poniedziałek, 22 lutego 2021

Dwadzieścia lat ciszy - Przemysław Wilczyński

 "DWADZIEŚCIA LAT CISZY" - Przemysław Wilczyński

Bogna od dwudziestu lat poszukuje córki, którą ostatni raz widziano wsiadającą do czarnej furgonetki. W ten sam sposób znika Igor. Jego przyjaciel Niko rusza tropem tajemniczego sprawcy. Pomagają mu Bogna i Hubert – bezdomny były wojskowy, mający własne porachunki z siłami ciemności. Złowieszcza aura otaczająca zagadkowy pojazd przyciąga inne zło: Blacha, psychopatyczny uciekinier ze szpitala psychiatrycznego, wreszcie może bezkarnie wcielać w życie swoje chore fantazje, ale nie wie, że jest tylko narzędziem w rękach kogoś, a może czegoś, znacznie gorszego…
- opis Wydawcy 

Pierwszą rzeczą, która przykuła moją uwagę do tej książki była jej okładka. Nie jestem pewna czy czegoś sobie nie dowyobraziłam, ale gdy patrzę na tę ilustrację to te ciemne chmury w górnej części okładki kojarzą mi się z oczami, a cała reszta tworzy jakby złudny obraz twarzy.  Dodatkowo w centralnej części widzimy furgonetkę, która niestety jest częścią historii. Czuła silną więź z tą okładką zanim jeszcze przeczytałam książkę i zapewniam Was, że warto po nią sięgnąć. 

Z prozą Przemysława Wilczyńskiego miałam do czynienia tylko podczas lektury zbioru opowiadań "Upiorne święta". Jednak przyznam szczerze, że nie pamiętam z tego opowiadania prawie nic. Można więc powiedzieć, że podeszłam do "Dwudziestu lat ciszy" z czystą kartą, którą autor miał szansę zapisać samymi pozytywnymi rzeczami. 

"Dwadzieścia lat ciszy" to książka, która na pewna wyryła się w mojej pamięci okładką i bohaterami. Wspominam na początku już o bohaterach, ponieważ jest to dość osobliwa trójka, która zapada w pamięć. Przede wszystkim Bogna (swoją drogą świetne imię, bardzo mi się spodobało) - kobieta, która dwadzieścia lat temu straciła córkę. Jest to sprawa owiana tajemnicą, ponieważ nie udało się ustalić prawie nic co by pomogło w odnalezieniu dziewczynki. Bogna jednak, jak to matka, jest zdeterminowana i nadal walczy i szuka swojej córki. Męskim bohaterem jest Hubert, którego polubiłam mniej niż Bognę. Hubert jest byłym wojskowym, wydalonym ze służby, który nie potrafił ułożyć sobie życia w cywilu i tak się potoczył jego los, że wylądował on w dość nieprzyjemnych okolicach. Jest też Nikodem - chłopiec o zdolnościach paranormalnych. W mojej ocenie jest jedną z ciekawych postaci w książkach sensacyjnych tudzież horrorach (książka ta jest na pograniczu tych dwóch gatunków). Nowy Przypadek porwania dziecka sprawia, że tych troje zaczyna wspólnie działać w sprawie, która okazuje się być czymś o wiele głębszym niż sądzili. 

"Dwadzieścia lat ciszy" nie zawiodło mnie. Wydaje mi się, że otrzymałam na jej kartach to czego oczekiwałam i nawet lekko ponad to. Nie spodziewałam się, że wątek fantastyczny będzie w taki sposób poprowdzony, ale było to jak najbardziej dla mnie na plus. Gdy chodzi o książki, które zawierają w sobie wiele gatunków i są takim trochę miszmaszem to może zdarzyć się, że czytelnik będzie nie przekonany do pewnych zdarzeń. Rozumiem to i sama czasem mam takie odczucia. W przypadku książki Przemysława Wilczyńskiego niektóre sytuacje brałam z przymrużeniem oka i staram się skupiać na ważnych fragmentach w fabule. W pewnym momencie trudno było mi trzymać się tylko racjonalnej strony sprawy, a więc pozwoliłam autorowi, aby pokierował moimi odczuciami bardziej w stronę tej nierzeczywistości. 

Autor ma świetny i lekki styl co przekłada się na dobrą rozrywkę i szybkość czytania. Na uwagę zasługują bohaterowie - dobrze wykreowani, z nakreśloną historią, z pewnymi mankamentami, które tylko dodawały im ludzkiego charakteru. Autor pokusił się o wiele zagadnień społecznych takich jak przemoc, bezdomność czy niezadowalające wyniki pracy Policji. Doceniam to, ponieważ dzięki temu (plus wątek kryminalny) cała historia jest przyjemna w odbierze nawet dla kogoś kto nie często sięga po literaturę z wątkami paranormalnymi. 

Myślę, że mogę tę książkę polecić. W swoim gatunku była fajną rozrywką, zapewniła mi kilka godzin zaangażowania w fabułę i dobrze się z nią bawiłam. 


Wydawca - Wydawnictwo Akurat 
Data Wydania - 20.02.2021 
Liczba stron - 448

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Akurat! 


czwartek, 18 lutego 2021

Wróć do mnie - Corinne Michaels

 "WRÓĆ DO MNIE" - Corinne Michaels

Jedna noc sprzed ośmiu lat na zawsze odmieniła jego życie.

Ocaliła mnie tamtej nocy osiem lat temu.

Żadnych imion.

Żadnych obietnic.

Tylko dwoje nieszczęśliwych ludzi, desperacko pragnących ukoić swój ból i żal.

Rankiem zniknęła i zabrała z sobą cząstkę mnie. Tego dnia pojechałem na obóz dla rekrutów. Przysiągłem sobie, że nigdy nie wrócę do Pensylwanii.
- opis Wydawcy 

"Wróć do mnie" to jedna z takich książek po które nie często sięgam. Jak widzę na okładce zdjęcie mężczyzny to od razu nasuwa mi się na myśl, że jest to erotyk, a ja takie powieści średnio lubię. Jednakże w tym przypadku coś mnie tknęło ku tej książki i myślę, że dobrze się stało, ponieważ przeczytałam coś innego niż zazwyczaj i nawet okazało się, że nie był to przykład literatury erotycznej, przynajmniej nie tak oczywisty. 

Na początku należy podkreślić, że "Wróć do mnie" to pierwsza część z czterotomowego cyklu książki o braciach Arrowood. Myślę, że kolejne tomy pojawią się wkrótce, a więc polscy czytelnicy nie będę musieli długo czekać. Każdy tom ma skupiać się na jednym z braci, w pierwszej części poznajemy najmłodszego z nich czyli Connora - byłego żołnierza. 

Connor Arrowood to najmłodszy z czterech braci, były żołnierz, który powraca na rodzinną farmę, aby pochować swojego ojca i sprzedać majątek, z którym nikt nie chce mieć nic wspólnego. Niestety testament jest tak skonstruowany, że aby bracia mogli otrzymać spadek muszą wypełnić wolę ojca. Sprawa się odrobinę komplikuje. Dodatkowo Connor spotyka na farmie dwie dziewczyny - matkę i jej córkę. Po tym spotkaniu nic już nie jest takie jak przedtem. 

Nie ulega wątpliwość, że Connora i kobieta, o której nie potrafił zapomnieć będą mieć wspólną historię. Dużą uwagę autorka skupiła na bohaterach, na ich wewnętrznych przeżyciach i przeszłości. Choć przykro czytało się o dzieciństwie Connora oraz o trudnym małżeństwie Elli to jednak moim zdaniem dobrze, że autorka poświeciła temu czas. Dzięki nakreśleniu całej sytuacji łatwiej było zrozumieć pewne zachowania bohaterów. "Wróć do mnie" porusza problemy takie jak śmierć jednego z rodziców i następstwa do jakich może doprowadzić taka strata, nie tylko dla dzieci, ale też dla małżonka. Przemoc domowa, zarówno fizyczna jak i psychiczna także jest w rzeczywisty sposób pokazana. Jestem pełna podziwu dla autorki przede wszystkim za doskonałe odwzorowanie emocji i uczuć ofiary takiej przemocy. W moim odczuciu było to bardzo realistyczne i prawdziwie przestawione. Mimo, że doceniam całą historię to mam wrażenie, że w tym wszystkim autorka odrobinę pominęła miłość. Nie wiem właściwie czy mogę tak to określić, bo zdaje sobie sprawę, że uczucie w takich okolicznościach jest rzeczą niezwykle trudną. Jednak mimo wszystko, już po kilku dniach od przeczytania książki czuję pewien niedosyt jeśli chodzi o tą warstwę miłosną między bohaterami. 

Właściwie można powiedzieć, że książka "Wróć do mnie" zaskoczyła mnie. Spodziewałam się lekkiej książki, romansu, a dostałam coś co mnie poruszyło. Nie wydaje mi się, aby ta książka i bohaterowie pozostali w mojej głowie na dłużej, ale w chwili lektury byłam poruszona i zaangażowana w ich relację. Myślę, że sięgnę po drugi tom, ponieważ pozostali bracia Arrowood wydali mi się dość interesujący. 
Polecam. 


Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data wydania - 17.02.2021
Liczba stron - 416
Cykl - Arrowood Brothers [1] 

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Muza!


niedziela, 14 lutego 2021

Kopciuszek i szklany sufit - Ellen Haun & Laura Lane

 "KOPCIUSZEK I SZKLANY SUFIT" - Ellen Haun & Laura Lane

Dawno, dawno temu żyła silna i zaradna młoda kobieta, na którą wołano Kopciuszek. Mieszkała ze złośliwą, roszczeniową i – powiedzmy to sobie głośno – przemocową macochą i dwiema rozwydrzonymi przyrodnimi siostrami…


Nie wiecie? Tak było!


Znane baśnie właśnie zyskały wymiar feministyczny.


Już dość – mamy dość uległych księżniczek! Pora na kobiety, które potrafią był prawdziwymi głównymi bohaterkami swoich własnych opowieści! Pora na to, by księżniczki wyszły z krainy baśni i zmierzyły się z życiem w realu!
- opis Wydawcy 


"Kopciuszek i szklany sufit" jest przede wszystkim pięknie wydaną książką. Choć objętościowo nie jest duża to posiada twardą oprawę, super wklejkę w środku oraz przepiękne ilustracje. Owe ilustracje bardzo do mnie przemówiły, można powiedzieć, że zakochałam się w nich od pierwszego zobaczenia. 

Wydaje mi się, że ostatnio przywędrował do nas pewien trend, na wydawanie feministycznych wersji bajek. I chcę podkreślić, że jestem jak najbardziej na TAK.  Niezależnie od tego czy te książki wypadają raz lepiej, raz gorzej, ale cieszę się, że rynek książki dojrzał do tego, że tego typu bajki są potrzebne. Jeśli jeszcze do tego są pięknie wydane i opatrzone super ilustracjami - dlaczego nie? Tym lepiej!

"Kopciuszek i szklany sufit" to bardzo nośny tytuł. Cała książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy to osobna bajka w nowej wersji. Kopciuszek jest jedną z nich. Oprócz tego autorki zawarły w swojej książce takie postacie jak Mulan, Śpiąca Królewna czy Mała Syrenka. Wszystkie bajki zyskały nowe spojrzenie, takie na miarę naszych czasów a ich bohaterki nowe cechy i zadania do wykonania. 

To jest niewielka książka, a biorąc pod uwagę liczbę ilustracji to tej treści jest jeszcze mniej. Momentami odnosiłam wrażenie, że jest jej zbyt mało. Można by pokusić się o lepiej rozbudowany i nakreślony świat w tych bajkach. Lecz z drugiej strony każdy czytelnik lepiej lub gorzej, ale zna pierwowzory bajek. Gdyby więc autorki poświęciły więcej czasu każdej z nich mogłyby się pojawić głosy, że próbują rozbudowywać coś co tego nie potrzebuje. Trudno wszystkim dogodzić, a więc ja przyjmuję tę wersję, którą finalnie otrzymałam i cieszę się, że taka właśnie jest. 

"Kopciuszek i szklany sufit" to inne spojrzenie na bohaterki, które towarzyszyły nam w dzieciństwie. Myślę, że potrzebne i ważne. Zachęcam do lektury! 



Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Data wydania - 27.01.2021
Liczba stron - 128 

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros! 


Dlaczego właśnie ja - E.G. Scott

 "DLACZEGO WŁAŚNIE JA" - E.G. Scott

Charlotte jest byłą neurochirurżką, która wraz ze swoją przyjaciółką Rachel, kobietą po przejściach, prowadzi gabinet akupunktury i masażu. Udziela się na czacie dla ofiar traumy, gdzie daje wsparcie innym kobietom, ale też je otrzymuje.


Ma również chłopaka, Petera, rzekomo agenta specjalnego, o którym sama niewiele wie. Peter nalega, aby ich związek pozostał całkowitą tajemnicą. Dlatego kiedy Peter znika bez słowa, Charlotte obawia się zgłosić na policji jego zaginięcie.
- opis Wydawcy 


Pamiętacie książkę "Nic o mnie nie wiesz"? E.G. Scott powraca z kolejnym thrillerem, tak samo zagmatwanym i angażującym jak poprzedni. E.G. Scott to pseudonim dwojga autorów - Elizabeth Keenan i Greg Wands. 

Tym razem główną bohaterką jest Charlotte, która po tym jak zaginął jej chłopak dostaje telefon z policji. Musi stawić się na identyfikację zwłok. Kobiet jedzie we wskazane miejsce z ciężkim sercem, ale z drugiej strony lepsza jest najgorsza prawda niż niewiedza. Na miejscu okazuje się, że na stole sekcyjnym nie leży jej chłopak Peter, ale całkiem obca kobieta, która za życia wskazała Charlotte jako osobę do kontaktu w nagłej sytuacji. Położenie kobiety staje się nieciekawe gdy zdaje sobie sprawę, że została wkręcona w coś bardzo niebezpiecznego.. 

Przystępując do lektury wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać. Wiedziałam, że będzie to dobrze napisany thriller przez który dosłownie przepłynę. W tym aspekcie nie pomyliłam się. Styl autorów nie uległ znaczącej zmianie od kiedy czytałam poprzednią ich książkę. Zaskoczyła mnie odrobinę fabuła, ponieważ początkowo jest ona dość enigmatyczna. Coś się dzieje, ale jakby poza kontrolą zarówno bohaterki jak i czytelnika. Na niewiele rzeczy w ogóle Charlotte ma wpływ, a więc jest to taki moment bez wyjścia, w którym jedyne co może ona zrobić to dać się pokierować komuś kto jak widać trzyma wszystko w ręku. Jednak im dalej szła fabuła tym miałam wrażenie, że Charlotte bardziej się gubi w tym. Przyznaję, że nie polubiłam tej postaci, była dla mnie zbyt irytująca, za mało konkretna. Wiele decyzji, które podjęła, ja bym zrobiła to inaczej. Po prostu nie zgrałyśmy się. 

"Dlaczego właśnie ja" to dobry thriller z ciekawie zrobioną fabułą, ale niezbyt ciekawą bohaterką. Już dawno nie miałam takiego zgrzytu między fabułą a postacią, która byłaby w nią wlepiona na siłę i ni w ząb nie układało się to. Całość trudno mi ocenić, gdyż z jednej strony ta Charlotte, a z drugiej to był naprawdę fajny i ciekawy pomysł. Nie domyśliłam się zakończenia, a więc cieszę się, bo to oznacza, że dobrze mi się tę książkę czytało i była dobrą rozrywką.  

Myślę, że jeśli macie ochotę na tego typu thriller to jasne, przeczytajcie. Jednakże muszę wspomnieć, że debiut autorów czyli "Nic o mnie nie wiesz" będzie lepszym wyborem. 


Wydawca - Wydawnictwo Muza
Data Wydania - 27.01.2021
Liczba stron - 480


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza! 


niedziela, 31 stycznia 2021

Tuż za ścianą - Louise Candlish

 "TUŻ ZA ŚCIANĄ" - Louise Candlish

Podmiejska ulica Lowland Way to spełnienie idyllicznego snu. Przepiękne rezydencje, życzliwi sąsiedzi, wspólne zabawy dla dzieci w każdą niedzielę. Ale Darren i Jodie, którzy wprowadzają się do jednego z domów, z nikim się nie liczą. Puszczają w nocy głośną muzykę, zaczynają nieudolny remont i handlują na swojej posesji używanymi samochodami. Wkrótce atmosfera staje się napięta i konflikt wisi w powietrzu. A potem pewnego sobotniego ranka dochodzi do tragedii, która wstrząsa lokalną społecznością. Podczas gdy policja szuka przyczyny śmiertelnego wypadku, zaczynają padać oskarżenia i okazuje się, że każdy ma coś do ukrycia. Detektywi po kolei przesłuchują mieszkańców, którzy zwierają szyki i zgodnie twierdzą, że winny jest Darren Booth. Ale jest pewien problem. Policja im nie wierzy.
- opis Wydawcy

Louise Candlish to autorka książki "Na progu Zła", którą czytałam w kwietniu  2020 roku. Jeśli cofniecie się do tamtej recenzji to przeczytacie, że "Na progu zła" czytało mi się dobrze, ale jednak nie oceniłam jej pozytywnie. W tamtym tytule średnio polubiłam bohaterów i uważam, że można by lepiej poprowadzić fabułę. Zdecydowałam się jednak dać drugą szansę autorce i sięgnęłam po "Tuż za ścianą". 

Akcja książki rozgrywa się na jednym z podmiejskich osiedli Londynu. Łatwo można sobie wyobrazić tę okolicę - piękne domy z zadbanymi trawnikami, bogaci i wpływowi mieszkańcy, którzy uwielbiają spędzać ze sobą czas. Na tę sielankową ulicę wprowadzają się Jodie i Darren. Nowi sąsiedzi niestety nie potrafią lub nie chcą dostosować się do panujących tam zasad i robią wszystko, aby uprzykrzyć innym życie. Autorka poświęciła sporo czasu na przekazanie czytelnikowi jak zachowują się nowi mieszkańcy i dlaczego tak bardzo nie są tam mile widziani. Przyznaję, że tych opisów było ciut za dużo - czytelnik potrafi zrozumieć co to znaczy "niewspółpracujący sąsiedzi" i rozpisywanie się o tym na kilkadziesiąt stronę to odrobinę za dużo. Jednakże nie o samą złośliwość i nieopamiętanie nowych sąsiadów chodzi. W pewnym momencie dochodzi do morderstwa i tutaj zaczyna się akcja. 

Niestety "Tuż za ścianą" nie naprawiła mojej opinii o autorce. Podobnie jak z "Na progu zła" - książkę czytało się dobrze i szybko, ale zakończenie mnie odrobinę zawiodło i nie tylko ono. Chyba największy zarzut do tej powieści to to, że owa zbrodnia, morderstwo, którego czytelnik wypatruje już od pierwszej strony jest bardzo mało absorbujące zarówno dla bohaterów, mieszkańców ulicy jak i dla czytelnika. Moim zdaniem autorka odrobinę zbyt mało uwagi poświęciła temu zdarzeniu, które przecież miało być jednym z najważniejszych w książce. Wszyscy przeszli obojętnie obok tego co się wydarzyło, a samo rozwiązanie tej zagadki, było mało zaskakujące. W "Tuż za ścianą" znajdziemy więcej obyczajówki niż thrillera. Piszę to niestety z żalem, ale zawiodłam się na tym tytule. Okazał się on nie tym czym miał być. Nie poczułam żadnego dreszczyku emocji, raczej częściej było to znudzenie zbyt długimi opisami. Co do bohaterów - także niezbyt mnie zainteresowali. Niby autorka starała się, aby każdy czymś się wyróżniał, ale dla mnie było to za mało. Nawet Darren, który był głównym sprawcą wszelkich kłopotów na ulicy nie znalazł swojego miejsce w mojej pamięci. 

"Tuż za ścianą" nie podobało mi się. Być może gdybym była przygotowana na obyczajówkę z wątkiem kryminalnym wtedy odrobinę lepiej bym ją przyjęła. Niestety w momencie kiedy oczekuję thrillera i dostanę coś takiego to jestem po prostu zawiedziona. Zdaję sobie sprawę, że ta książka może się podobać i jest to jak najbardziej w porządku. Nie jestem osobą, która odradza czytania jakiejkolwiek książki, a więc jeśli macie ochotę i jesteście ciekawi tego tytułu to przeczytajcie. 



Wydawca - Wydawnictwo Muza 
data wydania - 20.01.2021
Liczba stron - 412 

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Muza! 


wtorek, 5 stycznia 2021

Ostatni - Maja Lunde

 "OSTATNI" - Maja Lunde 

Sankt Petersburg, 1881 rok. Odnalezione w Mongolii kości nowego gatunku konia trafiają do zoologa Michaiła. Ten ze zdumieniem odkrywa, że szczątki do złudzenia przypominają szkielet prehistorycznego dzikiego zwierzęcia i marzy o wyprawie badawczej na stepy mongolskie. Czy awanturnik i poszukiwacz przygód Wolff pomoże mu ziścić to pragnienie?


Mongolia, 1992 rok. Karin wraz z synem Mathiasem zmierzają do Parku Narodowego Chustajn. Kobieta dorastała w rezydencji Hermana Göringa – Carinhall, gdzie konie Przewalskiego były trzymane w niewoli. Od tamtej pory nie ustaje w staraniach, żeby sprowadzić je z Europy do Mongolii, gdzie przed laty żyły na wolności. W końcu jest tego bliska. Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić?


Norwegia, 2064 rok. Eva wraz z córką prowadzą podupadającą rodzinną farmę. Dokoła ruiny i zgliszcza, Europa powoli się rozpada, brakuje prądu i żywności, sąsiedzi wyjechali na północ. Nastoletnia Isa błaga matkę, żeby i one uciekły. Ale Eva nie chce opuścić zwierząt, zwłaszcza dzikiej klaczy, która spodziewa się źrebaka. Na dodatek pewnego dnia do ich drzwi puka tajemnicza kobieta, która szuka noclegu. Czy Louis ściągnie na nie zgubę?
- opis wydawcy 

Maja Lunde to norweska pisarka, która zrobiła dużo zamieszania swoją pierwszą książkę czyli "Historią Pszczół". Ta powieść odniosła spory sukces i nadal jest niezwykle popularną historią. Kolejna książka autorki to był "Błękit", który dorównał poziomem do "Historii Pszczół". W momencie gdy sięgałam po trzecią książkę Mai Lunde czyli "Ostatni" byłam po lekturze tylko "Historii Pszczół", a więc tylko te dwie powieści będę mogła porównać. 

"Historia Pszczół" zrobiła na mnie ogromne wrażenie w momencie jej lektury. Jakiś czas później nie byłam wstanie już przytoczyć szczegół tego tytułu, ale nadal w mojej pamięci ta powieść rysuje się jako coś bardzo głębokiego. Nie mogłam więc nie przeczytać najnowszej książki Lunde, którą wydało wydawnictwo Literackie czyli "Ostatni". 

Podobnie jak w "Historii Pszczół" w "Ostatnim" także mamy trzy linie czasowe i trzy niezwykle miejsca na mapie świata. Pierwsza to rok 1881 - Rosja, drugi 1992 Mongolia oraz kolejny 2064 w Norwegii. Jak widzicie "Ostatni" to powieść dość wybiegająca w przyszłości, ale jest w pełni uzasadnione działanie autorki. Książki Mai Lunde tworzą pewną całość, która opiera się na tym, że pokazuje przeszłość i przyszłość, w której działanie człowieka doprowadziło do pewnych bardzo złych zdarzeń. W "Ostatnim" jedną z głównych ról grają konie Przewalskiego - gatunek z rodziny koniowatych, uznany za ostatni z przedstawicieli koni wolnożyjących. Nawet dla kogoś kto nie interesuje się takimi tematami, może być to ciekawe zetknięcie z opisem i dzikością tych ssaków. Na mnie zrobiło to duże wrażenie, że autorka wzięła pod lupę właśnie te zwierzęta i uczyniła z nich jednego z bohaterów.  Książki Mai Lunde mają otwierać nam oczy na to co jaka przyszłość może nas czekać jeśli nadal będziemy w nadmiernym stopniu zagarniać ziemię i czuć się jej panami. "Ostatni" także zrobił na mnie ogromne wrażenie, w szczególności oczywiście opis Europy w 2064 roku, który w obecnych czasach wydaje się abstrakcją, lecz niestety jest całkiem możliwym scenariuszem. 

Najnowszą książkę Mai Lunde przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem i zaangażowaniem. Nie mogę wybrać, która z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek autorki podobała mi się bardziej. Zarówno "Historia pszczół" jak i "Ostatni" są bardzo dobrą lekturą, otwierającą oczy i angażującą. Myślę, że po przeczytaniu "Ostatniego" wielu czytelników zacznie szukać informacji o koniach Przewalskiego i zgłębiać ten temat. Byłby to chyba najlepszy dowód na to jak ciekawie i dobrze pisze autorka. 

Z ogromną przyjemnością polecam Wam sięgnięcie po "Ostatniego" oraz po poprzednie książki Mai Lunde. Ja ze swojej strony mam zamiar w najbliższym czasie przeczytać "Błękit, który mam nadzieję, że także przypadnie mi do gustu. 


Wydawca - Wydawnictwo Literackie 
Data wydania - 13.01.2021
Liczba stron - 513 

Za możliwość przedpremierowej lektury dziękuję Wydawnictwu Literackie!


niedziela, 3 stycznia 2021

Królewna w lśniącej zbroi, czyli trochę inne bajki dla dziewczynek i chłopców

 "KRÓLEWNA W LŚNIĄCEJ ZBROI(...)" - Karrie Fransman & Jonathan Plackett

Dawno, dawno temu, podczas srogiej zimy, król siedział w oknie i wyszywał, wyglądając na krajobraz. Ukłuł się w palec, a trzy krople krwi spadły na śnieg…


Ludzie opowiadali dzieciom baśnie przez setki lat. Niemal przez tak samo długi czas je przerabiali – aby pomóc dzieciom wyobrazić sobie świat, gdzie to one są bohaterami. Autorzy tej książki czytali swoim dzieciom te historie, ale natrafili na dylemat – czegoś w nich brakowało. Zdecydowali się wprowadzić jedną istotną zmianę.


Baśnie w tej książce nie zostały przerobione. Nie mają zmienionych zakończeń, nowych bohaterów. Autorzy jedynie zamienili postaciom płeć. Może nie wydawać się to wielką zmianą, ale będziesz oszołomiony światem, jaki się dzięki temu odsłonił – i bohaterami, których odkryjesz.
- opis Wydawcy 

Nie będę ukrywać, że "Królewna w lśniącej zbroi" przykuła moją uwagę za sprawą swojego wyglądu. Ta książka jest naprawdę cudownie wydana, posiada twardą oprawę, przepiękną, bajkową wklejkę w środku i ilustracje oraz jest wydrukowana na porządnym papierze. Kiedy pierwszy raz otworzyłam ją od razu byłam pewna, że ta książka zostanie ze mną - nie ma opcji, abym się jej pozbyła. Biorąc pod uwagę także ciekawie przerobione historie nie można przejść obok tego tytuły obojętnie - nie ważne ile ma się lat. 

W zbiorze "Królewna w lśniącej zbroi" Karrie Fransman i Jonathana Placketta dwanaście  znanych bajek z zamienionymi bohaterami. Tym sposobem możemy przeczytać o "Celineczku", "Królewiczu na ziarnku grochu" czy "Pięknym i bestii". Uważam, że jest to świetny pomysł i całkiem nowe spojrzenie na lubiane przez nas historie. Choć autorzy zamienili jedynie płeć bohaterów to podczas lektury miałam wrażenie jakbym odkrywała te bajki na nowo. Niesamowicie doceniam tę książkę za pomysł, wydanie i ilustracje. "Królewna w lśniącej zbroi" to idealny pomysł na prezent, nie tylko dla dzieci. 


Piękne bajki przerobione na miarę i potrzeby XXI wieku wraz z przepięknymi ilustracjami - "Królewna w lśniącej zbroi" - polecam. 


Wydawca - Wydawnictwo Czarna Owca 
Data wydania - 25.11.2020
Liczba stron - 200

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję wydawnictwu Czarna Owca!