niedziela, 12 lipca 2015

Recenzja "Blackout"

"PRZEGLĄD KOŃCA ŚWIATA. BLACKOUT"- Mira Grant 


Wydawca - Wydawnictwo Sine Qua Non 

Rok wydania - 2014 

Liczba stron - 509 

Kiedy w 2014 roku opracowano lek na raka i skuteczną szczepionkę przeciwko grypie, nikt się nie spodziewał, że świat stanie na skraju zagłady. Po ćwierćwieczu walki o dawny świat, bez strachu o jutro, ludzkość wyszła na prostą. Wtedy też okazało się, że to nie zombie, a sam człowiek jest największym zagrożeniem. 
Niespodziewany wybuch epidemii na Florydzie staje się kolejnym kamieniem milowym w spisku stulecia, a ekipa Przeglądu Końca Świata zostaje oskarżona o bioterroryzm, sytuacja wymaga podziału grupy.  Shaun wyrusza zbadać źródło zarazy, natomiast reszta udaje się do legendarnego hakera Małpy po nowe tożsamości. A do tego wszystkiego dochodzi tajemnica obiektu 7c przetrzymywanego w tajnym laboratorium CZKC.. 

Czas na kolejną i ostatnią już część trylogii Miry Grant czyli Przeglądu Końca Świata, która zagościła na mojej półce. Ta seria obecnie jest jedną z moich ulubionych gdyż pokochałam ją już od pierwszej część a każde kolejne spotkanie z twórczością autorki tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że warto to czytać. Po jakże urzekającym Feed i zaskakującym Deadline przyszedł czas na trzecią część - Blackout. Teraz gdy przeczytałam już całą trylogią jestem bardzo szczęśliwa i usatysfakcjonowana a twórczość Miry Grant mam ochotę polecać każdemu. 

Autorka w swojej trylogii stworzyła coś niesamowitego. Ona powołała do życia nie tylko zombie, ale przede wszystkim wspaniałych bohaterów, którzy mogą być usposobieniem każdego z nas. Mira Grant to jedna z tych autorek, które od początku do końca doskonale wiedzą o czym piszą i nie gubią wątku. Seria Przegląd Końca Świata jest doskonale dopracowana i pod każdym względem przemyślana. Kiedy tylko czytelnik zaczyna zastanawiać się 'dlaczego..?' autorka natychmiast rozwiewa wszelkie pytania w sposób doprawdy cudowny. Jestem oszołomiona tak obszerną wiedzą Miry Grant w temacie medycyny, technologi i wirusologii. Jednak czego innego można spodziewać się po fance horrorów, dziwnych chorób i wirusów? 

Podobnie jak w opiniach Feed i Deadline jestem urzeczona tym jak autorka wykreowała bohaterów swoich książek. Georgia i Shaun to prawdziwi dziennikarze, którzy podążając za prawdą i sensacją nie zatracili w sobie moralnego kręgosłupa. Masonowie w odróżnieniu do innych swoich kolegów po fachu wiedzą na czym polega etyczne dziennikarstwo. Można by sobie marzyć, aby w naszym świecie wszyscy, albo chociaż część dziennikarzy w taki sposób wykonywała swoje obowiązki. Nie można zapomnieć też o innych bohaterach tej serii, którzy wpisali się w moje serce. Mahir, Becks czy Maggie to tylko niektórzy z szeregu postaci jakie możemy spotkać na kartach Blackout i całego Przeglądu Końca Świata. 

Teraz, kilka dni po skończeniu Blackout myślę, że ta trylogia na dobrą sprawę zakończyła się naprawdę świetnie. Pomimo iż nadal czuję pewien niedosyt jak to bywa w przypadku tych najlepszych powieść to jednak cieszę się z takiego zakończenia. Mira Grant zrobiła z Blackout najlepsze zakończenie trylogii jakie mogłam sobie wyobrazić.

Mam ochotę polecać tą trylogię każdemu, kto kocha czytać. Przegląd Końca Świata naprawdę uświadomił mi kilka rzeczy m.in. to, że zawsze należy dążyć do prawdy, a także to,że ludzie czasami dążąc do celu gdzieś ten cel gubią. My powinniśmy być inni, aby nigdy nie doszło do czegoś podobnego jak zombie apokalipsa. 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN 

piątek, 10 lipca 2015

Recenzja "Ogień"

"OGIEŃ" - James Patterson & Jill Dembowki 



Wydawca - Wydawnictwo Albatros

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 340 


Po egzekucji rodziców Whit i Wisty zostają rozdzieleni. Tymczasem w mieście wybucha epidemia wywołana przez Tego Który Jest Jedyny. Whit odnajduje w końcu siostrę. Niestety dziewczyna, pracując jako wolontariuszka w szpitalu, zaraziła się i jest umierająca. Rodzeństwo nie ma jednak chwili do stracenia - musi uciekać przed żołnierzami Nowego Ładu. 

Dziś przychodzę do Was z opinią o trzeciej części cyklu "Czarodzieje" czyli będę pisać na temat "Ognia". Książka podobna do swoich poprzedniczek, lekko i zwięźli napisana a przy tym dostarczająca wielu chwil ekscytacji. 

Przyznaję, że po skończeniu "Daru" byłam bardzo ciekawa co będzie dalej z bohaterami tego cyklu. Pomimo, że książka na pierwszy rzut oka wydaje się taka o po prostu normalna, nic niezwykłego. Jednak mnie ta seria bardzo wciągnęła w swój świat i musiałam sięgnąć po 3 część czyli "Ogień". 

W tej część autorzy serwują nam bardzo dużo akcji, można powiedzieć, że nawet troszkę więcej niż w poprzednim tomie. W "Ogniu" nasi bohaterowie będą zmuszeni ponownie wykrzesać z siebie moc, aby walczyć z Tym Który Jest Jedyny, co nie będzie takie proste. Poza tym teraz Whit i Wisty rozdzielają się i każde z nich musi walczyć osobno. Rozłąka z osobą nawzajem wcale nie wpływa dobrze na rodzeństwo, które będzie potrzebowało bardzo dużo siły i odwagi by na zawsze pokonać Jedynego. Mimo przeciwności losu, wydaje się, że rządy totalitarne Tego Który Jest Jedyny chylą się ku upadkowi.. 

Pomimo iż w "Ogniu" jak i całej serii występuje Magia, mamy dwójkę czarodziejów, którzy walczą przeciwko wspólnemu wrogowi to jednak wydaje mi się, że nadrzędną rolę wiedzie tu historia społeczeństwa pod rządami totalitarnymi. To bardzo ważny aspekt tej powieść. Ten Który Jest Jedyny tak naprawdę nie wiadomo kim jest. Myślę, że jest on po prostu bardzo ambitnym i zawziętym politykiem, który zamarzył sobie podporządkowanie całego kraju. I udało mu się to osiągnąć. Ten facet naprawdę pełni rolę Boga na Ziemi a to jest jednocześnie fascynujące i przerażające. W świecie, w którym żyją nasi bohaterowie każdy aspekt życia obywateli jest podporządkowany Nowemu Ładowi. 
Tam nie ma już czegoś takiego jak sztuka, muzyka, książki, ale to za wszystko jest pod kontrolą Jedynego. Największym zagrożeniem dla jego władzy są dzieci, ponieważ to one mają najwięcej wolności i wyobraźni której Jedyny się boi. 

Jak już wspominałam cykl "Czarodzieje" dla wyrwanego czytelnika nie jest zapewne czymś niezwykłym i super. Wiem, że ta seria jest trochę schematyczna i pewne wątki są powlekane z innych powieści. Jednak mnie coś urzekło już w pierwszej część i właśnie dzięki temu zdecydowałam się kontynuować tą serię. Ja traktują ją jako świetną lekturę na 3-4 godzinki podczas których można się zrelaksować i odprężyć. Czytanie "Ognia" nie wymaga od nas jakiegoś specjalnego skupienia myśli, więc można ją szybko przeczytać.

Starłam się aby w swojej opinii pokazać Wam, że warto zabrać się za czytanie tej serii, ale jednocześnie żebyście nie robili sobie zbyt dużych nadziei. Od tego cyklu nie oczekujcie zbyt kolorowych fajerwerków, podejdźcie do niej na luzie a na pewno prędzej czy później docenić te książki. Osobiście uważam, że to fajna powieść młodzieżowa z elementami fantastyki a przede wszystkim mądra. Opowiada o życiu w społeczeństwie, w którym wszystko jest kontrolowane przez władzę, a każdy niepasujący lub wyróżniający się element jest unicestwiany. Taka wizja świata powinna dać nam do myślenia. 


Za książkę "Ogień" dziękuję Wydawnictwu Albatros. 



wtorek, 7 lipca 2015

Recenzja "Deadline"

"PRZEGLĄD KOŃCA ŚWIATA. DEADLINE" - Mira Grant 


Wydawca - Wydawnictwo Sine Qua Non 

Rok wydania - 2013 

Liczba stron - 495

Po dramatycznych wydarzeniach ostatnich miesięcy Shaun Mason stał się wrakiem, zaledwie cieniem człowieka, jakim był kiedyś. Igranie ze śmiercią przestało być już tak zabawne, a życie straciło swój słodki, lekko zgniły smak. 

Kiedy w drzwiach mieszkania Shauna pojawia się pewien naukowiec, który według ostatnich doniesień powinien być martwy, wszystko staje na głowie. Zwłaszcza, że chwilę później wybucha kolejna epidemia, przypadek? 

Poprzednia część Przeglądu Końca Świata zakończyła się tak dramatycznie i niewyobrażalnie, że to oczywiste iż nie mogłam doczekać się przeczytania drugiej część. Zaraz po zakończeniu "Feed" zaczęłam czytać "Deadline" i cóż .. przepadłam. 

Druga część cyklu zaczyna się smutno. Shaun Mason nie potrafi poradzić sobie z wydarzeniami, które miały miejsce kilku miesięcy temu. Z każdym kolejnym dniem w jego życie wkrada się monotonność, smutek i cierpienie. Shaun, choć kiedyś nieustraszony Irwin teraz nie potrafi wykrzesać z siebie cienia radość. Szansa na odzyskanie wewnętrznego spokoju i dokonania zemsty pojawia się wraz z tajemniczą doktor Connolly. Kobieta choć teoretycznie nie żyje od jakiegoś czasu, staje w drzwiach mieszkania Shauna. To co przekaże Masonowi i jego współpracownikom z Przeglądu Końca Świata może zmienić ich podejść do wielu spraw. Jak się okaże prawda ma wiele oblicz a część z nich jeszcze nie została odkryta i zbadana. 

"Deadline" to druga część z trylogii "Przegląd Końca Świata" opowiadająca o przyszłość, w której nasz świat został zainfekowany wirusem Kellis-Amberlee. Wirów ów zamienia zmarłych ludzi w chodzące, gryzące i zarażające zombie. Wizja dość nieprawdopodobna, ale strasznie przerażająca. Jedno jest pewne ja na pewno nie chciałabym żyć w takim świecie.  

Po skończeniu "Feed" miałam nadzieję, że w kolejnej część Mira Grant czymś mnie zaskoczy. I tak też się stało. Choć "Deadline" w dużej mierze opiera się na cierpieniu Shauna i jego wewnętrznych rozterkach oraz tęsknocie za siostrą to nie brakuje tu akcji. Podobnie jak w pierwszej część nie zabrakło zombie, szalonych i niebezpiecznych wypraw w imię prawdy  a także dużej dawki humoru. To za co lubię Mirę Grant to ta umiejętność prowadzenia fabuły w taki sposób, że nawet przy książce opowiadającej o krwiożerczych zombie możemy się śmiać. 
Bardzo polubiłam dialogi między bohaterami, które naprawdę czasami są prześmieszne i wprowadzają trochę radość do tego bezdusznego świata technologii, nauki i umarlaków, w którym przyszło żyć bohaterom. 

Mira Grant również w bardzo realistyczny sposób oddała uczucia i zachowania Shauna po tym jak stracił swoją ukochaną siostrę. To naprawdę niesamowite w jaki sposób autorka to rozegrała. Podoba mi się to, że Shaun po śmierci siostry nie przeszedł od tak do początku dziennego. On nadal cierpi i nie umie sobie ze wszystkim poradzić, ale wciąż walczy. Każdy człowiek może n swój sposób radzić sobie ze śmiercią kochanej osoby, która była dla nas ważna. Cieszę się, że autorka uszanowała żałobę Shauna i pozwoliła mu na nią. 

W "Deadline" Mira Grant wprowadza nas w coraz głębsze tajniki medycyny, informatyki, technologii i wirusologii. To fajne połączenie dzięki, któremu mogłam nie tylko cieszyć się fabułą książki, ale też dowiedzieć się czegoś pożytecznego. Mira Grant pokazuje, że żaden temat nie może być nudny, trzeba tylko umieć umieść go w odpowiednim miejscu. W drugiej część Przeglądu Końca Świata mamy szansę na pogłębienie swojej wiedzy o wirusie Kellis-Amberlee i innych elementach naukowo-politycznej układanki. 

Książki Miry Grant to ciekawe połączenie horroru z nauką i technologią. Przez całe dwie część nie mogłam nadziwić się temu, że bohaterowie mogą korzystać z tylu urządzeń, które obecnie jeszcze nie są nam znane. Ale cóż się dziwić, w końcu postacie Miry Grant żyją w 2041 roku.. Zarówno "Deadline" jak i "Feed" to przerażające opowieść o nauce i bezwzględność człowieka. Autorka mimowolnie sprawia, że czytelnik zaczyna się zastanawiać nad tym czy człowieka rzeczywiście ma prawo aż tak ingerować i zmieniać prawa rządce światem. 


Za możliwość przeczytania kontynuacji Przeglądu Końca Świata dziękuję Wydawnictwu SQN 


niedziela, 5 lipca 2015

Recenzja "Feed"

"PRZEGLĄD KOŃCA ŚWIATA. FEED" - Mira Grant 


Wydawca - Wydawnictwo Sine Qua Non 

Rok wydania - 2012 

Liczba stron - 490 


Rok 2014. wynaleźliśmy lek na raka. Pokonaliśmy grypę i przeziębienie. Niestety stworzyliśmy też coś nowego, strasznego, coś, czego nikt nie mógł powstrzymać. Infekcja rozprzestrzeniła się szybko, wirus przejmował kontrolę nad ciałami i umysłami, wydając jedno tylko polecenie : jedz! Upłynęło ponad 20 lat. Georgia i Shaun Masonowie stoją przed życiową szansą - są na tropie mrocznej konspiracji stojącej za wybuchem infekcji. Prawda musi wyjść na jaw, nawet jeśli jest śmiertelna. 

"Przeglądu Końca Świata" nie muszę chyba nikomu przedstawiać. O tej serii już od dawna było słychać wśród czytelników i bloggerów więc większość zna twórczość Miry Grant choćby ze słyszenia. Ja co prawda dość długo zabierałam się za przeczytanie pierwszego tomu czyli "Feed", ale jednak ten wyczekiwany przeze mnie moment nastąpił i bardzo się z tego cieszę, iż mogłam poznać historię Georgii i Shauna a także ich przyjaciół. 

"Feed" to moje pierwsze spotkanie z tematyką zombie. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się czytać żadnej książki o takiej tematyce. Nie jest też fanką horrorów, więc to nawet by się pokrywało. Tym bardziej cieszę, że w końcu coś takiego dorwałam, ponieważ uważam, że należy poszerzać swoje czytelnicze horyzonty. 

W dzisiejszej recenzji zabiorę Was w przyszłość, bardzo złą przyszłość. Mamy rok 2034 a po ulicach miast i wsi szaleją hordy zombie. Nauka w ostatnich latach poszła do przodu na tyle, że problem grypy i raka nas nie dotyczy, ponieważ naukowcy wynaleźli na to leki. Jednak pomimo to, coś poszło nie tak i dwa wirusy złączyły się w jeden i powstał Kellis-Amberlee. W skrócie znaczy to tyle, że ludzie umierają i powstają z zmarłych jako zombie po czym "zarażają" innych ludzi. Całe społeczeństwa opanował strach, ale przy tym wyodrębniła się pewna grupa ludzi, którzy za cel postawili sobie przekazywanie innym informacji i dostarczanie rozrywki. W czasie zombie apokalipsy media takie jak telewizja czy gazety straciły znaczenie na rzecz blogów. 
Georgia i Shaun są dziennikarzami. Prowadzą oni swoją witrynę w internecie gdzie w bardzo kreatywny sposób  dzielą się informacjami ze swoimi czytelnikami. 

Choć "Feed" to książka, w której występują zombie to jednak stanowią oni tylko pewny element całej fabuły. Większą część autorka poświęca na dokładny opis blogosfery, polityki a także nauki. Ta książka to wielka mieszanka. Z jednej strony mamy dziennikarzy, którzy wystawiają na próbę swoje życie po to, aby zdobyć czytelników i podnieść statystyki w imię prawdy. Z drugiej Mira Grant przekazuje nam kawał dużej wiedzy z zakresu medycyny i wirusologii oraz najnowszych technologii. Poza tym w świecie zombie prężnie rozwija się polityka a wybory na prezydenta Stanów Zjednoczonych tuż tuż.. 

Wszystkie te części i elementy książki "Feed" sprawiają, że po prostu nie da się jej nie polubić. Autorka dzięki swojej pasji jaką są wirusy i horrory przedstawiła nam swoją wersję zombie apokalipsy. Ktoś kto wymyślił i opisał taką wizję przyszłości musi być naprawdę dziwnym i fascynującym człowiekiem. Autorka dopracowała swoją powieść w każdym nawet najdrobniejszym calu. W świecie, w którym żyją Masonowie nic nie jest przypadkowe a każdą anomalię można wytłumaczyć za pomocą skomplikowanych badań i nauki. To wprost niesamowite.. 

Na uznanie zasługują również bohaterowie "Feed". Zarówno Georgia i Shaun, którzy stanowią idealny duet jako rodzeństwo i współpracownicy jak również pozostali bohaterowie. Każda postać jest dopracowana i ma swój wyidealizowany charakter, za który ją cenię. 

Jeśli na początku książki byłam wniebowzięta historią Masonów i warsztatem literackim Miry Grant, to pod koniec miałam ochotę udusić autorkę za to co zrobiła. Jeśli czytaliście Feed to doskonale wiedzieć co mam na myśli. Naprawdę nie rozumiem jak można było tak to zakończyć, to takie niesprawiedliwe. Mira Grant na pewno w zupełności nie ma skrupułów, aby pozbawiać życia swoich bohaterów. 

Mam nadzieję, że większość z Was już czytałam Przegląd Końca Świata i moja recenzja to było tylko takie przypomnienie dobrych chwil spędzonych z bohaterami. A Ci, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać tej serii - mam nadzieję, że Was przekonałam i czym prędzej przeczytacie Feed


czwartek, 2 lipca 2015

Recenzja :"Broadchurch"

"BROADCHURCH" - Erin Kelly 



Wydawca - Wydawnictwo Literackie 

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 429 

Broadchurch ... Nikt tutaj nie zagląda przypadkiem. To senne nadmorskie miasteczko, które budzi się tylko w sezonie letnim, niespodziewanie staje się sceną brutalnego morderstwa. Nad brzegiem morza, nieopodal stromego klifu, znaleziono ciało jedenastoletniego Danny'ego Latimera

Śledztwo prowadzą miejscowa sierżant Ellie Miller oraz komisarz Alec Hardy, który właśnie przybył do Broadchurch. Mają oni zupełnie odmienne podejście do sprawy. 

Do tej pory zdarzyło mi się przeczytać kilka kryminałów i z tego co pamiętam ten typ literatury raczej przypadł mi do gustu. Kiedy zobaczyłam w zapowiedziach tę książkę pomyślałam 'czemu nie?'. I tak własnie zaczyna się historia "Broadchurch" na mojej półce. 


Nie wiem czy kogoś tym zaskoczę czy nie, ale przed przeczytaniem książki nie miałam pojęcia o jej telewizyjnym odpowiedniku. Nawet nigdy nie słyszałam o takim serialu, cóż ja naprawdę oglądam mało telewizji i oto są efekty. Taka sytuacja ma wiele plusów a według mniej najważniejszym jest to, że zaczynając czytać Broadchurch startowałam z czystej pozycji i nie porównywałam książki do serialu. 


W tej recenzji będę starać się nie opisywać za bardzo fabuły tej książki, ponieważ wydaje mi się to zbędne. Jeśli ktoś czyta mojego post od początku to już wie o czym jest "Broadchurch", więc nie zamierzam zanudzać. 


Na samym początku muszę wspomnieć o tym, że nie rozumiem pomysłu napisania i wydania "Broadchurch". Do czego to podobne żeby pisać książki na podstawie seriali, naprawdę nie mam pojęcia. Dla mnie to zbędny zabieg, który w moim mniemaniu ma celu tylko zarobienie dużej sumy pieniędzy. Dodatkowo muszę się czepić trochę tych cudownych i przesłodkich opinii, które możemy znaleźć na okładce "Broadchurch". Osobiście nie wiem skąd one się wzięły i dlaczego są aż tak dobre skoro książka jest raczej średnia. 

Bardzo nie lubię pisać negatywnych opinii o książkach, ponieważ skoro już je przeczytałam i poświęciłam swój czas to staram się znaleźć w każdej z nich coś dobrego i fajnego. Jednak czasami, mimo dobrych chęci po prostu się nie da wyłuskać zbyt wiele pozytywnych stron danej powieści. Tak miałam przy przypadku "Broadchurch".  

Książka Erin Kelly nie zachwyciła mnie w zupełności. Nie będę czepiać się aż tak samej fabuły, ponieważ jak wiadomo jest to książka pisana na podstawie serialu więc w tej materii autorka nie miała pola do popisu. Uwagę mogę zwrócić natomiast na styl pisania, który nie przypadł mi do gustu. Bywały momenty kiedy gubiłam się w tej powieści i już sama nie wiedziałam gdzie są bohaterowie i co się dzieje.  Ogólny odbiór książki był po prostu słaby. Kiepsko i długo czytało mi się "Broadchurch". Mogę powiedzieć, że książka w miarę zainteresowała mnie dopiero pod koniec. Konkretnie mówię tu o ostatnich 100 stronach, które były nawet do przebrnięcia. Natomiast te wcześniejsze strony były nie za dobre krótko mówiąc. 

Wiem, że miałam nie rozpisywać się i nie narzekać na fabułę, ale po prostu nie mogę. Naprawdę próbowałam się powstrzymać, ale nie umiem. Muszę sobie troszkę polamentować nad zakończeniem "Broadchurch". To kto okazał się mordercą Danny'ego mogę przyjąć i zaakceptować, ale nie umiem zrozumieć tego w jaki sposób autorka przedstawiła motyw zabójstwa. Ten "powód" dla, którego chłopiec został zabity jest po prostu nie do przyjęcia według mnie. Uważam, że na tej części autorka poległa i kompletnie zawaliła sprawę. Liczyłam na to, że książka którą tak kiepsko mi się czytało będzie miała przynajmniej godne i dobrze przygotowane zakończenie. Dla mnie motyw zbrodni w tej książce nie jest żadnym motywem i ja tego nie kupuję. Nawet nie wiem do kogo mam mieć większe pretensje czy do autorki czy do scenarzysty, który pisał scenariusz do serialu. 


Wydaje mi się, że pozytywną stroną w "Broadchurch" był jeden bohater, którego bardzo polubiłam. Mówię tu o komisarzu Hardym. Polubiłam go za jego taki specyficzny sposób bycia, za to, że tak mało o sobie mówił. Alec Hardy po prostu skupiał się na swojej pracy i starał się rozwikłać zagadkę śmierci Danny'ego. Osobiście polubiłam go o wiele bardziej niż pozostałych bohaterów łącznie z panią sierżant Miller, której nie znoszę. Inną pozytywną rzeczą, którą posiada "Broadchurch" jest ulokowanie jej akcji w nadmorskim miasteczku. Miasteczko to jest małe, słynie głównie z turystyki, ożywa tak naprawdę tylko na te kilka miesięcy w sezonie letnim kiedy zjeżdżają się turyści. Umieszczenie akcji kryminału w tak małej mieścinie, której mieszkańcy wszystko o sobie wiedzą i żadna sprawa nie może przejść niezauważona nie było niczym nowym. Jednak ja uznałam ten element za pozytywny, ponieważ takie miasteczka jak Broadchurch świetnie oddają klimat kryminałów.  

Skoro dotrwaliście do końca tej opinii to naprawdę wielkie dzięki. W tej recenzji przelałam na klawiaturę swoje własne odczucia i przemyślenia co do tej powieści. Jak wiadomo każdy może mieć inne zdanie i co innego może się mu podobać. To czy przeczytać "Bradchurch" zależy od Was i ja tę decyzję Wam pozostawiam. 


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu! 

wtorek, 30 czerwca 2015

Podsumowanie czerwca

PODSUMOWANIE CZERWCA 2015 


Nadszedł czas, aby podsumować swoje czytelnicze i bloggerskie wyniki czytelnicze. Razem z Podsumowaniem minionego miesiąca będziecie mogli zobaczyć książki, które dotarły do mnie w czerwcu z różnych źródeł. 
Na początku książki, które udało mi się przeczytać w czerwcu. 

  1. "Zostań, jeśli kochasz" - Gayle Forman 
  2. "Wielki Gatsby" - Francis Scott Fitzgerald 
  3. "Czarownica" - J. Patterson & G. Charbonnet 
  4. "Ścieżka ocalenia" - Ewa Seno 
  5. " Tajemnica Noelle" - Diane Chamberlain 
  6. "Sklad. Karmiciel Kruków" - Łukasz Malinowski 
  7. "Listy Niezapomniane" - pod red. Shauna Ushera 
  8. "Dar" - J. Patterson & N. Rust 
  9. "Co, jeśli.." - Rebecca Donovan 
  10. "Broadchurch" - Erin Kelly 
+ właśnie czytam 1 część Przeglądu Końca Świata, nie dopisuję jej do tej listy, ponieważ jeszcze jej nie skończyłam. 

Wszystkie te 10 książek dają w sumie 3395 stron. Wow, powiem Wam, że sama jestem w szoku, że aż tylu udało mi się przeczytać. 


STOSIK CZERWCOWY 



"Ścieżka Ocalenia" - Ewy Seno otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa Feeria Young. Recenzję możecie przeczytać tu 

"Dar" - J. Pattersona i Ned Rust mogłam przeczytać dzięki Wydawnictwu Albatros. Recenzja

"Broadchurch" - Erin Kelly otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa Literackiego. Książkę przeczytałam a recenzja ukaże się niebawem na blogu. 

" Listy Niezapomniane" - red. Shaun Usher od Wydawnictwa SQN. Recenzja

" Co, jeśli.." - Rebecca Donovan do recenzji od Wydawnictwa Feeria Young, a recenzję możecie przeczytać tu

"Deadline " i "Blackout" - Mira Grant otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa SQN. Książki jeszcze nie przeczytane. 

"Feed" - Mira Grant to zakup własny w Empiku. Właśnie kończę ją czytać. 


To by było na tyle jeśli chodzi o mój stosik z tego miesiąca. Jutro mamy 1 lipca czyli oficjalne rozpoczęcie wakacji, choć tak naprawdę w moim przypadku te wakacje zaczęły już jakiś tydzień tomu. Mam nadzieję, że tegoroczne dwa miesiące laby minął i mnie i Wam bardzo przyjemnie a przede wszystkim czytelniczo! 
Dajcie znać co Wam udało się zdobyć w czerwcu :) 


niedziela, 28 czerwca 2015

Recenzja :" Co, jeśli?"

"CO, JEŚLI.. " - Rebecca Donovan 



Wydawca - Wydawnictwo Feeria Young 

Rok wydania - 2015 

Liczba stron - 390 



Cal nigdy nie zapomniał o Nicole, przyjaciółce z dzieciństwa, która kilka lat temu zniknęła z jego życia. nic dziwnego więc, że doznaje szoku, gdy widzi ją w kawiarni tysiące mil od ich rodzinnego miasteczka. 
Tylko, że to nie jest Nicole... 
Wygląda zupełnie jak ona, ale zachowuje się inaczej. Nicole była nieśmiała i bojaźliwa, a Nyelle zaraża pasją życia i zwariowanymi pomysłami. Cal jest nią zafascynowany, a jednocześnie bardzo chce dowiedzieć się, co się właściwie stało i ... czy ona to ona. 

Rebecca Donovan.. czy ktoś jeszcze jej nie zna? A nawet jeśli nie to lepiej niech się nie przyznaje. Z każdą kolejną książką tej autorki jestem coraz bardziej oczarowana jej stylem pisania a przede wszystkim wspaniałymi pomysłami, które wykorzystuje w swoich powieściach. Po wzruszającej serii "Oddechy" nadszedł czas na "Co, jeśli.." czyli książkę, która nie ma nic wspólnego z poprzednią serią, ale jest równie dobra i wciągająca. 


Co, jeśli Rebecca Donovan pisze zbyt dobrze...? 

Cal, Nicole, Richelle i Rea - paczka przyjaciół z dzieciństwa, która kiedyś była nierozłączna. Każda z tych postaci była lub jest inna. Każda ma odmienne plany i marzenia a mimo to sprzed laty potrafili się przyjaźnić. Jak więc doszło do tego, że tak zgrana niegdyś grupa z biegiem czasu rozpadła się? Każda z tych osób w pewnym momencie poszła swoją drogą. Tak naprawdę do dziś tylko Cal i Rea wciąż się kolegują, a Nicole i Richelle poszły swoją drogą. 

Teraz, dwa lata po maturze Cal Logan przypadkowo spotyka w kawiarni dawną przyjaciółkę a zarazem pierwszą miłość - Nicole Bentley. Jednak dziewczyna choć oszałamiająco podobna do Nicole wcale nią nie jest. Młoda dama przedstawia się Calowi jako Nyelle Preston i okazuje się zupełnie inna niż Nicole. Cóż, po takim spotkaniu nic nie może być takie jak dawniej.. 

Gdy tylko przeczytałam opis "Co, jeśli.." od razu zapaliła mi się lampka w głowie a mną samą zaczęła kierować chęć przeczytania kolejnej z książek R. Donovan. Tak już czasami jest, że widzimy okładkę jakiejś książki, czytamy opis i mimowolnie wiemy, że to będzie udana lektura. Tak było ze mną w przypadku powieści "Co, jeśli..?". 

To, że Rebecca Donovan potrafi niesamowicie pisać i kreuje fantastyczne postacie to już wiem od czasu serii "Oddechy". Jednak jej kolejna książka pod tytułem "Co, jeśli" zawiera w sobie więcej niż jej poprzedniczki. Ona poza miłością, przyjaźnią i oddaniem ma w sobie wielką tajemnicę. Autorka tak sprawnie i wykwintnie poprowadziła fabułę, że aż do samego końca czytelnik pozostaje w niewiedzy co do tożsamości Nyelle i jej przeszłości. 

Bohaterowie tej powieści są jak te roślinki w rękach autorki, która sprawuje nad nim pieczę, chroni je a także pozwala aby wyrosły na dorodne krzewy. Tak właśnie dzieje się na kartach "Co, jeśli" gdzie R. Donovan stworzyła swoich bohaterów od podszewki. Każda z  postaci w tej książce to niesamowita osoba, która przeżywa swoje wzloty i upadki, a my czytelnicy możemy z łatwością obserwować ich poczynania. Autorka po raz kolejny pokazała swoją niezwykłą umiejętność kreowania bohaterów, z którymi możemy się utożsamić. 

"Co, jeśli.." to przede wszystkim opowieść o przyjaźni i miłości, która może trwać bardzo długo a zakończyć ją może tylko śmierć. Książka niesamowicie wciąga już od pierwszej i wprost nie pozwala, aby się od niej oderwać. Cóż, w moim przekonaniu "Co, jeśli.." to kolejna fascynująca powieść Donovan


Za egz. książki "Co, jeśli.." dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!