poniedziałek, 9 maja 2022

Dziewczyna z Berlina - Kate Hewitt

 "DZIEWCZYNA Z BERLINA" - Kate Hewitt 

1936, NAZISTOWSKI BERLIN

Liesel Scholz mieszka w pięknym domu w Berlinie. Jej życie jest pełne przywilejów i bezpieczne, dzięki pracy jej ojca, chemika, dla nowego rządu. Przypadkowe spotkanie z Rosą, córką ich żydowskiej gosposi, potwierdza obawy Liesel, że coś jest nie tak. Że brutalne zasady nazistowskiego rządu są okrutne, a inni wokół niej nie są tak bezpieczni jak ona. Liesel nieopatrznie zgadza się jej pomóc. Nawet jeśli będzie to oznaczało narażenie na niebezpieczeństwo wszystkich, których kocha.

1946, FRANKFURT

Młody amerykański kapitan, Sam Houghton, przyjeżdża do Niemiec, by odnaleźć prominentnych nazistów i doprowadzić do ich procesów. Zatrudnia piękną, ale smutną tłumaczkę o imieniu Anna. Stają się sobie coraz bliżsi, jednak kapitan nie może przestać myśleć o tym, co przydarzyło się Annie podczas wojny.
opis Wydawcy 

Krąg tematyczny książek, które czytam jest bardzo szeroki. Jak doskonale widać po moim blogu sięgam po różne gatunki literatury. Jedną z ostatnich pozycji, które przeczytałam była „Dziewczyna z Berlina” autorstwa Kate Hewitt. Jest to pierwsza książka tej autorki po którą sięgnęłam. Już po zakończeniu lektury „Dziewczyny z Berlina” zainteresowałam się pozostałymi pozycjami, które wyszły spod pióra tej autorki, ale po zapoznaniu się z ich opisami nie znalazłam nic szczególnie ciekawego dla siebie. Niemniej, wracając do przedmiotu niniejszej opinii – „Dziewczyna z Berlina” okazała się książką, która w chwili lektury była dla mnie niezmiernie ciekawa i angażująca.

 W książce „Dziewczyna z Berlina” fabuła podzielona jest na dwie jednostki czasowe. Pierwsza z nich to rok 1936 i przedwojenne Niemcy, druga to z kolei czasy już powojenne, konkretnie rok 1946, fabuła ma miejsce także na terenie Niemiec. W rozdziałach, które zaczynają się w 1936 roku poznajemy młodą dziewczynę, Liesel Scholz, Niemkę, której ojciec jest jednym z pracujących dla rządu chemików. Dzięki pozycji ojca dziewczyna oraz jej brat i matka mogą cieszyć się pięknym domem i wieloma innymi przywilejami. Liesel początkowo sama nie rozumie wielu rzeczy, które dzieją się zarówno wokoło niej, jak  i na terenie całej Rzeszy. Jej ojciec nie przejawiał zbytniego zainteresowania oraz uwielbienia dla nowego rządu i rosnącego w siłę Hitlera. Należy podkreślić, że czas akcji w tej książce ma bardzo duże znaczenie, jest jednym z bohaterów, jest otoczką wokół której cała fabuła się kręci. Ten konkretny czas i miejsce mają duże znaczenie dla fabuły oraz determinują zachowanie bohaterów.

Pozostałe rozdziały pisane są z perspektywy innego bohatera i inny jest także czas akcji. Drugim bohaterem jest Sam Houghton, młody amerykański wysłannik, który w 1946 roku przyjeżdża do Frankfurtu, aby pomóc w wyśledzeniu i zwerbowaniu Niemieckich chemików, którzy mogliby być przydatni rządowi USA do walki z ZSRR. Sam początkowo dostaje od przełożonych nieco inne zdanie, które wydaje się być bardzo nużące i mało perspektywiczne. Houghton musi przebrnąć przez wiele tysięcy arkuszy z odpowiedziami, których udzielili Niemcy i na tej podstawie wyłuskać dane osób, które aktywnie wspierały reżim Hitlera.  Zadanie postawione przed Samem jest o tyle trudne, że nie zna on języka niemieckiego i bez pomocy nie jest w stanie wywiązać się ze zobowiązań. Szybko jednak na scenę wchodzi Anna – młoda Niemka, które dostaje pracę jako sekretarka i tłumaczka Sama.

Bardzo często gdy fabuła książki dzieje się dwutorowo to prędzej czy później oba wątki muszą się połączyć. Nie będzie to wielką zbrodnią, jeśli wyjawię, że w przypadku „Dziewczyny z Berlina” także tak się dzieje. Nie uważam tej informacji za spoiler, tym bardziej, że osobiście dosyć szybko zaczęłam podejrzewać związek pomiędzy Liesel a Anną. Drugą kwestią jest fakt, że wydawca także zawarł informacje na tylnej okładce, które mogą stanowić punkt wyjścia do powiązań między bohaterami. Pomimo, że odrobinę domyślałam się jak książka może się skończyć, to jej lektura sprawiła mi poniekąd przyjemność. Użyłam słowa ‘poniekąd’, ponieważ nie jestem przekonana do tego, aby mówić, że lektura której akcja dzieje się w okresie II wojny światowej jest przyjemna. Niemniej jednak ta książka była dobra, była angażująca i chwytająca za serce. Jako czytelniczka, która przeczytała już wiele podobnych pozycji, byłam szczerze związana z bohaterami. W żadnym momencie nie czułam się znużona fabułą, a wręcz przeciwnie była ciekawa w jaki sposób bohaterowie dojdą do tych wydarzeń, które podejrzewałam, że będą miały miejsce.  

Wspomniałam początkowo o tym, że czas akcji, w jakim umiejscowiona jest fabuła książki „Dziewczyna z Berlina” jest niezwykle ważny. Nieuległa to wątpliwości, że pozycje traktujące o II wojnie światowej lub takie, których fabuła ma miejsce w tym właśnie okresie, są pozycjami zazwyczaj trudnymi. Nie każdemu autorowi też na dobre wychodzi probowanie pisać o tych latach. Odnoszę wrażenie, że w przypadku „Dziewczyny z Berlina” autorka wyszła zdecydowanie zwycięsko jeśli chodzi o umiejscowienie fabuły. W mojej ocenie Kate Hewitt pokazała II wojnę światową taką jaka ona była czyli jako bardzo zły czas, który pochłoną wiele niewinnych ofiar. Autorka świetnie ukazała przede wszystkim zło wymierzone w narodowość żydowską, ale także to którego doświadczali niemieccy obywatele, szczególnie pod koniec II wojny światowej. Wiadomą kwestią jest to, że wojna miała wiele oblicz i perspektyw, w przypadku lektury „Dziewczyny z Berlina” poznajemy młodą dziewczynę, która zostaje uwikłana w mechanizm, którego nigdy nie popierała, a z którym skutecznie starała się walczyć. Ogromnym plusem tej książki dla mnie jest opis przedwojennych Niemiec, przede wszystkim nastrojów panujących w społeczeństwie niemieckim w przeddzień wybuchu wojny. Mam na myśli tutaj nie tylko te wydarzenia charakterystyczne, o których uczymy się na lekcjach w szkole, ale też ukazanie ich z perspektywy zwykłego Niemca. Szczególnie ta pierwsza część książki była dla mnie niezwykle ciekawa, nie ze względu na fabułę, a właśnie przez wzgląd na opis przedwojennego Berlina, podziału na dobrych i złych, który dokonywał na oczach naszej bohaterki Liesel Scholz.

Zdaję sobie sprawę, że takich książek jak „Dziewczyna z Berlina” jest wiele na rynku wydawniczym. Niemniej szczerze zachęcam do przeczytania tego tytułu, ponieważ na mnie zrobił on duże wrażenie, nie tylko pod względem fabuły ale także opisu tego jak na oczach bohaterki powstawał i upadał hitlerowski reżim. Autorka poświęciła też dużo czasu na research, aby w sposób jak najbardziej rzeczywisty oddać sytuację przeciętnego Niemca w okresie II wojny światowej. Osobiście doceniam takie rzeczy, tym bardziej gdy autor otwarcie pisze o tym z jakich źródeł korzystał.

Wydawca - Wydawnictwo Filia 
Data wydania - 27.04.2022
Liczba stron - 512 

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia! 


wtorek, 15 lutego 2022

Sąsiad - Lisa Gardner

 "SĄSIAD" - Lisa Gardner 

Dziennikarz Jason Jones w środku nocy zgłasza na policję zaginięcie żony, Sandry. Robi to dopiero trzy godziny po tym, jak po powrocie do domu zastaje tylko córeczkę – samą – choć wie, że żona nigdy nie zostawiłaby jej bez opieki. Jason nie zachowuje się jednak jak zrozpaczony mąż, nie rwie się do poszukiwania Sandry, w żaden sposób nie ułatwia policji śledztwa. Wręcz przeciwnie ¬– usiłuje usuwać dowody i nie dopuszcza do przesłuchania córki.

Prowadząca dochodzenie detektyw sierżant D.D. Warren sprawdza wszystkie tropy. Ale żeby rozwiązać tę sprawę, będzie musiała wyjść poza rutynę i zagłębić się w przeszłość Sandry i Jasona Jonesów. I musi się śpieszyć, ponieważ jedynemu świadkowi grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. 

- opis Wydawcy 

Kryminały i powieści sensacyjne są dobre na każdą porę roku i bez względu na pogodę za oknem tak samo wciągają. Przynajmniej mnie. Tym razem sięgnęłam po książkę Lisy Gardner "Sąsiad". 

Lisa Gardner to bardzo znana autorka kryminałów. Ja także kojarzyłam ją kojarzyłam i nawet wydaje mi się, że kiedyś czytałam jedną z jej książek. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie co był za tytuł, ale coś mi się obiło o uszy. Niedawno przeczytałam "Sąsiada", który jest trzecią częścią w cyklu o detektyw D.D. Warren. Pewnie się już domyślacie, że nie czytałam poprzednich tomów, pytanie czy mi to przeszkadzało w lekturze tej pozycji? Absolutnie nie. Zapewne teraz sięgnę po tom pierwszy i drugi czyli "Samotna" oraz "W ukryciu", aby lepiej poznać zawirowania życiowe głównej bohaterki czyli D.D. Warren. Poza łączącą wszystkie tomy postacią sierżant D.D. każda książka to osobna historia o zabójstwie i o próbie wyjaśnienia tego dokonał i dlaczego. Można je czytać bez znajomości poprzednich (jeśli nie interesuje Was prywata D.D. Warren). 

"Sąsiad" bardzo mnie wciągnął i naprawdę trudno było mi się oderwać od niej. W tej części D.D. Warren prowadzi sprawę zaginięcia Sandry, młodej kobiety, żony i matki. Zaginięcie zgłasza jej mąż zaniepokojony tym, że żona bez uprzedzenia wyszła z domu i zostawiła córkę samą. Z tym mężem też jest taka nie do końca jasna sprawa, ponieważ Janson od początku coś kręci, mataczy i raczej nie stara się pomóc policji odnaleźć żony. Dalej akcja toczy się swoim rytmem, śledzimy przesłuchania świadków, obserwujemy rozmowy z rodziną i przyjaciółmi zaginionej, coś się wyjaśnia, coś innego rzuca nowe światło na sprawę. "Sąsiad" trzymał mnie w ryzach od początku do końca. Nie domyśliłam się zakończenia i było ono dla mnie satysfakcjonujące. 

Dla mnie najważniejsze w kryminałach jest to, aby sprawa była ciekawa i jak najbardziej zagmatwana. Lubię kiedy dojście do prawdy zajmuje trochę czasu zarówno bohaterowi jak i czytelnikowi. Książka Lisy Gardner zdecydowanie jest taką pozycją. Bardzo fajnym zabiegiem w tej historii było zastosowanie podziału narracji na kilka osób, z których jedną jest nasza zaginiona.. Doceniam tego typu rzeczy w książkach, ponieważ te fragmenty zawsze rzucają nowe światło na sprawę, a dodatkowo mocno mącą w głowie czytelnika. Tak właśnie było w przypadku "Sąsiada", że miałam wrażenie odbijania się od jednej do drugiej strony i nie miałam pojęcia, kto mówi prawdę. Dodatkowo książka jest napisana prostym językiem, niewymagającym, a takim dzięki któremu lektura dosłownie pali się w dłoniach. Nie zaśniecie dopóki nie dowiecie się co stało się z Sandrą.. 

Wybitnie polecam "Sąsiada" Lisy Gardner, ponieważ dawno już żadna książka tak mnie nie wciągnęła. Nie było w niej momentu stagnacji, tylko ciągle fabuła posuwała się do przodu, akcja za akcją. Bardzo polecam. 




Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Data wydania - 26.01.2022
Liczba stron - 464 
Cykl - D.D. Warren [3]


Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros! 


środa, 9 lutego 2022

Wojna cukierkowa. Awantura w salonie gier - Brandon Mull

 "WOJNA CUKIERKOWA. AWANTURA W SALONIE GIER" - Brandon Mull

Minął rok, odkąd Nate, Summer, Trevor i Gołąb uratowali miasteczko Colson przed Belindą White. Zła czarodziejka zmieniła się w ich rówieśniczkę, a zaraz potem straciła pamięć. Teraz jako Lindy, pomoże czwórce przyjaciół w walce z nowym zagrożeniem: w okolicy otwarto podejrzany salon gier, w którym można wygrać niesamowite nagrody.


Właścicielem okazuje się... jej brat, Jonas White, bezwzględny czarodziej zainteresowany zdobyciem najpotężniejszego talizmanu na Ziemi.

- opis Wydawcy 

Brandon Mull to bardzo popularny autor wśród młodzieży i nie tylko. Sama trafiłam na jego cykl "Baśniobór" dopiero rok temu. Potem przyszedł czas na "Wojnę Cukierkową", a teraz także na jej kontynuację - "Awantura w salonie gier". Cieszę się ogromnie, że wydawnictwo zdecydowało się na ponowne wydanie książek tego autora. 

Przeważnie w tym miejscu opisuję po krótce fabułę danej książki. Teraz będzie na ten temat bardzo szybko. "Awantura w salonie gier" to można powiedzieć - bezpośrednia kontynuacja pierwszego tomu. W związku z czym bardzo zachęcam do przeczytania najpierw "Wojny Cukierkowej". W drugim tomie nasi bohaterowie czyli Nate, Summer, Trevor oraz Gołąb dostają nową misję. Dzieciaki mają zbadać nowy salon gier w mieście, w którym można wygrać zadziwiająco fajne i nietuzinkowe przedmioty. Oczywiście na horyzoncie pojawia się godny i bardzo zły przeciwnik, który pragnie wszystkim popsuć nastrój. 

Pisanie o odczuciach odnośnie drugiego czy kolejnego tomu cyklu zawsze nastręcza mi trudności. Mam z tym problem z tego względu, że w większości przypadków moje odczucia do tych książek są bardzo zbliżone do tych, które miałam czytając pierwszy tom. Warto też wspomnieć o tym, że dla mnie poszczególne części serii bardzo często zlewają się ze sobą i pamiętam tylko ogólną historię, a nie co konkretnie działo się w każdym z tomów. Jestem świeżo po lekturze "Awantury w salonie gier" i korzystając z mojej ulotnej pamięci, czym prędzej piszę. 

W moim przekonaniu książki Mulla to świetny wybór na jedną z pierwszych lektur dla nieco starszych dzieci. Mogę wypowiedzieć się tylko o "Baśnioborze" oraz "Wojnie Cukierkowej", ale już te dwa cykle dają mi pewien obraz twórczości autora. Według mnie "Wojna cukierkowa" to fajna przygoda z naprawdę ciekawą tajemnicą oraz świetnymi bohaterami. Mam też na uwadze to, że są to pozycje pisane raczej z myślą o młodszych osobach niż ja, więc też nie mam co do nich wygórowanych oczekiwań. Uważam, że bardzo dobrze, że tego typu książki powstają, ponieważ są świetną zachętą do sięgania po kolejne lektury. Wracając jednak do drugiego tomu "Wojny Cukierkowej" to podczas lektury zauważyłam dość nierównomierne rozłożenie akcji na poszczególnych bohaterów. W pierwszym tomie mieliśmy mniej więcej po równo i każdego z nich mogliśmy poznać lepiej. Tutaj autor zdecydowanie zaczął faworyzować jednego z bohaterów i nie ubolewam nad tym jakoś specjalnie mocno, ale jednak było to dość zauważalne. 

Przechodząc do nieco bardziej konkretnych spraw to warto zaznaczyć, że pod względem językowym czy fabuły obie części "Wojny Cukierkowej" podobały mi się tak samo. Zarówno w tomie pierwszym jak i w "Awanturze w salonie gier" byłam zżyta z bohaterami i ciekawiło mnie co dalej się z nimi stanie. Biorąc pod uwagę, że jest to literatura dla młodszych to brałam od uwagę tylko pozytywne zakończenie i takie też było. Z chęcią sięgnę po trzeci tom, aby poznać dalsze przygody bohaterów i przekonać się jak finalnie zakończy się ich historia. Na sam koniec chciałabym wspomnieć o tym, że już po przeczytaniu "Awantury w salonie gier" odnoszę wrażenie, że książki z cyklu "Baśniobór" podobały mi się bardziej. Sama "Wojna Cukierkowa" jest dobra, ale porównując te dwa cykle ze sobą,  uważam, że "Baśniobór" zdecydowanie wygrywa. 

Zachęcam do sięgnięcia po "Wojnę Cukierkową", pamiętajcie tylko aby zacząć od pierwszego tomu, który wprowadzi Was w świat przedstawiony oraz zapozna z bohaterami. 


                                                                         Wydawca - Wydawnictwo Wilga
Data wydania - 23.02.2022
Liczba stron - 464 
Cykl - Wojna Cukierkowa [2] 


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Wilga!


niedziela, 30 stycznia 2022

Ósma szansa na miłość - Annette Christie

 "ÓSMA SZANSA NA MIŁOŚĆ" - Annette Christie

Megan i Tom czeka magiczny ślubny weekend na pięknej wyspie San Juan. Przed nimi próba weselnego przyjęcia przed najważniejszym dniem w życiu. Niespodziewanie wszystko się jednak komplikuje. Dwie trudne rodziny, dziesięć wspólnych lat i zbyt wiele tajemnic sprawiają, że sprawy szybko wymykają się spod kontroli. Po koszmarnej próbie weselnego przyjęcia para postanawia odwołać ślub, lecz następnego ranka oboje budzą się uwięzieni w pętli czasu. Czy ich przeznaczeniem jest przeżywanie najgorszego dnia w życiu wciąż od nowa? I co się stanie, jeżeli w końcu nadejdzie dzień ślubu?
- opis Wydawcy
 
"Ósma szansa na miłość" to kolejna ciekawa i przykuwająca uwagę okładka w Wydawnictwie Muza. Bardzo oceniam ten aspekt książek wydawanych przez nich w ostatnim czasie. 

Książka Annette Christie "Ósma szansa na miłość" to historia Megan i Toma, którzy na wyspie San Juan (na którą trzeba lecieć samolotem i płynąć promem) mają wziąć ślub. Do luksusowego hotelu przyjeżdżają rodziny państwa młodych oraz przyjaciele, także Ci dawno nie widziani jak Leo, świadek pana młodego. Za sprawą pewnych błędów, niedomówień i niewyjaśnionych spraw, młodzi podczas kolacji, będąc w złości decydują się na odwołanie ślubu. Wszechświat jednak postanawia dać im drugą i kolejne szanse na to, aby spróbowali być najlepszymi wersjami siebie i przywołać wspomnienia o miłości. 

Nasi bohaterowie przez 8 dni budzą się wciąż w tym samym dniu. W dniu, w którym Megan dowiaduje się o przeprowadzce do innego stanu, którą Tom przed nią ukrył, a Tom otrzymuje cios w serce zadany przez narzeczoną i najlepszego przyjaciela. Oboje mają swoje za uszami i nie wiedząc jak naprawić sytuację decydują się na odwołanie ślubu.  Motyw powtarzania danego dania jest ostatnio dość popularny w literaturze, zresztą zawsze był. Wydaje mi się, że autorce "Ósmej szansy na miłość" wszyło to bardzo dobrze. Przede wszystkim dlatego, że bohaterowie mieli świadomość, ze jest to  wciąż ten sam dzień, ale przeżywali go na różne sposoby. By wydostać się z pętli czasu próbowali różnych metod począwszy od naprawienia szkód, a kończąc na zupełnie odjechanym pomyśle totalnej samowolki i dnia uciech. Jak łatwo się domyślić, w końcu udaje im się przerwać tę pętle i następuje pełna napięcia scena - czy Megan i Tom wezmą ślub czy nie? 

Pęta, w którą wpadają nasi bohaterowie jest nie tylko powodem do tego, aby naprawili swoje błędy, ale także jest okazją do poznania siebie samych i swoich rodzin. Tom w końcu zdaje sobie sprawę, że przez całe życie kroczył utartym schematem, który przygotowali jego rodzice - studia, praca w rodzinnej kancelarii i idealny ślub. Bohater zauważa ile rzeczy zrobił wbrew sobie i jak często ranił swoją narzeczoną, ponieważ nie potrafił postawić się rodzicom. Tom w końcu zaczyna doceniać Megan i to jak wiele ona poświęciła dla niego. Ona z kolei dostaje szansę na to, aby sprawdzić jakby wyglądało jej życie, gdyby w dniu wręczenia dyplomów podjęła inną decyzją. Pęta czasu to także szansa na poznanie swoich najbliższych i uświadomienia sobie pewnych rzeczy, na które nie zwracali uwagi. To czas na rozmowę z mamą, siostrą, bratem czy byłym kolegą, z którym w końcu trzeba uciąć  otwarcie wszelkie kontakty. Bardzo podobało mi się to, że "Ósma szansa na miłość" to nie tylko ósma szansa na miłość, ale także na przyjaźń, poukładanie relacji rodzinnych i zakończenie pewnych etapów w życiu. 

Książka Annette Christie bardzo mi się podobała. Uważam, że ma nie tylko piękną, graficzną okładkę, ale przede wszystkim super fabułę, która ma naprawdę dużo sensu. Lektura tej pozycji sprawiła mi dużo przyjemności i frajdy, tak po prostu dostrzegłam w niej radość z czytania. Polubiłam zarówno bohaterów jak i fabułę, krótko mówiąc chyba nie ma rzeczy, do której mogłabym się przyczepić. Bardzo Wam polecam "Ósmą szansę na miłość" i mam nadzieję, że już wkrótce zrobi się o tej książce głośno. 


Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data wydania - 16.02.2022
Liczba stron - 386


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza! 


Miłosny układ - Sarah Hogle

 "MIŁOSNY UKŁAD" - Sarah Hogle

Naomi i Nicholas są parą idealną. Wkrótce ma się odbyć ich wystawne, eleganckie wesele. Tymczasem... mają siebie serdecznie dość.


Niestety osoba, która wycofa się pierwsza, będzie musiała także pokryć niebotyczne koszty niedoszłego wesela. Kiedy Naomi orientuje się, że nie tylko ona udaje szczęście na myśl o wspólnej przyszłości, oboje rozpoczynają wojnę podjazdową: uciekają się do sztuczek, złośliwych kawałów i różnych podstępów, byle tylko dokuczyć drugiemu i zmusić go do zerwania. Wszystkie chwyty są dozwolone. 
- opis Wydawcy
 
"Miłosny układ" to kolejna już książka z graficzną okładką, która bardzo mi się spodobała. Mówię tutaj zarówno o okładce jak i o treści książki. Bardzo fajna książka na odprężenie. 

"Miłosny układ" to historia narzeczonych - Naomi oraz Nicholasa. Choć niedługo mają stanąć na ślubnym kobiercu to wcale nie wyglądają na szczęśliwą parę. Naomi zaczyna dostrzegać, że tak naprawdę niewiele ją łączy z Nicholasem, a sam narzeczony jest bardzo uprzedzony do jej znajomych i w ogóle nie stara się o nią. Wręcz przeciwnie, według kobiety jej narzeczony robi wszystko, aby to ona odwołała ich ślub i wzięła na siebie pokrycie kosztów weselnych. Naomi postanawia ubiec Nicholasa i zrobić wszystko aby uprzykrzyć mu życie.. 

Po książkę Sarah Hogle sięgnęłam, ponieważ zainteresował mnie opis (choć brzmiał odrobinę sztampowo) oraz bardzo spodobała mi się okładka. Właściwie staram się zwalczać w sobie pokusę posiadania wszelkich ładnych wydań książek, ale już sama przestałam siebie oszukiwać, że kiedykolwiek to osiągnę. "Miłosny układ" wydał mi się odpowiednią pozycją do tego, aby zacząć z nim Nowy Rok. Była to jedna z pierwszych powieści jakie przeczytałam w styczniu i choć w momencie lektury podobała mi się, to nie jestem pewna, czy pod koniec roku będą o niej pamiętać. 

"Miłosny układ" ma około 380 stron i jej lektura momentami dłużyła mi się. Myślę, że było to spowodowane przydługimi opisami zachowań bohaterów, konkretnie wewnętrznymi monologami głównej bohaterki na przeróżne tematy. Naomi ma tendencję analizowania zachowań i słów innych osób. To oczywiście może być zarówno plusem jak i minusem książki. Do pewnego momentu mi to nie przeszkadzało i nawet cieszyłam się, że mogę lepiej poznać jej wersję zdarzeń. Potem jednak było tego dla mnie zbyt dużo i może za nudno? Fabuła posuwała się do przodu, a między bohaterami miały miejsce kolejne sytuacje (niektóre ciekawe, inne irytujące), jednak ja miałam wrażenie, że Naomi ciągle wraca do tych samych rzeczy. Drugim moim zarzutem dla tego tytułu jest zachowanie głównych bohaterów. O ile jeszcze sam pomysł na fabułę, choć odrobinę dziecinny bardzo mi się spodobał to już jego wykonanie miało pewne potknięcia. Podczas przepychanek między narzeczonymi dochodziło do bardzo absurdalnych zachowań, które w moim odczuciu  nie pasowały do dorosłych ludzi. Koniec końców wszystko skończyło się dobrze, ale odnoszę wrażenie, że w momentach kiedy miałam się śmiać, ja czułam lekką irytację na bohaterów. 

Książka Sarah Hogle to ciekawy tytuł, którym warto się zainteresować chociażby ze względu na jego lekkość i niezobowiązującą fabułę. Przy tej książce czas mijał mi na ogół bardzo szybko i mogłam się odprężyć. Nie jest to oczywiście literatura najwyższych lotów, ale w swoim gatunku jest naprawdę dobra i odnoszę wrażenie, że może się ona spodobać wielu czytelniczkom. Pomimo tego, obawiam się jednak czy "Miłosny układ" ma szansę przebić się przez inne tego typu tytuły. Jeśli już ktoś sięgnie po tę pozycję to mam nadzieję, że nie zawiedzie się i miło spędzi czas. 



Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data wydania - 26.01.2022
Liczba stron - 384 


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza! 


Powrót - Nicholas Sparks

 "POWRÓT" - Nicholas Sparks 

Trevor Benson nie zamierzał wracać do miasteczka New Bern w Karolinie Północnej. Głównie dlatego, że nie przewidywał, że zostanie straszliwie ranny w wypadku podczas misji wojskowej, na której był lekarzem. I że wtedy odziedziczona po dziadku stara chata wyda mu się idealnym schronieniem.


Trevor nie przewidywał też, że w New Bern znajdzie kogoś, kto poruszy mu serce. Kiedy jednak spotyka Natalie, zastępczynię miejscowego szeryfa, nie może tak po prostu o niej zapomnieć. Ale nawet gdy wydaje się, że Natalie odwzajemnia jego uczucia, nadal pozostaje zadziwiająco odległa… A Trevor zastanawia się, co kobieta ukrywa.
- opis Wydawcy
 
Nicholas Sparks - autor, którego przedstawiać nie muszę. Z jego twórczością nie miałam zbyt wiele stycznego, ponieważ jak sobie właśnie uświadomiłam - "Powrót" to moja druga lektura od tego autora. Jednocześnie żywię ogromną nadzieję, że nie ostatnia. Czas spędzony z tą książką był tym bardziej przyjemny gdyż wydawnictwo postarało się o nowe, świąteczne wydanie okładki, która moim zdaniem jest piękna. 

"Powrót" to książka, w której poznajemy Trevora Bensona - lekarza, który podczas misji w Afganistanie został poważnie ranny. Po powrocie do kraju osiedla się w New Bern, w domku odziedziczonym po dziadku, aby zacząć nowe życie. Jak to bywa w takich przypadkach - nowe życie zaczyna zacierać się ze starym i tworzyć nową przyszłość, która jawi się jako wielka niewiadoma. Na miejscu Trevor poznaje Natalie oraz Callie. Pierwsza z kobiet od razu wpada mu w oko, mimo, że mężczyzna obiecał sobie - 'żadnej miłości'. Czasem miłość znajduje się sama. Callie to sąsiadka, która bardzo dobrze znała dziadka Travora. Jak możecie się domyślać "Powrót" skupia się nie tylko na uczuciach głównego bohatera, ale także na pewnej tajemnicy z przeszłości. 

Ta powieść Nicholasa Sparksa chyba podobała mi się bardziej niż "Spójrz na mnie". "Powrót" był niezwykle klimatyczną powieścią, ale jednak pełną dynamiki. Dzięki zagadce z przeszłości dziadka głównego bohatera nie nudziłam się i z wielkim zaciekawienie przekręcałam kolejne strony.  Poza tym po raz kolejny zostałam urzeczona przez styl pisania autora i sposób budowania napięcia. Niezwykle dobrze i lekko czytało mi się "Powrót", a jednocześnie miałam na uwadze to jak poważne problemy porusza autor. Głównemu bohaterowi trafiło się, że poznał dwie kobiety. Każda inna i każda skrywającą swoje tajemnice. Z zainteresowaniem śledziłam losy Trevora i Natalie, oraz odkrywałam wraz z mężczyzną ostatnie dni życia jego dziadka. 

Fanów twórczości autora nie trzeba namawiać do sięgnięcia po "Powrót". Dla tych, którzy dopiero przymierzają się do sięgnięcia po którąś z książek Nicholasa Sparksa - myślę, że "Powrót" będzie trafnym wyborem. 

Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Data wydania - 10.11.2021
Liczba stron - 416 

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros! 


Moja kuzynka Rachela - Daphne du Maurier

 "MOJA KUZYNKA RACHELA" - Daphne du Maurier

Kornwalia, XIX wiek. Osierocony w dzieciństwie Filip Ashley zostaje przygarnięty przez starszego kuzyna, Ambrożego, który ustanawia go swoim dziedzicem. Ekscentryczny właściciel ziemski od zawsze wiódł samotnicze życie i rzadko przekraczał granice swej posiadłości. Słabe zdrowie zmusza go jednak do kilkumiesięcznego wyjazdu na południe Europy.


I tam zachodzą w nim przedziwne zmiany – a przynajmniej tak wydaje się Filipowi, który dostaje od opiekuna coraz bardziej niepokojące listy. Wydaje się, że Ambroży popada w obłęd. I choć zawsze był przeciwnikiem kobiet, po zaledwie kilku miesiącach znajomości bierze ślub z daleką kuzynką, Rachelą. Niedługo po tym wydarzeniu do Filipa dociera wiadomość o śmierci Ambrożego. A wkrótce u bram ich rodowej posiadłości pojawia się wdowa po kuzynie.
- opis Wydawcy
 
Ohh kto z Was nie zna serii butikowej wydawnictwa Albatros? Mam wrażenie, że tymi książkami zachwycają się wszyscy. Powiem nieskromnie, że ja także uważam je za jedne z najładniej wydanych książek w Polsce i w moim przekonaniu warte są każdej ceny. Cieszę się, także że miałam okazję przeczytać kolejną powieść Daphne du Maurier czyli właśnie "Moją kuzynkę Rachelę". 

W "Mojej kuzynce Racheli" poznajemy Filipa, który zamieszkuje u swojego kuzyna Ambrożego. Niedługo później Ambroży wyjeżdża w podróż do Europy i zaczyna słać Filipowi coraz to dziwniejsze listy. Nasz główny bohater nie wie co ma myśleć na temat coraz to nowszych i niepokojących wieści od kuzyna. Wkrótce Ambroży poślubia Rachelę i umiera, a na progu domu Filipa staje wdowa po kuzynie.. Dlaczego przyjechała? Czy chce zagarnąć majątek po zmarłym mężu? Czy ma jeszcze inne niecne plany i czy Filip jej ulegnie? 

Mówi się, że książki Daphne du Maurier są idealne na jesień, bo są mroczne i bardzo wciągające. Podpisuję się pod tym zdaniem całą sobą. Zarówno "Rebeka" jak i "Moja kuzynka Rachela" są przepełnione mrokiem i tak bardzo mocno obejmują czytelnika swoją fabułą. Szczególnie podczas lektury "Mojej kuzynki Racheli" czułam, że ta powieść wsiąka we mnie a ja w nią. Bardzo nie chciałam kończyć tej książki, ponieważ miałam przeczucie, że po zakończeniu jej zostanę z wielką pustką. Uczucie podobne do tego gdy kończymy oglądać serial, który miał wiele sezonów i poświęciliśmy na oglądanie go dużo czasu i nagle się kończy, nie ma kolejnego odcinka, sezonu.. W przypadku książek du Maurier jest inaczej, ponieważ autorka pozostawiła po sobie wiele tytułów, po które chętnie sięgnę. 

"Moja kuzynka Rachela" bardzo mi się podobała, choć była lekturą momentami trudną, ale jednocześnie pełną napięcia. Cieszę się, że bohaterowie podobnie jak w przypadku "Rebeki" byli dobrze nakreśleni i dzięki temu czułam jakbym czytała o prawdziwych ludziach. Ich zachowanie  było bardzo realistyczne i czułam, że pewnie w większości przypadków postąpiłabym tak samo. To przywiązanie do bohaterów to także część mojego pozytywnego odbioru tej historii. Z jednej strony mamy bohaterów, których działania śledzimy, a z drugiej to napięcie i niesamowitą historię, która bardzo mocno wchodzi w relacje z czytelnikiem. 

Bardzo Wam polecam twórczość Daphne du Maurier, zarówno "Rebekę" jak i "Moją kuzynkę Rachelę" - obie są wciągające i obie idealnie sprawdzą się na jesienne wieczory (i nie tylko). 



Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Data wydania - 13.10.2021
Liczba stron - 400


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros!