piątek, 31 stycznia 2020

Vengeful. Mściwi - V.E. Schwab

"VENGEFUL. MŚCIWI" - V.E. Schwab 


Marcella Riggins nie potrzebuje nikogo. Po szybkim otrząśnięciu się ze spotkania ze śmiercią nareszcie zyskuje władzę, o której zawsze marzyła. Wykorzystuje swoją nowo nabytą moc, aby rzucić miasto Merit na kolana! Zbierając sprzymierzeńców, nie przepuści okazji, by zniszczyć dwóch najbardziej niesławnych PonadPrzeciętnych – Victora Vale’a i Elia Evera. Wszystko to, by stać się najpotężniejszą kobietą chodzącą po Ziemi. Scena Merit znowu zostanie ustawiona i przygotowana na finałowe, ostateczne i brutalne starcie. Kto przetrwa tę rozgrywkę i dopełni zemsty?
- opis Wydawcy 

Pierwsze co musicie wiedzieć o Vengeful to to, że jest to kontynuacja poprzedniej książki V.E. Schwab czyli Vicious. Jestem pewna, że lektura tych pozycji w takim porządku, w jakim były wydawane zapewni wam wiele ciekawych wrażeń. 

Na początku może przez chwilę skupię się na pierwszej części czyli Vicious. Nikczemni. Postaram się pokrótce, ale i bez spoilerów streścić wam o czym jest ta historia. Tak więc w Vicious poznajemy dwójkę bohaterów - Victora Vale'a i Elia Evera. Są to młodzi studenci medycyny, którzy bardzo poważnie podchodzą do swojego przyszłego zawodu. W pewnym momencie, podczas robienia jakieś wspólnego projektu wpadają oni na ślad osób PP. PP czyli Ponad Przeciętnych. Są to osoby, które w skrócie mówiąc posiadają jakieś super moce. Victor i Eli postanawiają przekonać się na własnej skórze, czy jest możliwe, aby w sposób kontrolowany posiąść tego typu moc. Jak to bywa w przyjaźni, z czasem ich drogi się rozchodzą w dość niemiłych okolicznościach. 

"Vengeful. Mściwi"  jest to bezpośrednia kontynuacja "Vicious", a więc najlepiej jest czytać je w takiej właśnie kolejności. Jeśli zacznie od drugiego tomu to zapewniam, że ominie was spora część fabuły, który jest tu naprawdę kluczowa.

Zarówno "Vicious" jak i "Vengeful" są pisane w specyficzny sposób. Są to książki pisane jakby do tyłu, a więc poznajemy fabułę jakby z przeszłości. Rozdziały zatytułowane są miedzy innymi w ten sposób - "10 lat wcześniej", "tydzień temu", "3 miesiące wcześniej" czy chociażby "dzień wcześniej". Przyznaję, że na początku, zwłaszcza przy czytaniu "Vicious" dość mocno mi to przeszkadzało, ale już w przypadku drugiej części byłam na to przygotowana i uważam, że to jeden z większych atutów tych książek.  

W "Vengeful" oprócz oczywiście bohaterów z pierwszego tomu, poznajemy też kilku nowych. Najważniejsi z nich to Marcella Riggins oraz June. Są to dwie kobiety, obie PP i obi niewiarygodnie silne. Choć Marcella może nie jest idealną bohaterką, a wręcz przeciwnie raczej sklasyfikowalibyśmy ją jako tę złą to jednak nie sposób odmówić jej siły, inteligencji i determinacji. Nie ukrywam, że jej postać i wątek związany z nią był jednym z tych, które najprzyjemniej mi się czytało. Drugim takim był wątek Sydney - młodziutkiej dziewczyny, z ogromną mocą, która byłaby chyba przeze mnie najbardziej pożądana. A jeśli chodzi o Victora i Elia - cóż, fani Victorii Schwab dzielą się na team Victor lub team Eli, mnie bliżej jest do Victora. Przyznam szczerze, że odrobinę nie rozumiem zmiany jaka zaszła w Eli po tym jak otrzymał swoją moc. 

"Vengeful. Mściwi" przeczytałam w jakieś 3 wieczory, mimo dość dużej objętości tej książki. Była ona ciekawa, wciągająca i może momentami lekko przegadana, ale nie przeszkadzało mi to. Drugi tom podobał mi się nieporównywalnie bardziej od pierwszego. Po jego skończeniu przez chwilę miałam takie jakby zawieszenie, nie byłam pewna co dokładnie się wydarzyło, a przez to musiałam zakończenie czytać z trzy razy, aby upewnić się czy nic nie przeoczyłam. Z tego co w trawie piszczy wynika, że autorka przewiduje napisanie trzeciej części, a więc jest na co czekać. Ja tymczasem w najbliższej przyszłości mam zamiar zabrać się za inne pozycje od Victorii Schwab. 

Wydawca - Wydawnictwa We Need YA 
Data wydania - 29.01.2020 
Liczba stron - 544
Cykl - Złoczyńcy [2] 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu We Need YA! 

środa, 29 stycznia 2020

Nic o mnie nie wiesz - E.G. Scott

"NIC O MNIE NIE WIESZ" - E.G. Scott 


Rebecca i Paul to kochające się małżeństwo z wieloletnim stażem. Mają przytulny dom w spokojnej okolicy, spełniają się zawodowo i ufają sobie bezgranicznie. Ale wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć.

Po dwudziestu latach wspólnego życia kłamstwa i tajemnice z wyniszczającą siłą zaczynają trawić ich szczęśliwy związek. Uzależniona od opiatów Rebecca niespodziewanie zostaje zwolniona z pracy, a Paul w ramionach innej kobiety odreagowuje stres po utracie swojej firmy. Rozkoszna przygoda na boku szybko jednak zamienia się w koszmar, bo zazdrosna kochanka z coraz większą zuchwałością prześladuje Paula i jego żonę.


Rebecca w obawie, że mąż chce ją porzucić, obmyśla misterny plan, który ma pokrzyżować mu szyki. Rozpoczyna się nieprzewidywalna i pełna intryg gra, z której nikt nie może wyjść zwycięsko.
- opis Wydawcy 

Miałam okazję przeczytać najnowszy thriller od Wydawnictwa Muza jeszcze przed jego oficjalną premierą. Bardzo zainteresował mnie jego opis i stwierdziłam, że dawno nie czytałam czegoś w takim klimacie. "Nic o mnie nie wiesz" to jedna z pierwszy książek przeczytanych przeze mnie w 2020 roku. Mówiąc szczerze - dobrze zaczął się ten Nowy Rok! 

E.G. Scott to pseudonim literacki, za którym stoją dwie osoby. Są to Elizabeth Keenan i Greg Wands. Nie powinno was dziwić jeśli pierwszy raz słyszycie te nazwiska albowiem "Nic o mnie nie wiesz" to debiut obojga autorów choć trudno w to uwierzyć po jego przeczytaniu.  

Opis fabuły jest dość mocno rozległy powiedziałabym, a więc mniej więcej już wiecie o czym jest ten thriller. Z pozoru idealne małżeństwo, a pod spodem tej obłudy - wielkie tajemnice, zdrady, uzależnienie i coś jeszcze.. 

Przyznam, że na początku ta książka wydawała mi się nijaka, trochę przereklamowana, bo przecież co czwarty thriller ma w sobie podobne elementy. Te podobieństwa to oczywiście na pozór idealne małżeństwo, które jednak takie idealne nie jest oraz pogłębiające uzależnienie od substancji leczniczych, a w konsekwencji utrata kontroli nad własnym życiem przez bohatera. Mimo to książkę czytało mi się bardzo dobrze i szybko, tak, że trudno było ją odłożyć. Po jakimś czasie zaczęłam domyślać się co się wydarzyło (co nie było trudne), ale szybko przekonałam się, że tylko tak mi się wydawało. Nie dajcie się zwieść tej książce, jet ona o wiele bardziej zagmatwana niż sądzicie. 

Jeśli chodzi o bohaterów to mamy nasze idylliczne małżeństwo - Rebecca i Paul oraz innych bohaterów między innymi Sheilę i Sashe. Rebecca to żona z dwudziestoletnim stażem, dobrze zarabiająca przedstawicielka farmaceutyczna, która niestety ma problem z uzależnieniem od substancji przeciwbólowych i nasennych. Jej szef i współpracownicy zaczynają dostrzegać kłopoty kobiety,które narażają już nie tylko jej zdrowie i życie, ale także zaczynają godzić w dobre imię firmy. Z każdym kolejnym dniem Rebecca stacza się na naszych oczach, staje się uzależnioną i pozbawioną gruntu pod nogami osobą. Paul z kolei kiedyś zajmował się budową domów, potem interes splajtował, a mężczyzna długo był bezrobotny i wtedy poznał Sheilę. Obecnie Paul zajmuje się nieruchomościami i dobrze mu idzie w pracy. Powiem szczerze, że gdybym miała wskazać bohatera, które autentycznie polubiłam podczas lektury to byłoby to trudne.  Rebecca i Paul mają swoje za uszami, nie są na pewno zgodnym i kochającym się małżeństwem, dwie bohaterki, które wspomniałam powyżej również nie są osobami, które przedstawiają "moje" wartości. Podczas lektury poznajemy też dwójkę policjantów, którzy prowadzą dochodzenie w sprawie pewnego zaginięcia. Jednakże z tym dwojgiem także nie złapałam zbyt silnej więzi. Mam wrażenie, że "Nic o mnie nie wiesz" to jedna z tych książek, które dobrze się czyta, jest ciekawa i przejrzysta, ale jej bohaterowie nie zostają długo w pamięci. 

Podsumowując "Nic o mnie nie wiesz" to ciekawie napisany i skonstruowany thriller, który niewątpliwie zaskoczy czytelnika. Jak to bywa w przypadku takich książek, pamięć o nim szybko minie, ale podczas lektury pochłonie osobę czytającą bez reszty. 

Wydawca - Wydawnictwo MUZA 
Data wydania - 29.01.2020 
Liczba stron - 488




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MUZA! 

niedziela, 29 grudnia 2019

Przemowy Niezapomniane - Shaun Usher

"PRZEMOWY NIEZAPOMNIANE" - Shaun Usher 


Wzbogacony o liczne fotografie zbiór najsłynniejszych, wzruszających przemów – tych sprzed kilku wieków i tych współczesnych. Przemów wygłoszonych i niewygłoszonych. Pełnych siły i determinacji, ale także bólu, rozpaczy i niezgody. 

- opis Wydawcy 

Kilka lat temu miałam okazję przeczytać zbiory "Listów Niezapomnianych" pod redakcją Shauna Ushera. Pamiętam, że owe książki zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie pod względem merytorycznym, a także wizualnym. Tamte listy, wspomnienia o osobach sławnych czytało mi się naprawdę szybko i z zapartym tchem. A dzięki uprzejmości wydawnictwa teraz mam okazję cieszyć się kolejną książką spod redakcji S.Ushera - "Przemowy niezapomniane". 

Zacznę może od tego co widać na pierwszy rzut oka czyli od oprawy graficznej. Książka wydana jest w twardej oprawie co tylko podkreśla jej wyjątkowości, w środku możemy znaleźć piękne biało-zielone wklejki. Pozycja ta wydrukowana jest na dobrym gatunkowo papierze, który na pewno nie rozleci się nam w dłoniach, dzięki temu cała książka jest dość ciężka.  Podobnie jak w przypadku "Listów Niezapomnianych", najnowsza książka Ushera jest przepięknie wydana, a jej wnętrze zachwyca. 

Jeśli chodzi o to co znajdziemy pod okładką "Przemów Niezapomnianych" to jak już jest wspomniane w opisie - są to zapisy, treści przemów wygłoszonych przez najróżniejsze osobistości. Oczywiście nie sposób wymienić tutaj wszystkich, którzy znaleźli się na kartach tej pozycji, ale są to między innymi : George Graham Vest, Wisława Szymborska, Meghan Markle, Sokrates czy Virginia Woolf. Jak widzicie mamy tutaj postacie z różnych okresów historycznych, kulturowych i politycznych. Jednym słowem mówiąc, myślę, że każdy czytelnik znajdzie dla siebie odpowiednią przemowę, która zapadnie mu w pamięci. Oczywiście niektóre z tych treścią mogą być dla Was znane, były transmitowane przez telewizję czy przytaczane w prasie. Każda przemowa opisana jest w podobny sposób - kto? gdzie? kiedy?, poza tym treść wzbogacona jest o przepiękne fotografie i rysunki. 

Myślę, że "Przemowy Niezapomniane" są takim niezwykłym elementem na półce z książkami. Są one  nie tylko zbiorem tekstu, ale przede wszystkim są wspomnieniem o osobach, które coś wniosły do naszego światopoglądu, a niekiedy nawet zmieniły świat. Zachęcam do przyjrzenia się bliżej zbiorom Shauna Ushera. 



Wydawca - Wydawnictwo SQN 
Data wydania - 27.11.2019 
Liczba stron - 436 



Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN! 

niedziela, 15 grudnia 2019

Kobieta z blizną - K.Dacyszyn w rozmowie z I.A.Stanisławską

"KOBIETA Z BLIZNĄ" - K. Dacyszyn w rozmowie z Ireną A. Stanisławską 



Korytarz łódzkiego sądu. Przed procesem o stalking do Katarzyny Dacyszyn podchodzi Robert W. i oblewa ją kwasem siarkowym. To historia, którą w 2016 roku zajmowały się wszystkie polskie media.

Kobieta z blizną to opowieść o tym, jak nieprzewidywalne bywa życie.
Opowieść o zmaganiach zawodowych i wytrwałości w dążeniu do realizacji marzeń, odnajdywaniu w sobie siły do mierzenia się z najbrutalniejszymi okolicznościami.

- opis Wydawcy 


Książka, o której właśnie czytacie była jedną z tych najbardziej wstrząsających w moim dorobku czytelniczym. Prawdopodobnie z powodu wielkiej tragedii pojedynczej osoby, która nie była niczemu winna, a mimo to spotkało ją to co spotkało. Po zakończeniu lektury wciąż nie mogę doszukać się realnego i wytłumaczalnego sensu na to czego dopuścił się Robert W. 

Po okładce możecie już się domyślić, że "Kobieta z blizną" jest formą wywiadu-rzeki Ireny A. Stanisławskiej z poszkodowaną Katarzyną Dacyszyn. Kobieta ta w 2016 roku na korytarzu sądu została oblana substancją żrącą przez swojego prześladowcę. W rozmowie pomiędzy pomiędzy paniami poruszane są przeróżne tematy, choć oczywiście głównym nurtem są wydarzenia z sądowego korytarza w Łodzi. 

Książka "Kobieta z blizną" jak już wspomniałam jest wywiadem, którego udzieliła Katarzyna Dacyszyn. Poruszane są w niej nie tylko wątki oblania kwasem, ale także ogólne przedstawienie sylwetki Pani Katarzyny. Przeczytamy między innymi o tym czym zajmowała się kobieta, jakie sukcesy odnosiła, a także porażki z jakimi musiała się mierzyć. Jest także wątek stalkingu, z którym Katarzyna Dacyszyn miała do czynienia jeszcze na długo przed 2016 rokiem. Irena A. Stanisławska porusza temat wydarzeń tuż po momencie oblania kwasem przez Roberta W. - w moim odczuciu jest to jeden z najbardziej niewytłumaczalnych momentów tej historii. Nie potrafię wyobrazić sobie, że ludzie widząc słaniającą się na nogach kobietę, która płacze i krzyczy szukając drzwi do łazienki, aby obmyć twarz wodą - nie pomogli jej. Naprawdę uważam, że ten fragment w książce jest najbardziej poruszający i mnie głęboko zapadł w pamięć. Oczywiście nie mniej przerażający jest fakt, że miejscem, w którego doszło do napaści był budynek sądu. Sądu, który powinien być jednym z najlepiej chronionych budynków, a mimo to policja czy ochrona pojawiły się zbyt późno. Katarzyna Dacyszyn opowiada także o pobycie w szpitalu, rehabilitacji, bolesnych zmianach opatrunków, swojej psychice w tym czasie oraz o dobroci jakiej zaznała od całkiem obcych ludzi. W końcu dochodzimy do momentu przeszczepu, który był bardzo ważnym krokiem na drodze do odzyskania pełni sprawności przez Panią Katarzynę. 

"Kobieta z blizną" mną wstrząsnęła i na nowo otworzyła stare rany złości, niedowierzania i głębokiego współczucia. Myślę, że warto zainteresować się tym tytułem. 

Wydawca - Wydawnictwo MUZA 
Data wydania - 13.11.2019 
Liczba stron - 256


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza!

wtorek, 10 grudnia 2019

Miedziaki - Colson Whitehead

"MIEDZIAKI" - Colson Whitehead 



Gdy idee ruchu na rzecz praw obywatelskich docierają wreszcie do Frenchtown, czarnej dzielnicy Tallahassee, Elwood Curtis postanawia wziąć sobie do serca słowa dr. Martina Luthera Kinga i nabiera przekonania, że jest „równie dobry jak każdy inny”. Choć rodzice go porzucili, jego babcia dba, by trzymał się z dala od kłopotów, Elwood jest więc na dobrej drodze do dostania się do lokalnego college’u dla kolorowych.


Ale kiedy jest się czarnym chłopcem żyjącym we wczesnych latach 60. XX wieku na amerykańskim Południu, gdzie stosunki społeczne wciąż regulują prawa Jima Crowa, niewinny błąd może przekreślić nadzieje na świetlaną, a nawet jakąkolwiek, przyszłość.

Elwood zostaje skazany na pobyt w poprawczaku nazywanym „Miedziakiem” (The Nickel Academy), którego misją jest „fizyczne, intelektualne i moralne” kształtowanie młodocianych przestępców, tak żeby pod jego pieczą wyrośli na „uczciwe i honorowe” jednostki.

W rzeczywistości Akademia okazuje się groteskową komnatą grozy, gdzie sadystyczna kadra bije i wykorzystuje seksualnie uczniów, korupcja i kradzieże są powszechne, a każdy chłopiec, który odważy się na opór, przepadnie bez wieści.

- opis Wydawcy 

"Miedziaki" to pierwsza przeczytana przeze mnie książki autorstwa Colsona Whiteheada. Autor ten został uhonorowany nagrodą Pulitzera w 2017 roku za powieść Kolej Podziemna. 

"Miedziaki" jak już możecie się domyślić są próbą zobrazowania walki czarnoskórych osób o prawa w USA w XX wieku. Każdy z nas w większym lub mniejszym zakresie zdaje sobie sprawę z tego jakie wydarzenia miały miejsce za oceanem jeszcze 50 - 60 lat temu. Prawie każdy słyszał o segregacji rasowej czy Martinie Lutherze Kingu. Nasz główny bohater to Elwood, który zamiast na prestiżową uczelnię trafia do ośrodka wychowawczego. Na miejscu okazuje się, że chłopak będzie musiał walczyć z wieloma przeciwnościami a także osobami z najbliższego otoczenia. 

Książka Whiteheada choć traktującą o poważnych problemach społecznych XX wieku, czytało mi się bardzo dobrze. Przyznaję, że nie znajdziecie tam zbyt wielu opisów emocji i uczuć bohatera, które być może przyczyniłby się do bliższego poznania Elwooda. Jednakże mimo to, powieść ta była jedną z lepszych jakie udało mi się przeczytać w 2019 roku. Jest poważna, lekko reporterska, bazuje na obszernym temacie walki o równość wśród Amerykanów w latach sześćdziesiątych.  

Polecam Wam zainteresowania się powieścią "Miedziaki", ponieważ jest ona przystępnie napisana i taktuje o ważnych kwestiach, z którymi musieli radzić sobie czarnoskórzy mieszkańcy USA w XX wieku. 


Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Data wydania - 30.10.2019 
Liczba stron - 288

Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Albatros! 

wtorek, 26 listopada 2019

Miłość leczy rany - Katarzyna Bonda

"MIŁOŚĆ LECZY RANY " - Katarzyna Bonda 



Kerej mieszka w kazachstańskim Uralsku, gdzie honor mężczyzny jest ważniejszy od życia czy śmierci. Kiedy młody wojownik i jogin sprzeciwia się lokalnemu gangowi, nie ma wyjścia - musi wyjść z tej sytuacji z twarzą.

By obronić własny honor, młody jogin zabija własnych oprawców. Jednak teraz czeka go ucieczka przed odpowiedzialnością za podjęte decyzje. Emigruje do Polski, gdzie zmienia tożsamość i zrywa z przeszłością. Teraz jest Igorem.
W 1997 roku w Srebrnej Górze podczas dyskoteki w jednym z klubów chłopak poznaje młodą, wolną studentkę - Tośkę. Ich spotkanie sprawia, że losy młodych ludzi zaczną przeplatać się na dłużej.
Cztery lata później w Ząbkowicach Śląskich Igor i Tośka starają się żyć normalnie, jak każda inna para. Igor udziela porad jako znachor i prowadzi zajęcia jogi. Tośka zaś... nieustannie zamartwia się przeszłością swojego chłopaka.
Dziewczyna wie, że Igor w przeszłości kogoś zabił. Nie zna jednak przyczyny, dla których to zrobił. Coraz częściej pojawiają się u niej też wątpliwości wobec tego, czy wie, kim jest jej chłopak.
Tośka pragnie poznać prawdę. A gdy sekrety zaczną wychodzić na jaw, nie będzie już jak przedtem.

 - opis Wydawcy 

Katarzyna Bonda, mówią o niej - królowa polskiego kryminału. Znana z cyklu Cztery Żywioły Saszy Załuskiej oraz serii z detektywem Hubertem Meyerem. Choć na polskiej scenie literackiej jest od wielu lat, ja nie miałam okazji zapoznać się z twórczością pani Bondy. Kryminały lubię i czytuję, ale po raz pierwszy przy tytule Miłość leczy rany zderzyłam się ze stylem pisania autorki. Mówi się, że lepiej późno nić wcale, ale niestety w moim przypadku ta przygoda  nie skończyła się happy endem.

 Być może to mój błąd, ponieważ chyba powinnam zacząć od starszych powieści autorki, a nie od razu rzucać się na głęboką wodę jaką jest siedmiuset stronicowa książka. Nie mówię tutaj tylko o objętości, ale także mam na myśli to, że Katarzyna Bonda (przynajmniej tak słyszałam) ma dość specyficzny styl pisania i albo się to lubi albo nie.  Mnie niestety z trudem przyszło przebrnięcie przez "Miłość leczy rany". 

"Miłość leczy rany" to pierwsza część z nowej trylogii Katarzyny Bondy, nad którą autorka myślała już od wielu lat. Doskonale widać to patrząc na objętość tejże książki, dopracowanych bohaterów i niezwykle przemyślaną fabułę. Wszystkie te cechy powieści dostrzegam i doceniam, ale mimo to raczej nie zdecyduję się na czytanie kontynuacji przygód Igora i Tośki.

 Zaczynając lekturę "Miłość leczy rany" byłam bardzo podekscytowana, raz tym, że w końcu po kilku tygodniach sięgnę po kryminał, a dwa, że poznam twórczość Katarzyny Bondy. Niestety rzeczywistość przygniotła mnie już po pierwszych rozdziałach. O ile śledzenie zdarzeń z Dolnego Śląska było przyjemne, to co działo się w roku 1994 w Kazachstanie - niestety nie moja baja. Za nic nie mogłam przywyknąć do obcobrzmiących imion i tytułów. Czytanie tych  rozdziałów było dla mnie lekką mordęgą. To oczywiście nie przesądza o tym, że cała książka była zła, po prostu mnie nie spodobał się wątek kazachskich gangów, plemion, walki o władzę. 

Trudno jest pisać o książce, która nam się nie podobała. Tym bardziej jest to trudno, gdy chodzi o autorkę, która jest uwielbiana przez Polaków. Katarzyna Bonda niewątpliwie ma ogromny talent i wyobraźnię, a ja zwyczajnie wolę inne książki. Może w przyszłości skuszę się na którąś z poprzednich powieści autorki i wtedy w pełni docenię jej twórczość. Na ten moment o "Miłości leczy rany" mogę powiedzieć tyle, że widać ile pracy Katarzyna Bonda włożyła w jej napisanie. Jak ogromnej wiedzy musiała zaczerpnąć, aby tak dokładnie opisać zdarzenia z Kazachstanu i życie ludzi tam żyjących. Sama historia jest zgrabnie napisana, choć momentami moim zdaniem zbyt przegadana oraz posiadająca za długie opisy. 

Jeśli jesteście fanami Katarzyny Bondy to "Miłość leczy rany" będzie idealną książką dla was. Jeśli natomiast nigdy wcześniej nie spotkaliście się z twórczością tej autorki to wydaje mi się, że możecie mieć podobne odczucia do moich. Książki mają dawać nam radość i umilać czas, a więc jeśli czujemy, że dany tytuł nas zwyczajnie męczy - nie ma sensu kontynuować lektury. Warto ten czas poświęcić na coś co rzeczywiście wpadnie w nasz gust. 




Wydawca - Wydawnictwo MUZA
Cykl - Wiara, Nadzieja, Miłość [1] 
Data premiery - 30.10.2019 
Liczba stron - 816 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MUZA. 

sobota, 23 listopada 2019

King! Autobiografia - Rafał Księżyk

"KING! Muniek Staszczyk. Autobiografia" - rozmawia Rafał Księżyk 



Muniek Staszczyk KING!

Spowiedź legendy rocka.



Z Rakowa, robotniczej dzielnicy Częstochowy, na największe polskie sceny klubowe i festiwalowe. Muniek Staszczyk opowiada całe swoje życie niezawodnemu Rafałowi Księżykowi.

King! to szczera, nietuzinkowa opowieść o buncie, przezwyciężaniu własnych słabości oraz poszukiwaniu wiary i samego siebie, którą powinien poznać każdy fan polskiego rocka.
- opis Wydawcy 


"King!" to jak łatwo się domyślić po okładce autobiografia Muńka Staszczyka w formie rozmowy, wywiadu rzeki z Rafałem Księżykiem. 

Muniek Staszczyk a właściwie Zygmunt Marek Staszczyk to polski wykonawca, założyciel zespołu T.Love występujący na scenie od lat osiemdziesiątych XX wieku. Dla wielu to jeden z symboli polskiego rocka, sylwetka znana nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Piosenki T.Love nadal są śpiewane na imprezach i domówkach. 

Poza treścią, która jest jak najbardziej ważna książka "King!" jest pięknie wydana. Twarda oprawa, przykuwająca uwagę okładka i wnętrze wypełnione zdjęciami sprawia, że aż chce się po nią sięgnąć w księgarni i choćby tylko przejrzeć. Ja jestem w tej grupie osób, które mogą cieszyć się egzemplarzem na własność i nie ukrywam, że jestem z tego powodu zadowolona. 

Autobiografia Muńka Staszczyka to niezła cegiełka biorąc pod uwagę ilość stron. Zatem co takiego możecie znaleźć na kartach tej jakże pięknie wydanej książki. Oczywiście jak możecie się spodziewać jest to autobiografia pisana w formie rozmowy, dialogu pomiędzy wokalistą T.Love i uznanym dziennikarzem Rafałem Księżykiem. Rozmowa prowadzona jest w sposób tak przyjemny i otwarty jakby panowie znali się od lat i byli najlepszymi przyjaciółmi. Czytając "Kinga" byłam oczarowana postacią Muńka, który nawet spodziewałam się, że jest tak przyjaznym człowiekiem. Jednocześnie poznajemy naszego głównego bohatera - o ile można tak go nazwać - jako zwykłego człowieka, takiego jak każdy z nas. Poznajemy wady, przywary, zalety i ciekawostki z życia, o których nie mieliśmy pojęcia. Całość jest dopełniona oczywiście zdjęcia z różnych etapów życia wokalisty. 

Autobiografię Muńka Staszczyka mogę polecić nie tylko wiernym fanom zespołu T.Love, ale tak naprawdę każdemu kto  chce poznać bliżej sylwetkę tego człowieka. Podczas lektury z łatwością poczujecie ciepły klimat i przyjazną atmosferę między panami. 


Wydawca - Wydawnictwo Literackie 
Data wydania - 16.10.2019 
Liczba stron - 552


Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackie!