piątek, 22 lipca 2016

Recenzja - "Reguła Myśli"

"REGUŁA MYŚLI" - James Dashner 



Wydawca - Wydawnictwo Albatros 

Data Wydania - 1.04.2016 

Liczba stron - 382



Po wydarzeniach na Ścieżce i po tym, jak dowiedział się, że jest tworem - komputerowym programem przeniesionym do ciała człowieka, Michael budzi się na Jawie, w obcym domu, w ciele nastoletniego Jacksona Portera.

Kiedy w mieszkaniu pojawiają się ludzie Kaine'a, żeby zaprowadzić go na spotkanie z twórcą Doktryny Śmiertelności, Michael ratuje się dramatyczną ucieczką i postanawia odnaleźć jedynych ludzi, którym bezgranicznie ufa - Brysona i Sarę.
Jego pojawienie się w domu Sary rozpoczyna jednak serię nieszczęśliwych wydarzeń. Rodzice dziewczyny znikają w tajemniczych okolicznościach, Sara zostaje oskarżona o współudział w ich porwaniu, a Michael jest poszukiwany za przestępstwa związane z cyberterroryzmem. 
Tymczasem zarówno na Jawie jak i we Śnie dochodzi do dziwnych wydarzeń, i wszystko wskazuje na to, że Kaine rzeczywiście pragnie zaludnić ziemię tworami. 
Wkrótce Michel, Bryson i Sara przekonują się, że nie mogą czuć się bezpiecznie w żadnym ze światów; że Kaine nie jest ich jedynym zmartwieniem i że nie należy nikomu ufać.

James Dashner to niesamowity autor o bardzo wybujałej wyobraźni. Prawie każda z jego książek staje się bestselerem. To nie może być przypadek ani fart. Dashner ma w swojej głowie bardzo wiele pomysłów, które skrupulatnie wykorzystuje w swojej twórczości. Tym razem miałam okazję zapoznać się z jego "Regułą Myśli" czyli drugim tomem Doktryny Śmiertelności.

Główny bohater - Michael budzi się w obcym mieszkaniu, w obcym ciele. Okazuje się, że Kain przeniósł jego umysł do organizmu innego chłopaka - Jacksona. Michael na początku jest zdezorientowany i przerażony. Jeszcze nie zdążył otrząsnąć się z wydarzeń jakie spotkały go pod koniec Ścieżki a już przychodzi mu zderzyć się z kolejnymi pułapkami przygotowanymi przez Kaine'a. Chłopak wie, że sam nie poradzi sobie z groźnym cyberterrorystą i zaczyna szukać swoich przyjaciół z VirtNetu - Sary i Brysona, liczać na ich pomoc.

Pierwszoplanowi bohaterowie stanowią największą ciekawostkę. W "Regule Myśli" większa część wydarzeń rozgrywa się w realnym świecie, co ma utrudnić działanie Kaine. Jednak on sam jest bardzo inteligentny i Michael wraz z przyjaciółmi muszą liczyć się z powagą zdarzeń. Zadarli z niewłaściwym (nie)człowiekiem i są zdani wyłącznie na siebie w walce o przyszłość, nie tylko swoją lecz także innych ludzi. Pomysły Kaine mają bardzo duży wpływ na dalsze los VirtNetu a przede wszystkim rzeczywistości. Okazuje się, że zmiany dotyczyć będą nie tylko użytkowników Internetu ale również innych niezwiązanych i niewinnych osób. Rola Michaela i jego przyjaciół jest więc bardzo duża. Muszą oni powstrzymać Kaine sami, ponieważ jako jedyni wiedzą o jego planach.

"Reguła Myśli" podobnie jak pierwsza część Doktryny Śmiertelności jest powieścią bardzo nowoczesną, wykraczającą poza obecnie znane nowinki techniczne. Mamy tutaj do czynienia z grami, w których fabułę człowiek wchodzi całym sobą. W trumnie odczuwamy ból, lęk, radość, przerażenie możemy również umrzeć, wtedy na szczęście po prostu budzimy się w swoim pokoju. To ciekawe rozwiązanie na polu obecnie wydawanych książek, które niewątpliwie się wyróżnia. James Dashner to autor, który niejednokrotnie pokazywał, iż potrafi stworzyć coś oryginalnego, czego przykład mamy właśnie w "Regule Myśli".

Jestem zadowolona z rozwoju akcji w drugim tomie cyklu Doktryn Śmiertelności. Podoba mi, że autor przeniósł fabułę bardziej w rzeczywistość, dzięki temu całość jest bardziej przystępna dla czytelnika. Na pochwałę zasługują również główni bohaterowie , którzy nie raz, nie dwa odznaczają się męstwem i inteligencją. To ułatwia im wykonie powierzonego zadania - uratowania ludzkości.

Serdecznie polecam wszystkim fanom twórczości James Dashnera!


Za książkę dziękuję wydawnictwu Albatros!  

piątek, 8 lipca 2016

Recenzja: "Moja Ananke"

"MOJA ANANKE" - Ewa Nowak 



Wydawca - Wydawnictwo Literackie 

Data Wydania - 16.06.2016 

Liczba stron - 280 

Starszy i popularny (!) brat-student, który zabiera Cię na imprezy i chwali się Tobą przed znajomymi. Rodzice wyrozumiali bardziej niż inni. Wymarzony facet, przy którym czas staje w miejscu. I przyjaciółka, taka od serca, co czasem wkurza, ale częściej pomaga przetrwać kolejny dzień. Czego chcieć więcej? Jagoda ma osiemnaście lat i z dnia na dzień zdobywa całe to zaplecze wsparcia, które przeciętnej nastolatce zapewnia pełnię szczęścia i beztroskie życie. Nieuchronny los chce jednak inaczej.

Do akcji wkracza bezwzględna Ananke i zaczyna – po swojemu – kombinować…


Ewy Nowak nie muszę chyba nikomu przedstawiać. To jedna z popularniejszych autorek powieści dla młodzieży ostatnich lat. Niedawno miałam przyjemność odnowić sobie jej twórczość za sprawą książki "Moja Ananke". 


"Moja Ananke" to opowieść o nastoletniej Jagodzie i po części też jej rodzinie. Dziewczyna ma całkiem normalne życie, starszego brata studenta, który uwielbia się nią chwalić oraz wyluzowanych rodziców. Podczas jednej ze studenckich  imprez z bratem, Jagoda poznaje Rafała. Starszy chłopak imponuje jej i zabiera w podróż do marzeń o wielkiej namiętności i miłość bez granic. Młodzi zaczynają się ze sobą spotykać, jednak ich relacje bardzo szybko przechodzą w bardziej zaawansowane. Życie, przede wszystkich jak uważa Jagoda - przeznaczenie lubi płatać figle i tak też się dzieje z bohaterami. Nagle ich życie wkracza na zupełnie inny tor i pojawiają się przed nimi problemy o jakich do tej pory słyszeli tylko w telewizji. Jak sobie z tym poradzą? 

Nie chciałabym nazywać książki Ewy Nowak kolejną młodzieżówką, bo takich na rynku jest bardzo dużo, ale chyba jednak muszę. "Moja Ananke" jest książką bardzo prostą, zwięźle napisaną i co najważniejsze ja nie odnalazłam w niej 'tego czegoś'. Lektura tej powieści trochę mnie rozczarowała, jednak równocześnie dobrze mi się ją czytało. To taki rodzaj literatury, który szybko, łatwo i przyjemnie się czyta, ale po skończeniu jej czytelnik nie czuje nic. Ja nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć, że ta książka jest dobra albo zła. Zaczynam powoli snuć podejrzenie, że jestem po prostu 'za duża' na takie opowieści. Chyba muszę zmienić nieco typ czytanej literatury, bo jak widać nawet Królowa Polskiej Młodzieżówki mnie nie satysfakcjonuje. 

"Moja Ananke" jest,jak sądzę dedykowana bardziej młodszym czytelnikom, którzy wchodzą w nastoletnie życie i uczą się jak wygląda miłość, uczucie. Lepiej uczyć się na błędach bohaterów literackich niż na swoich. Jagoda jest bohaterką typową dla literatury młodzieżowej. Jest osobą młodą, żyjącą lekko w cieniu brata, która stara się zadowolić rodziców i otoczenie. Przy tym wszystkim odczuwa popularnych w nastoletnim wieku głód miłości. Dziewczyna bardzo chce poznać kogoś, kto zobaczy w niej coś wyjątkowego, kogoś kto ją pokocha. I nagle w drzwiach staje Rafał - student od której bije jakaś moc,  siła, która przyciąga do niego Jagodę. No i jak tu się oprzeć? Właśnie, nasza bohaterka nie umiała przemyśleć sprawy, podobnie jak jej kolega i skończyło się to dla nich szybkim kursem dorastania, który jak najbardziej był im potrzebny. W toku kolejnych wydarzeń młodzi stanęli na wysokości zadania, co jest jakby jedyną rzeczą, której młody czytelnik może nauczyć się czytając tą książkę. Chodzi o to, żeby brać odpowiedzialność za swoje decyzje i pochopnie podjęte działania, na które nie zawsze nas stać - emocjonalnie. 

Coś co mnie najbardziej rozczarowało to Ananke. W myśl opisu jaki znajduje się na okładce, owa bogini przeznaczenia miesza w życiu Jagody. Ja tego nie zauważyłam, pewnie dlatego, że nie wierzę w fatum, przeznaczenia, konieczność i los zapisanych w niebie. Dla mnie główni bohaterowie sami namieszali sobie w życiu, swoje 'problemy' zawdzięczają tylko sobie i swojej niedojrzałości. Jestem bezwzględna i uważam, iż miłość nie jest dla dzieci, a nawet nie dla wszystkich dorosłych. Do pewnych spraw trzeba dojrzeć, aby przede wszystkim kierować się w życiu zasadą - najpierw myśl potem działaj. Nie można dopuścić, aby naszym zachowaniem kierowały emocje i głupia namiętność. 

Naprodukowałam się w tej recenzji i nie jestem pewna czy bardziej Was zachęciłam czy zniechęciłam do przeczytania tej książki. Jedno jest pewne, starszym czytelnikom raczej się ona nie spodoba - będzie dla nich zbyt słaba i za płytka. Natomiast młodsi mogą być nią zafascynowani, jednak ważne aby nie odbierali wszystkiego dosłownie. Myślę, że (jak już wspominałam) najważniejsze co czytelnik może wyciągnąć z lektury tej powieści to to, aby brać odpowiedzialność za swoje decyzje. Na pewno nie można się odwracać od problemu i udawać, że to nie my zawiniliśmy. 

P.S. 
Przez całą recenzję pisałam ogólnikowo, aby nie zaspoilerować Wam wydarzeń w "Moja Ananke", a teraz spojrzałam na egzemplarz finalny (ja czytałam przedpremierowy) i się okazuje, że większość poszła na marne. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że Ci młodsi z Was sięgną po "Moją Ananke". 


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu! 

środa, 15 czerwca 2016

Recenzja: "Czar Chanel"

"CZAR CHANEL" - Paul Morand, Coco Chanel



Wydawca - Wydawnictwo Literackie 

Data wydania - 2.06.2016 

Autobiografia Coco Chanel ilustrowana przez Karla Lagerfelda


Byłam nieposłusznym dzieckiem, nieposłuszną kochanką i wojowniczą projektantką, prawdziwym Lucyferem... Napisano o niej wiele książek, powiedziano wiele prawd, półprawd i kłamstw. W tej Coco Chanel sama opowiada o własnym życiu oraz o micie, który zrósł się z nią jak idealnie skrojona garsonka. Zabiera nas w świat smutnego dzieciństwa u znienawidzonych ciotek w Owernii, do Deauville 1914 roku, gdzie ze swetrów stajennych i treningowych trykotów szyje pierwsze dżerseje dla kurortowych elegantek, na gwarne spotkania przy rue Cambon, których stałymi bywalcami są Picasso, Cocteau, Cendrars, Satie, Braque i Lipschitz, uchyla drzwi do swojej pracowni, opowiada o wieloletnich przyjaźniach z Misią Sert, Diagilewem oraz Strawińskim, a także o jedynym mężczyźnie, którego kochała – Angliku, Boyu Capelu...

W tym świecie artystów, milionerów i bezlitosnych rywali życie mademoiselle Chanel było jak bajka o spełnionym marzeniu, a czasem jak koszmar na jawie. Mawiała, że życie dyktatorki to sukces i samotność, że trzeba mieć „kruchość stali”, by przetrwać...



Oto w moje ręce trafiła przecudnie napisana i wydana przez Wydawnictwo Literackie, jedna z najlepszych biografii najsłynniejszej projektantki mody wszechczasów. Mam na uwadze oczywiście niezwykłą ikonę stylu, urody i gracji - Coco Chanel. O tej niezwykłej kobiecie słyszał każdy, nawet ten kto kogo nie interesuje moda i najnowsze trendy. Chanel była na tyle rozpoznawalną osobowością w ówczesnym sobie świecie, że jej legenda przetrwała całe dekady. 

Coco urodziła się w roku 1883 we Francji. Ten dzień to święto entuzjastów modnych ubiorów i fanów Chanel. Ta kobieta była doprawdy niezwykła, widzę to teraz po zapoznaniu się z książką Paula Moranda. W Coco Chanel była zawarta cała gracja i wyczucie stylu, a także coś co przyciągało do niej ludzi. Obecnie świat wygląda zupełnie inaczej niż 100 lat temu, kiedy to Coco stawiała pierwsze kroki jako projektantka, jednak jej czar wciąż trwa. Ubiory przez nią uszyte nadal są rozpoznawalne przez szersze grono osób zaangażowanych w biznes modowy i nie tylko. Warto wspomnień o tym, że Chanel była również tancerką, piosenkarką, szwaczką, przede wszystkim była kobietą wolną, mającą w sobie wolność. Emanowała tą wolnością, przyciągała do siebie ludzi. Jej projekty były wychwalane i rozchwytywane za niebagatelne sumy. Wielką popularność przyniosła jej marka perfum Chanel No.5 . 

W "Czar Chanel" Paul Morand opisuje spotkanie z Chanel, która opowiada mu swoją historię. Rzeczy jakich nie przeczytamy w innych biografiach czy artykułach. Poznajemy Coco od innej strony, tej mroczniejszej i bardziej intymnej. Czytamy o trudnym dzieciństwie,  niespełnionych miłościach i burzliwych związkach. Odkrywamy Chanel jako człowieka , takiego jak każdy z nas - wszystko to dzięki niezwykłemu talentowi Moranda. 

Do tej książki Karl Lagerfeld zdecydował się narysować ponad 80 ilustracji, które w pełni oddają klimat tej niezwykłej kobiety. Powstała w wyniku tego cudownie wydana biografia, którą możemy się zachwycić. Na nasze 'achy' zasługuje talent pisarski Paula Moranda i rysunki Lagerfelda. Niezwykle polecam Wam przeczytanie tejże biografii. 


Za egz. biografii dziękuję Wydawnictwu Literackiemu! 

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Recenzja: "Pieśń Shannary"

"Pieśń Shannary" - Terry Brooks



Wydawca - Wydawnictwo Replika 

Data wydania - 29.03.2016 

Liczba stron - 464


Pradawne zło odradza się w nowej postaci, poprzysięgając zemstę na wszystkim, co żyje. 
Druid Allanon wyrusza w niebezpieczną podróż, w której stawką jest istnienie całego świata. Z pomocą przychodzi mu jedyna spadkobierczyni magii elfów, władająca niezwykłą mocą pieśni, Brin Ohmsford. 
Lecz przepowiedziano im zagładę. Zło bowiem knuje, aby związać Brin z losem straszniejszym niż śmierć... 

Otworzywszy paczkę od wydawnictwa powiało w moją stronę fantastyką. Wiedziałam już, że książka ta będzie trudna dla mnie do przeczytania i zrozumienia, ale być może jednocześnie pobudzi mnie na tyle, abym przy niej nie zasnęła. Przy zagłębianiu się w historię Brin i Allanona udało mi się zachować przytomność umysłu i ciała. Oczywiście kontaktu ze mną nie było, ponieważ myślami byłam w świecie wykreowanym przez autora i patrząc z perspektywy czasu całkiem dobrze się tam bawiłam. 

Jak się dowiedziałam już po fakcie, po otrzymaniu książki Terry Brooks to autor bardzo,bardzo popularnego cyklu "Miecz Shannary". Cóż, o cyklu nie miałam pojęcia, nie przypuszczałam, iż książka ta podobnie jak poprzednie tomy, z założenia ma być świetna. U mnie z tą świetnością różnie jest, różnie bywało na poszczególnych etapach czytania. 

"Pieśń Shannary" rozpoczyna przybycie do Czterech Krain Druida Allanona, który na początku budzi strach w rodzeństwie Ohmsford, jednak po chwili zdobywa ich zaufanie. Brin i Jair muszą sami skonfrontować się z gościem i zapewnić mu potrzebną pomoc. W ten właśnie sposób Brin - spadkobierczyni Magii Elfów dowiaduje się o ciążącym na niej obowiązku uratowania Krainy przed powstającym na nowo złem. Wraz z Druidem wyrusza na spotkanie przygodzie, strasznej i bardzo niebezpiecznej, której skutków nikt nie może przewidzieć.  Dla jej brata - Jaira autor również przygotował niezwykłe przygody. Chłopak wraz z tajemnicza drużyną wyrusza w głąb Krainy, aby oczyścić rzekę z trucizny. Jeśli tego nie zrobi śmierć rozprzestrzeni się na kolejne zakątki Czterech Karin. 

Przyznam się, że książka ta wymagała ode mnie dużego skupienia i  wytrwałości w czytaniu. Spotykamy tutaj zupełnie fantastyczny świat, Elfy, Druidy, Gnomy, magia, zakazana księga - to wszystko jest na początku dziennym. Ja, jako czytelnik raczej innej literatury zostałam rzucona na głęboką wodę i utrzymywałam się na niej dość słabo. Nie byłam przyzwyczajona do takiego fantasy. Ciężko mi było ogarnąć temat dwóch oddzielnych wypraw, oczywiście ma to też plusy. Dzięki temu autor dostarczył mi więcej przygód i ciekawych doznań a także mogłam lepiej przyjrzeć się światu w powieści. Nie wątpliwie książka ta ma wiele zalet i jest dobrą lekturą, bardzo pouczającą w związku z podziałem na dobro i zło. 

"Pieśń Shannary" jest powieścią, która mnie zaskoczyła i lekko przeraziła. Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki, nie wiem jednoznacznie czy mi się podobała czy nie. Ciężko mi szło czytanie jej, ale z drugiej strony fabuła  była naprawdę ciekawa i świat przedstawiony bardzo mnie zainteresował. Nie wiem czy będę sięgać po inne książki tego autora, teraz na pewno nie, co do przyszłości no to zobaczymy. Ogólnie mówiąc  ta książka to kawałek dobrej fantastyki, jeśli więc ktoś jest miłośnikiem tego typu literatury to zachęcam po sięgnięcie po "Pieśń..". Natomiast jeżeli nie czujecie się dobrze w takiej tematyce to myślę, że na zdrowie wyjdzie Wam sięgnięcie po inne książki, które umilą chwile. 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Replika! 

środa, 1 czerwca 2016

Recenzja: "Listy Niezapomniane 2"

"LISTY NIEZAPOMNIANE Tom II" - Praca zbiorowa, redakcja Shaun Usher 



Wydawca - Wydawnictwo SQN 

Data wydania - 18.05.2016 

Liczba stron - 416


Drugi tom Listów niezapomnianych to kolejny bogaty i inspirujący zbiór korespondencji, który przypomina nam, jak wiele z tego, co ważne w naszym życiu, uwieczniamy w listach.



Odkryj:
~ pożegnalną notatkę Richarda Burtona skierowaną do Elizabeth Taylor, 
~ przejmujący list matki do nienarodzonej córki, 
~ list Toma Clancy’ego, którego Ronald Reagan nazwał „opowiadaczem w moim stylu”, tym samym kładąc podwaliny pod fenomenalną karierę pisarza,
~ odpowiedź Davida Bowiego na pierwszy list od fanki z Ameryki,
~ list Karola Wojtyły do kuzynki Lusi wysłany zaraz po wyborze na papieża,
~ niezwykłą korespondencję między Grzegorzem Turnauem a Piotrem Skrzyneckim,
~ list Marge Simpson do pierwszej damy Barbary Bush, która stwierdziła, że Simpsonowie to „najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziała”,
~ odpowiedź Albusa Dumbledore’a na podanie o pracę na stanowisku profesora Obrony Przed Czarną Magią w Hogwarcie…

Od premiery pierwszego tomu Listów Niezapomnianych minął prawie rok. Moją recenzję poprzedniej części możecie przeczytać tu. Dziś pragnę Wam przedstawiać Listy w kolejnym tomie równie pięknie wydanym przez Wydawnictwo SQN. Ogromnie cieszę się z możliwości przeczytania drugiego tomu niezwykłych listów zebranych przez Shauna Ushera. Ta książka naprawdę zasługuje na wszystkie te "ochy" i "achy", które piętrzą się pod jej okładką na wielu stronach i forach. Mnie również przypadł zaszczyt zrecenzowania tejże pozycji. 

"Listy Niezapomniane tom II" to zbiór wszelkich listów, notatek, e-maili i innych form korespondencji spisanych przez wielu sławnych ludzi i nie tylko. Książka, podobnie jak poprzedni tom, przenosi nas do bardzo odległych czasów jak również nam współczesnych. Zawiera w swoim wnętrzu wiele fascynujących listów, których poznanie sprawiło mi niebywałą przyjemności. Czytając "Listy Niezapomniane" ma się uczuciu dumy, że to właśnie my mamy sposobność poznać tajemnice tak wielu wydarzeń i osób, które je tworzyły. 

Poziom drugiego tomu jest równie doskonały jak pierwszej części. Zawiera on oczywiście listy innych osób, które czyta się jak najbardziej przyjemnie. Książka ta umilała mi kilka wieczorów, które na pewno nie były zmarnowane. Uważam, że właśnie z takich publikacji możemy się wiele nauczyć, również historii. A więc idąc tym tropem, kolejnym atutem owej książki jest to, iż świetnie nadaje się ona na prezent dla kogoś bliskiego. Ma piękne wnętrze oraz jest przecudownie wydana. Okładka bardzo ładnie komponuje się z pierwszym tomem, obydwa super wyglądają na półce i posiadanie tych książek jest cudownym uczuciem. 

Recenzja ta ma na celu zachęcenie Was - czytelników do sięgnięcia po ten drugi tom "Listów Niezapomnianych". Dajcie ponieść się historii spisanej na papierze ( świetnej jakości!! ) i poznajcie osobiście listy osób, które na pewno przekażą Wam niezapomniane wydarzenia. 


Za egz. Listów dziękuję Wydawnictwu SQN! 

wtorek, 17 maja 2016

Recenzja:"Moja złota rybka zombie"

"MOJA ZŁOTA RYBKA ZOMBIE. W GÓRĘ PŁETWY" - Mo O'Hara 



Wydawca - Wydawnictwo Literackie 

Data wydania - 31.03.2016 

Liczba stron - 208 


Uwaga! Nowe, elektryzujące przygody rybki zombie!
Tymek z przyjaciółmi i Frankie, złotą rybką zombie, która jest także osobistym ochroniarzem chłopca, jadą na wycieczkę do Zatoki Węgorzy. Wszyscy nie mogą się doczekać noclegów w najprawdziwszej latarni morskiej. Niestety, na miejscu okazuje się, że w malowniczej zatoczce grasuje super niebezpieczny Diabelski Węgorz. Tytus, starszy brat Tymka, ma oczywiście szalony i bardzo tajny plan schwytania go i wykorzystania do własnych niecnych celów. W dodatku rybka Frankie ma stać się przynętą.
Co z tego wyniknie? Oczywiście mnóstwo zwariowanych wydarzeń i jeszcze więcej śmiechu!

"W górę płetwy" to druga część serii o przygodach bardzo inteligentnej rybki, jej opiekunów Tymka i Raviego oraz szalonego naukowca - Tytusa. Nie czytałam pierwszej części, ale myślę, że to nie istotne, ponieważ nie miałam dużych trudności ze zrozumieniem fabuły. 


"W górę płetwy" to bajka, taka historyjka dla troszkę starszych dzieci, jednak ja dorosła również fajnie się bawiłam czytając ją. Była to na pewno odskocznia od życia, problemów i poważnych lektur jakie czytałam do szkoły. Każdy od czasu do czasu powinien zabawiać się w takiego dzieciaka, którym był kilka lat temu, myślę ze chwila relaksu nie zaszkodzi. Książka ta jest doskonała na przerwę w czytaniu książek o większych gabarytach, wtedy kiedy nie mamy siły sięgać po kolejne tomy.

Bajka okazała się fajną lekturą, którą wyśmienicie się czyta. Można się przy niej się pośmiać i przeżyć z bohaterami liczne przygody. Fabuła jest dobrze skonstruowana, nie ma błędów logicznych, jest napisana przyjaznym i zrozumiałym językiem. Myślę, że spokojnie można ją polecić dzieciom do poczytania na dobranoc. 


Za egz. książeczki dziękuję Wyd. Literackiemu! 

Recenzja: "Zbrodnia hrabiego Neville'a"

"ZBRODNIA HRABIEGO NEVILLE'A" - AMELIE NOTHOMB 


Wydawnictwo - Literackie

Tytuł oryginału - Le crime du comte Neville 

Data wydania - 28.04.2016 

Liczba stron - 108 


Nastoletnia córka hrabiego Henri’ego Neville’a, crème de la crème arystokracji belgijskiej, o imieniu Sérieuse (Poważna), ucieka z domu. Hrabia odnajduje ją u wróżki. Ta oznajmia mu, że wkrótce, w czasie słynnego w całej okolicy garden-party Neville zabije jednego z zaproszonych gości. Ma to być ostatnie przyjęcie w posiadłości hrabiego, gdyż ten bankrutuje. Nasz bohater nie zastanawia się jednak czy w związku z przepowiednią, odwołać garden-party. Sprawdza jedynie, kogo z zaproszonych gości szczególnie nie lubi. Tych osób jest 25… W podjęciu decyzji ojcu pomoże córka, która słyszała przepowiednię.

Czy na mające nastąpić morderstwo będzie miała wpływ dramatyczna przeszłość Neville’a? A może rozwiązanie tajemnicy czai się w mrocznych murach posiadłości hrabiego lub w jego małżeństwie? Kto straci życie podczas krwawego garden-party?


Choć przyznaję, że wcześniej nie słyszałam o tej autorce, do czego raczej nie powinnam się przyznawać to opis tej książki zainteresował mnie na tyle, aby po nią sięgnąć. "Zbrodnia Hrabiego Neville'a" była krótką, ale niezwykle treściwą powieścią. 

Tytułowy hrabia należy do starej arystokratycznej rodziny, która słynie z przysłowiowego "zastaw się a postaw się". Myślę, że wiele osób po usłyszeniu przepowiedni, że zabije któregoś ze swoich gości przynajmniej zastanowiłoby się nad odwołaniem całego przyjęcia. Cóż jednak nie nasz Hrabia, dla którego odwołanie słynnego Garden Party byłoby nie do zniesienia. Nieszczęśliwie dla naszego bohatera będzie to ostatnie takie Party, którego będzie gospodarzem z uwagi na to, że niedługo potem zamek zostanie sprzedany. Rodzina Neville'a ma kłopoty finansowe i pozbycie się części majątku jest jedynym wyjściem z sytuacji. 

Tuż po usłyszeniu przepowiedni Hrabia Neville zaczyna zastanawiać się, którego to z zaproszonych gości nielubi najbardziej i kto najlepiej byłoby zabić. Najlepiej to znaczy tak, aby nie wywołać zbyt dużego skandalu oraz aby znajomi nie odwrócili się od niego i jego rodziny. Samo to już brzmi nieprawdopodobnie i niezwykle dziwnie. Właśnie taka jest ta książka - dziwna i pełna sprzeczności. Mamy tutaj do czynienia z mocnym, czarnym humorem, który przepełnia karty tej książki. 

Hrabia i jego rodzina, żona oraz dzieci są postaciami barwnymi. Takimi, których nie da się nie polubić. Całą książkę łącznie z fabułą i postaciami należy moim zdaniem przyjąć z przymrużeniem oka. Takie rzeczy nie dzieją się w prawdziwym życiu - na szczęście. 

Powieść Amelie Nothomb jest szczególnym rodzajem powieści, łączącej fikcję z realizmem. Dodatkowego smaczku dodają bohaterowie - dziwnie śmieszni i lekko przerażający i ich konwersacje. Cała książka stąpa po cienkim lodzie i najmniejsze pchnięcie może spowodować katastrofę. 

Serdecznie polecam wszystkim spragnionym czarnego i śmiesznego humoru zarazem! 


Za egz. powieści dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.