytania "Pojedynku" dziękuję Wydawnictwu Ferria Young. 


piątek, 4 grudnia 2015

Recenzja: "Posłuchaj a zrozumiesz"

"PLAYLIST FOR THE DEAD" - Michelle Falkoff 


Wydawnictwo - Feeria Young 

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 271 

Przychodzisz rano do kumpla i okazuje się, że nie żyje. Coś się stało po wczorajszej imprezie. Zostawił tylko playlistę z dołączoną karteczką: "Dla Sama - posłuchaj, a zrozumiesz". 

Jak po tym szoku poskładać historię swojego przyjaciela? Jak z kolejnych piosenek i własnych wspomnień dojść do prawdy o tym, co się działo w jego życiu? I w Twoim własnym życiu - bo okazuje się, że nic nie wydarza się przypadkiem. Nic nie jest obok Ciebie. Odtwarzając jego historię, zmieniasz też swoją - bo w twoim życiu pojawia się pewna zagadkowa dziewczyna. 

Michelle Falkoff w swojej książce zdecydował się poruszyć bardzo trudny obecnie temat, mianowicie samobójstwa wśród młodych osób. Nie ma co ukrywać, że czasy stają się coraz cięższe i to nie tylko pod względem ekonomicznym. Nic dziwnego, że wielu młodych osób nie umie radzić sobie ze stresem i przykrościami, które ich dotykają i ranią. Właśnie o tym jest ta powieść. O życiu i tragicznych w skutkach decyzjach, które zostały podjęte o wiele za wcześnie, jeśli w ogóle powinny być podjęte kiedykolwiek. Bo czy człowiek ma prawo do odebrania sobie życia pozostaje sprawą sumienia i poglądów każdego z nas. 

To zawsze bardzo przykra wiadomość, gdy dowiadujemy się o czyjejś śmierci, a gdy jest to odejście naszego najlepszego i jedynego przyjaciela przeżywamy to jeszcze gorzej. W takiej sytuacji znalazł się Sam - bohater książki "Posłuchaj, a zrozumiesz". Jego przyjaciel - Hayden - popełnił samobójstwo i to właśnie Sam pierwszy znalazł jego ciało, obok którego leżała płyta z piosenkami, specjalnie wybranymi przez niego dla Sama. Owa playlista w zamyśleniu Hayden'a miała pomóc Samowi zrozumieć jego decyzję i dojść do prawdy. Jednak odtworzenie czyjegoś życia, nawet swojego najlepszego przyjaciela okazuje się być bardzo trudnym zadaniem. Dzieje się tak, ponieważ człowiek zawsze ma jakieś tajemnice i niewyjaśnione sprawy, o których on jeden sam wie najlepiej. 

"Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" to bardzo przejmująca opowieści, która wywarła na mnie duże wrażenie. Przede wszystkim ze względu na na tematykę poruszaną przez autora. Uważam, że właśnie o takich sprawach powinno się mówić i zarazem sprawiać, aby młodzi ludzie odnajdywali ponownie sens swojego życia nawet wtedy, gdy już go stracili. Dla Hayden'a jest już za późno, ale dla wielu innych nie. Ten chłopak to my wszyscy w jednej osobie. Właśnie ta postać łączy w sobie wiele cech, które można przyporządkować do bardzo wielu osób jednocześnie. Hayden jest nieśmiałym, skrytym w sobie chłopcem, pasjonatem gier wideo, nie lubianym i poniżanym przez rówieśników a jednocześnie bardzo odważny. Nie ukrywam, iż według mnie osoba, która decyduje się na tak radykalny krok musi być bardzo odważna. 

Z innej strony "Posłuchaj, a zrozumiesz" to opowieść Sama - o tym jak czuje się młody człowiek, którego najlepszy przyjaciel postanowił zakończyć swoje życie. Czy coś takiego można wybaczyć? Czy możliwe jest, aby zacząć żyć na nowo i pogodzić się z tą wielką stratą? Jak żyć z tak wielkim poczuciem winy i czy jest on słusznym uczuciem w tej sytuacji? Na ta i inne pytania odpowie Wam Sam, jeśli tylko zechcecie zagłębić się w jego historię.  

W książce Michelle Falkoff odnajdujemy do bólu szczerą i prawdziwą opowieść być może o nas samych, albo o kimś kogo znajomy. Być może Wy także macie w swoim środowisku takie osoby jak Hayden, które cierpią i głowę mają pełną dziwnych pomysłów. Takim osobom należy pomóc, jeśli tylko się da. Młodzi ludzie nie powinni umierać, a już na pewno nie powinni sami sobie odbierać prawa do tego życia. Choć życie jest ciężkie i stawia przed nami trudne przeszkody, które nie zawsze umiemy ominąć. Mimo wszystko trzeba patrzeć w przyszłość i myśleć o tym, że wszystko co złe się kończy, prędzej czy później. 

"Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" to książka, którą serdecznie Wam polecam. Nie będziecie się przy niej śmiać, tylko płakać, ale mimo wszystko warto ją przeczytać. 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!