czwartek, 29 października 2020

Miała umrzeć - Ewa Przydryga

 "MIAŁA UMRZEĆ" - Ewa Przydryga 

Spragniona mocnych wrażeń grupa znajomych tworzy nietypowy pakt. Regularnie testują granicę psychicznych i fizycznych możliwości, biorąc udział w ekstremalnej grze w wyzwania. Pieczę nad wypełnianiem zadań pełni liderka grupy – Ada. Jedno z wymyślonych przez nią zadań kończy się tragicznym wypadkiem. Ginie przypadkowy człowiek, a grupa przyjaciół ucieka z miejsca zdarzenia. A to tylko początek serii tragicznych zdarzeń…


Mija dwadzieścia lat. Osierocona jako kilkumiesięczne niemowlę, wychowywana przez zimną i oschłą ciotkę, nękana nawracającymi stanami lękowymi Lena wciąż poszukuje swojej tożsamości. Gdy podczas wernisażu zupełnie obcy mężczyzna dotyka jej policzka i w sposób sugestywny twierdzi, że ją zna, a właściwie znał w dzieciństwie, dziewczyna angażuje się w poszukiwanie prawdy o sobie na własną rękę.
- opis Wydawcy 


Twórczość autorki - Ewy Przydrygi poznałam dzięki książce "Bliżej, niż myślisz", która bardzo mi się podobała w momencie lektury. W chwili obecnej przyznaję, że średnio pamiętam fabułę, ale ja mam tak z większością przeczytanych powieści, a więc tym się nie sugerujcie. Także jak wspominałam, poprzednia książka autorki była według mnie fajną i ciekawą lekturą, a więc z przyjemnością zabrałam się za czytanie tej najnowszej. 

"Miała umrzeć" to książka, której akcja toczy się dwutorowo. Rozdziały, których fabuła ma miejsce w przeszłości opowiadają historię grupy młodych ludzi, którzy eksperymentują ze swoim życiem. Tak przynajmniej zakłada opis, moim zdaniem jednak w tych rozdziałach główne skrzypce gra jedna osoba, dziewczyna - Ada. Ma ona dość nieciekawą sytuację rodzinną, zapracowany i zdradzający ojciec, matka nie potrafiąca zająć się właściwie nawet sobą, a co dopiero najbliższymi oraz młodszą siostrę Nelę. Dla Ady siostra jest bardzo ważna i podczas lektury widać było więź łączącą te dwie dziewczyny. Jednocześnie Ada jest przywódczynią grupy znajomych, wraz z którymi często bawią się w bardzo niebezpieczną grę. Chodzi o stworzenie sytuacji zagrożenia życia i zdrowia, aby wytworzyć adrenalinę i silne emocje, łączy się to także z zażywaniem środków oburzających. Ja z natury jestem osobą dość bojaźliwą i mnie osobiście trudno jest zrozumieć potrzebę uciekania się do tego typu eksperymentów. Inne rozdziały natomiast opowiadają historię Leny, młodej kobiety, początkującej artystki, której życie także nie rozpieszczało. Lena podczas wernisażu swoich prac poznaje człowieka, który rozpoznaje w niej kogoś, kogo znał dawno temu. To jedno wydarzenie powoduje, że nasza bohaterka zaczyna poszukiwać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Szybko okazuje się, że dziewczyny niewiele pamięta z czasów sprzed adopcji, z najmłodszych lat dzieciństwa. Jak już możecie się domyślić te dwie kobiety - Adę oraz Lenę coś łączy.. 

Jeśli mam być szczera to mam odrobinę problem z tą książką. Po przeczytaniu "Bliżej, niż myślisz" oczekiwałam czegoś więcej od autorki i gdy zapoznałam się z "Miała umrzeć" poczułam niedosyt. Odnoszę wrażenie, że tej książce zabrakło kilku rozdziałów. Ona szybko się zaczęła i jeszcze szybciej się skończyła, a myślę, że historia miała duży potencjał. Główny zarzut jaki mam do tej pozycji to nierozwinięcie niektórych wątków, a w przypadku innych potraktowanie ich w sposób tylko pobieżny. Już z samego opisuje wynika, że w domu Ady dochodzi do tragedii i ja jako czytelnik czuję się lekko niedoinformowana w kwestii przyczyny owego zdarzenia. Nie mówię, że autorka niczego nie wyjaśniła, bo owszem wyjaśnienie jest, przyczyna jest i skutek także. Mnie jednak brakowało pochylenia się nad sprawą , która doprowadziła do tragedii w domu rodzinnym Ady. Tak na dobrą sprawę to oba wydarzenia były tragedią, z tym, że jedno było skutkiem drugiego.  Krótko mówiąc brakowało mi pochylenia się, rozmowy między bohaterami o owym zdarzeniu. 

Poza kwestią, którą przybliżyłam Wam powyżej to książkę "Miała umrzeć" oceniam dobrze. Wydaje mi się, że "Bliżej, niż myślisz" podobało mi się bardziej pod względem fabuły, ale styl autorki nadal przypada mi do gustu i "Miała umrzeć" przeczytałam z zainteresowaniem. Rzeczy, które nie do końca mi się podobały  zauważyłam już po skończeniu książki, gdy zaczęła o niej myśleć i analizować. W momencie gdy ją czytałam to wszystko mi grało, styl autorki jest bardzo płynny i lekki, a książkę przeczytałam bardzo szybko. Jeśli chodzi o bohaterów to jakoś szczególnie się z nimi nie zżyłam, ale też nie było między nami zgrzytów. Oceniam tę relację jako neutralna. 

"Miała umrzeć" to dobra powieść w momencie lektury. Nie jestem w stanie zagwarantować Wam, że poprzez jej przeczytanie nauczycie się czegoś, albo odkryjecie coś nowego, bo tak nie będzie. Jest to thriller,  a ten gatunek ma to do siebie, że często nie zostaje w naszej pamięci na długo. Jeśli szukacie książki, która zainteresuje Was fabułą na jeden lub dwa wieczory to "Miała umrzeć" będzie trafnym wyborem. 

Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data wydania- 14.10.2020
Liczba stron- 350

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza!


wtorek, 27 października 2020

Listy Pełne Marzeń - Magdalena Witkiewicz

 "LISTY PEŁNE MARZEŃ" - Magdalena Witkiewicz 

Maryla Jędrzejewska ma już siedemdziesiąt lat, ale dopiero teraz czerpie z życia pełnymi garściami. Można by się zastanowić, jak można czerpać z życia, gdy się siedzi tylko w domu, a wychodzi jedynie po jedzenie dla kota i dla siebie. I to dokładnie w tej kolejności.

Ale Maryla ma wreszcie w życiu cel. Wieczorami siada przy swoim sekretarzyku, za każdym razem wahając się, czy otworzyć kolejny list. Wie, że przepadłby, gdyby go wrzuciła do wysyłanych listów na poczcie. Może nawet dotarłby do Mikołaja, który gdzieś tam, w Laponii, zarabia na byciu świętym. Ale jedno jest pewne...

To ona mogła spełniać marzenia. Ten fałszywy biznesmen z Laponii z pewnością by tego nie zrobił...
- opis Wydawcy 

O Magdalenie Witkiewicz słyszał już chyba każdy czytelnik w naszym kraju. Miesiąc temu miałam okazję przeczytać "Jeszcze się kiedyś spotkamy" tej autorki i całkowicie przepadłam. Ta powieść jest jedną z najlepszych jakie czytałam. Kiedy więc nadarzyła się okazja, aby przedpremierowo przeczytać najnowszą, tym razem świąteczną książkę Magdaleny Witkiewicz - nie mogłam sobie odmówić. "Listy Pełne Marzeń" to typowo świąteczna powieść, która otula nasze serca lepiej niż nie jeden koc. 

W przypadku książek, które wyjątkowo zachwyciły mnie swoją oprawą graficzną, nie mogę nie wspomnieć o okładce. "Listy Pełne Marzeń" to powieść świąteczna i widać to już na pierwszy rzut oka. Okładka utrzymana jest w ciepłych barwach pomarańczy przeplatanych z zielenią świerku, który widzimy w górnej części. Na pierwszym planie prezentuje nam się małe dziecko, trzymające zabawkę w dłoniach - nie wiem Was, ale rozczulił ten widok. Okładka najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz niesamowicie mi się podoba. 

Muszę przyznać, że opis książki jest nieco tajemniczy. Główną bohaterką jest starsza i zamożna kobieta - Maryla. Nie ma ona męża ani dzieci, przynajmniej nie tych biologicznych, ale mimo to otacza ją grupa wspaniałych i oddanych jej osób. Osób, którym kiedyś Maryla pomogła, a teraz oni pomagają jej nieść pomoc innym. Bo Święty Mikołaj jest kobietą! Od września do stycznia Maryla ma bardzo dużo rzeczy na głowie, dzieci piszą listy, emaile i pragnął coraz to nowszych prezentów. Czasem jednak marzą tylko o wspólnej kolacji wigilijnej, o ciepłej atmosferze w domu. Maryla stara się spełniać te życzenia, nie rzadko uciekając się do podstępu, ale najważniejsze to pomagać innym. 

Wiem, że mamy dopiero październik a tu już powieści świąteczne, Mikołaj i prezenty. Cóż na to ja już nic nie mogę poradzić, wydawcy zaczynają promocję książek dużo wcześniej. Ze swojej strony jednak niesamowicie cieszę się, że mogłam przeczytać najnowszą książkę Magdaleny Witkiewicz - "Listy Pełne Marzeń". Myślę, że gdybym czytała ją w grudniu być może lepiej poczułabym jej klimat, ale jesienny deszcz i spadające liście także nie odebrały mi przyjemności z lektury. 

"Listy Pełne Marzeń" to niezwykle ciepła powieść, napisana w tak otulający sposób, że robi się przyjemniej na sercu. Momentami wzrusza, a innym razem bawi. Magdalena Witkiewicz przemyciła na jej strony nie tylko dobroć, ale też świetny humor. Szczególnie w pamięci zapadła mi scena rozmowy między Marylką a jej dawną przyjaciółką Adelką o kotach. Przy czytanie tego fragmentu autentycznie zaczęłam się śmiać, a nie zdarza mi się to często przy lekturze. Poza tym jeśli czytaliście już książki Magdaleny Witkiewicz to wiecie, że autorka ma niezwykły dar napełniania słów emocjami. "Listy Pełne Marzeń" przeczytała szybko i z ogromną przyjemnością. 

Sama postać Maryli przywodzi na myśl ciepło rodzinnego domu. Taka właśnie jest nasza bohaterka - wrażliwa na krzywdę innych, niosąca pomoc, wyciągająca dłoń w kierunku drugiego człowieka, a także bardzo mądra. Jest starszą panią, która odziedziczyła pokaźny majątek po przyjaciółce i każdego dnia stara się robić jak najlepszy użytek ze zgromadzonych pieniędzy. Pewnego dnia wpadła na pomysł jak wykorzystać swoją pracę zawodową by móc pomagać jeszcze więcej. W swoje działania zaangażowała całkiem pokaźną grupkę oddanych jej osób. 

Mam nadzieję, że sięgniecie po "Listy Pełne Marzeń" nie tylko dlatego, że to świetna powieść, ale przede wszystkim dlatego, że kupując tę książkę wspieracie Fundację Świętego Mikołaja. Fundacji tej przyświeca naprawdę szczytny cel - pomoc potrzebującym dzieciom. Więcej informacji znajdziecie na stronie mikołaj.org.pl 


Wydawca - Wydawnictwo Filia 
Data wydania - 28.10.2020
Liczba stron - 368

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia!


poniedziałek, 26 października 2020

Biały Ptak - R.J. Palacio

 "BIAŁY PTAK" - R.J. Palacio

Niezapomniana opowieść o harcie ducha, odwadze i sile dobroci, które odmieniają serca, budują mosty, a nawet ratują życie.



Fanom Cudownego chłopaka Julien znany jest głównie jako szkolny prześladowca Augusta. Biały ptak ukazuje historię Juliana z innej strony – chłopiec odkrywa poruszającą historię swojej babci, która podczas II wojny światowej ukrywała się w okupowanej przez nazistów Francji i została ocalona przez pewnego chłopca.
- opis Wydawcy 


R.J. Palacio jest znana jako autorka książki "Cudowny Chłopak", która podbiła serca czytelników. Na jej podstawie możemy obejrzeć nie tylko film, ale także serial. Do macierzystej powieści powstało kilka innych powieści między innymi "Cudowny Chłopak i ja. 3 cudowne historie" oraz "Cudowny Chłopak. wszyscy jesteśmy wyjątkowi". We wrześniu tego roku na polski rynek wydawniczy trafiła powieść graficzna pod tytułem "Biały Ptak" również autorstwa R.J. Palacio. 

Jak możemy przeczytać w opisie zaproponowanym przez wydawnictwo, chłopiec - Julien, który występuje na kartach tej książki, znany jest też z "Cudownego Chłopaka". Jednak nie martwcie się, jeśli nie znacie pierwszej powieści autorki to i tak możecie bez przeszkód zabierać się za "Białego Ptaka". Ja, choć mam na swojej półce "Cudownego Chłopaka' to nie zdążyłam go jeszcze przeczytać, a historię babci Juliena czytało mi się naprawdę fantastycznie. Musicie wiedzieć, że "Biały Ptak" to opowieść jaką przekazuje Julienowi jego babcia. Opowiada mu ona o zamierzchłych czasach kiedy to ludzie tacy jak ona byli prześladowani przez innych. Mowa oczywiście o latach II Wojny Światowej oraz o eksterminacji ludności żydowskiej i nie tylko. Babcia Juliena - Sara Blum jako mała dziewczyna doświadczyła prześladowania ze strony Niemców, a z drugiej stronny poznała jednego z najodważniejszych ludzi. Tym człowiekiem był Julien Beaumier, który pomógł Sarze się ukryć. Po latach syn Sary dostał po nim imię, a następnie jego syn. 

Kiedy zgadzałam się na recenzję tego tytuły nie miałam pojęcia, że otrzymam powieść graficzną. Przyznaję, że jest to chyba moje pierwsze spotkanie z taką formą, ale jak najbardziej udane. Po otwarciu przesyłki byłam zaskoczona, ale także pełna zachwytu. "Biały Ptak" ma twardą okładkę, piękną niebieską wklejkę, grubsze, matowe strony a także wspaniałą historię opatrzoną ślicznymi rysunkami. Nie znam się na komiksach i nie potrafię nazwać jaką kreskę wykorzystano do namalowania tej książki. Mogę jedynie powiedzieć, że mi się podoba. Podobają mi się dialogi między bohaterami, a także to, że nie ma w tej historii wątku romantycznego. Autorka w świetny sposób przedstawiła rodzącą się przyjaźń między dwojgiem młodych ludzi w czasach mroku.  

"Biały Ptak" to historia, która warto poznać, nie tylko dla tego, że ma miejsce w czasie II Wojny Światowej. Myślę, że jest ona uniwersalną powieścią, która równie dobrze może dziać się obecnie. Autorka na końcu książki bardzo wiele wyjaśnia skąd wziął się pomysł na taką akurat historię i możemy tam przeczytać, że była ona inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. "Biały Ptak" to niesamowicie ważna powieść, którą serdecznie Wam polecam. 


Wydawca - Wydawnictwo Albatros
Data Wydania - 16.09.2020
Liczba stron - 224


Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Albatros!

sobota, 24 października 2020

W cieniu zła - Alex North

 "W CIENIU ZŁA" - Alex North 

Niepozorne miasteczko Gritten Wood ma mroczną przeszłość. Dwadzieścia pięć lat temu doszło tu do bestialskiego morderstwa o podłożu rytualnym, w którym uczestniczyło kilku nastolatków. Policji udało się zatrzymać jednego ze sprawców, drugi, Charlie, zniknął w tajemniczych okolicznościach.

Paul Adams doskonale pamięta, co się wtedy stało. Dobrze znał Charliego i jego ofiarę, a tamte wydarzenia położyły się cieniem na jego dorosłym życiu. Ćwierć wieku później pełen obaw wraca do rodzinnej miejscowości.

Ku swojemu przerażeniu odkrywa, że historia się powtarza. W okolicy dochodzi do serii morderstw zainspirowanych zbrodnią sprzed ćwierć wieku. 
- opis Wydawcy 


Pamiętacie Szeptacza? "W cieniu zła" to drugi thriller tego samego autora. Jeśli czytaliście "Szeptacza" lub pamiętacie moją recenzję to wiecie, że była to pozycja, która wywarła ogromne wrażenie na mnie. Głównie za sprawą dreszczyku emocji, jaki towarzyszył mi do końca lektury. Dlatego też nie mogłam odmówić sobie nowej książki autora - Alexa North. 

"W Cieniu Zła" to książka, której fabuła jest prowadzona dwutorowo. Obecnie poznajemy Paula jako dorosłego człowieka, który powraca do rodzinnego miasteczka, by zaopiekować się starszą matką. Drugi tor to czasy młodości Paula. Obie linie czasowe poznajemy z perspektywy naszego bohatera. Dwadzieścia lat temu kilku chłopców urządziło sobie bardzo niebezpieczną zabawę, która zakończyła się śmiercią jednego z nich. Paul znał tych chłopaków, wie, że jeden z oprawców został zatrzymany, ale drugi - Charlie zbiegł. Czy teraz, po latach ktoś zdecydował się na makabryczne naśladowanie tamtych wydarzeń? Nasz główny bohater mimowolnie zostaje wplątnany w nowe śledztwo. 

Alex North już podczas pisania "Szeptacza" pokazał, że potrafi bawić się nie tylko swoimi bohaterami, ale także czytelnikiem. W "Cieniu Zła" autor wykorzystuje coś co nazywa się lucid dream (LD) czyli świadomy sen. Polega to na tym, że śniący zdaje sobie sprawę, że śni. Brzmi to dość irracjonalnie, a nie jestem niestety w stanie bardziej łopatologicznie tego wyjaśnić, ponieważ sama nie do końca to rozumiem. Bądź co bądź autor wykorzystał ten mechanizm w swojej najnowszej książce i było to dla mnie jako czytelnika naprawdę niesamowite doświadczenie. To jest tylko kolejny przykład na to, że jeśli książki jest dobra to możemy przy niej nie tylko dobrze się bawić (lub bać się), ale także poznać coś nowego. Lubię kiedy w thrillerach pojawia się wątek nieświadomości lub zaburzonej świadomości, kiedy nie tylko bohater nie wie co się dzieje, ale czytelnik także. 

Wspominałam już, że to Paul przedstawia nam czytelnikom wydarzenia, której mają miejsce obecnie, a także te sprzed dwudziestu lat. W związku z tym chciałabym poświęcić chwilkę samej postaci Paula Adamsa. Jest to bohater sam w sobie bardzo wyrazisty, konkretny, mający nakreślone cele. A jednocześnie narracja książki z jego perspektywy jest przepełniona, momentami irracjonalnymi opisami, które nijak nie pasują do niego. Ale za to świetnie oddają klimat pozycji, który jest dzięki temu tajemniczy i owiany nutą nadprzyrodzonych zjawisk. Ciekawe jest to połączenie, ponieważ czytelnik nie może, a raczej nie powinien dać się ponieść temu co przekazuje Paul. Sama dałam się na to nabrać, ponieważ nie potrafiłam przez cały czas trzymać się faktów tylko momentami dawałam się ponieść opisom naszego bohatera. 

"W cieniu zła" to bardzo ciekawy i nieprzewidywalny thriller, który mam nadzieję, że zostanie ze mną na długo. Choć były momenty straszne, to jednak pierwsze skrzypce grała uknuta intryga i tajemniczy klimat. Są to elementy jakie zwykle dość dobrze zapamiętuję w książkach, więc myślę, że tym razem także tak będzie. A Wam bardzo polecam "W cieniu zła" oraz "Szeptacza", ponieważ są to pozycje wyróżniające się na tle innych ze swojego gatunku.



Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data wydania - 28.10.2020
Liczba stron- 414 

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza! 


piątek, 23 października 2020

Zamiana - Beth O'Leary

 "ZAMIANA" - Beth O'Leary

Czasami żeby zmienić życie, wystarczy… zmienić mieszkanie! Przekonują się o tym Leena – pracowniczka londyńskiej korporacji – i Eileen, jej mieszkająca w Yorkshire babcia. Eileen marzy o wielkiej miłości, a Leena – o chwili odpoczynku. Co znajdą, jeśli zaczną żyć zupełnie innym życiem niż dotychczas?

- opis Wydawcy


"Zamiana" jest trzecim tytułem w nowej serii wydawnictwa Albatros - "Mała Czarna". Poprzednie książki to "Współlokatorzy"  oraz "Lista, która zmieniła moje życie". Książki nie są ze sobą związane fabułą ani bohaterami, a więc bez przeszkód możecie je czytać w dowolnej kolejności. Ucieszyłam się na wieść o "Zamianie" gdyż jestem ciekawa jak autorka "Współlokatorów" wypadła przy innym tytule. 

"Zamiana" opowiada historię dwóch kobiet - Leeny oraz Eileen - wnuczki i babci. Jak wskazuje sam tytuł dochodzi do zamiany. Kobiety postanawiają, że skoro i tak nic je nie trzyma w obecnym miejscu to równie dobrze mogą być przez jakiś czas gdzie indziej. Tak właśnie Leena ląduje w wiejskim domku babci, a Eileen wyrusza do Londynu. Moim zdaniem nic więcej nie trzeba pisać o tej książce, gdyż ciekawiej jest gdy wydarzenia z książki poznajemy, że tak powiem z pierwszej ręki, a więc czytają ją. Oczywistością jest, że podczas takiej zamiany miejsc dochodzi do różnych dziwnych i jednocześnie fajnych rzeczy. Każda z kobiet ma szansę przewartościować swoje życie, ale chyba co najważniejsze przeżyć coś czego w obecnym miejscu zamieszkania by nie doświadczyła. Gdy w grę wchodzi romans, wszystko może się zdarzyć. 

Najnowsza książka Beth O'Leary pod względem konstrukcji podobna jest do "Współlokatorów". Rozdziały pisane są naprzemiennie przez Leenę oraz Eileen, a więc na każdym etapie przygód kobiet mamy wgląd w ich odczucia względem danej sytuacji. Narracja pierwszoosobowa zawsze pozwala bardziej zbliżyć się do bohatera i w tym przypadku jest tak samo.  Rozdziały  w "Zamianie" nie są zbyt długie, takie powiedziałabym - w sam raz, aby zagłębić się w lekturę, ale też by jeden nie ciągnął się przez 50 stron. 

"Zamiana" podobnie jak dwie poprzednie książki z serii Mała Czarna, podobała mi się. To są takie pozycje do przeczytania na raz, na chwilę, one cieszą i bawią w momencie lektury. Przyznam, że w tej chwili już niezbyt pamiętam "Współlokatorów" (poza tym, że chyba coś mi w tej książce nie zgrzytało), "Listę, która zmieniła moje życie" odrobinę bardziej gdyż czytałam ją niedawno. Myślę, że z "Zamianą" będzie tak samo. Oczywiście to w żaden sposób nie ujmuje tej książce. Po porostu jest to taki tytuł, który ma bawić w trakcie czytania, to że czytelnik szybko o nim zapomni to inna kwestia. Jako czysta rozrywka i dodatek do miłego wieczoru "Zamiana" sprawdzi się idealnie. Historia jest dość ciekawa, spójnie napisana i w miarę logiczna, a bohaterki mogą rozśmieszyć do łez. Szczególnie swoje uczucia ulokowałam w tych rozdziałach, w których pisała Eileen. Bardzo mnie ta kobieta oczarowała i można powiedzieć, że zauroczyła. To jedna z tych starszych pań, z którymi można konie kraść i zawsze będzie świetna zabawa. Co do Leeny jakoś nie specjalnie znalazłam z nią wspólny język, owszem kibicowałam jej lub ganiłam w myślach, gdy robiła coś kompletnie bezmyślnego, ale nie zżyłam się z nią. 

Jako odskocznię i powieść na raz "Zamianę" bardzo polecam. Nie oczekujcie od tego tytułu nic więcej, ponieważ jest to pozycja typowo rozrywkowa, która ma czytelnika bawić w trakcie lektury. 


Wydawca - Wydawnictwo Albatros 

Data wydania - 12.08.2020

Liczba stron - 416 

Cykl - Mała Czarna 

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Albatros!

czwartek, 22 października 2020

Morderców Tropimy W Czwartki - Richard Osman

 "MORDERCÓW TROPIMY W CZWARTKI " - Richard Osman 

W luksusowej wiosce dla seniorów czwórka pozornie niedobranych przyjaciół tworzy Czwartkowy Klub Zbrodni. Łączy ich zamiłowanie do rozwiązywania kryminalnych zagadek.

Jego członkowie: Joyce, Elizabeth, Ron i Ibrahim co tydzień omawiają przypadki morderstw, których nie udało się w przeszłości wyjaśnić policji.

Kiedy zostaje zabity miejscowy deweloper, detektywi amatorzy trafiają w sam środek śledztwa, które tym razem toczy się tu i teraz. Wreszcie mają szansę się wykazać. To nic, że zbliżają się do osiemdziesiątki.
- opis Wydawcy 


Moje pierwsze skojarzenie z książką "Morderców tropimy w czwartki" to to, że okładka przypomina mi popularny serial z akcją w Hiszpanii. Jednak spokojnie to tylko takie moje prywatne zdanie, książka nie ma nic wspólnego z tworem, o którym myślę. 

"Morderców tropimy w czwartki" to świetnia komedia z zagadką kryminalną. Fabuła jest dość prosta i niewymagająca szczególnego skupienia. Jest pewne miejsce, coś jakby sanatorium, do którego przybywają seniorzy w celu podreperowani swojego zdrowia i zwykłego odpoczynku. Działa tam też Czwartkowy Klub Zbrodni, którego członkowie spotykają się i dyskutują nad sprawami niewyjaśnionych przez policję zbrodni. Pewnego dnia na terenie ośrodka dochodzi do prawdziwej zbrodni, a nasi kuracjusze postanawiają wyjaśnić tę sprawę, bo jak nie oni?  Jak możecie się domyślić z tego wszystkiego wychodzi niemały galimatias i dużo zakręconych sytuacji. 

Z tego co się zorientowałam to autor - Richard Osman nie jest zawodowym pisarzem, a jest natomiast gwiazdą brytyjskich programów telewizyjnych. "Morderców tropimy w czwartki" to jego debiut literacki, który według mnie można uznać za udany. Ta powieść oczywiście nie jest szczególnym fenomenem i prawdę mówiąc jestem pewna, że szybko o niej zapomnę. Jednak jest ona dobra w momencie czytania. Jak już wspominałam jest to komedia kryminalna, czasem śmieszna, czasem skłaniająca do refleksji, ale daje ona wytchnienie czytelnikowi. O to przecież chodzi w lekkich, niezobowiązujących książkach. Mają one za zadanie bawić nas i sprawiać, abyś czuli potrzebę wracania do lektury. Nie oczekiwałam od tej pozycji zbyt wiele i dlatego też tak pozytywnie ją odebrałam, ponieważ spełniła ona moje wymagania. 

"Morderców tropimy w czwartki" jest książka bardzo dobrą w swoim gatunku. Moim zdaniem jednym z plusów tej pozycji jest humor, który dość elegancki i wyszukany. Podczas lektury nie miałam momentów takich, w których bohaterowie by  mówili coś według nich śmiesznego i ja jako czytelnik też powinnam zrozumieć ten żart. Raczej były to momenty, w których delikatnie unosiły się kąciki moich ust. Autor na siłę nie wymusza na czytelniku śmiechu, za co oczywiście jestem bardzo wdzięczna, bo wszyscy wiemy, że co na siłę to nie zdrowo. Drugą rzeczą, która mi się narzuciła podczas lektury to wiek i usposobienie bohaterów. Musicie wiedzieć, że są to ludzie starsi i choć oni czasem czują, że mogliby jeszcze góry przenosić, no to niestety zdrowie im na to nie pozwala. Warto o tym wiedzieć, aby nie zawieść się na książce po której być może oczekiwalibyście pościgów za zbrodniarzem. W komedii Osmana fabuła jest dość przewidywalna, ale nie odbiera to przyjemności z lektury, a jej zakończenie może zaskoczyć.  

Jeśli szukacie książki, która da Wam odrobinę rozrywki, ale nie będzie zbyt trywialna to polecam "Morderców tropimy w czwartki". Choć jest to komedia kryminalna to nie brakuje jej wątków typowo obyczajowych takich jak samotność, choroby czy próba pogodzenia się z pewnymi rzeczami, na które nie mamy wpływu. 


Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data wydania - 14.10.2020
Liczba stron - 446

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza! 


środa, 21 października 2020

Rozmowy z seryjnymi mordercami. Najgorsi na świecie - Christopher Berry-Dee

 "ROZMOWY Z SERYJNYMI MORDERCAMI. NAJGORSI NA ŚWIECIE" - Christopher Berry-Dee

Christopher Berry-Dee, słynny kryminolog śledczy, powraca z kolejnym wstrząsającym dziełem. Rozmowy z seryjnymi mordercami. Najgorsi z najgorszych to kolejna podróż w mroczny świat potworów. Tym razem autor zapuszcza się jeszcze głębiej. Nie szczędząc wstrząsających szczegółów, analizuje życie i kłamstwa seryjnych morderców i wyjaśnia motywy ich przerażających zbrodni.


Wywiady z zabójcami, policjantami i przedstawicielami prokuratury, a także staranna analiza śledztw pozwalają czytelnikowi uzyskać bezprecedensowy wgląd w psychikę najbardziej diabolicznych ludzi na świecie.
- opis Wydawcy 



"Rozmowy z seryjnymi mordercami. Najgorsi na świecie" to już czwarta książka Christophera wydana przez wydawnictwo Czarna Owca. Patrząc na ilość tych książek, myślę, że można już mówić o pewnej serii wydawniczej. Wiadomo jednak, że co za dużo to nie zdrowo, ale moim zdaniem nie w tym przypadku. Najnowszą powieść Christophera Berry-Dee czytałam z takim samym zainteresowaniem jak i pierwszą. 

Jeżeli bylibyście ciekawi to zachęcam do zerknięcia na poprzednie książki autora czyli: Rozmowy z seryjnymi morderczyniamiRozmowy z seryjnymi mordercamiRozmowy z psychopatami

Być może wielu z Was wydaje się, że książki z tej serii wychodzą w małym odstępie czasu, mają podobne tytuły, a więc nie ma sensu czytać ich wszystkich. Moim zdaniem każda z dotychczas wydanych powieści Christophera Berry-Dee jest inna, choć podobna. Oczywistym jest jakiej tematyki one dotyczą, jednak w każdej z nich autor stara się przedstawić sylwetki innych przestępców. Po lekturze czterech książek nie czuję się przytłoczona wiedzą, ani tym bardziej oszukana. Od początku wiem czego spodziewać się po tych pozycjach oraz jakiego stylu używa autor. 

"Rozmowy z seryjnymi mordercami. Najgorsi na świecie" to przedstawienie pięciu przestępców, których autor zaklasyfikował jako tych najgorszych. Najgorszych oczywiście w znaczeniu najbardziej niebezpiecznych i/lub takich, którzy popełnili naprawdę koszmarne zbrodnie. Nie jest zaskoczeniem fakt, iż ludzie Ci mieli na sumieniu wiele ludzkich istnień. Na kartach książki Christopher Berry-Dee opisuje takie osoby jak: John Wayne Michael Gacy, Kenneth Alessio Bianchil, William George Heirens, John David Guise Cannan oraz Patricia Wright. 

Jak już wielokrotnie pisałam przy okazji recenzji poprzednich części, styl autora jest niesamowicie płynny, lekki, sprawia to, że jego książki mimo poważnej i trudnej tematyki czyta się naprawdę szybko. "Rozmowy z seryjnymi mordercami. Najgorsi na świecie" także napisane są w taki sposób, że bez problemu czytelnik jest w stanie zainteresować się daną sprawą. Ogromnym plusem książki jest fakt, iż autor skupia się nie tylko na przestępcy jako takim, ale poświęca uwagę także innym rzeczom takim jak tło całej sprawy, rozmowy z rodziną skazanego, z przedstawicielami organów ścigania i innymi osobami, które posiadały jakieś informacje odnośnie sprawy.  Naprawdę bardzo sobie cenię autora, ponieważ czytając jego książki widać, że jest on prawdziwym specjalistą nie tylko w sprawach kryminalistyki, kryminologii ale także dziedzin pokrewnych. Jestem pewna, że napisanie tych czterech powieści, które ukazały się w Polsce, było opatrzone ogromną pracą autora. 

Mam nadzieję, że sięgniecie po którąś z książek Christopher Berry-Dee, ponieważ każdą z nich Wam gorąco polecam jeśli interesuje Was opisywana tematyka. "Rozmowy z seryjnymi mordercami. Najgorsi na świecie" to najnowsza z nich, którą miałam przyjemność przeczytać. 


Wydawca - Wydawnictwo Czarna Owca 
data wydania - 30.09.2020
Liczba stron - 304

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!