środa, 21 czerwca 2017

Busola - Mathias Énard

Busola - Mathias Énard



Wiedeń, przed północą. Muzykolog, Franz Ritter, po raz kolejny sięga po opium. Jest chory, ciężko chory i chce uciec przed bólem. Narkotyk pobudza jego wyobraźnię i podczas tej kolejnej nocy spędzonej samotnie Franz majaczy o niespełnionej miłości – Sarze. Niedawno otrzymał od niej list, dający nadzieję na podjęcie romansu, który połączył ich na jedną noc dawno temu, w Teheranie... Sara jest uznanym naukowcem, orientalistką zafascynowaną obrazem Wschodu w relacjach podróżników z Europy oraz jego ciemną stroną, czarną magią. We wspomnieniach i obsesyjnych wizjach Franza te orientalne wątki – sam również kocha tę kulturę – wtapiają się w miłosne reminiscencje. Zdaniem recenzentów ta erudycyjna i pełna melancholii powieść jest najlepszą odtrutką na obraz Wschodu, budowany przez współczesne wydarzenia. 

- opis Wydawcy 


Oto przed wami książka długa i trudna w odbiorze. Trudna dlatego, że "Busola" nie jest typową powieścią gdzie autor opisuje akcje, fabułę i dialogi pomiędzy bohaterami. W tej książce należy zwrócić uwagę na wszelkiego rodzaju detale takie jak jej język i forma oraz przede wszystkim na tematykę jaką porusza.

"Busola" to swego rodzaju dziennik, autobiografia Franza Rittera oraz niesamowite źródło wiedzy na temat kultury i sztuki Wschodu. Na początku poznajemy głównego bohatera i narratora książki czyli Franza Rittera, który mieszka w Wiedniu i z zawodu jest muzykologiem. Wraz z kolejnymi stronami zagłębiamy się w przeszłość, którą mężczyzna wspomina z nutą nostalgii. Franz przybliża nam postać Sary - kobiety, która na zawsze pozostała w jego sercu i myślach. Wraz z głównym bohaterem przemieszczamy odległe tereny przeszłości, aby poznać nie tylko wątek romantyczny pomiędzy Ritterem i Sarą, ale przede wszystkim kulturę krajów Wschodnich. "Busola" jest odpowiedzią autora - Mathiasa Enarda, na obecne wydarzenia i relacje z nich jakimi karmią nas media. 

Na początku wspomniałam o tym, że "Busola" nie należy do łatwych lektur. Dzieje się tak za sprawą stylu pisania autora, który jest na naprawdę wysokim poziomie. Zdania w tej książce są nierzadko bardzo długie i wielokrotnie złożone (czasami nawet jedno zdanie zajmuje cały akapit, jakieś pół strony). Jednocześnie zdania te są dobrze przemyślane i wyrażają głębszy sens. Za pomocą słów autor przekazuje nie tylko fikcję literacką, ale również prawdziwą, rzetelną wiedzę. Dzięki "Busoli" czytelnik może dogłębnie poznać kulturę, historię, sztukę, muzykę itd. Wschodu. Autor skupia się na tych elementach, które w świetle obecnych wydarzeń bardzo często są pomijane. A przecież wszyscy doskonale wiemy, że nie wszystko jest czarne albo białe. Każde państwo Wschodu przyczyniło się do rozwoju naszej - europejskiej kultury, a co raz częściej o tym zapominamy. 

"Busola" to świetny przykład tego jak za pomocą literatury można komentować obecne wydarzenia społeczne i polityczne. Wszystko odbywa się estetycznie i kulturalnie, a przede wszystkim pozwala poznać czytelnikom obce lub mniej znane aspekty Wschodu. Uważam, że "Busola" to bardzo dobry sposób na wyrażenie swojej opinii oraz zachęcenie innych do poznawania obcych kultur i poszerzania swojej wiedzy. 
 



Wydawca - Wydawnictwo Literackie 
Data Wydania -14.06. 2017 
Liczba stron - 512


Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackie!

piątek, 16 czerwca 2017

Recenzja - "Chłopiec na szczycie góry"

"CHŁOPIEC NA SZCZYCIE GÓRY" - John Boyne 


"Gdy mały Pierrot zostaje sierotą, musi opuścić swój dom w Paryżu i rozpocząć nowe życie ze swoją ciotką Beatrix - służącą w zamożnej austriackiej rodzinie. Jest rok 1935, a II wojna światowa zbliża się wielkimi krokami. Miejsce, do którego trafia chłopiec nie jest zwykłym domem, bowiem jest to Berghof, rezydencja Adolfa Hitlera.
Pierrot szybko zostaje wzięty pod skrzydła Hitlera i wrzucony do coraz bardziej niebezpieczny nowy świat: świat terroru, tajemnic i zdrady, z którego nigdy nie będzie w stanie uciec… " 

- źródło: opis Wydawcy 


Po przeczytaniu "Chłopca w pasiastej piżamie" wiedziałam na co się decyduję sięgając po kolejną książkę Johna Boynego. To co otrzymałam na kartach jego najnowszej powieści totalnie mnie zszokowało i przeraziło. 

  "Chłopiec na szczycie góry" to nietuzinkowa opowieść o wojnie pisana z perspektywy młodego człowieka, którego los zwiódł na niewłaściwą stronę. Pierrot to główny bohater książki Johna Boynego. Gdy chłopiec zostaje sam na świecie opiekę nad nim przejmuje ciotka - służąca w bogatej rodzinie. Mały Pierrot wraz z krewną przeprowadza się do Berghof - rezydencji Adolfa Hitlera. Jaki wpływ na młodego i ufnego w stosunku do świata człowieka będzie mieć tak charakterna postać jak przywódca III Rzeszy? 

Po raz drugi John Boyne porusza tematykę II Wojny Światowej i postaci znanych z tamtych czasów. Nawet ja, będąc osobą, która nie przepada za tego typu literaturą, naprawdę dostrzegam bardzo wysoki poziom tej książki. Zarówno "Chłopiec w pasiastej piżamie" jak i "Chłopiec na szczycie góry" są powieściami, które warto i trzeba znać. Bardzo podoba mi się to, że autor przyjmuje za swoich bohaterów dzieci. Młodzi ludzie - to właśnie oni są bohaterami książek. Drugą istotną dla mnie rzeczą jest styl pisania Boynego. II Wojna Światowa, postać Hitlera i jego oddziału SS to są bardzo trudne tematy i pisanie o nich wymaga dużego nakładu pracy i talentu. Jeszcze trudniejsze jest postawienie się w roli małego chłopca i wyobrażenie sobie jego uczuć oraz opisanie ich. Myślę, że są to kwestie, które wyróżniają twórczość Johna Boynego na tle innych pisarzy. 

Jak już wspominałam, bohaterem książki "Chłopiec na szczycie góry" jest młody człowiek, który usiłuje poradzić sobie z żałobą po rodzicach a także odnaleźć się w nowym otoczeniu. Jest mu trudno, ponieważ stracił najbliższe mu osoby i bardzo zależy mu na każdym, nawet najmniejszym wsparciu. Pierrot szuka wśród swojego otoczenia kogoś kto byłby jego przyjacielem i może przywódcą, choć to nie najlepsze słowo w tej sytuacji. Młody człowiek, zagubiony w świecie poszukuje kogoś kto pokazałby mu jak dalej ma wyglądać jego życie i dokąd może go zaprowadzić. Jak się okazuje mały Pierrot spotyka na swojej drodze bardzo bezwzględnego człowieka, który staje się dla niego wzorem. Ta historia może się różnie skończyć, jeśli chcesz się przekonać jak było - koniecznie musisz sięgnąć po książkę Johna Boynego. 

Po przeczytaniu "Chłopca w pasiastej piżamie" kolejnym tytułem na Waszej liście książek do przeczytania musi znaleźć się "Chłopiec na szczycie góry". Książki te powinno się przeczytać bez względu na wiek. Ze swojej strony bardzo polecam. 




Wydawca - Wydawnictwo Replika 
Liczba stron - 272 



Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Replika!

niedziela, 11 czerwca 2017

Punkt - Florence Hinckel

"PUNKT" - Florence Hinckel 


Wyobraź sobie, że nic już nie może Cię dotknąć. Ani kłótnia z rodzicami, ani rozstanie z ukochaną osobą. Nawet śmierć bliskich. Kiedy tylko zaczynasz odczuwać ból, specjalnie wyszkolona ekipa wszczepia Ci błękitny punkt. Doskonały środek znieczulający. Taka sytuacja mogłaby stać się rzeczywistością już za kilka lat. Kuszące? Nowy wspaniały świat? Jak bardzo ten  nowy wspaniały świat może być niebezpieczny, przekonają się Silas i Astrid. Niepokorni licealiści, którzy chcą wywalczyć sobie prawo do życia według własnych reguł i do bycia razem, będą musieli zaryzykować wszystko i przechytrzyć system. 



Autorkę - Florence Hinckel możecie kojarzyć z książką U4 Yannis, którą miałam okazję czytać i recenzować na swoim blogu. "Punkt" to druga historia spod pióra tejże autorki. 

"Punkt" jest książką, w której mamy do czynienia z przyszłością. Jak to bywa w tego typu powieściach jest tu nierealny świat, wykreowany przez autorkę. Świat przedstawiony polega na tym, że ludzkość prawie całkowicie wyeliminowała ze swojego życia ból i cierpienie. Za każdym razem kiedy coś złego zdarza się danej osobie, natychmiast jest ona odsyłana do ULEC ( Urzędu Leczenia i Eliminacji Cierpień). Podczas zabiegu lekarze dokonują wycięcia określonych struktur w mózgu, które są bezpośrednio odpowiedzialne za ból. Po "resecie" pacjentowi zostaje tylko mały, niebieski punkt na nadgarstku. 

Astrid i Silas to dwójka głównych bohaterów książki "Punkt".  Są licealistami, którym przyszło żyć w takim a nie innym miejscu i czasie. Jako nieliczni zdają sobie sprawę z czym tak naprawdę wiąże się reset i jakie konsekwencje za sobą pociąga. Dzięki rodzicom, którzy w większym bądź mniejszym stopniu przeciwni są ULEC nasi bohaterowie posiadają prawdziwą wiedzę dotyczącą systemu. Niestety trudno jest walczyć z czymś co rozprzestrzeniło się na taką skalę wśród mieszkańców. Zabieg, jakiego dokonują lekarze do pewnego stopnia jest dobry, a na pewno dobry był zamysł tego pomysłu. Chodziło o wyeliminowanie cierpienia, które i tak niczego nie wnosiło do życia. Wykonanie tego pomysłu trochę zaczęło mijać się z celem i w konsekwencji doprowadziło do powstania nowego społeczeństwa - całkowicie niezdolnego do współczucia i empatii. 

"Punkt" jest książką, która zwraca uwagę na poważne problemy z jakimi możemy borykać się w przyszłości. Eliminacja bólu i cierpienia to jedno, druga rzecz to wirtualna rzeczywistość, która nierzadko przesłania bohaterom realny świat. Każdego poranka ludzie logują się do Sieci, automatycznie ustawiając status swojego nastroju. Kiedy nie ma Cię zbyt długo w Sieci zaczynają się pytania czy na pewno wszystko jest z Tobą w porządku? W takim świecie trudno jest zachować autentyczność i nietuzinkowość, ponieważ wszyscy są do siebie podobni. 

Myślę, że to dobrze, że autorka poruszyła taką tematykę w swojej książce. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że historia ta jest troszeczkę zlepkiem innych książek.  Z eliminacją emocji mieliśmy do czynienia w powieści Dawca 
oraz między innymi w "Delirium" ( i innych powieściach). Oczywiście nie jest to czysty plagiat, ale moim zdaniem tematyka tych książek bardzo mocno zazębia się. Mają bardzo podobny klimat i nastrój w świecie przedstawionym. Natomiast z wirtualną rzeczywistością, która przesłania świat realny mogliśmy spotkać się m.in. w książce Aplikacja. Są to ciekawe tematy i na pewno trzeba zwracać uwagę na niebezpieczeństwo z nimi związane. Tym bardziej, że dzisiejszy świat pełen jest smartfonów, tabletów, aplikacji i ogólnie Internetu. Jednak dla mnie osobiście książka Florence Hinckel nie była niczym odkrywczym. 

"Punkt" jest ciekawie napisaną powieścią, która porusza ważne kwestie. Myślę, że dla kogoś kto czyta mniej książek lub rzadziej sięga po tego typu literaturę będzie to coś naprawdę fajnego. Mnie niestety nie zachwyciła, ponieważ w  każdym rozdziale odnajdywałam coś co już było. Gdzieś, w innej pozycji te czy inne motywy się przewijały. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że trudno jest napisać książkę, która byłaby bardzo nowatorska i nie powielała żadnych schematów. 

"Punkt" mimo wszystko, jest wart polecenia. Moim zdaniem lepiej sprawdzi się dla mniej wymagającego czytelnika, który nie jest aż tak dobrze obeznany w świecie wydawniczym. Dla kogoś takiego książka F. Hinckel będzie odpowiednia i bardzo ciekawa. 


Wydawnictwo - Polarny Lis 
Data Wydania -15.05.2017 
Liczba stron -238 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Polarny Lis. 

niedziela, 4 czerwca 2017

Recenzja - Making Faces

"MAKING FACES" - Amy Harmon


W małym, cichym miasteczku mieszkała grupa przyjaciół. Wśród nich Ambrose Young — błyskotliwy i śmiały, młody zapaśnik ze sporymi szansami na sportową karierę. Nic dziwnego, że nie zwrócił uwagi na Fern Taylor. Zawsze miła i pogodna, nie rzucała się w oczy. Nie zauważył, że obdarzyła go uczuciem szczerym i silnym — to dla niego za mało.

To historia małego miasteczka, piątki przyjaciół i opowieść o wojnie, z której wrócił tylko jeden. To piękna bajka o miłości jak z kart romansów, o zwykłej dziewczynie, która pokochała zranionego wojownika. Tej historii nie można było piękniej napisać.
Czy masz odwagę spojrzeć w utraconą twarz? 

 - źródło - opis Wydawcy 

Na poczatku jeżeli mogę mieć do was prośbę to brzmi ona - nie czytajcie pełnego opisu tej książki (ten wyżej jest lekko okrojony przeze mnie). Moim zdaniem jego treść zdradza wiele z fabuły, a to tylko może odebrać radość z lektury. Warto zabrać się za czytanie tej historii bez zbędnych opisów. To naprawdę może pomóc lepiej zrozumieć sens tej książki.

Making Faces to jedna z tych historii, które czyta się dla przyjemności czytania. Poprzez zagłębianie się w lekturę książki nie pragniemy odkryć zakończenia, ponieważ już na początku łatwo domyślić się, że ta opowieść zakończy się happy endem. W trakcie czytania autorka zaskakuje nas i nie rzadko też rani swoich bohaterów, doprowadzając czytelnika do łez. Making Faces jest książką bardzo romantyczną i tragiczną zarazem. Autorka przedstawia tutaj historię nie tylko Ambrosena oraz Fern, ale także ich przyjaciół : Bailey'go, Rity, Beansa, Jesse'go, Granta i wielu innych.  

"Każdy jest dla kogoś głównym bohaterem"*

Autorka w swojej książce porusza kilka ważny kwestii, na które być może w tej chwili zawracamy coraz mniej uwagi. Making Faces to objętościowo niepozorna książka i można się bardzo zdziwić jak wiele cennych rad i refleksji może ona w sobie zawierać. Bohaterowie historii są młodymi ludźmi o wielkich sercach i bardzo dużym bagażu doświadczeń nie tylko emocjonalnych, ale również fizycznych. Fern to dziewczyna wiecznie zakochana w postaciach z uwielbianych przez nią książek. Sama również próbuje pisać własne love story. Bailey to bardzo pozytywny młody człowiek o wielkim sercu. Jest miłośnikiem zapasów, które to zawody bardzo wnikliwie analizuje i zagłębia ich tematykę. Chłopak boryka się z poważną chorobą, która z dnia na dzień odbiera mu coraz więcej sił. Mimo wszystko nie poddaje się on i na każdej ze stron Making Faces możemy odnaleźć dawkę jego pozytywnej energii. Ambrosen to totalne przeciwieństwo mizernego Bailey'go. Jest wysportowanym zapaśnikiem, który odnosi wiele sukcesów na zawodach stanowych i jest dumą miasteczka. Niestety nawet jego dopada zły los i chłopak musi nauczyć się żyć na troszkę innych warunkach. Mogę jednak zapewnić, że żadne z nich nie podda się bez walki. 

Książka porusza istotny problem, jaki pojawia się po traumatycznych wydarzeniach w życiu człowieka. Nie każdy z nich jest taki sam. Możemy tu porównać (choć to nie jest określenie adekwatne do sytuacji bohaterów) Bailey'go i Ambrosena. Pierwszy z nich boryka się ze swoją chorobą od urodzenia. Od najmłodszych lat jest przygotowywany przez rodziców i przyjaciół na tę najgorszą możliwość, jest dzięki temu świadomy swojego losu oraz ulotności szczęścia. Niesamowite jest jak on mimo wszystko potrafi cieszyć się z najprostszych rzeczy i jak łatwe wydają mu się sprawa, które dla innych bohaterów mają zupełnie inny poziom trudności. Bailey to jeden z najodważniejszych bohaterów literackich, jakich miałam okazję poznać. Ambrosen natomiast od zawsze był duży, zdrowy i najlepszy. Trudno mu więc pogodzić się z tym co go spotkało i z tym jak obecnie wygląda. Jeszcze gorsze są wyrzuty sumienia, które go dręczą, a na nie ma lekarstwa. Oni obaj borykają się z poważnymi problemami, ale w tym przypadku to Bailey jest nauczycielem, który wskazuje drogę do akceptacji swojego losu Ambrosenowi.


W Making Faces pierwsze skrzypce gra przyjaźń - głęboka i prawdziwa. Wiele lat temu połączyła ona Fern i Bailey'ego, a z czasem dołączył do nich Ambrosen. Każdy z bohaterów przeżywa swoje wzloty i upadki, razem jednak mają wielką moc, ale niestety los jest dla nich okrutny. Nie mogę zdradzić wam co wydarzy się na kartach tej książki, ale jestem pewna, że poruszy to nawet najtwardsze serca. Taka właśnie jest powieść Amy Harmon - oplata czytelnika swoją prostotą, a następnie uderza w samo serce i wyciska największe łzy.



Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Editiored.


*cytat pochodzi z książki Making Faces - Amy Harmon,wydawnictwo Editiored,  str 27

czwartek, 25 maja 2017

Najmroczniejszy Sekret - Alex Marwood

Najmroczniejszy Sekret - Alex Marwood 


" Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów? " 
- źródło : Opis Wydawcy


"Najmroczniejszy sekret" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Alex Marwood. Od początku byłam bardzo dobrze nastawiona do tej autorki i jej najnowszej powieści, ponieważ zbiera ona jak najlepsze opinie. Miałam nadzieję, że mnie również zachwyci. 

Książka, w skrócie, opowiada o grupie przyjaciół, którzy spotykają się na imprezie z okazji urodzin jednego z nich oraz o tajemniczym zniknięciu córeczki jubilata. 

Sean to nie młody już, ale majętny biznesem o bardzo skomplikowanej przeszłości uczuciowej. Mężczyzna był czterokrotnie żonaty i doczekał się piątki dzieci. Niestety na jego pogrzeb przybywa tylko Camilla oraz Roby - siostra bliźniacza Coco, która zaginęła przed laty. Podczas pobytu w najnowszej posiadłości Seana, dziewczyny dochodzą do wniosku na ostatnie pożegnanie z mężczyzną przybyli wszyscy ci, którzy byli obecni również na 50-tych urodzinach Seana piętnaście lat temu. Fakt ten daje możliwość do poznania prawdy o tym pamiętnym wieczorze, kiedy zaginęła Coco.

"Najmroczniejszy sekret" to książka pełna retrospekcji, w których czasami można się pogubić. W fabule powieści miesza się teraźniejszość czyli wydarzenia z pogrzebu Seana oraz przeszłość - pięćdziesiąte urodziny mężczyzny podczas, których zaginęła jego córeczka Coco.  Po kilkudziesięciu stronach czytelnik powoli przyzwyczaja się do tego misz-maszu, jednak początkowo jest to lekko irytujące ( przynajmniej dla mnie było). Szczególnie na nerwy działało mi to, że nie potrafiłam odnaleźć się w bohaterach. Kobieta, która była opiekunką dzieci podczas pięćdziesiątych urodzin Seana, w następnym rozdziale była kimś innym i odgrywała inną rolę. Moim zdaniem autorka trochę przekombinowała z postaciami i zawiłością relacji pomiędzy nimi. 
Mimo tych irytujących, na początku postaci, książka zyskuje przy bliższym poznaniu.

Nie jestem do końca pewna czy "Najmroczniejszy sekret" to dobra książka, aby od niej zaczynać swoją przygodę z autorką, ale jak to mówią - od czegoś trzeba zacząć. Ja zaczęłam od tej właśnie powieści i myślę, że za jakiś czas sięgnę po kolejne tytuły, aby przekonać się czy inne również napisane są w podobny sposób. Jest to dla mnie ważne głównie z tego względu, iż naprawdę denerwowały mnie te retrospekcje w książce. Rozumiem czemu ten zabieg miał służyć, a mimo to nie jest jego fanką w wykonaniu Alex Marwood. Innym powodem dla, którego coś mi nie pasowało w tej powieści jest fakt, że nie wszystkich bohaterów polubiłam i było mi trudno obserwować fabułę z ich punktu widzenia. Krótko mówiąc nie podobało mi się to, ale było do zaakceptowania i do przeczytania. 

Koniec końców recenzja ta będzie pozytywna, ponieważ doczytałam książkę do końca i myślę, że jest warta uwagi. Po pierwsze dlatego, iż posiada rozbudowaną i bardzo fajnie poprowadzoną fabułę. Nie zawsze wszystko mi się w niej podobało, jednak te odchylenia wynikały z wykonania, a nie z samego pomysłu autorki. 

Wydaje mi się, że warto sięgnąć po "Najmroczniejszy sekret" tym bardziej jeśli już czytaliście poprzednie książki autorki. Być może Wam będzie się wszystko podobać i nie będziecie mieć tylu 'ale' jak ja. Życzę Wam przyjemnej lektury, 



Wydawca -Wydawnictwo Albatros 
Data Wydania - 10. 05. 2017 
Liczba stron - 416 

Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

niedziela, 21 maja 2017

Pierworodna - Tosca Lee

"PIERWORODNA" - TOSCA LEE 


"Nagle, w jednej chwili, powraca cała przeszłość Audry. Wymazane na jej własne życzenie wspomnienia zostały jej zwrócone. Wreszcie Audra wie, dlaczego to zrobiła – by uratować córeczkę.
Teraz musi znaleźć swojego największego wroga, Historyka, i położyć kres trwającej od wieków wojnie między Potomkami a Dziedzicami – raz na zawsze. Ale najpierw musi uratować swojego męża Lukę, który jest więziony przez Dziedziców. Nie jest to proste, a sprawy komplikują się dodatkowo, ponieważ Audra działa poza prawem. Nie ułatwia zadania także fakt, że kobieta zmaga się z rosnącą potęga swej mocy i jej bolesnymi skutkami ubocznymi.
Kiedy podła zdrada krzyżuje jej plany, Audra nie wie, komu ufać. Z pomocą mnicha heretyka, sprawdzonych przyjaciół i hakera Błazna szuka sposobu, aby pokonać Dziedziców i uratować pozostałych Potomków. Ostateczna konfrontacja z zaskakującym i nieubłaganym obrotem spraw będzie śmiertelnie niebezpiecznym sprawdzianem mocy Audry.
Czy okaże się wystarczająco silna? "

 - źródło - opis Wydawcy 

 Pamiętacie pełną emocji, intryg i zwrotów akcji książkę "Potomkowie" ? Dziś przedstawiam Wam drugą część tej niezwykle interesującej serii. Przed Wami - "Pierworodna" autorstwa Tosca Lee. 

W pierwszym tomie cyklu o Krwawej Hrabinie dowiedzieliśmy się bardzo wiele rzeczy z życia Audry Ellison. Książka skończyła się w bardzo ciekawym i zaskakującym momencie. Dzięki temu nie mogłam przeboleć tego, iż muszę czekać na premierę drugiego tomu. Na szczęście czas ten szybko minął i ciekawość moja i innych czytelników nie była wystawiona na zbyt dużą próbę. 

"Pierworodną" przeczytałam w zaskakująco szybkim tempie, co zresztą jest nawet zrozumiałe patrząc na ilość akcji, które rozgrywają się na kartach tej pozycji. Podobnie jak pierwsza część, tak i ta jest niesamowicie wciągającą powieścią dla młodzieży. Mimo to nie dyskwalifikowałabym jej tylko ze względu na docelowy wiek odbiorców. "Potomkowie" i "Pierworodna" są bardzo inteligentnymi książkami, które posiadają wyrazistych bohaterów. Dzięki temu czytelnik może zatracić się w świat przedstawiony bez żadnych wyrzutów sumienia.  

Jeśli tak jak ja byliście zachwyceni pierwszą częścią tego cyklu to koniecznie sięgnijcie po kolejny. Moim zdaniem naprawdę warto. W porównaniu do "Potomków" w "Pierworodnej" jest dużo więcej zwrotów akcji i cała fabuła pędzi w zawrotnym tempie. Autorka już w pierwszym tomie pokazała, że potrafi bawić się czytelnikiem i jego emocjami. Podobnie postąpiła w przypadku najnowszej książki. W tych powieściach nie ma miejsca na ciszę, spokój i oddech wytchnienia. Tutaj cały czas jest pościg, ukrywanie, podróże i kłamstwa. Z każdą stroną coraz więcej tych ostatnich wychodzi na światło dzienne a nasi bohaterowie muszą krok po kroku odkrywać zatajone elementy układanki. Reasumując podczas czytania "Pierworodnej" nuda nikomu nie grozi. 

W drugim tomie rozwija się nie tylko moc Audry, ale również jej miłość do najbliższych jej osób. Dziewczyna dzielnie walczy z wrogami i poniekąd również ze swoją mocą, którą musi okiełznać. Nic z tego nie jest proste i łatwo przyjść ne może, jednak nagroda jaka czeka na dziewczynę jest warta poświęcenia. Cieszę się, że autorka znalazła trochę miejsca w swojej powieści na miłość oraz, że tak pięknie poprowadziła znajomość głównych bohaterów. Bardzo jestem z tego powodu szczęśliwa, ponieważ uważam, iż te fragmenty przesączone emocjami były świetnym antidotum na cały czas pędzącą akcję. 

Myślę, że warto sięgnąć zarówno po "Potomków" jak i "Pierworodną", ponieważ są naprawdę fajnymi książkami. Podczas lektury można wyciągnąć kilka istotnych wniosków, które mogą nas nie tylko bawić i umilać czas, ale także czegoś nauczyć.Polecam. 



Wydawca - Wydawnictwo IUVI 
Cykl - Piętno Krwawej Hrabiny [II] 
Data wydania - 26. 04. 2017 
Liczba stron - 360 


Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu IUVI.

niedziela, 14 maja 2017

Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów - Kazuki Sakuraba

Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów - Kazuki Sakuraba


Kiedy "cudzoziemcy" z gór podrzucili dziewczynkę mieszkańcom wioski w dolinie, nikt nie podejrzewał, że mała niepozorna Manyo będzie obdarzona zdolnościami jasnowidzenia. Ani tym bardziej, że poślubi w przyszłości mężczyznę z potężnego klanu Akakuchbów i stanie się najważniejszą kobieta tego rodu przedsiębiorców. Z kolei jej piękna i niepokorna córka zaszokuje wszystkich - najpierw jako przywódca gangu motocyklowego a potem jako słynna pisarka mangi. I dopiero wnuczka  okaże się zupełnie zwyczajną, by nie powiedzieć nudną współczesną dziewczyną - ale to właśnie ona odkryje tajemnice matki oraz babki, która przyznała się do morderstwa.. 



"Czerwone Dziewczyny" to bardzo ciekawa powieść dla wytrwałych. W momencie kiedy czytelnik na dobre wciągnie się w jej fabułę wszystko toczy się już błyskawicznie. Niestety jednak, aby do tego doszło musimy poświęcić dłuższą chwilę na zaznajomienie się ze stylem pisania autorki i z otoczeniem w jakim rozgrywa się akcja książki. Nie jest to proste zadanie dla kogoś kto nigdy wcześniej nie zatknął się z podobnymi powieściami. "Czerwone Dziewczyny" potrzebują (przynajmniej na początku) dużo uwagi i skupienia ze strony czytelnika. 

Książka opisuje historię potężnego rodu Akakuchibów, który od lat panuje nad malowniczą, aczkolwiek biedną prowincją w Japonii. W pierwszej części poznajemy Manyo, która po wielu trudach życia została żoną Yoji Akakuchiby. Druga część książki to losy ich córki Kemaris - zbuntowanej i pięknej kobiety o lekko dziwnych fascynacjach motocyklowych. Na końcu przedstawia nam się Toko czyli najmłodsza, póki co, z rodziny i jednocześnie narratorka całej powieści. Jak sama o sobie mówi jest najbardziej zwykłą dziewczyną z całej rodziny i w niczym nie przypomina swojej  babki i matki. Jednak to ona będzie musiała stawić czoła przeszłości swoich krewnych i rozwikłać zagadkę tajemniczego morderstwa..

Wszystkie trzy kobiety mimo, iż o innej historii łączy jedna rodzina, z której pochodzą. Każda z nich jest inna i na swój sposób wyjątkowa. Manyo - dziewczyna z gór, która przejawiała cechy jasnowidza. Kemaris - pewna siebie przywódczyni gangu motocyklowego. Toko - najmłodsza i utalentowana dzięki, której cała historia ujrzała światło dzienne. Losy tych kobiet pięknie współgrają ze sobą i tworzą przebarwną historię. 

"Czerwone Dziewczyny" to książka dla miłośników poważnych powieści obyczajowych. Wyróżnia ją cudowny styl pisania Kazuki Sakuraba. Dzięki naprawdę dobremu warsztatowi literackiemu książkę tą czyta się świetnie. Fabuła jest również bardzo ciekawa i nietuzinkowa. Cieszę się, że mogłam przeczytać coś co zahaczało o tematykę Japonii jako państwa, ale w troszeczkę inny sposób. Ciekawie było poznać historię tego kraju i ludowość oraz wierzenia. W takim mniej więcej klimacie przedstawia się ta powieść. 

"Czerwone Dziewczyny" to pasjonująca podróż po wielopokoleniowej rodzinie oraz o kulturowym misz-maszu Japonii na przestrzeni wieków. Bardzo polecam. 




Wydawca - Wydawnictwo Literackie 
Data wydania - 27. 04. 2017 
Liczba stron - 416 


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackie