niedziela, 27 września 2015

Recenzja "Wstyd"

"WSTYD" - Rachel Van Dyken 



Wydawnictwo - Feeria Young 

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 360 

Oboje noszą maski, za którymi kryje się niewyobrażalne cierpienie. Mroczna przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Ona czuje lęk i wstyd, sądzi, że nie jest warta miłości. On pragnie rozwiązać zagadkę związaną ze śmiercią bliskiej osoby. 
Tajemnice z przeszłości decydują o przecięciu się ich dróg. A gdy w grę wchodzą ważne sprawy i skrajne uczucia, wtedy miłość i nienawiść przenikają się tak ściśle, że czasem nie można ich odróżnić. 


Oto dziś prezentuję Wam opinię o ostatnim i podobno najmroczniejszym tomie trylogii Zatraceni. Specjalnie napisałam słowo 'podobno' gdyż sama tego nie sprawdziłam a bazuję jedynie na opiniach innych. Tak, dokładnie tak był.. sięgnęłam po "Wstyd" nie znając treści poprzednich części. Jakoś do tej pory niespecjalnie byłam zainteresowana tą trylogią. Jednakże opis "Wstydu" był tak ciekawy i przekonujący, że postanowiłam dać mu szansę.  Nie żałuję. 

W ostatniej części trylogii poznajemy Lisę - studentkę psychologii i jej wykładowcę - profesora Tristana Blacka. Ostatnimi czasy mam taką dziwną fazę na tematykę związaną ze związkami z dużą różnicą wieku. Stąd też ta książka wzbudziła moje zainteresowanie. Autorka w książce skupia się bardzo na przedstawieniu psychiki i myśli bohaterów. Dużą część książki zajmują opisy myśli i słów postaci. Rachel Van Dyken bardzo ciekawie przedstawiła znajomość studentki z profesorem, która w miarę upływu czasu coraz bardziej się rozwija a jednocześnie czytelnik ma wrażenie, że bohaterowie robią krok do przodu i dwa kroki do tyłu. Jednakże nie zmieniło to mojego odbioru tej powieści. 

Lisa to dziewczyna, która mimo młodego wieku wiele w swoim życiu doświadczyła. Nasza bohaterka przeżyła w przeszłości bardzo toksyczną znajomość, której skutki odczuwa do dziś. Studia to dla niej możliwość nałożenia na twarz maski i wcielenia się w inną osobę, którą zawsze chciała być. Szczerze mówiąc to Lisa nie wzbudziła we mnie większych emocji. Owszem była sympatyczną dziewczyną z bardzo rozbudowanym charakterem, jednak mnie czegoś w niej brakowało. Ja po prostu nie potrafiłam się zżyć z jej postacią. Zaakceptowałam Lisę, ale jako bohaterka literacka nie zostanie ze mną na długo. 

Tristan to jakby przeciwieństwo Lisy, ponieważ jego postać na pewno zapamiętam na dość długo. Niesamowicie przypadł mi do gustu, jako bohater i jako mężczyzna. Wydaje mi się, że takim znajomym nie pogardziłaby żadna dziewczyna. Tristan jest przystojny, inteligentny , ma niesamowite poczucie humoru. Wydaje mi się, że autorka bardzo dobrze wykreowała jego postać. 

"Wstyd" to książka, która napisana jest bardzo prostym językiem a co za tym idzie można ją szybko przeczytać. To taka powieść na jeden raz, którą przeczytasz i albo zapamiętasz na miesiąc czy dwa lub wcale.  Książka Rachel Van Dyken podobała mi się, jednak zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest to powieść najwyższych lotów. Uważam jednak, że taka książka dla młodzieży powinna być, czyli zawierająca dużo emocji, przesycona miłością a także pisana prostym językiem. To czego oczekiwać można od takiej typowej młodzieżówki odnajdziemy w książce "Wstyd". 

Podsumowując: Wstyd to fajna książka, z dużą dozą emocji czasami sprzecznych, przez którą bardzo szybko przemkniemy. Osobiście spędziłam z nią kilka miłych chwil, a więc autorka mnie nie zawiodła. 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 




sobota, 19 września 2015

Recenzja: ENDER

"ENDER" - Lisa Price


Wydawnictwo - Albatros 

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 332 


Los Angeles po wojnie bakteriologicznej jest rządzone przez Enderów, ludzi powyżej sześćdziesiątego roku życia, którzy mogą zrobić wszystko, nawet kupić drugą młodość w ciele obcego nastolatka... 
Callie, dawniej bezdomna Starterka, teraz mieszka w okazałej rezydencji zapisanej jej przez bogatą Enderkę, Helenę. Obie doprowadziły do tego, że zburzono i zdelegalizowano bank ciał, ale nosiciele chipów umożliwiających zamianę ciał są wciąż porywani przez nieznanych prześladowców. Niebezpieczeństwo grozi także Callie

Po przeczytaniu pierwszej części czyli "Startera" byłam zachwycona tematyką i wykonaniem powieści Lisy Price. Dzięki wydawnictwu Albatros nie musiałam długo czekać na premierę kolejnej części. "Ender" trafiła do mnie niedawno i dosłownie przed chwilą skończyłam ją czytać. Lisa Price wciąż trzyma poziom i nie pozwala czytelnikowi na chwilę nudy. 

Po raz drugi możemy towarzyszyć Callie oraz jej znajomy podczas zmagań z Enderami, którzy przejęli władzę po wojnie. Świat przedstawiony w powieści jest dokładnie taki sam jak w pierwszej części z tą tylko różnicą, że Bank Ciał został zburzony. Można by myśleć, że kłopoty Starterów się skończyły i wszystko inne jest na dobrej drodze do normalności. Niestety tak nie jest. Młode osoby, które zgodziły się wcześniej na wynajem swojego ciała wciąż mają w głowach specjalne chipy, których nie są w stanie się pozbyć nie narażając przy tym swojego życia. Callie jest jedną z takich osób. Czy dziewczyna po raz kolejny zdoła uratować siebie, swoich przyjaciół a także innych Metalów? 

Bardzo żałuję, że ostatnio miałam tak mało czasu na czytanie. Gdyby nie te problemy 'techniczne' pochłonęłabym "Endera" w ciągu dnia. Ta książka jest niesamowita. Sposób w jaki został przedstawiony świat po wojnie bakteriologicznej jest wprost genialny. Autorka wykazała się dużą kreatywnością i wyobraźnią podczas pisania obu części serii. 

"Ender" to świetna kontynuacja pierwszej części, która mnie całkowicie usatysfakcjonowała. Drugą część czytało mi się równie dobrze jak pierwszą. nie jestem w stanie napisać, która z nich była lepsza. Zarówno "Starter" jak i "Ender" były świetne i nadal są! 

Lisa Price skonstruowała ciekawy świat z fajnymi bohaterami, którzy wiedzą czego oczekują od życia. Callie to narratorka i główna bohaterka powieści. Dzięki jej słowom poznajemy sytuację w jakiej się znalazła wraz z przyjaciółmi i bratem. Uważam, iż zastosowanie narracji pierwszoosobowej było strzałem w dziesiątkę. Callie to postać, którą od razu polubiłam. Jest silną i mądrą dziewczyną, która walczy o przetrwanie swoje i brata w ogarniętym chaosem świecie. W drugiej części poznajemy również bliżej inne postacie m.in. Hydena, Michaela czy głównego antagonistę - Starego Człowieka. Cieszę się, że autorka delikatnie, ale w ciekawy sposób wprowadziła wątek miłosny do powieści. Bardzo podobało mi się to wykonanie, ponieważ było subtelne i nie przesłoniło głównej idei książki. 

Myślę, że moja recenzja mówi sama za siebie. Jeśli jeszcze nie poznaliście twórczości Lisy Price to macie co nadrabiać. "Starter" i "Ender" są naprawdę warte przeczytania nie tylko przez nastoletnich czytelników. 


Za egz. książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Albatros!

sobota, 12 września 2015

Recenzja: "Gregor i niedokończona przepowiednia"

"GREGOR I NIEDOKOŃCZONA PRZEPOWIEDNIA" - Suzanne Collins 



Wydawnictwo - IUVI 

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 347 


Opowieść o zwykłym nastolatku, który pakuje się w niebezpieczeństwo, aby wypełnić dziwaczną przepowiednię i odnaleźć zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach ojca - w ukrytym świecie pod Nowym Jorkiem. 
Kiedy Gregor spada wraz z maleńką siostrą przez kratkę wentylacyjną nowojorskiego mieszkania, trafia do ponurego Podziemia. Ludzie żyją tam we względnej zgodzie z olbrzymimi nietoperzami i innymi zwierzętami, lecz ten niepewny pokój jest zagrożony. 
Gregor nie chce brać udziału w podziemnym konflikcie. Pragnie tylko wrócić do domu. Gdy jednak dowiaduje się, że ma szanse odszukać zaginionego ojca, a Niedokończona Przepowiednia wyznacza mu kluczową rolę w niepewnej przyszłości Podziemia, zdaje sobie sprawę, że to może być jedyny sposób na rozwiązanie największej tajemnicy w jego życiu. 

Oto kilka tygodni temu udało mi się przeczytać kolejną po trylogii Igrzyska Śmierci, powieść Suzanne Collins. Na samym początku byłam zaskoczona, że owa autorka mogła napisać jeszcze coś tak odbiegającego tematyką od Igrzysk Śmierci. Jak widać jednak pozory mylą a w głowach pisarzy różne rzeczy się dzieją. Jak oceniam tę bajkowo-fantastyczną powieść dla młodszych czytelników? Przekonajcie się sami. 

Swoją opinię postanowiłam rozpocząć bardzo pozytywnym akcentem a więc uwaga: "Gregor i niedokończona przepowiednia" to naprawdę warta uwagi powieść. Powieść, która zawiera w sobie bardziej współczesną a jednocześnie cudownie bajkową wersję "Alicji w Krainie Czarów". W zamyśle Suzanne Collins do magicznej krainy powadzi nie lustro a kratka wentylacyjna. 

Głównymi bohaterami powieść są Gregor oraz jego młodsza siostra Botka. Oboje mieszkają w Nowym Jorku wraz z matką i chorą babcią. Przypadek a zarazem pech sprawia, że wpadają przez kratkę wentylacyjną wprost do podziemi miasta. Jak się jednak okazuje na dole czeka na nich prawdziwa kraina czarów wraz z magicznymi zwierzętami. Na naszych bohaterów czekają niesamowite przygody oraz wielkie, nieodkryte przepowiednie. 

"Gregor i niedokończona przepowiednia" to powieść typowa dla dzieci i młodszych czytelników. Myślę, że ja będąc na progu dorosłości inaczej odebrałabym tę książkę kilka lat temu. To nie jest oczywiście tak, że z pewnych książek wyrastamy. My po prostu z czasem zaczynamy patrzeć na wszystko przez taki pryzmat realnego życia. Dziecko szybciej i łatwiej uwierzy w magiczny świat, żyjący swoimi zasadami pod Nowym Jorkiem niż osoba dorosła, to oczywiste. Dla ludzi bardziej doświadczonych taka literatura dziecięca jest odskocznią od wymagających utworów. Dla mnie również taka była. 

"Gregor'a i Niedokończoną Przepowiednię" przeczytałam w bardzo szybkim tempie, zadziwiającym wręcz. Ta powieść naprawdę wciągnęła mnie do swojego świata. Dzięki Suzanne Collins na chwilkę oderwałam się od życia codziennego i mogłam wraz z bohaterami odkrywać tytułową przepowiednię. 

Podsumowując, "Gregor i niedokończona przepowiednia" to ciekawa powieść dla młodszych czytelników, w której i dorośli mogą odnaleźć cenne prawdy życiowe. 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI 

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Recenzja: Wiedźmy z Savannah 2. Źródło

"WIEDŹMY Z SAVANNAH 2. ŹRÓDŁO" - J.D. HORN 


Wydawca - Wydawnictwo Feeria Young 

Rok wydania - 2015 


Liczba stron - 403



Powrót do Savannah - miasta pełnego magii i grozy, trudnych rodzinnych sekretów i niebezpiecznego czaru Południa. 
Mercy jest teraz głową klanu i jego kotwiczącą, choć jeszcze niedawno sądziła, że nie ma żadnych magicznych mocy. Z trudem dochodzi do siebie po zdradzie ukochanej siostry bliźniaczki, a do tego jest w ciąży. Gdy w mieście pojawia się jej matka, od dawna uważana za zmarłą, Mercy doznaje szoku. Ile jeszcze sekretów skrywają jej bliscy? Czy uda jej się odkryć prawdę o swojej rodzinie, zanim ta prawda ją zniszczy? 

Po kilku miesiącach od przeczytania pierwszej części czyli "Ród" nadeszła premiera drugiego tomu. Autor ponownie zawitał na moją półkę wraz z Mercy i jej rodziną a także innymi mieszkańcami Savannah. Zawsze mam pewne problemy z pisaniem recenzji drugich lub kolejnych tomów serii. Wydaje mi się, że wszystko co myślę na temat danej serii książek zawarłam już w opinii  pierwszej z nich. W przypadku "Źródło" jest trochę podobnie. 

Kiedy czytałam pierwszy tom to wydawało mi się, że ta seria będzie taka normalna i schematyczna. Pamiętam również, że pod sam koniec doznałam dużego szoku i byłam zaskoczona tym jak autor zakończył tamtą część. Właśnie to zaskoczenie sprawiło, że zdecydowałam się na poznanie dalszych przygód rodu Taylorów z Savannah. Czy żałuję? - zdecydowanie nie. 

Gdy po raz drugi odwiedzamy Savannah i jego mieszkańców, Mercy Taylor choć jest już nowo wybraną kotwiczącą rodu to jednak nie używa swej mocy. Pod czujnym okiem rodziny i Emmeta uczy się kierować swoją mocą. Nie jest to wcale dla niej łatwe zadanie, tym bardziej, że w tak zwanym między czasie stara się nawiązać kontakt i sprowadzić swoją siostrę bliźniaczkę. Do tego wszystkiego dziewczyna będzie musiała zmierzyć się z kolejnymi sekretami i kłamstwami w swojej rodzinie. 

 Na wstępie muszę przyznać, że ciężko mi jest porównywać 'Źródło' do pierwszej części. Nie potrafię stwierdzić czy było lepsze czy też gorsze, wydaje mi się, że autor zabłysną podobnym poziomem. 
Właściwie oba tomy są do siebie dość podobne. W Źródle mamy jeszcze więcej tajemnic i skrywanych sekretów, które od lat zaprzątają głowy członkom rodziny Mercy. Głowna bohaterka po raz kolejny musi zmagać się ze swoją rodziną i poszukiwać prawdy w tym zagmatwanym mieście jakim jest Savannah. 

Nie będę za wiele czasu poświęcać bohaterom "Źródła" ponieważ w większości są to ci sami, których poznaliśmy już w pierwszym tomie. Na pewno na długo w głowie zapadnie mi postać Matki Jilo, którą w drugim tomie możemy poznać troszkę lepiej niż w pierwszym. Podoba mi ta postać. Jest taka tajemnicza a jednocześnie z jakiegoś niewiadomego powodu od razu rzuca się w oczy jako ta 'dobra'. Cieszę się również, że autor zdecydował się poruszyć kilka innych wątków. Dzięki temu zabiegowi lepiej poznajemy też ciotki i wuja Mercy a także rodzinę Petera ( narzeczonego Mercy ). 

Podsumowując napiszę tylko, że według mnie warto zaznajomić się z drugim tomem z cyklu "Wiedźmy z Savannah". Jeśli już czytaliście pierwszą część i spodobała Wam się to czym prędzej sięgajcie po kolejną. Na pewno nie zabraknie Wam sekretów, kłamstw, intryg i dużej dawki mocy. 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young. 





poniedziałek, 20 lipca 2015

Recenzja: "Za Żadne Skarby"

"ZA ŻADNE SKARBY" - Vera Falski 


Wydawca: Wydawnictwo Otwarte 

Rok wydania: 2015 

Liczba stron: 437 

Ewa spełniła swoje marzenie - wyrwała się z małej mazurskiej wsi, skończyła mikrobiologię. Własnie wybiera się na staż naukowy do Paryża. Ma też całkiem sensownego faceta. 
I nagle wszystko się kończy. Jeden telefon uruchamia bieg zdarzeń, jakich Ewa nigdy by się nie spodziewała. Dziewczyna wraca do zaściankowej rzeczywistości, do pijącego ojca i chorego brata. Przed nią wiele problemów, ale też miłość do utraty tchu. Co zrobi Ewa? Jedno jest pewne: za żadne skarby się nie podda! 

"Za żadne skarby" to debiut dwóch polskich pisarek, które kryją się pod pseudonimem Vera Falski. Książka czekała na mojej półce już kilka tygodni zanim zdecydowałam, że chcę ją przeczytać. Miałam pewne obawy związane z tą powieścią. Nie myślcie, że jestem schematyczna i uprzedzona a przez to nieprzychylnie nastawiona do polskiej literatury. Wręcz przeciwnie! Uważam, że każdemu należy dać szansę bez względu na pochodzenie a poza tym cenię naszych rodzimych autorów. Mój problem z tą książką polegał na tym, że bałam się trochę ją czytać, ponieważ niekoniecznie byłam przekonana do jej fabuły. Jednak teraz już po skończeniu "Za żadne skarby" widzę, że moje obawy były bezpodstawne. Ta książka to naprawdę dobry debiut, którym autorki trafiły w samo sedno mojego gustu czytelniczego! 

Chciałabym Wam napisać coś o fabule tej książki, jednak nie do końca wiem jak to zrobić tak, aby nie zdradzić za dużo. Cóż zacznijmy od tego, że Wężówka to mała wieś położona na mazurskiej ziemi niedaleko Olsztyna. W tej miejscowości właśnie mieszka rodzina Ochników z dwiema córkami i synem. Najstarsza z pociech Doroty i Tadeusza - Ewa - od kilku lat mieszka w Olsztynie. Jako jedyna z rodzina skończyła studia i właśnie planuje prestiżowy staż w Paryżu. Ewa Ochnik bardzo chciała wyrwać się z rodzimej wsi, aby osiągnąć w życiu coś więcej niż jej rodzice i bynajmniej nie ma w planach powrotu na rodzinną gospodarkę. Pewnego dnia, jeden telefon sprawia, że nasza bohaterka musi wrócić do Wężówki i stawić czoła realiom polskiej wsi i jej mieszkańcom, a także swojej rodzinie. Zbieg okoliczność sprawia, że Ewa na mazurskiej wsi poznaje kogoś, na kogo być może czekała całe życie.. 

Chciałabym aby tak właśnie wyglądały wszystkie debiuty, czy to polskich autorów czy zagranicznych. "Za żadne skarby" to powieść o silne, mądrej i ambitnej kobiecie, która musi stawić czoła rzeczywistości od której kilka lat temu uciekła. Wydaje mi, że wiele jest taki osób jak Ewa Ochnik, którzy wychowani w zaściankowej wsi, gdzieś na końcu świata pragną wyruszyć w nowe miejsce byle tylko się stąd wyrwać. To sprawia, iż z naszą bohaterką wielu czytelników zapewne może się utożsamić. Powieść Very Falski to nie  broń Boże typowe romansidło czy oklepana i schematyczna obyczajówka. Ta książka zachwyca w najdrobniejszych szczegółach. 

"Za żadne skarby" to książka, która przyniosła mi mnóstwo wrażeń i pełnych emocji godzin, które poświęciłam na czytanie tej powieści. Opis, który znajduje się na okładce nie zdradza nam za wiele i właściwie to dobrze, bo dzięki temu możemy sami przekonać się o czym jest ten debiut. Oprócz codziennego zmagania się Ewy z pijaństwem ojca, buntowniczym wiekiem sióstr i chorobą brata, "Za żadne skarby" posiada wiele innych wątków. W książce możemy znaleźć miłość, namiętność, walkę o władzę, wielkie ambicje, poważne pieniądze i mafijne porachunki. Kiedy dobrze przyjrzałam się tej powieści to znalazłam tu pewne, może nie dużo, ale jednak podobieństwo do "Planu" Patrycji Gryciuk.

Książka Very Falski niesamowicie mnie zaskoczyła i jestem prze szczęśliwa, że udało mi się ją przeczytać. Wiem, że jeszcze długo nie zapomnę o historii Ewy i mieszkańcach Wężówki. Coś co absolutnie nie daje mi spokoju to sposób w jaki autorki zakończyły powieść. To zakończenie trochę złamało mi serce, bo mówiąc szczerze oczekiwałam czegoś innego. Osobiście chciałabym po prostu innego końca tej powieści dla Ewy Ochnik. Po zamknięciu tej książki pozostał we mnie bardzo duży niedosyt. 

Podsumowując mogę napisać tylko tyle, że "Za żadne skarby" to według mnie bardzo dobry debiut, któremu trzeba dać szansę. Nie wolno szufladkować autorów o czym przekonałam się o tym nie raz. Za żadne skarby nie wolno Wam pominąć powieści Very Falski! 

czwartek, 16 lipca 2015

Liebster Blog Award



Liebster Blog Award 



W ostatnim czasie zostałam nominowana przez Natalię z bloga with coffee and books do zrobienia postu Liebster Blog Award. Trochę to trwało, ale już, na reszcie zabieram się za pisanie odpowiedzi. Przy okazji bardzo dziękując Natalii za nominację ;) 



1. Jakie są Twoje plany na przyszłość?
~ Plany na przyszłość? Nie przepadam za takimi pytaniami.. Właściwie moje plany chyba są bardzo podobne do planów, które mają inni młodzi ludzie. Chciałabym w przyszłości dobrze zdać maturę i dostać się na studia. Na razie nie myślę o niczym innym, bardziej konkretnym. 


2. Wolałabyś mieszkać w domu jednorodzinnym pod miastem czy w wieżowcu w centrum miasta?

* Od dzieciństwa mieszkam w małej miejscowości, w domu jednorodzinnym i szczerze mówiąc trochę mam już tego dosyć. Ale z drugiej strony tak, żeby od razu w wieżowcu to też nie chcę. Ohh jestem marudna! Chciałam mieszkać w trochę większym mieście ;)


3. Jakie miejsce chciałabyś odwiedzić?

~ Ahh takich miejsc jest chyba mnóstwo. Pewnie niewiele z nich zobaczę, albo może i żadnego. Pierwsze miasta, które nasuwają mi się na myśl to Wrocław, Londyn, Berlin i może jeszcze Barcelona oraz Ateny. 


4. Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa?

* Czy ja pamiętam jeszcze co to są bajki w  ogóle? Hm pamiętam, że jak byłam mała to lubiłam Kubusia Puchatka i Smerfy. Wiadomo, że pewnie oglądałam masę innych programów, ale te dwie bajki chyba najczęściej. 


5. Jak wygląda twoja biblioteczka?

~ Tutaj najlepiej byłoby wstawić zdjęcie, ale niestety moje książki poukładane są w wielu miejscach, niekoniecznie ładnie wyglądających. Wydaje mi się, że takie zdjęcie nie byłoby estetyczne. Odpowiadając na pytanie moja biblioteczka to mały regalik z 3 półkami i jeszcze jedną półką nad nim. 


6. Jakie imiona nadałabyś swoim dzieciom?

* Ojoju no naprawdę czy ktoś w moim wieku tak na poważnie myśli o dzieciach? No  na pewno nie ja. W związku z tym wypiszę tutaj kilka imion, które mi się podobają i które teoretycznie w przyszłości mogłyby nosić moje dzieci. Żeńskie: Wiktoria, Adrianna, Męskie: Łukasz, Jakub, Wojtek, Edward. 


7. Wolałabyś mieć same córki czy samych synów?

~ Jeśli już to chyba synów :) 


8. Czy czytasz jakieś blogi oprócz książkowych?

* Hmm raczej nie. Nic takiego nie przychodzi mi do głowy, więc pewnie nie czytam nic innego oprócz tych związanych z książkami. 


9. Trzy gadżety bez jakich się nie obędziesz to?

~ Telefon, laptop ( liczy się jako gadżet??) i nie wiem... tv??


10. Kiedy ostatni raz byłaś u fryzjera? :)

* Aż wstyd się przyznać, ale nie pamiętam. 


11. Masz rodzeństwo?

~ Nie mam. Jestem szczęśliwą jedynaczką ;* 


Nominuję : 
* Limonette z bloga: limobooks 
* Olę z bloga : zaczytana blondynka

niedziela, 12 lipca 2015

Recenzja "Blackout"

"PRZEGLĄD KOŃCA ŚWIATA. BLACKOUT"- Mira Grant 


Wydawca - Wydawnictwo Sine Qua Non 

Rok wydania - 2014 

Liczba stron - 509 

Kiedy w 2014 roku opracowano lek na raka i skuteczną szczepionkę przeciwko grypie, nikt się nie spodziewał, że świat stanie na skraju zagłady. Po ćwierćwieczu walki o dawny świat, bez strachu o jutro, ludzkość wyszła na prostą. Wtedy też okazało się, że to nie zombie, a sam człowiek jest największym zagrożeniem. 
Niespodziewany wybuch epidemii na Florydzie staje się kolejnym kamieniem milowym w spisku stulecia, a ekipa Przeglądu Końca Świata zostaje oskarżona o bioterroryzm, sytuacja wymaga podziału grupy.  Shaun wyrusza zbadać źródło zarazy, natomiast reszta udaje się do legendarnego hakera Małpy po nowe tożsamości. A do tego wszystkiego dochodzi tajemnica obiektu 7c przetrzymywanego w tajnym laboratorium CZKC.. 

Czas na kolejną i ostatnią już część trylogii Miry Grant czyli Przeglądu Końca Świata, która zagościła na mojej półce. Ta seria obecnie jest jedną z moich ulubionych gdyż pokochałam ją już od pierwszej część a każde kolejne spotkanie z twórczością autorki tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że warto to czytać. Po jakże urzekającym Feed i zaskakującym Deadline przyszedł czas na trzecią część - Blackout. Teraz gdy przeczytałam już całą trylogią jestem bardzo szczęśliwa i usatysfakcjonowana a twórczość Miry Grant mam ochotę polecać każdemu. 

Autorka w swojej trylogii stworzyła coś niesamowitego. Ona powołała do życia nie tylko zombie, ale przede wszystkim wspaniałych bohaterów, którzy mogą być usposobieniem każdego z nas. Mira Grant to jedna z tych autorek, które od początku do końca doskonale wiedzą o czym piszą i nie gubią wątku. Seria Przegląd Końca Świata jest doskonale dopracowana i pod każdym względem przemyślana. Kiedy tylko czytelnik zaczyna zastanawiać się 'dlaczego..?' autorka natychmiast rozwiewa wszelkie pytania w sposób doprawdy cudowny. Jestem oszołomiona tak obszerną wiedzą Miry Grant w temacie medycyny, technologi i wirusologii. Jednak czego innego można spodziewać się po fance horrorów, dziwnych chorób i wirusów? 

Podobnie jak w opiniach Feed i Deadline jestem urzeczona tym jak autorka wykreowała bohaterów swoich książek. Georgia i Shaun to prawdziwi dziennikarze, którzy podążając za prawdą i sensacją nie zatracili w sobie moralnego kręgosłupa. Masonowie w odróżnieniu do innych swoich kolegów po fachu wiedzą na czym polega etyczne dziennikarstwo. Można by sobie marzyć, aby w naszym świecie wszyscy, albo chociaż część dziennikarzy w taki sposób wykonywała swoje obowiązki. Nie można zapomnieć też o innych bohaterach tej serii, którzy wpisali się w moje serce. Mahir, Becks czy Maggie to tylko niektórzy z szeregu postaci jakie możemy spotkać na kartach Blackout i całego Przeglądu Końca Świata. 

Teraz, kilka dni po skończeniu Blackout myślę, że ta trylogia na dobrą sprawę zakończyła się naprawdę świetnie. Pomimo iż nadal czuję pewien niedosyt jak to bywa w przypadku tych najlepszych powieść to jednak cieszę się z takiego zakończenia. Mira Grant zrobiła z Blackout najlepsze zakończenie trylogii jakie mogłam sobie wyobrazić.

Mam ochotę polecać tą trylogię każdemu, kto kocha czytać. Przegląd Końca Świata naprawdę uświadomił mi kilka rzeczy m.in. to, że zawsze należy dążyć do prawdy, a także to,że ludzie czasami dążąc do celu gdzieś ten cel gubią. My powinniśmy być inni, aby nigdy nie doszło do czegoś podobnego jak zombie apokalipsa. 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN