piątek, 11 maja 2018

Z Otchłani

"Z otchłani" - Martyna Senator 



"W milczeniu podnoszę się z krzesła, zakładam kurtkę i ruszam w stronę drzwi. Moje nogi drżą, głowa huczy od nadmiaru chaotycznych myśli, a serce powoli pęka na pół. Adam chwyta mnie za rękę. Po raz kolejny przeprasza. Błaga o wybaczenie. Zapewnia, że mnie kocha. Napędzana gniewem biorę zamach i uderzam go pięścią w twarz. Mocno. Najmocniej, jak tylko potrafię. Jest w szoku. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek go uderzę. A ja nie przypuszczałam, że kiedykolwiek mnie zdradzi.


Po wyznaniu Adama świat osunął się Kaśce spod nóg. Nic nie jest takie, jak sądziła. Kiedy na jej drodze staje Szymon, dziewczyna ani myśli dać szansę miłości z Tindera. Gdyby wszystko mogło być zupełnie proste, a nie kompletnie zagmatwane, życie byłoby znacznie przyjemniejsze. Ale czas dać spokój mrzonkom i zacząć żyć według nowych zasad."

- opis Wydawcy 



Mam nadzieję, że równie dobrze jak ja pamiętacie pierwszy tom cyklu książek Martyny Senator, a była to pozycja - "Z popiołów". Po kilku miesiącach miałam okazję powrócić do stylu pisania autorki i bohaterów. Choć druga książka Martyny Senator to już historia innych postaci a mianowicie Kaśki i Adama oraz Szymona, to jednak nie miałam żadnych trudności z przywiązaniem się do nich. 


Kaśka i Adam to na pozór świetnie dobrana i kochająca się para z dość długim stażem. Jednak los bywa przewrotny i raz za razem pokazuje nam, że niczego w życiu nie możemy być stuprocentowo pewni, a już na pewno nie miłości. 
Bycie razem to ciągła odpowiedzialność za siebie i drugiego człowieka, za każde słowo i zachowanie, które może kogoś skrzywdzić lub nawet zniszczyć czyjeś życie. Związek to cudowna sprawa, ale jednocześnie wymagająca. Nasi bohaterowie zakochali się w sobie jako nastolatkowie, byli pewni, że skoro miłości nadal trwa to trwać będzie jeszcze długo, a może nawet do końca dni. Niestety, Kaśka i Adam, podobnie jak zapewne wiele innych par zapomniało o tym, że czas płynie tuż obok miłości. Czas ten zmienia nas i nasze wyobrażenie o drugiej osobie i przyszłości, nawet jeśli wciąż chcemy wierzyć, że jesteśmy tacy sami. Błąd Adama sprawił, że jego perspektywa bycia u boku Kaśki stanęła pod dużym znakiem zapytania. Nikt nie może być pewien czy miłości rzeczywiście wszystko przetrwa, nawet mimo pojawienia się nowego, dopiero kiełkującego uczucia. 


"Z Otchłani" to druga przeczytana przeze mnie książka Martyny Senator. Muszę przyznać, że podobała mi się ona bardziej niż "Z popiołów". Zastanawiałam się czym to jest spowodowane i doszła do wniosku, że być może sprawa bohaterów. Kaśka i Szymon wydali mi się bardziej dojrzali emocjonalnie i życiowo niż bohaterowie pierwszego tomu. Są to już ludzie w pewnym stopniu wykształceni i na co dzień zajmujący się życiem zawodowym. Oboje doświadczyli trudności i problemów jakie niesie za sobą wejście w dorosłość, dlatego też podchodzą do tego nowego uczucia z dystansem, co bardzo mi się podoba. Choć ich pierwsze spotkanie nie sprawiało wrażenia dojrzałego to jednak wraz z rozwojem tej znajomości można zauważyć, że naszych bohaterów cechuje ostrożność, zdrowy rozsądek i trzeźwość w ocenie sytuacji. Zarówna Kaśka jak i Szymon mają nadzieję na to, że spotka ich jeszcze prawdziwa miłość jednakże czy będą potrafili zauważyć tę iskierkę uczucia, w ogniu złych doświadczeń z przeszłości? 
Myślę, że warto zainteresować się "Z otchłani" choćby po to, aby przekonać się czy Ci dwoje dadzą sobie szansę na stworzenie czegoś naprawdę wielkiego. 


Książka Martyny Senator to nie tylko zdroworozsądkowi bohaterowie, ale również niesamowicie oryginalny styl pisania autorki. W obydwu pozycjach, które przeczytałam łatwo zauważyć tę specyficzną dla Martyny iskierkę, która powoduje, że nie tak łatwo oderwać się od jej książek. Ta prostota słów i normalność postaci sprawiają, że mimowolnie utożsamiamy się z postaciami. Zaczynamy żyć ich życiem i problemami, zastanawiając się co zrobilibyśmy będąc na ich miejscu. Mimo, iż fabuła "Z otchłani" jest powiedziałabym zwyczajna, ponieważ już po kilku rozdziałach można domyślić się  zakończenia, to jednak warto doczytać ją do końca. Są książki, w których samo zakończenie nie jest najważniejsze - a liczy się to co sprowadza i kieruje bohaterów do takich czy innych decyzji. W powieści Martyny Senator nie brakuje też efektu zaskoczenia, który pojawia się w momencie wyjawienia skrywanej przez Szymona tajemnicy. Przyznam szczerze, że nawet mnie autorka zaskoczyła tym co przygotowała dla swoich bohaterów. 



"Z Otchłani" to książka do połknięcia w ciągu 3-4 godzin. Kaśka, Sara,Mirka, Szymon to postacie choć troszeczkę podrasowane to jednak nadal takie, z którymi łatwo byłoby nam nawiązać kontakt. Całość niezbyt skomplikowanej, ale uroczej fabuły dopełniają (nie)zwykłe opisy dopiero rodzącej się miłości, która aby ujrzeć światło dzienne musi przebić się przez nieufność i dystans bohaterów. Choć wiem, że kolejna część jest w przygotowaniu przez autorka, to nie będzie ona kontynuacją przygód Kaśki i Szymona. Mimo wszystko czekam na nią i nowych bohaterów z niecierpliwością. 




Wydawca - Wydawnictwo Czwarta Strona 
Data Wydania - 15.02.2018 
Liczba stron - 331 
Cykl - Z Popiołów [2]


Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!


 Zapraszam Was na moje profile społecznościowe: 

wtorek, 1 maja 2018

Opowieści z angielskiego dworu. Diana

Opowieści z angielskiego dworu. Diana - Magdalena Niedźwiedzka


"Druga, po "Karolu", część trylogii ukazuje trudne relacje księcia Walii z żoną Dianą i ukochaną Camillą Parker Bowles, które prowadzą do rozpadu dwóch małżeństw.



Akcja powieści osadzonej w sytuacji społeczno-politycznej Wielkiej Brytanii i Europy zaczyna się w latach siedemdziesiątych XX wieku, a kończy w roku 2005. Skupia się na życiu dwóch sławnych małżeństw, ale prezentuje też galerię nieprzeciętnych i wpływowych postaci z ich otoczenia. Ukazuje historię wielkich namiętności, rodzenie się i umieranie miłości, walkę o prawo do samostanowienia, a także starania o określenie swojej roli w świecie. Trylogia jest pierwszą próbą powieściowej fabularyzacji życia Diany, księżnej Walii, Camilli, obecnej księżnej Kornwalii, i księcia Karola. Swego rodzaju subiektywnym studium ich życia."
- opis Wydawcy 


Druga część trylogii "Opowieści z angielskiego dworu" - Diana, zawiera w sobie opis, chyba najburzliwszych lat małżeństwa księcia Karola z Dianą Spencer. W tej części bliżej przyglądamy się temu związkowi oraz bardzo skomplikowanej relacji małżonków. "Diana" to również przedstawienie nadal trwającego romansu Karola z Camillą - niestety to, że oboje są w formalnych związkach nie kolidowało z ich miłością, przynajmniej w teorii. W rzeczywistości jednak potajemne spotkania i rozmowy księcia z kochanką doprowadzały Dianę do szewskiej pasji. Kobiecie nie udawało się zachować pokerowej twarzy, a wręcz przeciwnie księżna Walii zdecydowanie przeciwstawiała się romansowi męża. Odważnie mówiła w mediach i w prasie o prawdziwej naturze Karola, o jego wieloletnim romansie z Camillą, wprost atakowała nie tylko swojego męża, ale również całą Rodzinę Królewską.


Jak już pisałam przy okazji pierwszej części "Karol" podtytuły kolejnych książek czyli - Karol, Diana i Camilla, nie mają odzwierciedlenia w zawartości tych pozycji. W każdej części autorka skupia się na wszystkich bohaterach, ich wewnętrznych przeżyciach i emocjach. To, iż tytuł drugiego tomu wskazywałby na to, że autorka poświęciła w nim więcej uwagi Dianie jest mylące. Podobnie było w przypadku części pierwszej.


Po przeczytaniu drugiego tomu "Opowieści z angielskiego dworu" miałam bardzo podobne odczucia jak po skończeniu pierwszej części. Książka bardzo mi się podobała, czytałam ją z wielkim zainteresowaniem - i piszę to z punktu widzenia osoby, która do tej pory przejawiała bardzo znikome zainteresowanie monarchią brytyjską. Oczywiście podstawowe rzeczy wiedziałam, choćby z wiadomości telewizyjnych, ale moja wiedza ograniczała się raczej tylko do wydarzeń obecnych. Natomiast cały szum medialny wokół księcia Karola, księżnej Diany i Camilli ominął mnie z bardzo prostego powodu - po prostu, gdy te wydarzenia miały miejsce byłam zbyt mała, aby cokolwiek pamiętać i rozumieć. Więc myślę, iż dla takich osób jak ja książki pani Magdaleny Niedźwiedzkiej będą bardzo interesujące i dające pewien obraz całej sytuacji. Natomiast osoby z nieco większym bagażem doświadczeń, które coś już wiedzą na ten temat mogą mieć inne zdanie o tej trylogii. Jednakże myślę, że warto sięgnąć po książki z tej serii, ponieważ nawet jeśli nie poszerzą naszej wiedzy to na pewno umilą czas.


Autorce nie można odmówić wyśmienitego talentu i warsztatu pisarskiego. Obie części z trylogii "Opowieści z angielskiego dworu" czyta się bardzo przyjemnie. Na pewno jest to zasługa bardzo plastycznych opisów, nie tylko otoczenia, ale przede wszystkim opisów wewnętrznych przeżyć bohaterów. Przez tę książkę się dosłownie przepływa. Jest fajnie napisana, dialogi są, wydaje mi się bardzo prawdziwe i niezwykle wartkie. Ja byłam i nadal jestem bardzo usatysfakcjonowana formą tych książek.  Co za tym idzie serdecznie Wam ją polecam.







Wydawca - Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
Data Wydania - 21.11.2017 
Liczba stron - 408 
Cykl : Opowieści z angielskiego dworu [ 2 ] 



Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka 



Zapraszam Was na moje profile społecznościowe: 

wtorek, 3 kwietnia 2018

Ślepy Archeolog

"Ślepy Archeolog" - Marta Guzowska 


"Tom Mara jest błyskotliwym, pewnym siebie i odnoszącym spore sukcesy archeologiem, szefem wykopalisk na Krecie. I od lat jest niewidomy. Stracił wzrok jako osiemnastolatek podczas trzęsienia ziemi. Ma jednak doskonały słuch, węch i niezwykle wrażliwy dotyk. Wykształcił pamięć niemal absolutną – pamięta dokładnie każdy kamień, a na podstawie zapachu powietrza i kąta padania promieni słonecznych na twarz jest w stanie podać dokładną lokalizację.

I uważa, że ma rzeczywistość pod kontrolą.

Aż na terenie wykopalisk ktoś znajduje ciała polskich turystów. Chwilę później ginie pies asystentki, a Tom zaczyna dostawać esemesy z zagadkami – jeśli ich nie odgadnie, asystentka także zginie. Mara podejmuje niebezpieczną grę. Wie, że przeciwnik nie cofnie się przed niczym.

Gdy rzeczywistość zaczyna płatać figle, Tom gubi się w domysłach. Ktoś chce go wrobić w kradzieże? Postradał rozum i wszystko mu się wydaje? A może to część misternego planu, w którym stawką jest jego życie?" 
- opis Wydawcy 


Miłośnikom kryminałów nie trzeba przedstawiać sylwetki Marty Guzowskiej. Przyznaję szczerze, że choć w swojej kolekcji książek posiadam serię z Mario Ybl i słyszałam o niej same pozytywne recenzje to nadal ich nie przeczytałam. Dopiero współpraca przy promocji najnowszej książki autorki czyli właśnie "Ślepego Archeologa" poniekąd zmotywowała mnie do sięgnięcia po prozę pani Guzowskiej. 


Głównym bohaterem "Ślepego Archeologa" jest Tom Mara - szef prac wykopaliskowych na Krecie. Mara jest mężczyzną w średnim wieku, przystojnym, wykształconym, osiągnął w swojej dziedzinie naprawdę bardzo dużo ( między innymi doktorat), a przy tym wszystkim Tom od 20 lat jest niewidomym. Brzmi bardzo nieprawdopodobnie, że człowiek który nic praktycznie nie widzi pracuje na wykopaliskach archeologicznych i dodatkowo radzi tam sobie lepiej niż nie jeden w pełni sprawny człowiek. Tom Mara to bohater, którego cechuje bardzo duża pewność siebie, momentami nawet może się on wydać irytujący. Jednak na pewno nie można odmówić mu inteligencji i wielkiego uporu w dążeniu do celu, a także wytrzymałości. To jeden z tych bohaterów z którymi od początku czujemy silną więź. 


Fabuła książki przedstawia się tak jak czytam w opisie od wydawcy. Podczas prac wykopaliskowych na Krecie zespół Toma odkrywa zwłoki dwójki turystów z Polski. W niedługim czasie po tych wydarzeniach Mara zaczyna otrzymywać dziwne smsy z zagadkami, a stawką w tej grze jest ludzkie życie. 


Bardzo ciekawym zabiegiem w tej książki jest zastosowanie retrospekcji. Rozdziały książki podzielone są na wydarzenia, które rozgrywają w naszej teraźniejszości (ale przeszłości Toma) oraz te mające miejsce na posterunku policji. Przez te fragmenty autorka troszeczkę zaspoilerowała nam co się wydarzyło, ale kto i dlaczego - to już są pytania, na które odpowiedź odnajdziemy na kartach książki. Dzięki tym retrospekcjom "Ślepy Archeolog" bardzo wiele zyskuje, między innymi jest bardziej wciągający i trudniej jest go odłożyć. Każdy kolejny rozdział wzbudza w czytelniku większe zainteresowanie i ciekawość, a z czasem także niemałą irytację. Szczególnie końcowe fragmenty, kiedy zbliżamy się do punktu kulminacyjnego i w pewnej chwili pojawia się bardzo nieoczekiwana informacja, która rzuca zupełnie inny cień na całą sprawę. 


"Ślepy Archeolog" to książka, którą czytało mi się bardzo dobrze i dosyć szybko. Myślę, że jest to zasługa wartkiej akcji i nietuzinkowej fabuły. Mimo wielu opisów, które wynikają z faktu, że główny bohater jest niewidomym przeczytanie tej powieści zajęło mi dwa dni. Biorąc pod uwagę mój ostatni zastój czytelniczy i brak czasu jest to bardzo dobry czas. Spędziłam miłe i pełne napięcia godziny z bohaterami książki Marty Guzowskiej, których również i Wam życzę! 




Wydawca - Wydawnictwo Marginesy 
Data wydania - 14.03.2018 
Liczba stron - 400


Za egz. książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy! 

czwartek, 29 marca 2018

Dzień 7

"DZIEŃ 7" - Kerry Drewery 



"Martha Honeydew wydostała się wprawdzie z przerażającej Celi 7, ale skorumpowany wymiar sprawiedliwości wciąż śledzi każdy jej krok. A Isaac, jedyny zaufany przyjaciel dziewczyny, przebywa w tym samym siedmiodniowym więzieniu, w którym do niedawna siedziała ona. Przedtem on uratował ją, teraz ona powinna zrobić to samo dla niego. Skoro jednak Marthę nieustannie ktoś ma na celowniku, jej szanse na uratowanie przyjaciela wydają się nikłe. Dziewczyna zaczyna się zastanawiać, czy uwolnienie się od nadzoru władz jest w ogóle możliwe. 

Czy Martha i Isaac znów kiedyś będą razem? 

Czy doczekają się życia w lepszym świecie?"



- opis Wydawcy 



"Dzień 7" to doskonała kontynuacja książki "Cela 7", którą miałam okazję przeczytać i zrecenzować kilka miesięcy temu. Początek tej nowej serii zainteresował mnie na tyle, że z chęcią sięgnęłam po część drugą. Zaczynając lekturę zastanawiałam się czy autorka w końcu rozwiąże wszystkie moje wątpliwości i czy drugi tom cyklu okaże się godnym następcą pierwszego? 


Po zakończeniu Celi 7 mogło nam się wydawać, że całe zło jest już za Marthą, że dziewczyna w końcu może odetchnąć. Niestety nic bardziej mylnego - tuż za rogiem czekają kolejne problemy i niepowodzenia. Tym razem to Isaac trafia do celi śmierci, ale czy rzeczywiście powinien tam być? Czy po raz kolejny osadzona została niewłaściwa osoba? Martha za wszelką cenę stara się uwolnić przyjaciela, ale nie to wcale łatwe. Tym bardziej,  że ona również musi mieć się na baczności bo być może ktoś czyha na jej życie. 


Cykl "Cela 7" to bardzo dobrze napisana dystopia dla młodzieży, ale nie tylko. Każdy czytelnik odnajdzie w niej coś dla siebie. Proza autorki jest niezwykle dojrzała na co  składa się nie tylko styl pisania, ale również tematyka takiej dotyczy książka. "Dzień 7" to podobnie jak jej poprzedniczka powieść o szybkim tempie oraz niespodziewanych zwrotach akcji.  To jedna z tych książek, które wywołują skrajne emocje podczas lektury. Więzienie, tortury, kara śmierci, transmitowanie tych wydarzeń na żywo czy despotyczna władza - to tylko niektóre z elementów skomplikowanego świata Celi 7. 


"Dzień 7" mimo, iż należy do gatunku literatury młodzieżowej to ma w sobie wiele rzeczy, które zaspokoją nawet nieco bardziej wymagających czytelników. Przede wszystkim bohaterowie - Martha - dziewczyna młoda o wielkim sercu i duchu walki. Ta bohaterka nie podda się dopóki nie wykorzysta wszystkich możliwości działania. Jej poświęcenie i upór są godne naśladowania. Przez całą książkę niesamowicie jej kibicowałam we wszystkich przedsięwzięciach. 


Książka spod pióra Pani Kerry Drewery jest niesamowicie wciągającą lekturę od pierwszych stron. Jestem pewna, że gdy sięgniecie po pierwszym tom pochłoniecie go w szybkim tempie, na szczęście jest drugi tom - "Dzień 7", a niebawem pojawi się trzeci. Czekam z wypiekami na policzkach. 





Wydawca - Młody Book 
Data wydania - 15.02.2018
Cykl - Cela 7 [2] 
Liczba stron - 448 


Za egz. tej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Młody Book! 

Maresi. Kroniki Czerwonego Klasztoru

"MARESI. KRONIKI CZERWONEGO KLASZTORU" - Maria Turtschaninoff


"Maresi jest nowicjuszką w Czerwonym Klasztorze mieszczącym się na niewielkiej wyspie. Mieszkające w nim siostry wierzą w duchową opiekę Pramatki i siłę wiedzy. Pewnego dnia do klasztoru przybywa Jai. Maresi zaprzyjaźnia się z nią. Jai w domu rodzinnym przeżyła dramat, który powraca do niej co noc w koszmarach sennych. Pobyt w klasztorze ma uchronić ją przed zemstą okrutnego ojca. Jednak ten poprzysiągł, że odnajdzie córkę, gdziekolwiek by była. Wreszcie jego statek cumuje u wybrzeża wyspy. W wydarzenia wkraczają tajemne moce…" 
- opis Wydawcy 




Dziś chciałabym Wam przedstawić książkę z pogranicza fantastyki i literatury młodzieżowej. "Maresi. Kroniki Czerwonego Klasztoru" to dość niepozorna pozycja, licząca niecałe 250 stron - sami przyznajcie, że to niewiele. Jednakże nawet taka książka może być fajna i zapewnić czytelnikowi świetną rozrywkę. W przypadku "Maresi" tak właśnie jest, albowiem nie jest ona najlepszą książką jaką przeczytałam, ale ma w sobie coś dzięki czemu fajnie spędziłam z nią czas. 


Maresi i Jai to główne bohaterki książki Marii Turtschaninoff. Obie dziewczyny są uczennicami w Czerwonym Klasztorze - miejscu, które należy tylko do kobiet. Czasami wyspę odwiedzają mężczyźni, ale tylko w sprawach handlowych, a ich wizyty trwają bardzo krótko. Każda kobieta w klasztorze ma swoje zadanie - pracę, którą wykonuje, ponieważ jest w danej dziedzinie najlepsza. Maresi dostaje za zadanie spisanie historii opowiedzianej przez Jai oraz tego wszystkiego co wydarzyło się na wyspie po tym jak dziewczyna tu dotarła. Dzięki temu zadaniu dziewczyny spędzają ze sobą bardzo dużo czasu - zaprzyjaźniają się. Rodzi się pomiędzy nimi magiczna więź, co właściwie nie powinno nikogo dziwić biorąc pod uwagę zapach czarów, który ulatnia się z każdego korytarza w klasztorze. Również czytelnicy mogą poczuć magiczny klimat książki, jaki wyłania się z każdej strony. Przeszłość obu dziewczyn była brutalna i obie pragną o niej zapomnieć. Maresi wspomina wszechogarniający głód przez, który była zmuszona opuścić rodzinne strony, a Jai wciąż nawiedzają echa tragedii, w której zginęła jej siostra i matka. 


Jak już wspominałam "Maresi" jest pozycją, która ma swoje wady i myślę, że największą z nich jest mała ilość akcji na jaką liczyłam. Sięgając po tę książkę myślałam, że choć trochę będzie ona zahaczać o literaturę przygodową, ponieważ jej okładka tak mi się kojarzyła. Niestety na kojarzeniu się skończyło, a "Maresi" zawiera w sobie więcej z obyczajówki. Z drugiej strony na korzyść całej książki przemawia jej niezobowiązujący styl. Autorka zadbała o to, aby jej powieść czytało się bardzo przyjemnie i sprawnie. Na pewno dużo w tym zasługi lekkości pióra pisarki, ale też doboru słów, które są również proste i  zrozumiałe dla każdego. Wszystko to czyni "Maresi. Kroniki Czerwonego Klasztoru" książką dla młodszej młodzieży - wydaje mi się, że osoby starsze stażem czytelniczym będą się nudzić podczas czytania. Jednakże wszystko jest kwestią indywidualną, a więc spróbować może każdy. 


"Maresi. Kroniki Czerwonego Klasztoru" są małą objętościowo książką, która dla niektórych może się okazać niewystarczająca, ponieważ autorka nie wykorzystała w 100% potencjału tej historii. Mam nadzieję, że zmieni się to w kolejnych częściach. Niemniej jednak pozycję czytało się w porządku, może bez fajerwerków, ale była to po prostu fajna i odprężająca lektura. 



Wydawca - Wydawnictwo Debit, Młody Book
Data Wydania - 26.10.2017 
Liczba stron - 256 

Za egz. książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Młody Book. 



Zapraszam Was na: 

niedziela, 25 lutego 2018

W domu

"W DOMU" - Harlan Coben 


"Dziesięć lat temu nieznani sprawcy porwali dwóch chłopców z zamożnych rodzin. Zażądali okupu, a potem zamilkli. Nie odnaleziono żadnego śladu po porwanych, przez całą dekadę ich rodziny pozostawały w bolesnej niewiedzy aż do dnia, kiedy jeden z nich niespodziewanie się odnalazł. Myron Bolitar i jego przyjaciel Win wierzą, że udało się im zlokalizować chłopaka, teraz już nastolatka. Gdzie był przez minione dziesięć lat i co wie o dniu, kiedy został porwany? I najważniejsze: co może powiedzieć Myronowi i Winowi o losie swego zaginionego przyjaciela?"
- opis Wydawcy 




Z Harlanem Coben polubiłam się głównie za sprawą Trylogii z Mickey'em Bolitarem, którą ostatnio miałam okazję przeczytać. Książki te spodobały mi się na tyle, że dowiedziawszy się o premierze najnowszej powieści autora, nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Mimo, iż "W Domu" jest kolejną już częścią cyklu książek z Myronem Bolitarem w roli głównej, a ja nie czytałam poprzednich, to jednak wkręcenie się w nią nie stanowiło dla mnie większego problemu. Mam nadzieję, że Wy również dacie szansę tej książce bez względu na to czy jesteście zaznajomieni z poprzednimi czy też nie. 



Cała historia rozpoczyna się dziesięć lat temu kiedy to z podmiejskiej posiadłości porwano dwóch chłopców. Mimo bardzo długiego śledztwa nie udało się ich odnaleźć, ani  rozwiązać zagadki tego kto stoi za uprowadzeniem tych młodych ludzi. Mijają lata. Rodziny obydwu chłopców starają się w miarę normalnie funkcjonować, choć ciągła niewiedza co stało się z ich ukochanymi dziećmi spędza im sen z powiek. Pewnego dnia Myron Bolitar otrzymuje telefon od swojego wieloletniego przyjaciela - Wina. Okazuje się, iż ten wpadł na trop jednego z porwanych sprzed laty chłopców, ale aby wyjaśnić sprawę do końca potrzebuje pomocy Myrona. 



Muszę powiedzieć, że książka ta zainteresowała mnie głównie przez nazwisko autora, ponieważ po przeczytaniu kilku z powieści H. Cobena uznałam, że mogę wziąć tę książkę całkowicie w ciemno. Mimo tego, iż nie znałam poprzednich tomów z serii o Myronie, to "W domu" czytało mi się bardzo przyjemnie. Wydaje mi się, że było kilka momentów kiedy coś mnie zastanawiało, jakieś powiązania czy koligacje między bohaterami, ale  nie wpłynęło to na mój odbiór treści lektury. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się nadrobić te poprzednie części, ponieważ Harlan Coben jest niesamowitym pisarzem i jego thrillery zazwyczaj bardzo mnie wciągają. 



Bardzo mnie ucieszyła budowa książki, to znaczy zastosowanie efektu powrotu do śledztwa sprzed lat. Dzięki temu, że Myron postanawia raz jeszcze, od początku przyjrzeć się tej sprawie i to w miejscu gdzie wszystko się zaczęło możemy razem z nim odkrywać nieznane dotąd fakty oraz analizować te, które już pozornie zostały prześledzone bardzo dokładnie. Na podstawie tej sprawy bardzo fajnie pokazane jest, to jak wiele rzeczy można zobaczyć patrząc z perspektywy czasu. Książka "W domu" jest pełna niedomówień i intryg, które dość trudno jest przejrzeć. Mimo, iż na początku może się wydawać, że powieść należy do tych z którymi ciężko jest się zaprzyjaźnić od pierwszego zdania to jednak ja polecam kontynuować lekturę do końca. Myślę, że po pewnym czasie wkręcicie się w tę historię równie mocno jak ja. 



"W domu" to świetnie skonstruowany i napisany thriller, którego przeczytanie na pewno nie zmarnujecie czasu. Ze swojej strony bardzo polecam. 





Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Data Wydania - 17.01.2018 
Liczba stron - 416



Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros! 

poniedziałek, 5 lutego 2018

Latarnia z Kiss River

"LATARNIA Z KISS RIVER" - Diane Chamberlain 



"Lata 40. XX wieku. Czternastoletnia Elizabeth Poor, córka latarników z Kiss River, zakochuje się w żołnierzu ze Straży Wybrzeża. Na świecie panuje wojna, w Kiss River grasuje niemiecki szpieg. Bess wpada na jego trop. A później znika.

Współcześnie. Gina Higgins, nauczycielka ze Stanu Waszyngton, przemierza setki kilometrów, by dotrzeć do Kiss River, a na miejscu z rozpaczą przekonuje się, że latarnię przed laty zniszczył sztorm, a imponującą soczewkę pochłonął ocean. Zawiedzioną Ginę, która podaje się za badaczkę zabytkowych latarni morskich, przyjmują pod swój dach Lacey i Clay, dorosłe już dzieci Anne O’Neil. Gina nagłaśnia akcję wydobycia soczewki z dna oceanu, pod pozorem przywrócenia Kiss River ważnego dziedzictwa. Zataja przed wszystkimi, że w soczewce latarni ukryty jest skarb… Gdy jednak zakocha się w Clayu, przekona się, że jej brak szczerości może zniszczyć kiełkującą miłość. Ich relacja złożona i niełatwa, przypomina romans Bess z Sandym ze Straży Wybrzeża. Ale nie tylko skłonność do zawiłych związków łączy te dwie kobiety. Jest coś jeszcze… "

- opis Wydawcy 




Książka Światło Nie Może Zgasnąć miała być pojedynczą, niezależną pozycją od Diane Chamberlain. Jednak, jak możemy przeczytać w notce 'od autorki',  na prośbę swoich fanów zdecydowała się ona napisać kolejną część i rozwinąć historię poznanych tam bohaterów. Niedawno do księgarń trafiła kontynuacja tej pozycji czyli "Latarnia z Kiss River". Jestem po lekturze, która okazała się niesamowitą przygodą, co zresztą nie jest żadnym zaskoczeniem jeśli mówię o prozie tej autorki. Z niecierpliwością wyczekuję trzeciej książki, która będzie zakończeniem trylogii - Kiss River. 


Na początku pragnę wspomnieć o wydaniu tej książki. Bardzo cieszę się, że wydawnictwo przekazuje czytelnikowi pozycje od tej autorki w takim samym wydaniu. Kiedy ustawimy kilka książek Diane Chamberlin obok siebie na półce to wszystkie one bardzo ładnie do siebie pasują. Czymś co je odróżnia jest to, że każda z nich ma inny kolor grzbietu. Natomiast czcionka i umiejscowienie napisów pozostają bez zmian. Wspominam o tym, ponieważ nadal patrząc na wydanie "Latarni z Kiss River" mimowolnie się uśmiecham, a to za sprawą okładki i grzbietu. Akurat ta konkretna okładka strasznie mi się spodobała, a największym chyba zaskoczeniem dla mnie był jej grzbiet. Jest on w kolorze, którego chyba żadna z książek Diane Chamberlain jeszcze nie miała, a mianowicie w pięknym odcieniu, ciemnego niebieskiego, można powiedzieć, że nawet lekko chabrowego. Jestem oczarowana tym kolorem. 


"Latarnia z Kiss River" opowiada na przemian dwie historie, dwóch kobiet, które łączą więzy krwi. W czasie teraźniejszym obserwujemy Ginę - nauczycielkę, która zjawia się w Kiss River, niby pod pretekstem badania i obserwacji latarni morskiej.  Trafia ona pod dach Clay'a i Lacey - dzieci Aleca i Annie O'Neill (których poznaliśmy w Światło nie może zgasnąć ). Kobieta wszelkimi sposobami stara się namówić mieszkańców Kiss River do zgody na to, aby odszukać i wyłowić z morza soczewkę, która spadła na jego dno po tym, jak wielka wichura zniszczyła część latarni. Gina ma w tym przedsięwzięciu swój ukryty cel, który okazuje się mieć swoje drugie dno. Pomiędzy rozdziałami, w których dzieją się rzeczy współcześnie, czytamy kartki z pamiętnika Elizabeth Poor. To nazwisko nie jest przypadkowe, albowiem dziewczyna ta jest córką latarników z Kiss River, córą Mary Poor, którą tą uroczą starszą panią poznaliśmy w pierwszej części. W miarę przybywania przeczytanych przez nas stron dowiadujemy się coraz więcej o tym co stało się z Elizabeth, jak potoczyły się jej losy i jaki ma ona związek z Giną. 


Diane Chamberlain ma słabość do bardzo rozbudowanych i skomplikowanych relacji międzyludzkich. "Latarnia z Kiss River" jest tego świetnym przykładem. Nawet boję się pomyśleć co znajdziemy w tomie trzecim, ponieważ już te dwa wydane w Polsce są bardzo zaplątane, z mnóstwem bohaterów. Jak już widać z opisu książki, fabuła "Latarni z Kiss River" bardzo mocno nawiązuje do wydarzeń z pierwszej części. Stąd też moja sugestia, aby jednak czytać je po kolei, ponieważ tylko wtedy można poznać całokształt tej historii. 


W tej pozycji Diane Chamberlain zabiera nas w podróż po zakamarkach ludzkich uczuć i emocji, z którymi często trudno sobie poradzić. Autorka kolejny raz porusza kwestię żałoby, żalu, wyrzutów sumienia i braku akceptacji wydarzeń, które miały miejsce, a które bardzo zraniły bohaterów. Zahaczamy też o problem pewnych cech i zachowań, razem z autorką oraz postaciami z książki zastanawiamy się nad tym jaki wpływ na nas mają nasze korzenie. Czy to, że powielamy błędy rodziców i kierujemy nasze życie pewnymi, utartymi schematami ma podłoże dziedziczne? Za sprawą Giny i jej planów, bliżej przyglądamy się też adopcjom zagranicznym i temu jakie ryzyko ponoszą osoby zainteresowany takim wyjściem. Okres nastoletnich działań Elizabeth przypada na lata 40. XX wieku, stąd też dzięki jej zapiskom  przyglądamy się pracy żołnierzy Straży Wybrzeża w czasie II Wojny Światowej. Obserwujemy niebezpieczne manewry na morzu, ataki Niemiec na amerykańskie statki - rabowanie przewożonych towarów, zabijanie marynarzy i wiele innych wydarzeń, które niestety miały miejsce. Dla mnie była to niesamowita nauka, ponieważ dzięki tym fragmentom, choć trochę mogłam zobaczyć jak przedstawiała się II Wojna Światowa za oceanem. Jakie sutki ponosili mieszańcy nadmorskich miasteczek i jakie działania podejmowali, aby ochronić swoje rodziny i przede wszystkim swój kraj.  


Mam nadzieję, że pokrótce przedstawiłam Wam, tematykę w jakiej obracamy się czytając "Latarnię z Kiss River". Ważne, było dla mnie to, aby nie przesadzić i przypadkiem czegoś nie zaspoilerować - myślę, że udało się tego uniknąć. 
Najnowszą książkę Diane Chamberlain bardzo polecam i gorąco zachęcam do zapoznania się nie tylko z trylogią Kiss River, ale również z innymi książkami tej autorki. Jeśli lubicie powieść obyczajowe, bardzo wciągające o rozbudowanej fabule to te pozycje na pewno świetnie się sprawdzą. Czekam z niecierpliwością na 3 tom Kiss River. 




Wydawca - Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Data Wydania - 16.11.2017 
Liczba stron - 488
Cykl - Kiss River [ 2 ] 



Za egz. książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka! 



Zapraszam Was na moje media społecznościowe: