piątek, 15 marca 2019

Zostały po niej sekrety - Diane Chamberlain

"ZOSTAŁY PO NIEJ SEKRETY" - Diane Chamberlain 




Sara Weston wychodzi do sklepu i… znika. Dlaczego samotna matka porzuciła swojego poparzonego syna? Odtąd siedemnastoletni Keith sam musi się zmagać z demonami przeszłości i bolesnymi sekretami, które zostawiła mu w spuściźnie. 

Keith otarł się o śmierć w pożarze, któremu winna była Maggie. To potworne przeżycie okaleczyło go fizycznie i emocjonalnie. Pozbawiony środków do życia, z bólem radzi sobie tylko dzięki bardzo silnym lekom. Jest odcięty od świata, przepełniony gniewem.
Dziewiętnastoletnia Maggie spędziła rok w więzieniu za spowodowanie pożaru, w którym zginęły trzy osoby, a wiele innych ucierpiało. Wraca do domu, ale wciąż dręczą ją wyrzuty sumienia. Znała Keitha od dziecka, był jej towarzyszem zabaw, a niedawno okazało się… że mają wspólnego ojca. 
I właśnie ta dziewczyna, której Keith nienawidzi, jest teraz jedyną rodziną, jaka mu pozostała. Tak będzie, dopóki Sara nie wróci. Jeśli wróci…

- opis Wydawcy 


Diane Chamberlain dawno już nie było na moim blogu, ale na szczęście wydawnictwo Prószyński i S-ka poratowało mnie ( i innych fanów tej autorki) jej kolejną książką. "Zostały po niej sekrety" to niesamowicie wciągająca i  wielowątkowa opowieść, którą zdecydowanie warto przeczytać. 

Jeśli chodzi o fabułę to opis wydawcy dość dużo zdradza, ale z drugiej strony opisuje tylko wątek Keitha, Sary i Maggie. Natomiast w książce tych wątków jest o wiele wiele więcej - za co szczerze kocham tę autorkę. Naprawdę wielki wyczyn napisać powieść tak rozbudowaną i nie pogubić się w tym. Diane Chamberlain każdemu ze swoich bohaterów poświęciła dużo czasu -moim zdaniem wystarczająco dobrze zakończyła wszystkie wątki. Co też usprawiedliwia fakt, że książka ta ma prawie 600 stron. 

Sara - jej nagłe zaginięcie, Keith, który zostaje sam i Maggie - nastoletnia podpalaczka kończąca swoją karę pozbawienia wolności - to tylko główne wątki "Zostały po niej sekrety". Poza nimi w tej książce znajdziemy wątek Andy'ego - brata Maggie, Lauren - matki dwojga poprzednich, których wymieniłam i wiele innych. Książka pisana jest z perspektywy wielu bohaterów oraz retrospekcje czy pamiętnik, który Sara pisała przed laty. Właśnie ten pamiętnik jakoś szczególnie skradł moje serce i sama postać Sary wydaje mi się być najbardziej ludzka, szczera. Oczywiście wszyscy bohaterowie powieści Diane Chamberlain są prawdziwi, ale w tym konkretnym przypadku wprost przepadłam czytając opowieść życia, miłości i rozterek Sary. Strasznie żałuję, że nie mogę poopowiadać Wam więcej moich przemyśleń na temat tej postaci i tego co jaką rolę przygotował dla niej los, ale gdybym napisała to co chcę to byłyby to duże spoilery. A mnie przede wszystkim zależy na tym, abyście sięgnęli po te pozycję. 

"Zostały po niej sekrety" to książka o bólu - zarówno tym fizycznym, jak i duchowym, o miłości, o stracie, zdradzie, małżeństwie (tym mniej lub bardziej szczęśliwym), o młodości i jej błędach, a także o przebaczeniu. Przebaczenie odgrywa bardzo dużą rolę w tej książce, bo właśnie to chce uzyskać Maggie - przebaczenie od osób, które skrzywdziła. Możemy obserwować pewien zabieg, który autorka zastosowała - narracja części rozdziałów z perspektywy Maggie.  Z jednej strony mamy nastolatkę, która w przypływie niepohamowanych uczuć rozlewa wokół budynku pełnego dzieci benzynę, w skutek czego rzucony, nieświadomie niedopałek sprawia, że ginie kilkoro z osób, a bardzo wielu traci swoich bliskich i znajomych, niektórzy tracą zdrowie. Z drugiej zaś obserwujemy Maggie jako ciepłą i pełną empatii dziewczynę, która naprawdę żałuje  tego co zrobiła. Widzimy dziewczynę, której nigdy byśmy nawet nie podejrzewali o to, że może zrobić coś takiego. Myślę, że ta narracja Maggie bardzo pomogła czytelnikom w polubieniu tej postaci. Poza tym w moim odczuciu był tylko jeden bohater, którego szczerze nie polubiłam, mimo, że inni bohaterowie starli się pokazać go z jak najlepszej strony. Poznajemy tego nielubianego przeze mnie bohatera tylko formie wspomnień o nim, ponieważ umarł on kilka lat przed wydarzeniami z książki. Znów nie mogę Wam powiedzieć wprost o kogo chodzi, ale musiałam choćby wspomnieć o nim w tej opinii, ponieważ strasznie mnie zdenerwował swoim zachowaniem i tym jak postępował w stosunku do dwóch kobiet, które rzekomo kochał.

Jednym z wątków jest zaginięcie Sary - co się wydarzyło z kobietą po tym jak wyszła z domu? Czemu nie zostawiła wiadomości? Dokąd się udała? I czy Sara miała jakieś tajemnice? - czytając jej pamiętnik czytelnik przekonuje się, że tak. Samo zaginięcie Sary, choć ma duży wpływ na akcję książki, to jednak rozwiązanie tej tajemnicy w moim przekonaniu - niewiele wnosi do fabuły. Los jaki spotkał Sarę jest zwykły, powiedziałabym, że takie rzeczy się zdarzają i to prawda, ale jakoś tak automatycznie oczekiwałam, że tajemnica związana z jej zaginięciem będzie bardziej zaskakująca. 

O stylu pisania Diane Chamberlain nie muszę chyba wspominać - prosty, piękny, cudowny jak zawsze. "Zostały po niej sekrety" to kolejna świetna książka tej autorki, którą jej fani na pewno muszą przeczytać. Jeśli lubicie opowieści kobiece, prawdziwe, wciągające i fajnie napisane oraz jeśli do tej pory nie trafiliście na Chamberlain - to koniecznie nadróbcie tę stratę. 



Wydawca - Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
Data Wydania - 5.02.2019 
Liczba stron - 584




Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka! 

wtorek, 12 marca 2019

"Pozwól mi wrócić" - B.A. Paris

"POZWÓL MI WRÓCIĆ" - B.A. Paris 


"Fin i Layla, młodzi i nieprzytomne w sobie zakochani, wyjeżdżają na wakacje do Francji. W drodze zatrzymują się w nocy na parkingu i kiedy Fin wraca z toalety, jego dziewczyny nigdzie nie ma. 

Fin opowiada policji, o tym, co zdarzyło się tej nocy. Są tacy, co nie wierzą w jego wersję i podejrzewają go o najgorsze. Nawet po latach. I tylko Fin wie, że nie powiedział policji całej prawdy. 

Po dziesięciu latach zaczyna jeszcze raz – w innym miejscu, z inną kobietą. I tak się akurat złożyło, że jest nią siostra jego zaginionej dziewczyny. Kiedy się zaręczają, Fin dostaje telefon. Ktoś z jego przeszłości widział Laylę. Ktoś podrzuca znaki kojarzące się jednoznacznie z Laylą. Ktoś wysyła mu maile, które doprowadzają go na skraj szaleństwa. 
Fin zaczyna podejrzewać wszystkich i coraz bardzie wierzy w to, że jego dawna ukochana żyje. 
I że jest bliżej, niż mu się wydaje." 

- opis Wydawcy 


"Pozwól mi wrócić" to już trzecia książka B.A. Paris wydana w Polsce. Równocześnie trzecia przeczytana przeze mnie. Czy najnowsza pozycja od B.A. Paris zachwyciła mnie równie mocno co dwie poprzednie? - Oczywiście tak. 

Zaczynając od szaty graficznej książki muszę opisać swoje zadowolenie z faktu, że wydawca zdecydował się na oryginalną okładkę. Nieregularny otwór, w przyciągającym wzrok żółtym murze, może wskazywać na ucieczkę z życia lub rysę na pięknym tle. Znajoma już z poprzednich książek B.A. Paris czcionka w białych i niebieskich kolorach przyciąga uwagę ze sklepowych półek. Również, to co myślę jest ważne dla książkoholików  - "Pozwól mi wrócić" idealnie komponuje się z poprzednimi tytułami autorki za sprawą podobnych grzbietów. 

Tym razem autorka postawiła na tajemnicze zniknięcie kobiety, która na pozór wiodła szczęśliwe życiu u boku cudownego mężczyzny. Jednak wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami coraz więcej kłamstw wychodzi na światło dzienne. Czyżby Fin rzeczywiście nie zdradził policji wszystkich okoliczności zaginięcia swojej dziewczyny? I czy to ona stoi za tajemniczymi e-mailami i figurkami, które Fin i jego nowa narzeczona otrzymują po dwunastu latach od tragicznego wydarzenia na francuskiej stacji paliwowej? 

Książka podzielona jest na trzy części, w każdej z nich przeplatają się rozdziały opisujące bieżące wydarzenia oraz przeszłość - te drugie pisane są z dwóch różnych perspektyw, przez dwóch różnych bohaterów. Zdradzenie o jakich bohaterach mówię byłoby spoilerem, dlatego tego Wam oszczędzę. Niewątpliwie narracja w najnowszej powieści B.A. Paris jest nietypowa i bardzo ciekawa. Styl pisania jest typowy dla autorki i przyjemny do czytania, jednocześnie można odprężyć się przy lekturze i zabawić w detektywa. Choć od początku książki miałam pewne podejrzenia, których trudno było nie mieć, to jednak autorka zaskoczyła mnie. "Pozwól mi wrócić" była jedną z tych książek w ostatnim czasie, od których nie potrafiłam się oderwać. Spędziłam z nią kilka wieczorów i pewno na długo zapamiętam historię Layl oraz Fina, choć przyznaję, że trudno uwierzyć, aby mogła wydarzyć się w rzeczywistości. Jednak fikcja literacka rządzi się swoimi prawami, a sama książka była po prostu wyjątkowo intrygująca i przyjemna. 

Myślę, że jeśli podobały Wam się poprzednie książki autorki to po "Pozwól mi wrócić" również powinniście sięgnąć. Może Was zaskoczyć, możecie poczuć niedosyt po zakończeniu, ale mam nadzieję, że nie będziecie żałować, gdy sięgnięcie po tą lekturę. Mnie "Pozwól mi wrócić" podobała się w tym samym stopniu co "Za zamkniętymi drzwiami" ale trochę bardziej niż "Na skraju załamania".



Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Data wydania - 13.02.2019 
Liczba stron - 320 


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros! 

środa, 6 marca 2019

Nigdy cię nie opuszczę - J. L. Butler

"NIGDY CIĘ NIE OPUSZCZĘ" - J.L. Butler 



Francine Day to ambitna, inteligentna i odnosząca sukcesy prawniczka, która właśnie ubiega się o jedwabną togę. Potrzebuje tylko jednej prestiżowej sprawy, żeby uzyskać awans na królewskiego adwokata - takiej jak rozwód Martina Joya. Wzajemne zauroczenie Francine i Martina jest natychmiastowe i obsesyjne. Wdają się w sekretny romans i Francine sądzi, że wszystko pójdzie jak z płatka. Jednak żona Martina niespodziewanie znika, a on sam staje się głównym podejrzanym. Francine jest teraz jego prawniczką, kochanką, a także ostatnią osobą, która widziała żywą Donnę Joy. W miarę jak sprawa zaczyna się komplikować, Francine coraz trudniej przychodzi utrzymanie własnego życia w ryzach.

Mój klient. Mój kochanek. Mój mąż. Moja obsesja.
Pełen napięcia i akcji mrożącej krew w żyłach, thriller J.L. Butler, rozgrywa się w środowisku londyńskiej palestry, gdzie od stuleci sprawiedliwość i korupcja toczą ze sobą nieustanną grę.

- opis Wydawcy 

J.L. Butler to jak czytamy na okładce książki - pseudonim pewnej, znanej, brytyjskie autorki powieści obyczajowych. Przyznam się, że nie mam pojęcia o jaką osobę chodzi, jakoś ten styl pisania nie przypomina mi niczego co bym już czytała kiedyś. Można więc powiedzieć, że "Nigdy Cię nie opuszczę" to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Niestety również myślę, że raczej ostatnie. 

Zacznijmy od okładki. Stara kamienica wybudowana z cegły, w murze okna, a w jednym z nich kobieta. Kim jest? - prawdopodobnie to bohaterka książki J.L. Butler. Fajnym elementem, który dodaje nutkę grozy są drzewa i ich gałęzie widoczne na tle pochmurnego nieba. Gałęzie te nasuwają czytelnikowi na myśl, że książka, którą trzymają w rękach to mroczny thriller z elementami prawniczymi w tle. Niestety po przeczytaniu "Nigdy Cię nie opuszczę" nie mogę się z tym zgodzić. Owszem J.L. Butler starała się zrobić mroczną i tajemniczą otoczkę wokół całej sprawy wprowadzając zaginięcie żony Martina, ale niestety dla mnie było to za mało. Nie czułam grozy, nie czułam thrillera. "Nigdy cię nie opuszczę" to bardziej powiedziałabym - podscenariusz do niskobudżetowego serialu. Przeczytać można, spędzić kilka wieczorów na zagłębianiu się w historię Pani prawnik i jej klienta, ale myślę, że większość z Was, tak jak ja, szybko odgadnie zakończenie. 

Główna bohaterka - Francine Day - przyznam szczerze, że nawet jej już nie pamiętam. Nie przypadła mi do gustu, nie pokazała się z jakiejś szczególnej strony, aby można było ją zapamiętać na dłużej. Jednak to właśnie z Panią Day spędziłam najwięcej czasu podczas czytania "Nigdy Cię nie opuszczę", ponieważ jest ona narratorką całej historii i opisuje ją ze swojego punktu widzenia. Przyznam, że choć fabuła to kompletnie nie moja bajka, to styl pisania autorki był całkiem przyjemny. Książkę "Nigdy Cię nie opuszczę" czytało się bardzo szybko, sprawnie - myślę, że lektura zrozumiała dla każdego - nie ma tam naukowych terminów, które mogłyby sprawiać problem. Za styl autorki i lekkie pióro, całkowicie nie skreślam tej książki, ale naprawdę uważam, że są na rynku pozycje o podobnej historii, a dużo lepiej rozplanowane i przede wszystkim z ciekawym zakończeniem. 

"Nigdy Cię nie opuszczę" - książka, którą myślę, że możecie sobie odpuścić, ponieważ w połowie lektury domyślicie się zakończenia i będzie Was tylko irytowało zachowanie bohaterów. 


Wydawca - Wydawnictwo Edipresse 
Data Wydania - 13.02.2019 
Liczba stron -382 




Za egz. tej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu. 

sobota, 2 marca 2019

Strażnik - Paulina Hendel

"STRAŻNIK" - Paulina Hendel 



Hubert budzi się w ciemnym i zamkniętym pokoju, ubrany w starą koszulę i poprzecierane dżinsy. Zamiast w Paryżu, znajduje się teraz sto kilometrów od morza… w Polsce. Dodatkowo, jest ranny i wygląda zupełnie inaczej niż powinien. Okazuje się, że od feralnego wyjazdu do Francji minęło siedem lat, a on nie jest już zwykłym nastolatkiem. W tym czasie świat bardzo się zmienił – zarazy i epidemie przetrzebiły ludzkość, potężny impuls elektromagnetyczny zniweczył zdobycze techniki a z ukrycia wyszły demony znane z ludowych opowieści… Hubert musi teraz nie tylko rozwikłać tajemnicę własnej przeszłości, ale i odnaleźć się w nowym dziwnym świecie. Niemal wszystko, co znał, przepadło. Ale czy bezpowrotnie?
- opis Wydawcy 


Pamiętacie Paulinę Hendel i jej przecudowny cykl "Żniwiarz"? O drugim tomie mogliście przeczytać na moim blogu tu. Tom trzeci, czyli "Trzynasty Księżyc" wciąż czeka na mojej półce na przeczytanie - już niedługo się za niego zabiorę ;-) Jednak ostatnimi czasy polską część booksfery obiegła informacja, że Wydawnictwo We need YA zamierza wydać poprzednią trylogię Pauliny Hendel - Zapomniana Księga. "Strażnik" to pierwsza część z tejże trylogii, którą miałam przyjemność czytać. We Need YA zrobiło kawał dobrej roboty  - patrząc na tom pierwszy już nie mogę doczekać się aż będę mieć w swoich rękach pozostałe dwa tomy. "Strażnik" tak pięknie wygląda na półce, że nie mogłam zwlekać z przeczytaniem tej książki. 

Oprawa graficzna książki przykuwa uwagę dosłownie z każdej strony. Zarówno okładka książki - utrzymana w ciemnych kolorach z dodatkiem białych napisów i złotych elementów, jak również mieniący się grzbiet oraz czarno-biała wklejka dodają uroku i tajemniczości całej pozycji. "Strażnik" na pólce prezentuje się naprawdę wyśmienicie i cieszy oko czytelnika, zarówno w trakcie lektury jak i po zakończeniu. 

W cyklu Zapomniana Księga poznajemy Huberta - głównego bohatera, który budzi się w nieznanym miejscu. Świat wokół nie wygląda już tak samo - epidemie i inne zarazy zmieniły otaczające realia i samą ludzkość. Hubert będzie musiał zmierzyć się z wieloma przeciwnościami, aby uratować choć namiastkę swojego dotychczasowego życia. 

"Strażnik" to ciekawie zapowiadająca się trylogia, która ma duży potencjał, aby rozwinąć się w kolejnych tomach. Nie ukrywam, że liczę na to, że drugi tom przyniesie mi odrobinę więcej akcji i przede wszystkim autorka bardziej skupi się na głównym bohaterze. Czegoś w Hubercie mi brakowało - przez większość książki był taki nijaki. Nie potrafiłam zżyć się z nim czy choćby polubić go trochę bardziej. Owszem śledziłam jego losy, ale bardziej interesował mnie sama historia i fabuła powieści niż to co stanie się z głównym bohaterem. Co do postaci kobiecej, która wychyla się na pierwszy plan - jest to Iza. Bohaterka której ani trochę nie polubiłam - jej pomysły i przemyślenia niewiele wtrącały do fabuły, a jedynie mocno irytowały. Choć przyznaję, że z drugiej strony ma dziewczyna głowę na karku i potrafi o siebie zadbać. Jednakże przy całej historii, wizji świata, który runął pozostawiają tylko szczątki, wszechobecnych potworów - bohaterowie wydają się nawet do zaakceptowania. 

Paulina Hendel zachwyciła mnie pomysłem na tę trylogię -  świat po apokalipsie, w którym na światło dzienne wyszły potwory -  nasze rodzime, znajome chociażby z cyklu Żniwiarz. Myślę, że autorka miała ciekawy pomysł na fabułę i liczę, że w kolejnych tomach bardziej rozbuduje pierwiastek ludzki. Z niecierpliwością czekam na wydanie drugiego tomu, w tej jakże ślicznej odsłonie. 



Wydawca - Wydawnictwo WE NEED YA 
Data Wydania - 27.02.2019 
Cykl - Zapomniana Księga [1] 
Liczba stron - 




Za egz. książki Dziękuję Wydawnictwu We need YA 

czwartek, 28 lutego 2019

Pielęgniarki - Watson Christie

Pielęgniarki  - Watson Christie


Wzruszający, liryczny portret pielęgniarki i zarys losów ludzi, o których się otarła Christie Watson przepracowała dwadzieścia lat jako pielęgniarka, a w tej osobistej, przejmującej książce uchyla drzwi szpitala i zdradza jego tajemnice. Prowadzi nas szpitalnymi korytarzami na rozmaite oddziały i poznaje z najbardziej niezapomnianymi pacjentami. Pójdziemy z nią pod rękę korytarzami i odwiedzimy maleńkie wcześniaki, które walczą o życie, zawieszone na granicy przetrwania dzięki sieci cewników i opiece pielęgniarek; usiądziemy pośród pacjentów onkologicznych i dowiemy się, jak na nich wpływa chemioterapia, zobaczymy z daleka, jak instrumentariuszka współtworzy łańcuch pomocy podczas operacji na otwartym sercu; staniemy z boku, gdy pielęgniarki z zatłoczonego SOR-u będą zmuszone odpierać fale pacjentów otumanionych alkoholem i narkotykami.             
- opis Wydawcy
Jak dobrze wiecie, śledząc nowości, które wychodzą na polskim rynku wydawniczym, ostatnimi czasy pojawiło się kilka pozycji traktujących o lekarzach i ich pracy. Oczywiście książki te w większości są zapewne bardzo ciekawe i dają szansę czytelnikowi na przeczytanie czegoś co nie ma jako takiej fabuły, ale pokazuje prawdziwe życie. Jeśli jest to z perspektywy lekarza to na pewno zapowiada się ciekawa i może kontrowersyjna lektura. Wydawnictwo Marginesy wyszło do czytelników z propozycją przeczytania czegoś o lekarzach, pacjentach, ośrodkach leczniczych, opisane przez pielęgniarkę z wieloletnim stażem pracy. 

Christie Watson to dyplomowana pielęgniarka, a jak się również okazuje pisarka. "Pielęgniarki" to nie pierwsza pozycja, którą napisała, ale (chyba) pierwsza wydana w Polsce. Jak czytam na skrzydełku okładki - na podstawie tejże pozycji ma powstać serial. Przyznaję, że brzmi to ciekawie i jeśli byłaby możliwość obejrzenia go w Polsce to chętnie to uczynię. 

"Pielęgniarki" można nazwać swego rodzaju autobiografią autorki - Christie Watson. Książka pisana jest w narracji pierwszoosobowej, z perspektywy właśnie Christie. Autorka skrupulatnie opisuje nie tylko samą pracę pielęgniarki w londyńskim szpitalu, ale również wiele swoich przemyśleń. Każdy rozdział zaczyna się od cytatu, który ma wprowadzić czytelnika w tematykę podejmowaną na karatach danej części książki. Pozycja "Pielęgniarki" zaczyna się od młodości Watson - od jej wyboru drogi życiowej, którym nie od zawsze było pielęgniarstwo. Obserwujemy relacje Christine z rodzicami, nauczycielami i innymi ludźmi dzięki, którym w końcu została tym kim znamy ją obecnie. Czytelnik towarzyszy autorce podczas nauki w szkole pielęgniarskiej, później na różnych strażach w przeróżnych szpitalach i ośrodkach. Jednak najwięcej czasu spędzamy z Christie Watson jako pielęgniarką w szpitalu, gdzie wraz z nią odwiedzamy wiele oddziałów. Dosłownie na własne oczy widzimy, jak na przestrzeni czasu zmienia się autorka i jej sposób myślenia, a poprzez to uważam, że zmienić się może też nasze myślenie. Tak było w moim przypadku. To niesamowite jak w jednej książce może być nagromadzone tyle życzliwości, ciepła i mądrości życiowej. Prawdą jest też to, że podczas czytania "Pielęgniarek" można zauważyć u siebie troszeczkę obniżenie humoru, ponieważ znajdziemy tam nie tylko dobroć Christie, ale również cierpienie ludzi, którym nie umiała pomóc. Miałam momenty podczas lektury, w których wydawało mi się, że książka ta mnie przytłacza. 

Uważam, że jeśli lubicie od czasu do czasu przeczytać coś co da Wam do myślenia, a jednocześnie będzie odskocznią od typowych książek fabularnych to "Pielęgniarki" są jak najbardziej odpowiednie. 

                                                                                                    Wydawca - Wydawnictwo Marginesy                                                                                                                       Data Wydania - 13.02.2019                                                                                                                                       Liczba stron - 320                                                                                                    
Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy. 

niedziela, 24 lutego 2019

Gra w kłamstwa - Ruth Ware

"GRA W KŁAMSTWA" - Ruth Ware 



Pewnego czerwcowego poranka spokojną nadmorską wioską Salten wstrząsa makabryczne odkrycie: kobieta spacerująca z psem w okolicach ujścia rzeki Reach natrafia na ludzkie szczątki tkwiące w przybrzeżnym błocie.

Następnej nocy trzy mieszkanki Londynu - Isa, Fatima i Thea - otrzymują wiadomość, której nadejścia zawsze się obawiały. Dwa proste słowa: "Potrzebuję was", wysłane przez Kate, czwartą członkinię tej nierozłącznej niegdyś paczki, wywrócą życie kobiet do góry nogami. 
Jako uczennice szkoły z internatem w Salten, Isa i jej przyjaciółki długo bawiły się kosztem koleżanek oraz kadry nauczycielskiej, zwodząc i oszukując wszystkich wokół w ramach tak zwanej "Gry w kłamstwa". Jednak tragiczne wydarzenie sprawiło, że nagle musiały zacząć kłamać nie dla zabawy, lecz po to, aby przetrwać. 
Teraz Isa, Fatima i Thea powracają do Salten, by zmierzyć się z sekretami, które ukrywały przez siedemnaście lat.

- opis Wydawcy 


Ruth Ware powróciła na moją półkę. Dwa lata temu czytałam jej pierwszą, wydaną w Polsce książkę W Ciemnym, Mrocznym Lesie, która choć powielała pewne schematy - bardzo mi się podobała. Gdy zobaczyłam, że Wydawnictwo wydaje kolejną pozycję spod pióra tej angielskiej pisarki nie mogłam sobie odmówić. Tak oto w moje ręce wpadła "Gra w Kłamstwa". 

"Gra w Kłamstwa" - sam tytuł odrobinę znajomy, ale postanowiłam, że nie będę się uprzedzać i dam szansę autorce, aby się wykazała. Bardzo liczyłam na to, że nie zawiodę się na tej lekturze. Tak też było - Ruth Ware świetnie wykreowała bohaterki i opisała wszystkie wydarzenia w taki sposób, że wręcz nie mogłam wytrzymać z ciekawość jakie zakończenie przygotowała dla Isy, Fatimy i Thea. 

"Gra w kłamstwa" podzielona jest na 5 części, które autorka zatytułowała - zasady. Kolejno są to : 1. Kłam 2. Trzymaj się swojej wersji wydarzeń 3. Nie daj się złapać 4. Nigdy nie okłamuj przyjaciółek i 5. Wiedz, kiedy przestać kłamać. Te podtytuły bardzo pasują do całej historii, która jest doskonałym wręcz połączeniem thrillera i powieści obyczajowej. Podobnie zresztą sprawa miała się w przypadku "W Ciemnym, mrocznym lesie". W "Grze w kłamstwa" śledzimy obecny stan rzeczy i rozwój wydarzeń, a także za sprawą bohaterek sięgamy głęboko w przyszłość, aby poznać je i ich dawny świat. Każdy z nas ma tajemnice, jednak one mają ich wyjątkowo dużo.. 

"Gra w kłamstwa" to książka, którą czytało mi się bardzo dobrze i szybko. Byłam zaciekawiona wszystkimi wątkami, a napięcie jakie towarzyszyło lekturze tylko potęgowało moją ciekawość. Ruth Ware z przemyślaną perfekcją manewrowała pomiędzy prawdą a ślepymi uliczkami, aby zmylić czytelnika. Dzięki temu "Gra w kłamstwa" była tak nieprzewidywalna. Dodatkowej nuty tajemniczości tej książce nadaje pewne dziecko, którego zachowanie jest bardzo skrupulatnie opisywane przez autorkę - kim ono jest?? 

"Gra w kłamstwa" - świetnie napisany thriller z mrocznymi intrygami sięgającymi głęboko w przeszłość, od którego trudno się oderwać. Myślę, że warto zainteresować się tym tytułem. 



Wydawca - Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
Data Wydania - 12.02.2019
Liczba stron - 464 




Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. 

"Get Your Sh*t together. Ogarnij się" - Sarah Knight

"GET YOUR SH*T TOGETHER. OGARNIJ SIĘ - DZIENNIK" - Sarah Knight 



"Praktyczne wskazówki, jak zebrać się do kupy i wygrać w życie.
Niezależnie od tego, czy utknąłeś w niesatysfakcjonującym cię związku, pracy, której nienawidzisz, przytłoczony milionem e-maili, czy po prostu potrzebujesz niewielkiej pomocy w drodze do światowej kariery, najtrudniejszą częścią zmiany życia jest wiedza, jak zacząć. I tu z pomocą przychodzi Sarah Knight. W dzienniku, który powstał na bazie książki Ogarnij się, pomaga zrozumieć, co chcesz zrobić i radzi, jak zacząć. Poręczny i niezwykle praktyczny, zawiera najważniejsze elementy teorii zbierania się do kupy, ale również jest miejscem do zapisywania celów, zadań, spotkań, nadziei, marzeń i list zakupów." 

- opis Wydawcy 

Kto z nas nie chciałby, aby jego życie wyglądało tak jak to, które prowadzi znana/y (i bardzo ogarnięta/y) youtuber/ka? Ona/On na wszystko ma czas, filmiki zawsze nagrane i zmontowane - o właściwej porze publikują się same na YouTube, podczas gdy ich twórca smacznie odsypia. Wszystko wokoło perfekcyjnie zaplanowane i zrealizowane, a człowiek na dodatek jest szczęśliwy, dumny z siebie i wyspany! Jak ona (lub on) to robi?? Skąd brać motywację i siłę do działania, tak, aby na koniec dnia móc powiedzieć, że wykonało się wszystkie zaplanowane rzeczy? Jednym słowem jak się ogarnąć?? 

Coraz częściej na sklepowych półkach możemy znaleźć różnego rodzaju poradniki, które mają nas motywować do działania, do sięgania po co raz to większe wyzwania. Obok poradników zaczynają się pojawiać kalendarze, notatniki,a także dzienniki - takie jak "Get Your Sh*t Together". Wszystkie one mają za zadanie zmobilizować nas do rozpisywania planów, celów, które chcemy osiągnąć. 

Ostatnimi czasy Wydawnictwo Muza wyszło naprzeciw oczekiwaniom odbiorców i wydało dziennik Sarah Knight pod tytułem "Get Your Sh*t Together. Ogarnij się". Postanowiłam, że nie będę przedstawiać Wam typowej 'recenzji' owego dziennika, ponieważ tego typu publikacje trudno mi opisywać. Zamiast tego postaram się napisać mniej więcej jakie treści znajdują się w tej książce, co znajdziemy na jej kartach oraz jaki jest rozkład stron. 

Zacznę od tego, że "Get Your Sh*t Together" to połączenie książki i notatnika. Jak czytamy na samym wstępie pozycja ta jest uzupełnieniem wcześniejszej książki autorki pod tytułem "Ogarnij się". Sama autorka pisze, że Dziennik jest rzeczą dla nas i mamy wykorzystywać go tak jak sami chcemy, a więc możemy robić tu listę zakupów, listę rzeczy do zrobienia, planować sprzątanie mieszkania czy cokolwiek innego.  Znajdziemy w niej dosyć sporo tekstu - myślę, że na tyle dużo, aby nie móc powiedzieć, że te 190 stron jest na siłę wypełnione pustymi stronami. Tekst ten dotyczy różnych rzeczy - najprościej rzecz ujmując są to przemyślenia i porady autorki jak lepiej zorganizować swój czas. Na pierwszych stronach znajdziemy mały test, którego rozwiązanie pozwoli odkryć nam Którym Susłem Jesteśmy. Tak dokładnie - autorka porównała ludzi do bohaterów kultowej bajki "Alvin i wiewiórki", tak więc możemy być Teodorem, Alvinem lub Simonem. W zależności od postaci, z którą się utożsamiamy autorka w dalszej części książki przygotowała dla nas odpowiednie porady. Oprócz  tego w "Get Your Sh*t Together" znajdziemy miejsce na własne notatki, wpisywanie swoich celów czy planów na przyszłość, a także rzeczy, które nas demotywują. Myślę, że taki sposób może pomóc nam w przezwyciężaniu swoich słabości, a dzięki temu osiągać zamierzone cele. 

"Get Your Sh*t Together. Ogarnij się" to pozycja dla osób, które potrzebują tego typu dziennika lub po prostu chcą spróbować czegoś nowego, wprowadzić urozmaicenie do swojego planu działania. Ja jednak, choć dostrzegam potencjał owego Dziennika, to jednak pozostaję przy zwykłym kalendarzu. 


Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data wydania - 13.02.2019 
Liczba stron - 192 

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Muza!