środa, 30 stycznia 2019

Zamiana - Rebecca Fleet

"ZAMIANA" - Rebecca Fleet 



To miał być dla nich wyjątkowy tydzień: z dala od codziennej rutyny, dziecka i zmartwień. Nowy początek dla pogrążonego w kryzysie związku. Caroline i Francis zamienili swoje mieszkanie w mieście na elegancki dom na drogim przedmieściu Londynu.


Jednak Caroline szybko zaczyna odczuwać niepokój: kwiaty w łazience, muzyka w salonie – dla kogoś, kto jej nie zna, mogłyby wydawać się przypadkowe, jednak ona wie, że zostały wybrane specjalnie dla niej.

Kiedy znaczących nawiązań do jej dawnego życia pojawia się coraz więcej, Caroline obawia się, że osoba, o której przez ostatnie lata starała się zapomnieć, desperacko pragnie powrócić do jej życia. A jej powrót oznacza, że Caroline i jej rodzina będzie musiała ponieść wysoką cenę za błąd popełniony w przeszłości.

- opis Wydawcy 


"Zamiana" to debiut młodej Angielki, która na co dzień mieszka i pracuje w Londynie.  Zainteresowałam się tym tytułem, ponieważ ma bardzo ciekawy opis i fajną, estetyczną okładkę. To co możemy zobaczyć na stronie tytułowej "Zamiany" to dwie pary drzwi wejściowych, jedne z nich - te białe wyglądają mi na starsze od tych po prawej stronie. Drzwi to dość tajemniczy motyw w sztuce, tym bardziej jeśli są one zamknięte. Pierwszą moją myślą było pytanie - które drzwi wybrać? którą z klamek nacisnąć? i co zastanę po drugiej stronie? Fabuła książki oczywiście kręci się wokół zupełnie innych rozterek głównej bohaterki.. 

Nowe mieszanie = nowe życie, bez przeszłości. Lecz są takie tajemnice i wydarzenia, które zawsze wypłyną na wierzch i dopadną człowieka choćby na końcu świata. W "Zamianie" mamy do czynienia z dość często wykorzystywanym motywem jakim jest ucieczka od wydarzeń z przeszłości. Główna bohaterka ma tajemnicę, o której nie chce nikomu powiedzieć, próbuje ułożyć sobie życie na nowo i już gdy wydaje jej się, że wszystko jest na dobrej drodze pojawia się coś.. Tajemnicze coś z przeszłości - człowiek, przedmiot, jakieś uczucie. To coś niszczy cały uporządkowany świat człowieka a on sam zaczyna się nie na żarty obawiać swoje życie. Podobny schemat wykorzystała Rebecca Fleet w swojej debiutanckiej książce. 

Caroline to bohaterka, której ani nie nie polubiłam, ani też specjalnie za nią nie przepadałam. Jest dla mnie neutralna. Choć samą książkę dobrze mi się czytało to jednak moim zdaniem nie jest to literatura jakiś szczególnych lotów. "Zamianę" można poczytać sobie wieczorami, dla rozluźnienia pod cały dniu, lub wtedy gdy akurat mamy do zrobienia coś czego robić nie chcemy.. Nie twierdzę, że książka ta jest zła czy słaba - ona po prostu przez większość czasu mnie lekko nudziła. Nudziła, ale nie na tym, by przerwać jej czytanie. Byłam zwyczajnie ciekawa jak autorka rozwiąże zakończenie tej pozycji. I muszę przyznać, że byłam lekko zaskoczona - a to dobrze! Zakończenie wprawiło mnie w małe osłupienie i cóż - stwierdziłam, że była to pozycja, której przeczytania nie żałuję. Być może nie każdemu ona przypadnie do gustu. Co bardziej wytrawni czytelnicy gatunku mogą być znudzeni bardziej ode mnie.

Narracja w "Zamianie" prowadzona jest w pierwszej osobie przez Caroline, jej męża i od czasu do czasu anonimową postać. Te ostatnie dodają lekturze nutę tajemniczości i pod pewnym względem zagrożenia. W końcu nie znamy danych tej osoby, nie wiemy o niej nic..

 Nie wątpliwie najbardziej ciekawym zabiegiem w tej książce są różne perspektywy czasowe. Główna bohaterka i jej mąż często w swojej narracji cofają się do lat ubiegłych. Myślę, że ta retrospekcja bardzo ułatwia zrozumienie pewnych aspektów z fabuły całej książki. 


"Zamiana" to ciekawy debiut z zaskakującym zaskoczeniem. Jednak nie jestem pewna czy dla każdego.. 


* Wydawca - Wydawnictwo Marginesy 
* Data wydania - 16.01.2019 
* Liczba stron - 320 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy. 

Dziewczyna z gór - Małgorzata Warda

"DZIEWCZYNA Z GÓR" - Małgorzata Warda 


Nadia była tylko jedenastoletnim dzieckiem, kiedy młody mężczyzna porwał ją z przyczepy kempingowej, stojącej na tyłach domu rodziców, i wywiózł na pustkowie w górach, do chaty położonej w rozległych lasach, gdzie nie docierały dźwięki cywilizacji, żadna droga nie prowadziła do innych zabudowań, a nocami pojawiały się wilki. Sama ze swoim porywaczem dziewczynka musiała nauczyć się nie tylko życia w lesie, ale też zrozumieć, kim jest ten mężczyzna i dlaczego to właśnie ją skazał na taki los. Odkrycie tajemnicy zmieniło wszystko. 
Po latach porwanie Nadii pozostaje nierozwiązaną sprawą w policyjnych kartotekach. Tymczasem młoda kobieta w górach prosi przypadkowego kierowcę o pomoc. Sprawa Nadii może zyskać nowe oblicze. Dlaczego dopiero po tylu latach? "
- opis Wydawcy 


Moje zainteresowanie tą książką wynikało głównie z faktu, że była ona wydana pod patronatem klubu Kobiety To Czytają. Jak dobrze wiecie wiele z tytułów Diane Chamberlain można znaleźć w owym klubie. Chamberlain jest jedną z moich ukochanych pisarek i jeszcze nigdy się nie zawiodłam na jej twórczości. Coraz częściej staram się sięgać po inne tytuły z gatunku literatury obyczajowej i kobiecej. Tym razem wybór padł na "Dziewczynę z gór" spod pióra Małgorzaty Wardy. 

W opis fabuły nie będę się wgłębiać, ponieważ wydawca już to zrobił i moim skromnym zdaniem nic więcej nie potrzeba dodawać. Ja natomiast postaram się przedstawić Wam moje odczucia i przemyślenia po przeczytaniu tego tytułu. Mam też nadzieję, że moje słowa zachęcą Was do przeczytania "Dziewczyny z gór". 

Jeśli już mieliście okazję zaznajomić się z opisem książki Małgorzaty Wardy, to świetnie.  Być może zastanawiać się co może kryć się niezwykłego pod tą tajemniczą okładką i prostym na pozór opisem. Na to pytanie odpowiem Wam jak najniedokładniej będę potrafiła, ponieważ musicie sami sięgnąć po ten tytuł. Jestem pewna, że nie jedna osoba będzie zaskoczona w trakcie lektury. 

Codziennie w Polsce ginie niezliczona liczba dzieci - większość znajduje się już po paru godzinach. Zmarznięte i przerażone cieszą, że wracają z rodzicami do domów, a ci obiecują sobie w duchu, że od tej pory będą mieć oczy dookoła głowy.  Każdego dnia wiele dzieci trafia też do domów zastępczych..

"Dziewczyna z gór" to tylko na pozór historia o porwaniu małej dziewczynki i przeogromnej stracie jaka spotkała jej rodziców. Pod warstwą powierzchowności i zwykłej sprawy jaka wpłynęła do komisariatu policji Małgorzata Warda rysuje portret niechcianego, skrzywdzonego dziecka, dorosłego, który nie potrafi poradzić ze swoją przeszłością i nadziei, że może nie jest jeszcze za późno, aby odzyskać coś utraconego. Porwanie małej Nadii było dla jej najbliższych ogromnym szokiem i nieszczęściem. Tym bardziej sytuacja była tragiczna, ponieważ mijały kolejne dni, miesiące a małej wciąż nie udawało się odnaleźć. W oczach państwa Okołotowiczów sprawa zaginięcia była po części jasna, wiadomo było kto to zrobił, ale gdzie przetrzymywał dziewczynę? Czy Nadia jeszcze żyje? Tego co tak naprawdę działo się z dziewczynką i jej porywaczem przez następne kilka lat, nikt nigdy miał się nie dowiedzieć.  

Małgorzata Warda porusza w swojej książce wiele problemów natury psychologicznej , moralnej, a także chyba przede wszystkim pewnego niebezpiecznego syndromu.. Nie mogę Wam zdradzi o jaki chodzi, ponieważ byłby to spoiler, a tego nikt nie chce. Autorka w bardzo ciekawy sposób opisuje moment porwania małej Nadii, jej podróż z porywaczem oraz dalsze losy tych dwojga, które splotły się razem dobrych kilka lat przed zdarzeniem z pamiętnej nocy. Niesamowicie prosty, a zarazem płynny i przyjemny styl pisania autorki sprawia, że w "Dziewczynie z gór" zaczytywałam się przez dobrych kilka dni. Lekturę tej książki dobrze zapamiętam na długi czas - w szczególności skończenie, którego bądź co bądź domyśliłam się, ale nie zmienia to mojej opinii o tej książce. 

Mam nadzieję, że jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać "Dziewczyny z gór" to czym prędzej to zmienicie. Moim zdaniem warto dać tej książce szanse i odkryć bolesną tajemnicę państwa Okołotowiczów i porywacza Nadii. 



* Wydawca - Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
* Data wydania - 2.10.2018 
* Liczba stron - 440 



Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. 

sobota, 22 grudnia 2018

Ichigo ichie - Japońska sztuka przeżywania niezapomnianych chwil

"ICHIGO ICHIE - JAPOŃSKA SZTUKA PRZEŻYWANIA NIEZAPOMNIANYCH CHWIL" - Hector Garcia & Francesc Miralles


„Ichigo Ichie – japońska sztuka przeżywania niezapomnianych chwil” to niezwykła książka, z której dowiemy się między innymi, jak:

– uwolnić się od przeszłości i przyszłości, by każdą przeżywaną chwilę móc uczynić wyjątkową,
– wykorzystać w życiu praktykę zen i – niczym Steve Jobs – uczynić z niej swój klucz do sukcesu,
– uczynić synchroniczność narzędziem świadomej magii,
– doprowadzać w kręgach zawodowych i życiu prywatnym do niezwykłych spotkań,
– poprawić nasze relacje dzięki nowemu ujęciu mindfulness,
– otwierać tamę przed twórczą energią zawsze, gdy będzie nam potrzebna.

- opis Wydawcy


Kilka dobry chwil zajęło mi zdecydowanie się na przeczytanie tej książki. Do tej pory raczej nie czułam potrzeby ani ochoty by sięgać po tego typu tytuły, ale Ichigo Ichie zwróciło moją uwagę ciekawym opisem i nieszablonową okładką. Ichigo Ichie to mała, niepozorna książeczka z pięknie wydanym wnętrzem, nie tylko tym merytorycznym. Przede wszystkim okładka - przepięknie zestawione ze sobą dwa kolory - różowy i biały a w środku książki cudowna niebiesko - morska wklejka, która wprowadza czytelnika w nastrój zadumy i refleksji. Kartki Ichigo Ichie są  białe, dobrze wykonane, zapewniające komfort czytania. Myślę, że książka Hectora Garcia i Francesc Miralles przewiązana wstążką świetnie nadałaby się na prezent. 

"Ichigo ichie. Japońska sztuka przeżywania niezapomnianych chwil" jest podzielona na 3 podstawowe części plus na końcu książki znajduje się 10 zasad Ichigo iche. Te ostatnie można traktować jako swoiste podsumowanie całej treści, albowiem owe zasady stworzone zostały na podstawie treści poprzednich rozdziałów. 

Ichigo Ichie to książka, która ma przede wszystkim nauczyć nas lub przypomnieć to jak powinno się cieszyć z każdego dnia i każdej chwili. W naszym życiu bywają momenty zwątpienia, smutku, braku motywacji, ale dzięki takim pozycjom jak ichigo Ichie można na nowo odkryć to co dobre. Autorzy skupiają swoją uwagę na wielu aspektach dnia codziennego. W książce możemy przeczytać o tym, aby każdą złą chwilę przemieniać w coś dobrego - w końcu wszystko ma dwie strony, o tym, jak ważna jest samorealizacja i dążenie do celu tak, aby być szczęśliwym i zadowolonym z siebie. W Ichigo Ichie znajdziemy wytłumaczenia kilku bardziej lub mniej znanych powiedzeń i złotych myśli, takich jak - carpe diem czy memento morii.  Poza tym cała pozycja opatrzona jest różnego rodzaju opowieściami, przypowieściami, które mają pomóc nam zawrócić uwagę na to co można zmienić w naszym otoczeniu, abyśmy byli bardziej szczęśliwi.  

"Ichigo Ichie. Japońska sztuka przeżywania niezapomnianych chwil" to ciekawa propozycja dla osób, które przede wszystkim interesują się lub potrzebują tego typu zagadnień - o tym jak lepiej żyć i być szczęśliwym. A poza tym każdy z nas znajdzie tu coś dla siebie i spędzi miłą chwilę w spokoju i błogim lenistwie, aby za chwilę podjąć nowe wyzwanie. 


Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data Wydania -28.11.2018 
Liczba stron -190 



Za egz. recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza.  




wtorek, 17 lipca 2018

Powiedz, że jesteś moja

"POWIEDZ, ŻE JESTEŚ MOJA"- Elisabeth Noreback 


"Gdyby twoja roczna córka zaginęła, czy rozpoznałabyś ją dwadzieścia lat później? Powiedz, że jesteś moja dotyka dwóch najbardziej przerażających koszmarów: utraty dziecka i utraty zmysłów.

Córka Stelli wiele lat temu zaginęła na plaży podczas wakacyjnej wycieczki. Po intensywnych poszukiwaniach policyjne śledztwo zostało umorzone. Według oficjalnej wersji dziewczynka została porwana przez prąd morski. Uznano ją za zmarłą.

Stella zamknęła ten rozdział. Dziś jest psychoterapeutką, ma męża Henrika i syna Mila.

Kiedy w jej klinice zjawia się młoda kobieta, Stella doznaje ostrego ataku paniki. Jest przekonana, że kobieta to jej córka Alice."

- opis Wydawcy 


"Powiedz, że jesteś moja" to dość opasły grubasek na mojej półce. Książka ta licząca około 500 stron niektórych może zniechęcić lub odstraszyć. Własnie po to są opinie i blogi, aby przed zakupem nieco bliżej przyjrzeć się danej pozycji. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk miałam okazję przeczytać tą książkę i szczerze Wam powiem- nie żałuję ani trochę. "Powiedz, że jesteś moja" okazała się bardzo wciągającym thrillerem psychologicznym, którego zakończenie wprawiło mnie w osłupienie. 


W pozycji Elisabeth Noreback mamy do czynienia z trzema narracjami. Trzy bohaterki, trzy kobiety z krwi i kości, których życie nie oszczędzało, a one same każdego dnia musiały pokonywać nowe trudności. Pierwsza z narracji prowadzona jest przez Stellę - kobietę dojrzałą, żonę i matkę, która mimo pozornego szczęścia nada przeżywa zaginięcie swojej córki sprzed lat. Młoda kobieta, która przychodzi do jej gabinetu to Isabelle, ale Stella rozpoznaje w niej swoją córkę. Oczywiście największą zagadką dla czytelnika jest poznanie prawdy czy Isabelle to rzeczywiście zaginiona Alice i co wydarzyło się tamtego lata? Trzecia z kobiet to zaborcza matka Isabelle, która delikatnie mówiąc nie jest przekonana o słuszności odbywania terapii i rozmowy z obcym człowiekiem o swoich problemach. Mimo to Isabelle dociera do gabinetu Stelli. Każda z nich ma swoje racje, problemy, pytania, na które wciąż szuka odpowiedzi. Być może ich  spotkanie okaże się kojącym okładem na serce a może tylko rozdrapie stare rany. 


"Powiedz, że jesteś moja" to idealny wybór na długi okres urlopowy, na czas kiedy ma się chwilę, aby zagłębić się w historię, którą mogłoby napisać życie. Według mnie ta książka jest bardzo dobrze skonstruowanym thrillerem i powieścią psychologiczną w jednym. Autorka skupia się nie tylko na fabule, ale również na uczuciach, myślach i psychice bohaterów. Dzięki temu mamy szansę aby bardzo dokładnie poznać każdą z naszych głównych postaci.  "Powiedz, że jesteś moja" jest pozycją, w którą bardzo łatwo przyszło mi się zaangażować. Praktycznie od początku polubiłam Stellę i czułam nieodpartą potrzebę, aby razem z nią rozwiązać zagadkę zaginięcia Alice.


Dzięki wartkiej i dynamicznej akcji, zmiennej narracji oraz licznym retrospekcjom książkę tą czytało mi się bardzo dobrze i szybko. Mam wielką nadzieję, że Wy także dacie jej szansę, bo uwierzcie mi - warto. Ja spędziłam kilka przejmujących dni ze Stellą, Isabelle i innymi, próbując rozwikłać zagadkę, aby na koniec i tak dać się zaskoczyć autorce. 



Wydawca - Wydawnictwo ZYSK i S-ka 
Data wydania - 11.06.2018 
Liczba stron - 508 


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu ZYSK i S-ka! 

wtorek, 19 czerwca 2018

Sześć Cztery

"SZEŚĆ CZTERY"- Hideo Yokoyama



"Styczeń 1989 roku. Przez pięć dni rodzice siedmioletniej uczennicy wsłuchują się w żądania porywacza ich dziecka. Już nigdy nie zobaczą jej żywej, a sprawca nie zostanie ujęty. Sprawa o kryptonimie „Sześć Cztery” wyląduje w katalogu zbrodni niewyjaśnionych.


Grudzień 2002 roku. Od trzech miesięcy policjant Yoshinobu Mikami bezskutecznie poszukuje zaginionej córki. Wizyta komisarza generalnego policji, który przyjeżdża w związku z porwaniem sprzed trzynastu lat oraz kolejne uprowadzenie nastolatki ze szkoły średniej sprawiają, że Mikami zagląda do dawnych akt.

Co przeoczył w czasie, gdy prowadził tamto dochodzenie? Jak wytłumaczyć podejrzane ślady, na które teraz się natyka? Gdyby przeczuł, czego się dowie, nigdy nie wracałby do tamtej sprawy.

Pochłaniający bez reszty thriller Hideo Yokoyamy, w którym zanurzamy się w meandry zbrodni i zawikłanego śledztwa, odsłania także ciemne strony japońskiej biurokracji oraz japońskiego społeczeństwa. Megabestseller w Japonii, obsypany literackimi nagrodami, przeniesiony na mały i duży ekran, wywołał również wielkie poruszenie w USA i Wielkiej Brytanii, zbierając doskonałe recenzje w najbardziej opiniotwórczych mediach i podbijając listy bestsellerów. Prawa wydawnicze sprzedano do 13 krajów." 

- opis Wydawcy 



"Sześć Cztery" to książka, która od razu przykuła moją uwagę. Nie tylko za sprawą magnetycznej i przyciągającej okładki, ale przede wszystkim zaciekawił mnie jej opis. A jednym z powodów dla których sięgnęłam po tę pozycję było jej tło - społeczeństwo japońskiego miasta. Niewiele czytałam książek, których akcja działaby się w Japonii, a więc zawsze chętnie sięgam po  takie lektury. Dodatkowym atutem "Sześć Cztery" jest jej fabularna sprawa, jaką bada Yoshinobu Mikami. 


"Sześć Cztery" pod względem objętości jest dość obszerną książką. Wiąże się to z tym, że przeczytanie jej zajmuje troszeczkę więcej czasu, niż  pozycja, która ma tych stron 300. Tak było w moim przypadku, czytałam tę książkę około 2 tygodni. Wpływ na to miał też fakt, iż jest to powieść japońskiego pisarza i na jej kartach znajdziemy głównie imiona i nazwiska japońskie. Z jednej strony to fajne urozmaicenie tego co czytamy na co dzień, ale z drugiej mnie na przykład sprawiało trudność zapamiętanie bohaterów. Na początku bardzo musiałam uważać na to, aby dokładnie śledzić fabułę i postacie, które występowały w poszczególnych scenach, bo łatwo było mi się pogubić. Jednakże, sięgając po "Sześć Cztery" byłam świadoma jakiej narodowości jest autor i tego, że bohaterowie będą mieć takie a nie inne nazwiska. Mimo wszystko przestrzegam, że dla niektórym z Was to również może sprawiać problem. Oczywiście po pewnym czasie, wraz z rozwojem akcji, postacie też stają się bardziej realne i każdy z nich okazuje się mieć coś co go wyróżnia. 


Myślę, że warto również wspomnieć o tym, że "Sześć Cztery" to książka, której akcja rozwija się powoli. Na początku mamy przedstawienie głównego bohatera, poznajemy jego pracę, współpracowników, zmierzamy się z problemami w relacji policja - dziennikarze, z czasem zagłębiamy się też w sprawę zaginięcie jego córki. Sprawa o nazwie Sześć Cztery pojawia się również na początku książki, autor nawet wyjawia dlaczego śledztwo to nazwano tak a nie inaczej. Także akcja dzieje się swoim rytmem, dość powolnym, tak, że autor jednocześnie może przedstawiać nam różnego rodzaju koligacje między pracownikami japońskiej policji, co pozwala lepiej zrozumieć tę historię. Ważne jest to też z tego względu, iż "Sześć Cztery" jest nie tylko śledztwem sprzed laty, w którym badano sprawę zaginięcia młodej dziewczyny, ale też pozycją, która obrazuje nam, czytelnikom przekrój społeczeństwa w Japonii. Na kartach tej książki jest więc miejsce na wiele aspektów - na wyjaśnienie sprawy zaginięcia obu dziewcząt, na rozliczenie się z przeszłością, na odkrycie nowych faktów, ale również na przyjrzenie się pracy policjantów i relacji między nimi. 



"Sześć Cztery" jest na pewno pozycją, którą warto się zainteresować, ponieważ przedstawia ona kawał dobrej literatury, nie tylko ciekawą sprawę kryminalną. Możemy dzięki niej  zagłębić się nie tylko w pracę japońskiej policji od podszewki, ale również obserwować zmiany, jakie zachodzą w bohaterach na skutek określonych wydarzeń. Poza tym "Sześć Cztery" to świetnie skonstruowany thriller z bardzo dobrze zaplanowaną zagadką kryminalną, którą warto poznać i bohaterami, którzy na długo zostają w naszej pamięci. 
  

Wydawca - Wydawnictwo Literackie
Data wydania - 23.05.2018 
Liczba stron - 656 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Literackie! 

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Dżozef

"DŻOZEF" - Jakub Małecki 



"Dresiarz Grzegorz, biznesmen Kurz, stary Maruda i ten Czwarty. Doborowe towarzystwo w jednej sali szpitalnej. Ich historia byłaby jednak zupełnie inna, gdyby nie włączył się w nią jeszcze ktoś: Joseph Conrad. Jego obecność zmienia tutaj wszystko.


Grzesiek Bednar zostaje napadnięty na warszawskiej Pradze i trafia do szpitala ze złamanym nosem. Tu poznaje trzech mężczyzn, z którymi wyruszy do swoistego jądra ciemności: pięćdziesięcioletniego biznesmena, wiecznego malkontenta oraz Czwartego – wielbiciela prozy Josepha Conrada. To właśnie ten czwarty, Stanisław Baryłczak, stanie się przyczyną kłopotów. Majacząc, skłania Grzegorza do spisania swojej „ostatniej powieści”. Opowiada o małym Stasiu powołującym do życia kozła z drewna, który staje się jego towarzyszem i przekleństwem.

Opowieść Czwartego z każdym dniem jest bardziej mroczna, a przestrzeń, w której przebywają mężczyźni, zaczyna się kurczyć. Sale znikają, a ściany zaczynają się do siebie zbliżać – wszystko to potęguje lęki bohaterów i wzmaga niepokój narastający w czytelniku.

Mocna, wyrazista proza spod znaku realizmu magicznego, a równocześnie niepozbawiona humoru i satyry. Gdy dodamy do tego wrażliwość językową autora, otrzymamy świetną prozę ze znakiem jakości Jakuba Małeckiego."

- opis Wydawcy 


„Dżozef” w nowej odsłonie. Poprawiona wersja powieści z 2011 roku.



Jakub Małecki to dla wielu czytelników odkrycie ostatnich lat. Przyznam się, że dla mnie również. Swoją przygodę z tym autorem rozpoczęłam od książki "Ślady", a ostatnimi czasy sięgnęłam po "Rdzę" oraz własnie wznowionego "Dżozefa". Nie będę wybierała najlepszej książki Jakuba Małeckiego, gdyż po prostu nie jestem w stanie. Każda z jego książek, które już zdążyłam przeczytać w taki czy inny sposób mi się podobała, każda miała w coś ciekawego i przede wszystkim coś innego. Jednakże myślę, że póki co to właśnie "Rdza" i "Dżozef" są tymi pozycjami, do których najchętniej bym wróciła. 


"Dżozef" jest książką, którą trudno byłoby mi streścić Wam, więc nie będę tego robiła - odsyłam Was tylko do opisu. Ze swojej strony dodam tylko, że to pozycja (jak to przystało na twórczość Małeckiego) dziwna. Dziwna, ale myślę, że w bardzo pozytywnym znaczeniu. W pewnym momencie swojego życia, w Warszawskim szpitalu spotykają się  - Grzesiek (nasz główny bohater i narrator), Kurz, a właściwie Leszek Czystecki, Maruda czyli Heniu Jagiełło oraz Czwarty - Stanisław Baryłczak. Niby zwyczajna sala szpitalna, zwyczajni pacjenci, którzy trafili tutaj z tego czy innego powodu, a jednak w tym wszystkim Jakub Małecki umieścił postać Josepha Conrada oraz niesamowicie przejmującą opowieść pana Stasia o ucieczce przed własnymi demonami, które sami tworzymy. Na kartach tej książki odnajdujemy nie tylko prozaiczne dylematy dnia codziennego, ale także doświadczamy magicznego wpływu literatury i twórczości na nasze życie, o czym przekonał się Czwarty. 


Fabuła w "Dżozefie" toczy się dwutorowo. Pierwszy tor to wydarzenia rozgrywające się na sali szpitalnej - Grzegorz i jego niesławna egzystencja. Drugie dno książki przekazuje nam pan Stanisław - Czwarty, jak nazywa go Grzegorz. Człowiek ten w przypływie sennych omamów wymusza na naszym bohaterze, aby ten spisał jego słowa. Kolejne zdania wypowiadane przez Czwartego zaczynają tworzyć osobną historię - dość ciekawą, ale momentami przerażającą. 


"Zdecydowanie lepiej być głupim. Głupek zamknięty w szpitalnej sali przyjmie swój los na klatę, mądry wpadnie w depresję, oszaleje. Pytanie podstawowe: którym z nich jestem ja? Co czeka mnie w tych czterech ścianach?" 


Tego typu pytania nurtują naszego bohatera podczas przebywania w szpitalnej sali, gdzie w pewnym momencie zaczynają dziać się rzeczy nie wyobrażalne. Jakie? - tego dowiecie się z lektury książki, ale mogę Was zapewnić, że są to sprawy, które trudno wyjaśnić w naukowy sposób. Jakub Małecki pokazuje, że są w życiu człowieka takie problemy przed, którymi trudno uciec, a właściwie jest to niemożliwe. Cała opowieść Czwartego, przedstawia nam historię człowieka, który stworzył swojego własnego demona i któremu ten demon towarzyszy do końca życia. Bardzo podoba mi się, że Jakub Małecki zawarł w swojej książce nie tylko ów problem, ale również przedstawił jego rozwiązanie. Niesamowicie też podoba mi się to w jaki sposób autor zakończył swoją książkę - życiowo, na pół szczęśliwie, na pół nie. 


"- Conrad napisał kiedyś, że bycie kobietą to strasznie trudne zadanie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami." 


"Dżozef" jest kopalnią nawiązań i cytatów pochodzących z książek Conrada. Pan Stanisław okazuje się być wielkim fanem twórczości tego pisarza, właściwie on nie czyta niczego innego poza kilkoma ulubionymi pozycjami. To dlaczego Czwarty aż tak zamknął się na inną literaturę, poza Conradem dowiecie się sięgając po "Dżozefa". Myślę, że w tej pozycji świetnie odnajdą się zarówno fani książek Jakuba Małeckiego, jak i miłośnicy prozy Josepha Conrada. 


Myślę, że warto zainteresować się "Dżozefem" jeśli jeszcze nie mieliście ku temu okazji. 

 



Wydawca - Wydawnictwo SQN 
Data wydania  9-05-2018 (reedycja)
Liczba stron - 320 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN! 


niedziela, 3 czerwca 2018

Cała ja

"CAŁA JA" -  Augusta Docher 


"Milena całkowicie traci głowę, gdy całuje Jacka po raz pierwszy. W starszym, zamożnym przyjacielu rodziny odnajduje wszystko, czego brakuje jej rówieśnikom – szacunek, czułość i namiętność. Wydaje się, że wreszcie odnalazła swoje szczęście. Nie wie jeszcze, że przewrotny los szykuje dla niej wielką niespodziankę. 


Paula przeżyła tragedię, po której musi na nowo poskładać swój świat. Ciężką pracą próbuje zagłuszyć ból, który towarzyszy jej każdego dnia. Nie wyobraża sobie, że mogłaby znów komuś zaufać – do chwili gdy na jej drodze staje tajemniczy chłopak z tatuażem w kształcie smoka. Wraz z nim nadchodzi wiosna i nadzieja na lepsze dni. 

Co łączy Milenę i Paulę? 
Czy można zapomnieć o dawnych nieszczęściach i spojrzeć w przyszłość z ufnością? 
Czy zranione serce potrafi znów pokochać z całych sił? "
- opis Wydawcy 



Do przeczytania książki "Cała ja" zachęciły mnie pierwsze dwa zdanie z jej opisu. Jestem tego typu osobą, która uwielbia trudne historie miłosne, związki, które nie powinny się wydarzyć. Bardzo chętnie sięgam po pozycje, gdzie mogę bliżej przyjrzeć się relacji dwojga ludzi z dużą różnicą wieku między sobą lub z innymi różnicami społecznymi lub obyczajowymi. Historia Mileny i Jacka taka właśnie jest - w stu procentach wpasowała się w moje oczekiwania i dlatego też przeczytanie jej było dla mnie czystą przyjemnością. 



Jak już czytamy w opisie książki, przedstawione zostały tutaj dwie historie, dwóch dziewcząt, które skrywają swoje sekrety z przeszłości. I tak też jest. Przez większą część książki, na zmianę autorka przeplata nam rozdziały poświęcone Milenie i Pauli. Dopiero w pewnym momencie następuje zwrot wydarzeń,który właściwie zmienia cały sposób patrzenia na tę historię. Choć bardziej wyczulony czytelnik już troszeczkę wcześniej jest w stanie domyślić się całej intrygi, jaką szykuje dla nas autorka to jednak samo czytanie tej pozycji jest przyjemnością. 


Milena to młoda dziewczyna, która choć zaznała w życiu przykrych doświadczeń - śmierci ojca, to jednak całkiem nieźle sobie z tym radzi. Jest jej trudno, to jest oczywiste, że żałoba nie jest niczym przyjemny bez względu na to w jakich kręgach społecznych się obracamy. A pozycja rodziny Mileny jest dość wysoko w tejże hierarchii, ponieważ jej zmarły ojciec był jednym z najbogatszych ludzi w Polsce,a po jego śmierci to właśnie Milena ma zostać spadkobierczynią rodzinnej firmy i całej fortuny. Tak więc na życie materialne Milena narzekać nie może, ale jak wiadomo pieniądze to nie wszystko i tak też jest w tym przypadku. Pewne wyjście ze znajomymi i wydarzenia, których dziewczyna jest świadkiem sprawiają, że ucieka ona z miejsca  imprezy i w tym trudnym dla siebie momencie dzwoni po pomoc do Jacka - przyjaciela i byłego współpracownika swojego ojca. 


Paula natomiast to dziewczyna, o której wiemy dość mało. Zjawia się ona nagle, w małym miasteczku, remontuje dom i zamieszkuje w nim. Dość energicznie szuka też zatrudnienia, co okazuje się być nie lada wyzwaniem zważywszy na to, iż Paulę interesuje tylko praca na czarno. Poza pracą i komplikacjami, które tam mają miejsce, dziewczyna właściwie nie wychodzi z domu. Nie zadaje się z sąsiadami, nie ma znajomych i nawet specjalnie nikogo nie stara się poznać. Dopiero niespodziewane spotkanie z Paulem sprawia, że dziewczyna (choć nie od razu) zaczyna się otwierać. Niestety, może się okazać, że miłość to zbyt mało, a konieczny będzie powrót do przeszłości i uporządkowanie starych spraw. 


Z okładki książki dowiedziałam, że "Cała ja" nie jest pierwszą książką autorki. Okazuje się, że ta pani ma na swoim koncie już kilka powieści, niektóre wydane pod pseudonimem, co mnie bardzo zaintrygowało. Chciałabym prędzej czy później sięgnąć po te pozycje. Jestem ich ciekawa. 
Co do samej książki "Cała ja" - w skrócie podobała mi się bardzo. Jak już wspominałam na początku jej fabuła idealnie wpasowała się w mój gust czytelniczy. A poza fabułą to nie można również odmówić autorce świetnego stylu pisania. Widać, że Augusta Docher lubi pisać i sprawia jej to dużą przyjemność, a przez to też czytelnikowi łatwiej jest się wkręcić w fabułe takiej pozycji. Przeczytanie "Całej jej" zajęło mi kilka godzin, naprawdę była to książka od której nie mogłam się oderwać. Po prostu tak bardzo zżyłam się z bohaterami, że aż było mi przykro, gdy ją skończyłam. Właśnie co do samego zakończenia książki - nie powiem, że mnie ono zawiodło, ponieważ tego się spodziewałam. Wiem, że dla niektórych może to być średnie zakończenie wszystkich wątków, ponieważ nawet według mnie nie ma tam jako takiego happy endu. Po prostu autorka zakończyła książkę w sposób bardzo życiowy i praktyczny oraz myślę, że najlepszy dla wszystkich bohaterów. 



"Cała ja" to książka, którą przeczytałam z wielkim zainteresowaniem i myślę, że warto pochylić się nad tym tytułem. Jeśli macie okazję, to naprawdę warto poznać ciekawych bohaterów, trudną miłość i relacje pomiędzy nimi oraz przyjrzeć się ich życiowym wyborom. 






Wydawca - Wydawnictwo Znak Literanova 
Data wydania - 21-05-2018 
Liczba stron - 380 




Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu OMGbooks.