poniedziałek, 13 marca 2017

Recenzja - Dzisiaj rozmawiamy o Pani

"DZISIAJ ROZMAWIAMY O PANI" - Agnieszka Nabrdalik 

Recenzja PRZEDPREMIEROWA - PREMIERA KSIĄŻKI 16 MARCA 2017

Monika Gawlińska, Alicja Kapuścińska, Wacława Myśliwska, Karolina Niedenthal, Jolanta Pawlik, Anna Religa, Wiesława Starska… Były i są żonami, matkami, kochankami, powiernicami i gospodyniami… Przez całe życie z wyboru stały w cieniu sławnych mężów. Czy aby na pewno? Czy są szczęśliwe? Czują się spełnione jako kobiety, uczone, artystki?

 "Dzisiaj rozmawiamy o Pani" to zbiór wywiadów, które przeprowadziła i spisała Agnieszka Nabrdalik. Na pytania autorki odpowiadają kobiety, których los bardzo mocno doświadczył, lecz także dał im szanse na życie u boku sławnych i kochających mężczyzn.


Każda z kobiet, które zdecydowały się na wywiad jest lub była żoną mężczyzny, którego nazwisko na zawsze wpisało się w serca Polaków.  Przez wiele lat były one ostoją i pocieszeniem dla swoich mężów. Często stawały się inspiracją do sztuki, muzyki oraz pracy naukowej. Niektóre z nich musiały się już niestety pożegnać z ukochanym mężem, ale nadal są oni blisko ich serc. Anna Religia nadal używa telefonu zmarłego profesora, ponieważ jego rzadki dźwięk wywołuje w niej znak życia od męża - jakby on sam się odzywał. To jeden z najbardziej wzruszających momentów podczas czytania "Dzisiaj rozmawiamy o Pani". 

Wszystkie Panie, o których czytamy w książce Agnieszki Nabrdalik są pełnymi życia i pasji kobietami. Choć wydaje się, że żyją w cieniu swoich mężczyzn to nie do końca jest to prawdą. Same mają hobby, pasje, pracują i uczą się każdego dnia na nowo odkrywać świat. Często opiekują się dziećmi, domem czy ogrodem, a innym razem zamieniają się w specjalistów od  PR swoich mężów. To one sprawiają, że mężczyźni po długim dniu pracy, zmęczeni i zestresowani odnajdują w domu ciepło i miłość, których tak brakuje w ciągu dnia. 

Wiele z tych kobiet od dawna prowadzi swoje życie zawodowe nie bacząc na szum, który otacza ich mężów. Robią one własną karierę w świecie literackim czy naukowym. Sławny mąż nie musi być przeszkodą w dążeniu do własnych planów i realizacji ambicji. Każda kobieta ma do tego prawo, a dobry mężczyzna u boku może tylko ją motywować do łamania kolejnych barier. 

Dzięki książce Agnieszki Nabrdalik możemy dowiedzieć się kim są żony sławnych mężczyzn. Jakie mają pasje, pracę, jak wygląda ich codzienne życie. Jakie jest ich miejsce u boku męża? Jak one same widzą swoich partnerów? Jaki mają stosunek do fanów, którzy otaczają ich ukochanych? One znają swoich mężów najlepiej i od samego początku. Widziały ich wzloty i upadki, jak same mówią tylko w ich ramionach mężczyzna mógł być naprawdę sobą. 

"Dzisiaj rozmawiamy o Pani" to świetny hołd dla wszystkich żon, które stoją za swoimi mężczyznami. Nie od dziś wiadomo, iż to kobieta jest największą motywacją dla partnera. Książka Agnieszki Nabrdalik bardzo przystępnie pokazuje wszystkie mankamenty życia u boku sławnego męża. Wywiady zawarte w książce są szczere, przyjemne i niesamowicie ciepłe - tak jak kobiety, które ich udzielały. Serdecznie polecam! 


Wydawnictwo - Literackie
Data Wydania -16.03.2017 
Liczba stron - 250 


Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Literackie   

sobota, 11 marca 2017

Recenzja - W ciemnym, mrocznym lesie

"W CIEMNYM, MROCZNYM LESIE" - Ruth Ware 


Nora jest autorką kryminałów, która niechętnie opuszcza swoje londyńskie mieszkanko. Gdy nieoczekiwanie otrzymuje zaproszenie na wieczór panieński przyjaciółki, z którą nie miała kontaktu od dziesięciu lat, z oporami godzi się na spędzenie weekendu na wsi. Tam jednak wpada w szpony przeszłości, przed którą próbowała uciec przez ostatnią dekadę. Uwięziona na odludziu, w złowieszczym szklanym domu, osaczonym przez upiorną widownię mrocznego lasu, trafia w sam środek śmiertelnie niebezpiecznej intrygi. Wstrząsające wydarzenia sprawią, że będzie musiała stawić czoło nie tylko mordercy, ale i własnej przeszłości. 


"W Ciemnym, mrocznym lesie" to chyba pierwszy, przeczytany przeze mnie thriller. Rzadko sięgam po tego typu literaturę, ale tym razem dałam szansę autorce i przyznam, iż jestem zadowolona z lektury. 

Główną bohaterką i jednocześnie narratorką książki jest Leonora ( znana także jako Nora, Lee, Leo ), która pewnego dnia otrzymuje dziwną wiadomość z zaproszeniem na wieczór panieński przyjaciółki sprzed lat. Mimo, że nie ma ochoty na wyjazd i spotkanie z dawnymi znajomymi - postanawia pojechać do tajemniczego domu na odludziu. Miejsce, w którym odbywa się impreza to szklany dom stojący całkowicie w odosobnieniu pośród gęstwiny lasu. Poznajemy tam Flo - organizatorkę wieczoru, Ninę, Melanie, Toma i Clare - przyszłą pannę młodą. Zabawa rozkręca się na dobre, ale nadal wyczuwa się lekki dystans uczestników do siebie. Z czasem fabuła powieści przenosi się do szpitalnej sali gdzie po wypadku trafiła Nora. Niestety kobieta nic nie pamięta, a stawka jest bardzo wysoka - okazuje się, że w szklanym domu ktoś zginął, a policja szuka mordercy. 

Lekkiego dreszczyku emocji dostarcza samo miejsce akcji - wielki, samotny dom, a wokół tylko ciemny i mroczny las. Niebawem po przyjeździe bohaterów spada bardzo dużo śniegu, który odcina całkowicie drogę powrotną, a także zrywa kable energetyczne. Atrakcje jakie przygotowała Flo, również są lekko diaboliczne i spełniają swoją rolę. A więc mamy doborowe towarzystwo, tajemnice z przeszłości, brak zasięgu i morderce. Co z tego wyniknie? 

Fabuła jest tak poprowadzona, że ja osobiście nie miałam szans, aby domyślić się zakończenia. Być może czytelnicy, którzy bardziej zgłębiają tematykę kryminałów czy thrillerów odkryli by prawdę dużo wcześniej. Ja czytałam powolutku, podążając za Norą i urywkami jej pamięci. Podobało mi się to, ponieważ autorka niczego nie przyśpieszała. Akcja toczyła się swoim rytmem i na wszystko znalazł się czas. Myślę, że klimat jaki stworzyła Ruth Ware dla swoich bohaterów jest odpowiedni do tematyki książki, ponieważ  faktycznie miejsce akcji wybrała idealnie. Nawet ta tajemnica sprzed dziesięciu laty, o której ciągle wspominała Nora zaskoczyła mnie i wprawiła w osłupienie. 
"W ciemnym, mrocznym lesie" jest książką pisaną w bardzo przystępny sposób. Autorka używa prostego, nieskomplikowanego języka, który barwi całą książkę.

Bardzo chcę wspomnieć o czymś co nasunęło mi się podczas czytania książki Ruth Ware. Nie wiem jak inni czytelnicy, ale ja dostrzegłam w tej powieści pewne podobieństwa do serii Pretty Little Liars autorstwa Sary Shepard. Wiem, że to inny gatunek i inna tematyka, ale naprawdę pewne rzeczy się pokrywają. Po pierwsze postać Clare, która jest niesamowicie podobna do Alison. Mam na myśli jej zachowanie i stosunek do swoich przyjaciółek. Jest nawet fragment, w którym Nora wspomina Clare jaką ta była jeszcze za czasów liceum - "(...)Clare zawsze lubiła sekrety. Jej ulubioną rozrywką było odkrywanie czegoś na temat danej osoby, a potem napomykanie jej o tym. Nie rozgłaszała tego, tylko rzucała zawoalowane aluzje, rozumiane tylko przez nią i tę osobę. Aluzje, które dawały ci znać, że ona wie." Dokładnie to samo robiła Ali z serii książek Słodkie Kłamstewka. Ogólnie cała otoczka jaką Clare tworzyła wokół siebie czy to w czasie trwania akcji, czy w przeszłości jest bardzo podobna do relacji w książkach Sary Shepard. Są jeszcze inne powody, dla których Clare skojarzyła mi się z Alison, ale o tym nie mogę za dużo powiedzieć, aby nie zepsuć Wam radości z czytania. Inna postać -Flo, która momentami zachowywała się bardzo dziwnie oraz przejawiała cechy podobne do Emily Fields - nazywanej dawniej  pitbulem Ali. Jak widać podobieństwa te, na szczęście,  ograniczają się tylko do bohaterów, ponieważ fabuła jest zupełnie inna. Mimo wszystko "W Ciemnym, mrocznym lesie" zawsze będzie mi się kojarzyć z Pretty Little Liars. 

 Mimo podobieństwa, które ja zauważyłam do serii Słodkie Kłamstewka książka Ruth Ware podobała mi się. Owe odniesienie nie wpłynęło na mój odbiór tej historii. Ze spotkania z twórczością autorki jestem zadowolona i polecam powieść "W ciemnym, mrocznym lesie". 

Wydawnictwo - Prószyński i S-ka 
Data wydania - 10.01.2017 
Liczba stron - 376 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.  


 

niedziela, 5 marca 2017

Recenzja - Lawendowy Pokój

"LAWENDOWY POKÓJ"  - Nina George


W swojej księgarni – o wiele mówiącej nazwie "Apteka Literacka" – Jean Perdu sprzedaje książki tak jak farmaceuta medykamenty. Umiejętnie rozpoznaje, co ktoś nosi w sercu, i proponuje odpowiednią fabułę na konkretny problem. Nie potrafi jednak uleczyć własnego cierpienia, które zaczęło się pewnej nocy wiele lat temu, kiedy odeszła od niego ukochana kobieta.
Wszystko się zmienia, gdy Jean w końcu otwiera pozostawiony przez nią list. Wcześniej nie miał odwagi go przeczytać…


Są książki, o których mówi się, że są piękne, genialne lub fantastyczne. "Lawendowy Pokój" miał być właśnie taką książką. Przeczytałam ją ze względu na świetne recenzje jakie miała na blogach. Jednocześnie troszkę bałam się tej książki, ponieważ obawiałam się, że będzie to pozycja jak wiele innych, o których dużo się mówi a nie  są one do końca warte tej opinii. 



Mam taką zasadę, że kiedy zaczynam czytać jakąś książkę to czytam ją do końca bez przerwy na jakąś inną lekturę. Ale jak wiadomo zasady są po, aby je łamać i ja właśnie podczas czytania "Lawendowego Pokoju" tę zasadę złamałam. Zrobiłam to dlatego, że w pewnym momencie ta książka zaczęła mnie męczyć. Oczywiście zdawałam sobie sprawę z tego, że "Lawendowy Pokój" napisany jest dość pięknym i wyniosłym językiem, jednak najbardziej irytowała mnie duża liczba nazw miast, portów i  miejscowości dla mnie po prostu było tego za dużo. W pewnym momencie pogubiłam się w fabule i musiałam jeszcze raz czytać dany rozdział.  Jednak pomimo to ta recenzja będzie pozytywna. 



Choć tekst na okładce mówi, że jest to książka o miłości to ja myślę, że jest ona o czymś jeszcze. Według mnie "Lawendowy Pokój" jest o strachu przed poznaniem prawdy i o skutkach takiego strachu. Gdyby Jean przeczytał list od Manon dwadzieścia jeden lat temu to być może całe jego życie potoczyłoby się inaczej. Przede wszystkim bohater miałby szansę na rozmowę z ukochaną. A tak? Przez dwadzieścia lat żył w samotności, odtrącając każdą kobietę, która chciała się do niego zbliżyć. "Lawendowy Pokój" jest też piękną historią o książkach. Jean Perdu jest księgarzem, który prowadzi swoją własną księgarnie na wodzie - "Aptekę Literacką". I właśnie za to go kocham. Za jego miłość do książek. W życiu prywatnym faktycznie  nie potrafił sobie poradzić, ale jako pracownik księgarni myślę, że sprawdzał się w stu procentach. 



Uważam, że tę książkę powinien przeczytać każdy nawet jeśli nie lubi historii miłosnych. "Lawendowy Pokój" pomimo, że jak już wspominałam trochę mnie irytował, denerwował, nudził to jednak cieszę się, że przeczytałam ją do końca. Coś mi mówiło, że ta książka zasługuje na to, aby dotrwać z nią do ostatniej strony. I nie zawiodłam się, bo książka jest naprawdę genialna i myślę, że kiedyś jeszcze wrócę do niej. Ta książka chyba potrafi leczyć. 


Wydawnictwo - Otwarte 
Data Wydania - 30.07.2014 
Liczba stron - 344


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

wtorek, 28 lutego 2017

Recenzja - Załatw Pogodę, ja zajmę się resztą

"ZAŁATW POGODĘ, JA ZAJMĘ SIĘ RESZTĄ" - Renata Frydrych 


Pola, samotnie wychowująca trójkę dzieci, musi stawić czoło nieprzychylnym jej paniom z opieki społecznej. Jak przekonać je, że sobie poradzi? Jak udowodnić, że dzieci powinny zostać przy niej? Na szczęście Pola nie jest sama: ma brata, bratową, babcię z demencją i… przystojnego sąsiada. Wiktor – wschodząca gwiazda coachingu – wydaje się być jednak z innej bajki. Zrobił zawrotną karierę, ma piękną dziewczynę i szybki samochód. Gdy pewnego dnia Pola wbiega na ulicę, prosto pod jego koła, Rzeczywistość udowadnia, że ma w zanadrzu różne scenariusze.
Pełna humoru i zwrotów akcji opowieść o szczęściu, w które warto wierzyć i rodzinie, z którą można konie kraść. Niejednemu czytelnikowi otworzy oczy i wskaże nowy kierunek. „Rodzina, ach, rodzina…” wtórują Starszym Panom córki Poli, a ona wie, że to największy skarb, jaki posiada. 


Książka z oryginalnym tytułem, bajkową okładką i zakręconą bohaterką. Taka właśnie jest powieść Renaty Frydrych. Dzięki bardzo dobrej promocji wydawnictwa miałam okazję stopniowo poznawać Polę i jej przyjaciół. Teraz zapraszam do zapoznania się z moim oficjalnym stanowiskiem w sprawie książki. 

Pola to całkowite przeciwieństwo twardej kobietki na miarę XXI wieku. Jest ona młodą dziewczyną, która po staracie partnera szuka sposobu, aby przekonać Opiekę Społeczną do tego, iż godna jest wychowywania jego dzieci. Pola kocha te małe urwisy jak własne, ba one są po prostu jej i koniec. Jedno jest pewne, nikt nie stanie na drodze do szczęścia tej rodziny. Kukułka zrobi wszystko, aby dzieci zostały przy niej oraz poświęci wiele, żeby miały one prawdziwy dom i oboje rodziców. Do tego potrzebuje męża. To jest pewna przeszkoda, ale Pola da radę ze wszystkim - znalezienie miłości to w końcu nic trudnego, prawda? 

"Załatw pogodę, ja zajmę się resztą" to powieść jakiej już dawno nie widziałam na rynku wydawniczym. Ta książka to połączenie literatury obyczajowej romansu z komedią. Fabuła jest nieprzewidywalna i mocno zakręcona. Na każdej ze stron czeka coś nowego co sprawia, iż wyciągamy zupełnie inne wnioski niż na początku. To duża zaleta tej pozycji - nie można przewidzieć jej zakończenia. Nawet mnie się nie udało. 

To co zrobiłam Renata Frydrych na kartach swojego debiutu jest godne podziwu. Stworzyła ona książkę, która porywa wszystkim tym co właściwie w literaturze czytelnik pomija, bo ma to na co dzień. Pola jako lekko niezdarna i bujająca w obłokach kobieta jest idealną bohaterką do tej powieści. Nikt nie nadawałby się bardzo niż ona. Mimo swobodnego sposobu bycia Pola Kukułka ma bardzo poważne problemy, które oplata uśmiechem i radością. Może się wydawać dziwne, prawda? Ale tak właśnie jest. Autorka nadała Poli tak wyrazisty charakter, że nawet o największych problemach potrafi ona mówi w sposób radosny. W końcu nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być jeszcze gorzej. Strata po śmierci partnera, urząd, który straszy odebraniem dzieci i miłosne perypetie - całkowity miszmasz. Wszystko to w debiucie literackim Renaty Frydrych.

Książki z taką bohaterkę jak Pola nie można nie polecić. "Załatw pogodę, ja zajmę się resztą" to zwariowana i bardzo wzruszająca opowieść o  życiu prostej kobiety, która marzy o znalezieniu miłości i stworzeniu prawdziwego domu dla dzieci. 

Wydawnictwo - Literackie
Data wydania - 2.02.2017 
Liczba stron - 520


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackie!  

niedziela, 26 lutego 2017

Recenzja - Za Zamkniętymi Drzwami

"ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI" - B.A. Paris 



Wszyscy znamy takie pary jak Jack i Grace: on jest przystojny i bogaty, ona czarująca i elegancka. Chciałoby się poznać Grace nieco lepiej, ale to niełatwe, bo Jack i Grace są nierozłączni. Niektórzy nazwaliby to prawdziwą miłością. 
Inni spytaliby, dlaczego Grace nigdy nie wychodzi bez męża z domu i dlaczego w oknach ich sypialni są kraty.. 

Na te i inne pytania możemy odnaleźć odpowiedź tylko w lekturze książki - do czego, mam nadzieję, Was zachęcę. 


"Za zamkniętymi drzwiami" jest powieścią, której premiera odbiła się naprawdę głośnym echem wśród czytelników i blogerów. Sam opis jest bardzo zwyczajny i na pierwszy rzut oka możemy przewidywać, iż pozycja ta to nic specjalnego i szczególnie zapadającego w pamięć. Muszę przyznać, że pomysł na fabułę nie jest zbyt oryginalny, ponieważ motyw przemocy domowej i psychicznej jest często wykorzystywany w literaturze. Jednakże jest w tej książce coś co sprawia, że wywołuje ona silne emocje i lekkie zamieszanie w głowie czytelnika. 

Grace i Jack - idealne małżeństwo, które w przyrodzie nie występuje, po prostu nie ma możliwości, aby cokolwiek było tak cudowne jak ten związek. Bohaterowie książki są nierozłączni - wszystko robią razem. Grace nie ma możliwości wyrwania się spod władzy męża, nawet jeśli chodzi o drobne, codzienne sprawy. Kobieta nie posiada dokumentów, pieniędzy, telefonu komórkowego, poczty elektronicznej, a w jej pokoju brak nawet długopisu i kartki papieru. Czytelnik już z samego opisu dowiaduje się, że coś musi być nie tak, pytanie tylko co i dlaczego? Odpowiedź przychodzi po kilkudziesięciu stronach, kiedy Jack wyjawia Grace swoją tajemnicę a kobieta przekonuje się, że wpadła w bardzo poważne kłopoty. 

Narracja w książce jest pierwszoosobowa, prowadzona z perspektywy Grace. Rozdziały naprzemiennie dotyczą wydarzeń obecnych i tych z przeszłości. Dzięki temu dość dobrze poznajemy całą historię związku Grace i Jack'a. Czytając określone fragmenty trudno nie pomyśleć o tym jaką naiwnością wykazała się główna bohaterka już podczas pierwszych miesięcy związku z tym mężczyzną. Nie chcę za dużo zdradzić, ale pewne przemyślenia same się nasuwają. To co potem dzieje się z Grace jest skutkiem nie do końca przemyślanych decyzji jakie kobieta podjęła pod wpływem miłości do Jack'a. Dzięki temu, że wszystkie wydarzenia obserwujemy z perspektywy Grace mamy bardzo dużo czasu, aby ją polubić lub nie. Wbrew pozorom kobieta ta, nie jest kolokwialnie mówiąc - głupia. Ona tylko zaufała niewłaściwemu człowiekowi, który to wykorzystał. Choć zgadzam, jak już wspomniałam, z tym, iż mogła ona nieco dłużej zastanowić się nad pewnymi decyzjami, albo chociaż zwrócić uwagę na pewne rzeczy, które na przykład dla mnie od początku były dziwne. 

Na początku wspomniałam o tym, że książka B.A. Paris ma w sobie coś co szczególnie skradło moje serce. Jest to warsztat literacki i styl pisania autorki. Powieść napisana jest w taki sposób, iż słowa dosłownie przepływają przez nasz mózg. Po pewnym czasie czytamy już mechanicznie i bez żadnego zgrzytu - przy tej pozycji nie ma potrzeby robienia sobie przerw w lekturze. Kilka godzin wyjętych z życia - gwarantowane.  Z tego co się dowiedziałam, to "Za zamkniętymi drzwiami" jest debiutem autorskim. Biorąc to wszystko pod uwagę - jestem naprawdę pod wrażeniem całej historii. Tematyka jakiej dotyka książka nie jest niczym odkrywczym i nie pokazuje nic co nie byłby już przekazane przez innych twórców. Jednakże to co dzieje się na kartach powieści czyli fabuła jest jak najbardziej wytworem autorki. Chwali się to, iż B.A. Paris już za pierwszym podejściem stworzyła ciekawą historię, którą zachwycili się czytelnicy na całym świecie. Nie każdy autor zaczyna swoją karierę z takim rozmachem i nie wielu kończy z takim skutkiem - pierwszy bestseller na koncie

Jak łatwo można się domyślić z mojej recenzji - ja książkę B.A. Paris polecam. "Za zamkniętymi drzwiami" bardzo przyjemnie mi się czytało i jestem usatysfakcjonowana historią, którą  otrzymałam na kartach tej książki. 


Wydawnictwo - Albatros 
Data Wydania -15.02.2017 
Liczba stron - 304 



Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Albatros!