wtorek, 18 lipca 2017

Zranieni

Zranieni - H. M. Ward


Oboje pełni temperamentu i wdzięku. Spotykają się przypadkowo, na randce w ciemno, która początkowo układa się jak zabawna komedia pomyłek z happy endem... który niestety nie następuje. Zamiast namiętnego finału Sidney otrzymuje kolejnego kopa w tyłek. Niestety, na tym rozczarowaniu sprawa się nie kończy. Już wkrótce okazuje się, że ten piękny facet, bosko zbudowany i silny, a przy tym inteligentny i wrażliwy, jest wykładowcą akademickim, a ona jego asystentką, a także — co gorsza — studentką.
Byłoby łatwiej, gdyby Sidney nie ścigały demony przeszłości, a także, gdyby Peter nie nosił w sobie bolesnych wspomnień o śmierci i rozstaniu. Oboje czują, że nie są sobie obojętni — łączy ich więź silniejsza od bólu i strachu. Miłość, którą przyjmują z niedowierzaniem, będzie jednak wymagać odwagi, woli i mocy. Najpierw trzeba stawić czoła przeszłości, aby móc rozpocząć budowę wspólnego szczęścia.

- opis Wydawcy 


Myślę, że każdy czytelnika ma swój ulubiony motyw w książkach czy schemat, który zawsze wywołuje uśmiech na jego twarzy, a książka taka procentuje w jego rankingu przeczytanych powieści. "Zranieni" są właśnie dla mnie taką lekturą, która idealnie trafiła w mój gust. Jest lekka, przyjemna a co najważniejsze dotyczy miłości, która musi stawiać czoła różnicy wieku i pozycji między kochankami. Dodatkowo jest Peter, czyli kolejny bohater literackim, na którego niemiłosiernie czekam w swoim życiu. 


Sidney Colleli i Peter Granz - ona młoda studentka, on poważny wykładowca - oboje uciekają przed przeszłością. Podczas tego biegu wpadają na siebie, przez przypadek, niefrtunnie Sidney przysiada się do jego stolika w restauracji myśląc, że to z nim jest umówiona. Przypadek sprawił, że tych dwoje się spotkało, ale to oni sami dali szansę uczuciu, które mogło zakiełkować. Oczywiście dzieli ich różnica wieku, a przede wszystkim pozycja społeczna. Nie wypada i nie wolno, aby profesor miał jakiekolwiek stosunki ze studentką. Czy miłość będzie silniejsza od norm społecznych i obyczajowych? 


Wprost uwielbiam motyw miłości, która nie powinna się zdarzyć, a mimo to się pojawia. Taki mój mały fetysz - lubię takie powieści, w których można dostrzec wyrazisty kontrast pomiędzy bohaterami, którzy przełamują tabu. Moim zdaniem miłość nie zna dat i stopni naukowych - wszyscy wobec niej jesteśmy równi. Miałam ogromną nadzieję, że "Zranieni" okażą się kolejną książką, która potwierdzi moją tezę. Powiem wam tylko tyle, że nie zawiodłam się. 

"Zranieni" to pierwszy tom cyklu o tym samym tytule. Łatwo można się domyślić, że już umieram z niecierpliwienia czekając na informację o premierze drugiej części. 

Po przeczytaniu opisu wielu z Was pewnie pomyślało, że to kolejna książka o relacjach wykładowca - studentka i kolejna walka z przeszłością. Tak w istocie jest. Zdaję sobie sprawę z tego, że schemat jest zawsze ten sam i zawsze tak samo powielany, jednak nic nie mogę poradzić na to, że do mnie ta historia po prostu przemówiła. Lubię takie powieści i książkę H. M. Ward również polubiłam i zżyłam się z bohaterami. Oczywiście najbardziej z Peterem. To postać, która posiada wszystkie cechy mężczyzny, który najbardziej pobudza kobiece zmysły. Jest poważny, czarujący, męski, inteligentny - czego można chcieć więcej? Zarówno jego jak i Sidney polubiłam i przez całą lekturę bardzo im kibicowałam. 

Mam nadzieję, że zaciekawiłam Was historią miłości, która "nie powinna" mieć miejsca (nawet jeśli jest którąś z kolei taką pozycją). Mnie się podobała i myślę, iż Wam również przypadnie do gustu. 



Wydawca - Wydawnictwo EditioRed 
Data wydania - 11.04.2017 
Liczba stron - 208

Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Editiored 

niedziela, 9 lipca 2017

Lato Eden - Liz Flanagan

Lato Eden - Liz Flanagan 


"Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko. Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało
Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę."

- źródło: opis Wydawcy 


 Bardzo ciekawy opis i prosta, dziewczęca, subtelna okładka przekonały mnie, że "Lato Eden" jest książką, po którą muszę sięgnąć. 

Jak czytamy w opisie książka ta opowiada historię dwóch przyjaciółek - Eden i Jess. Pierwsza z nich niespodziewanie znika - nikt nie wie co się z nią dzieje ani gdzie obecnie przebywa. Jess jako osoba miła i pełna chęci poświęca swój czas, aby odkryć co stoi za nagłym zniknięciem przyjaciółki. Pomóc w tym ma jej powrót do minionego lata, które spędziła razem z Eden. Czy wśród odłamków przeszłości i wspomnień odnajdzie przyjaciółkę? 
W taki sposób przedstawia się zarys fabuły książki "Lato Eden". 


Powieść podzielona jest na trzy części,a każda z nich na osobne rozdziały. Podoba mi się w tej książce to, że występują tu nie tylko opisy teraźniejszości, ale również liczne retrospekcje podczas których Jess przypomina sobie pewne zdarzenia z przeszłości. Dzięki temu czytelnik ma czas, aby lepiej poznać bohaterów i odpocząć od pędzącej akcji. Narracja w książce jest pierwszoosobowa, prowadzona przez Jess. Myślę, że dzięki temu, podczas lektury, czujemy się bardziej związani z bohaterką. 


"Lato Eden" jest książką, która na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się na tle innych pozycji ze swojego gatunku. Jest ona po części młodzieżówką,  a po części powieścią obyczajową. Mimo, iż bohaterami są młodzi ludzie, to ich zachowanie jest bardzo dojrzałe. Liza Flanagan pokazuje, że nastolatkowie też mają poważne problemy i kłopoty, z którymi nie zawsze mogą sobie poradzić. Jess, Eden i Liam to postacie, które myślę, że nie często spotykamy w realnym świecie. W pewnym sensie taka postawa jaką przyjęła Jess powoli zanika, nie tylko wśród młodzieży, ale również ogólnie wśród ludzi. Coraz mniejszą wagę przywiązujemy do problemów innych, nawet jeśli są to nasi najbliżsi. Tacy bohaterowie jak Jess, gotowi do największych poświęceń w imię przyjaźni są na wagę złota. Myślę, że sama świadomość, że obok nas jest ktoś kto nas kocha i na kogo zawsze możemy liczyć daje niesamowite poczucie bezpieczeństwa.


Wracając do książki, chcę jeszcze wspomnieć o bardzo lekkim piórze autorki. Ta płynność w fabule i w słowie sprawia, że czytelnik może bez problemu wejść do świata przedstawionego i poczuć się jak u siebie. Uważam, że przy tej książce nikt nie powinien mieć problemów z wkręceniem się w nią, ponieważ "Lato Eden" zaciekawia nas od pierwszego rozdziału. To bardzo ceni się autorce, że potrafi z niepozornej historii wykrzesać naprawdę  sporo mądrych wątków. "Lato Eden" porusza problem nie tylko ucieczki, zaginięcia i odnajdywania się dzięki sile przyjaźni, ale również przemocy i bezsilności. Książka ta pokazuje, że za każdym naszym zachowaniem stoi coś z czym mamy kłopot, z czym sobie nie potrafimy poradzić. Każdy drobny gest może być ważny i należy bezwzględnie starać się widzieć jak najwięcej, tak aby można było powiedzieć, że zna się drugą osobę. 


"Lato Eden" to trochę inne spojrzenie na młodych ludzi i na poświęcenie na jakie ich stać. Oprócz tego oczywiście niezastąpiony motyw przyjaźni, który doskonale wplata się w fabulę i bez, którego ta książka nie byłaby taka niezwykła i urzekająca. 


Wydawca - Wydawnictwo IUVI 
Data wydania - 11. 05. 2017 
Liczba stron - 312  

Za egz. książki serdecznie dzięki Wydawnictwu IUVI 

środa, 5 lipca 2017

Friendzone - Sandra Nowaczyk

Friendzone - Sandra Nowaczyk

 RECENZJA PREMIEROWA
PREMIERA KSIĄŻKI - 5. 07. 2017 

Tatum i Griffin przyjaźnili się prawie od kołyski. Byli dla siebie jak brat i siostra. Tak zawsze było i tak już miało pozostać.
Jeden taniec na balu maskowym zmienił wszystko.

Teraz oboje są pełni sprzecznych emocji. Czy będą chcieli za wszelką cenę pozostać przyjaciółmi? Przecież to ona zawsze miała być najważniejsza. Kiedyś sobie to obiecali. I do tego oboje mają partnerów. A co, jeśli tylko jedno z nich będzie chciało… no właśnie, czego?

Gdy do głosu dochodzą uczucia, czasami wszystko zdaje się rozpadać… i kiedy nie masz na kim się oprzeć, czujesz, że spadasz i że już nigdy się nie podniesiesz.

- opis Wydawcy 
\


"Friendzone" to debiut młodej, polskiej i początkującej pisarki - Sandry Nowaczyk. Mimo młodego wieku autorki i tego, iż książka jest debiutem literackim, do którego wielu podchodzi z rezerwą dałam jej szansę. Po przeczytaniu "Friendzone" mogę śmiało powiedzieć, że powieść jest dobra. Nie jest arcydziełem, ale na dzień czy dwa jest wprost idealna. 


Tatum i Griffin to para przyjaciół, którzy znają się od bardzo dawna i są dla siebie dużym oparciem. Mimo, iż różni ich płeć doskonale się dogadują i na pewno nie chcieliby tego niszczyć. Los jednak jest przewrotny i czasami nie pyta nas o zdanie. Tak było w przypadku dwójki bohaterów książki "Friendzone", których przeznaczenie połączyło na balu maskowym. Żadne z nich nie kryło zdziwienia kiedy poznali swoje prawdziwe twarze. Czy warto rezygnować z przyjaźni w imię miłości? Czy w ogóle trzeba z czegoś rezygnować, aby być z ukochaną osobą? 

Książka "Friendzone" bije niezwykłą lekkością, a jednocześnie poważnymi problemami. Autorka dzięki temu, że sama jest jeszcze nastolatką bardzo dobrze oddała klimat życia i zmagań młodych ludzi. Język autorki jest swobodny i bardzo lekki co sprawia, że przez książkę po prostu się płynie. Historia opisana przez Sandrę Nowaczyk z kartki na kartkę coraz bardziej nas wciąga i zachwyca. W niektórych momentach trudno było mi się oderwać od lektury, choć niestety była taka potrzeba. Mimo, iż książka opowiada o nastolatkach i ich problemach to nie jest ona głupiutka i trywialna. Zmagania, które dotyczą głównych bohaterów są opisane w sposób, który nadaje im powagę. 

Warto zaznaczyć, że bohaterowie "Friendzone" - Tatum i Griffin są niesamowicie inteligentni i zabawni. Autorka wykreowała ich tak, że przypominają żywych ludzi, naszych znajomych, których spotykamy na swojej drodze. Myślę, że są to postacie, z którymi fajnie byłoby się zaprzyjaźnić. Cieszę się, że bohaterowie drugoplanowi również zostali obdarzeni pierwiastkiem prawdziwości. Jest to ważne, ponieważ często postacie w książkach są sztuczne i przerysowane, co nie ma miejsca we "Friendzone". 

Uważam, że mogę polecić tę książkę wszystkim fanom powieści młodzieżowych. Mam nadzieję, że umili również wasz czas.

Wydawca - Wydawnictwo Feeria 
Data wydania - 5. 07. 2017 
Liczba stron - 408


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Feeria. 

sobota, 24 czerwca 2017

Początek Wszystkiego

Początek Wszystkiego - Robyn Schneider 


Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego.
Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa.

Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.
- opis Wydawcy 


Przeczytanie tej książki zajęło mi dwa dni. Jak na moją czytelność jest to bardzo szybkie tempo. Zasługą tego jest oczywiście długi weekend, a także sama książka, od której trudno było się oderwać. 


Myślę, że po przeczytaniu opisu wydawnictwa wiecie już o czym opowiada "Początek Wszystkiego". Jest to historia z pozoru dość banalna. Kolejna książka o poważnym życiu nastolatków w amerykańskim liceum oraz jego blaskach i cieniach. I faktycznie na początku tak to wyglądało. Poznajemy głównego bohatera i jednocześnie narratora powieści - Ezra. Były tenisista, <prawie> król balu maturalnego, dusza towarzystwa, członek elity licealnej, do której każdy uczeń pragnie dołączyć. Tę bajkową sielankę przerywa wypadek samochodowy, który zmienia całe życie chłopaka. Początek jakoś niespecjalnie do mnie przemówił, ponieważ wydaje mi, że jest już troszkę oklepany. Mimo to dałam tej książce szanse i przyznaję, iż to pierwsze wrażenie jest mylne, a autorka potrafi namieszać w głowie czytelnika. 

Cassidy Thorpe to dziewczyna, która pojawia się na horyzoncie akurat w momencie kiedy Ezra przeżywa ciężkie chwile. Po powrocie do szkoły wszystko jest dla niego inne i chłopak nie potrafi odnaleźć się w codzienności. W oczach innych uczniów widzi tylko litość, pogardę i niekończące się plotki na swój temat.  Cassidy - nowa, rudowłosa dziewczyna, która nie chce wtopić się w tłum uczniów ma pomóc mu zrozumieć siebie i swoją tragedię. Czy uda im się przetrwać? 

"Początek Wszystkiego" na pewno jest książką o odnajdywaniu siebie w codziennych rzeczach oraz o radzeniu sobie z traumatycznymi wydarzeniami. Pozwala ona zrozumieć, że każdą tragedię, która nas spotyka można przeżyć i zamienić na jeszcze większą siłę. Pod banalnością fabuły kryje się wołanie o pomoc oraz ucieczka przed przeszłością, która daje o sobie znać. Zarówno Cassidy jak i Ezra przeżyli swoje własne tragedie, co zmieniło ich sposób patrzenia na różne rzeczy. Ezra w końcu zobaczył kto jest jego prawdziwym przyjaciele i ile ta przyjaźń znaczy. 

Niesamowicie podoba mi się w tej książce narracja, którą prowadzi Ezra. Bardzo przyjemnie było śledzić rozwój wydarzeń z jego perspektywy oraz bawić się przy jego sarkastycznym poczuciu humoru. Cieszyły mnie również nawiązania do Harego Pottera oraz do Wielkiego Gatsby'ego. Obie te książki bardzo lubię i miło było czytać o tym, że bohaterowie "Początku Wszystkiego" też je znają i cenią. 

Jak już wspominałam podobała mi się narracja książki z perspektywy Ezra. Polubiłam go również jako bohatera. Momentami był denerwujący, ale nie trwało to długo. Uważam, że jego zachowanie w powieści było bardzo dojrzałe, a dzięki temu zyskał moją sympatię. Niestety Cassida nieco mniej przypadła mi do gustu jako bohaterka czy nawet jako człowiek. Patrząc na to jak zakończyła się książka można powiedzieć, że ta dziewczyna była trochę egoistką. Myślę, że pomimo tego co wydarzyło się w jej życiu, nie powinna była tak postępować z Ezra. To jest oczywiście moje zdanie i nie narzucam go nikomu. Każdy ma prawo lubić lub nie bohaterów na swój sposób. 

Na podsumowanie mogę napisać jedynie, że książka mi się podobała. Przyjemnie się ją czytało i myślę, że będę ją miło wspominać, głównie ze względu na Ezra, ale nie tylko. Podoba mi się to, że niesie ona głębsze przesłanie i porusza trudne tematy. Wydaje mi się, że potencjał tej książki nie został do końca wykorzystany, ale to już jest kwestią autorki i jej pomysłu na powieść. Ze swojej strony polecam i zachęcam do przeczytania. Dajcie szanse tej książce.




Wydawca - Wydawnictwo Otwarte [Moondrive] 
Data wydania - 14.06.2017 
Liczba stron - 352 

Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte  

Zapraszam na konkurs 100 Książek do wygrania

środa, 21 czerwca 2017

Busola - Mathias Énard

Busola - Mathias Énard



Wiedeń, przed północą. Muzykolog, Franz Ritter, po raz kolejny sięga po opium. Jest chory, ciężko chory i chce uciec przed bólem. Narkotyk pobudza jego wyobraźnię i podczas tej kolejnej nocy spędzonej samotnie Franz majaczy o niespełnionej miłości – Sarze. Niedawno otrzymał od niej list, dający nadzieję na podjęcie romansu, który połączył ich na jedną noc dawno temu, w Teheranie... Sara jest uznanym naukowcem, orientalistką zafascynowaną obrazem Wschodu w relacjach podróżników z Europy oraz jego ciemną stroną, czarną magią. We wspomnieniach i obsesyjnych wizjach Franza te orientalne wątki – sam również kocha tę kulturę – wtapiają się w miłosne reminiscencje. Zdaniem recenzentów ta erudycyjna i pełna melancholii powieść jest najlepszą odtrutką na obraz Wschodu, budowany przez współczesne wydarzenia. 

- opis Wydawcy 


Oto przed wami książka długa i trudna w odbiorze. Trudna dlatego, że "Busola" nie jest typową powieścią gdzie autor opisuje akcje, fabułę i dialogi pomiędzy bohaterami. W tej książce należy zwrócić uwagę na wszelkiego rodzaju detale takie jak jej język i forma oraz przede wszystkim na tematykę jaką porusza.

"Busola" to swego rodzaju dziennik, autobiografia Franza Rittera oraz niesamowite źródło wiedzy na temat kultury i sztuki Wschodu. Na początku poznajemy głównego bohatera i narratora książki czyli Franza Rittera, który mieszka w Wiedniu i z zawodu jest muzykologiem. Wraz z kolejnymi stronami zagłębiamy się w przeszłość, którą mężczyzna wspomina z nutą nostalgii. Franz przybliża nam postać Sary - kobiety, która na zawsze pozostała w jego sercu i myślach. Wraz z głównym bohaterem przemieszczamy odległe tereny przeszłości, aby poznać nie tylko wątek romantyczny pomiędzy Ritterem i Sarą, ale przede wszystkim kulturę krajów Wschodnich. "Busola" jest odpowiedzią autora - Mathiasa Enarda, na obecne wydarzenia i relacje z nich jakimi karmią nas media. 

Na początku wspomniałam o tym, że "Busola" nie należy do łatwych lektur. Dzieje się tak za sprawą stylu pisania autora, który jest na naprawdę wysokim poziomie. Zdania w tej książce są nierzadko bardzo długie i wielokrotnie złożone (czasami nawet jedno zdanie zajmuje cały akapit, jakieś pół strony). Jednocześnie zdania te są dobrze przemyślane i wyrażają głębszy sens. Za pomocą słów autor przekazuje nie tylko fikcję literacką, ale również prawdziwą, rzetelną wiedzę. Dzięki "Busoli" czytelnik może dogłębnie poznać kulturę, historię, sztukę, muzykę itd. Wschodu. Autor skupia się na tych elementach, które w świetle obecnych wydarzeń bardzo często są pomijane. A przecież wszyscy doskonale wiemy, że nie wszystko jest czarne albo białe. Każde państwo Wschodu przyczyniło się do rozwoju naszej - europejskiej kultury, a co raz częściej o tym zapominamy. 

"Busola" to świetny przykład tego jak za pomocą literatury można komentować obecne wydarzenia społeczne i polityczne. Wszystko odbywa się estetycznie i kulturalnie, a przede wszystkim pozwala poznać czytelnikom obce lub mniej znane aspekty Wschodu. Uważam, że "Busola" to bardzo dobry sposób na wyrażenie swojej opinii oraz zachęcenie innych do poznawania obcych kultur i poszerzania swojej wiedzy. 
 



Wydawca - Wydawnictwo Literackie 
Data Wydania -14.06. 2017 
Liczba stron - 512


Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackie!

piątek, 16 czerwca 2017

Recenzja - "Chłopiec na szczycie góry"

"CHŁOPIEC NA SZCZYCIE GÓRY" - John Boyne 


"Gdy mały Pierrot zostaje sierotą, musi opuścić swój dom w Paryżu i rozpocząć nowe życie ze swoją ciotką Beatrix - służącą w zamożnej austriackiej rodzinie. Jest rok 1935, a II wojna światowa zbliża się wielkimi krokami. Miejsce, do którego trafia chłopiec nie jest zwykłym domem, bowiem jest to Berghof, rezydencja Adolfa Hitlera.
Pierrot szybko zostaje wzięty pod skrzydła Hitlera i wrzucony do coraz bardziej niebezpieczny nowy świat: świat terroru, tajemnic i zdrady, z którego nigdy nie będzie w stanie uciec… " 

- źródło: opis Wydawcy 


Po przeczytaniu "Chłopca w pasiastej piżamie" wiedziałam na co się decyduję sięgając po kolejną książkę Johna Boynego. To co otrzymałam na kartach jego najnowszej powieści totalnie mnie zszokowało i przeraziło. 

  "Chłopiec na szczycie góry" to nietuzinkowa opowieść o wojnie pisana z perspektywy młodego człowieka, którego los zwiódł na niewłaściwą stronę. Pierrot to główny bohater książki Johna Boynego. Gdy chłopiec zostaje sam na świecie opiekę nad nim przejmuje ciotka - służąca w bogatej rodzinie. Mały Pierrot wraz z krewną przeprowadza się do Berghof - rezydencji Adolfa Hitlera. Jaki wpływ na młodego i ufnego w stosunku do świata człowieka będzie mieć tak charakterna postać jak przywódca III Rzeszy? 

Po raz drugi John Boyne porusza tematykę II Wojny Światowej i postaci znanych z tamtych czasów. Nawet ja, będąc osobą, która nie przepada za tego typu literaturą, naprawdę dostrzegam bardzo wysoki poziom tej książki. Zarówno "Chłopiec w pasiastej piżamie" jak i "Chłopiec na szczycie góry" są powieściami, które warto i trzeba znać. Bardzo podoba mi się to, że autor przyjmuje za swoich bohaterów dzieci. Młodzi ludzie - to właśnie oni są bohaterami książek. Drugą istotną dla mnie rzeczą jest styl pisania Boynego. II Wojna Światowa, postać Hitlera i jego oddziału SS to są bardzo trudne tematy i pisanie o nich wymaga dużego nakładu pracy i talentu. Jeszcze trudniejsze jest postawienie się w roli małego chłopca i wyobrażenie sobie jego uczuć oraz opisanie ich. Myślę, że są to kwestie, które wyróżniają twórczość Johna Boynego na tle innych pisarzy. 

Jak już wspominałam, bohaterem książki "Chłopiec na szczycie góry" jest młody człowiek, który usiłuje poradzić sobie z żałobą po rodzicach a także odnaleźć się w nowym otoczeniu. Jest mu trudno, ponieważ stracił najbliższe mu osoby i bardzo zależy mu na każdym, nawet najmniejszym wsparciu. Pierrot szuka wśród swojego otoczenia kogoś kto byłby jego przyjacielem i może przywódcą, choć to nie najlepsze słowo w tej sytuacji. Młody człowiek, zagubiony w świecie poszukuje kogoś kto pokazałby mu jak dalej ma wyglądać jego życie i dokąd może go zaprowadzić. Jak się okazuje mały Pierrot spotyka na swojej drodze bardzo bezwzględnego człowieka, który staje się dla niego wzorem. Ta historia może się różnie skończyć, jeśli chcesz się przekonać jak było - koniecznie musisz sięgnąć po książkę Johna Boynego. 

Po przeczytaniu "Chłopca w pasiastej piżamie" kolejnym tytułem na Waszej liście książek do przeczytania musi znaleźć się "Chłopiec na szczycie góry". Książki te powinno się przeczytać bez względu na wiek. Ze swojej strony bardzo polecam. 




Wydawca - Wydawnictwo Replika 
Liczba stron - 272 



Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Replika!

niedziela, 11 czerwca 2017

Punkt - Florence Hinckel

"PUNKT" - Florence Hinckel 


Wyobraź sobie, że nic już nie może Cię dotknąć. Ani kłótnia z rodzicami, ani rozstanie z ukochaną osobą. Nawet śmierć bliskich. Kiedy tylko zaczynasz odczuwać ból, specjalnie wyszkolona ekipa wszczepia Ci błękitny punkt. Doskonały środek znieczulający. Taka sytuacja mogłaby stać się rzeczywistością już za kilka lat. Kuszące? Nowy wspaniały świat? Jak bardzo ten  nowy wspaniały świat może być niebezpieczny, przekonają się Silas i Astrid. Niepokorni licealiści, którzy chcą wywalczyć sobie prawo do życia według własnych reguł i do bycia razem, będą musieli zaryzykować wszystko i przechytrzyć system. 



Autorkę - Florence Hinckel możecie kojarzyć z książką U4 Yannis, którą miałam okazję czytać i recenzować na swoim blogu. "Punkt" to druga historia spod pióra tejże autorki. 

"Punkt" jest książką, w której mamy do czynienia z przyszłością. Jak to bywa w tego typu powieściach jest tu nierealny świat, wykreowany przez autorkę. Świat przedstawiony polega na tym, że ludzkość prawie całkowicie wyeliminowała ze swojego życia ból i cierpienie. Za każdym razem kiedy coś złego zdarza się danej osobie, natychmiast jest ona odsyłana do ULEC ( Urzędu Leczenia i Eliminacji Cierpień). Podczas zabiegu lekarze dokonują wycięcia określonych struktur w mózgu, które są bezpośrednio odpowiedzialne za ból. Po "resecie" pacjentowi zostaje tylko mały, niebieski punkt na nadgarstku. 

Astrid i Silas to dwójka głównych bohaterów książki "Punkt".  Są licealistami, którym przyszło żyć w takim a nie innym miejscu i czasie. Jako nieliczni zdają sobie sprawę z czym tak naprawdę wiąże się reset i jakie konsekwencje za sobą pociąga. Dzięki rodzicom, którzy w większym bądź mniejszym stopniu przeciwni są ULEC nasi bohaterowie posiadają prawdziwą wiedzę dotyczącą systemu. Niestety trudno jest walczyć z czymś co rozprzestrzeniło się na taką skalę wśród mieszkańców. Zabieg, jakiego dokonują lekarze do pewnego stopnia jest dobry, a na pewno dobry był zamysł tego pomysłu. Chodziło o wyeliminowanie cierpienia, które i tak niczego nie wnosiło do życia. Wykonanie tego pomysłu trochę zaczęło mijać się z celem i w konsekwencji doprowadziło do powstania nowego społeczeństwa - całkowicie niezdolnego do współczucia i empatii. 

"Punkt" jest książką, która zwraca uwagę na poważne problemy z jakimi możemy borykać się w przyszłości. Eliminacja bólu i cierpienia to jedno, druga rzecz to wirtualna rzeczywistość, która nierzadko przesłania bohaterom realny świat. Każdego poranka ludzie logują się do Sieci, automatycznie ustawiając status swojego nastroju. Kiedy nie ma Cię zbyt długo w Sieci zaczynają się pytania czy na pewno wszystko jest z Tobą w porządku? W takim świecie trudno jest zachować autentyczność i nietuzinkowość, ponieważ wszyscy są do siebie podobni. 

Myślę, że to dobrze, że autorka poruszyła taką tematykę w swojej książce. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że historia ta jest troszeczkę zlepkiem innych książek.  Z eliminacją emocji mieliśmy do czynienia w powieści Dawca 
oraz między innymi w "Delirium" ( i innych powieściach). Oczywiście nie jest to czysty plagiat, ale moim zdaniem tematyka tych książek bardzo mocno zazębia się. Mają bardzo podobny klimat i nastrój w świecie przedstawionym. Natomiast z wirtualną rzeczywistością, która przesłania świat realny mogliśmy spotkać się m.in. w książce Aplikacja. Są to ciekawe tematy i na pewno trzeba zwracać uwagę na niebezpieczeństwo z nimi związane. Tym bardziej, że dzisiejszy świat pełen jest smartfonów, tabletów, aplikacji i ogólnie Internetu. Jednak dla mnie osobiście książka Florence Hinckel nie była niczym odkrywczym. 

"Punkt" jest ciekawie napisaną powieścią, która porusza ważne kwestie. Myślę, że dla kogoś kto czyta mniej książek lub rzadziej sięga po tego typu literaturę będzie to coś naprawdę fajnego. Mnie niestety nie zachwyciła, ponieważ w  każdym rozdziale odnajdywałam coś co już było. Gdzieś, w innej pozycji te czy inne motywy się przewijały. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że trudno jest napisać książkę, która byłaby bardzo nowatorska i nie powielała żadnych schematów. 

"Punkt" mimo wszystko, jest wart polecenia. Moim zdaniem lepiej sprawdzi się dla mniej wymagającego czytelnika, który nie jest aż tak dobrze obeznany w świecie wydawniczym. Dla kogoś takiego książka F. Hinckel będzie odpowiednia i bardzo ciekawa. 


Wydawnictwo - Polarny Lis 
Data Wydania -15.05.2017 
Liczba stron -238 


Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Polarny Lis.