niedziela, 17 lutego 2019

Władca Ciemności - Donato Carrisi

"WŁADCA CIEMNOŚCI" - Donato Carrisi 



"Gdy zapadają ciemności, pojawia się strach...

Gwałtowna burza doprowadza do awarii elektrowni i zmusza władze Rzymu do ogłoszenia dwudziestoczterogodzinnej przerwy w dostawie prądu. A już przed pięciuset laty papież Leon X w tajemniczej bulli ostrzegał, aby chronić Rzym przed pogrążeniem się w ciemnościach...

Nad miasto, w którym zapanowały panika i chaos, nadciąga w milczeniu mroczny cień pozostawiający za sobą szlak pełen trupów i... znaków. Może je odczytać tylko Marcus, łowca cieni przeszkolony w rozpoznawaniu anomalii występujących na miejscach zbrodni. Penitencjariusz utracił jednak swoją najcenniejszą broń – pamięć, co daje mordercy ogromną przewagę." 

- opis Wydawcy


 "Władca Ciemności" to trzecia jak się okazuje książka z cyklu Marcus. Przyznaję, że przy wyborze lektury umknął mi ten fakt i tym sposobem przeczytałam część trzecią bez znajomości dwóch poprzednich. Jednakże jak się okazuje wszystko jest możliwe i podczas czytania "Władcy ciemności" nie odczuwałam braku wiedzy, którą na pewno posiadają osoby czytające tom pierwszy i drugi. Najnowszą wydaną w Polsce książkę Donato Carrisi czytało mi się bardzo dobrze i wszystkie najważniejsze fakty dotyczące historii poznałam z tej właśnie pozycji. Oczywiście gorąco zachęcam do zaznajomienia się z cyklem autora od początku - ja również mam to w planach. 


"Władca Ciemności" od początku zaczarował mnie swoją okładką. Jest ona utrzymana w ciemnoniebieskich barwach, a mocno zachmurzone niebo w górnej części fotografii przywołuje na myśl niebezpieczeństwo i grozę. W ciemności wszystko wydaje się być bardziej straszne, a noc potrafi przyprawić człowieka o gęsią skórkę. Okładka niewątpliwie nawiązuje do tematyki książki i miejsca gdzie dzieją się owe zagadkowe rzeczy - Rzym - to miasto jest centrum wydarzeń. 

We "Władcy Ciemności" poznajemy Marcusa (to znaczy ja poznałam go w tej książce, ale z tego co mi wiadomo występuje on też w dwóch poprzednich tomach) - członka Trybunału Dusz - tajemniczej instytucji Watykanu. Mężczyzna budzi się w ciemnej izbie i nic nie pamięta - jak i kiedy się tam znalazł. Tymczasem nad Watykanem zapanowują siły ciemności wspierane przez ogarniającą ciemność i ulewny deszcz. Miasto to jeszcze nigdy nie był w tak tragicznej i niebezpiecznej sytuacji, przed którą ostrzegał przed laty papież Leon X. Jakby tego było mało Marcus dostaje zadanie wyjaśnienia okoliczności śmierci pewnego biskupa.. 

Czytając opis książki Donata Carrisi nie musiałam się długo zastanawiać nad decyzją - czytać czy nie. Odpowiedź była oczywista. Choć powieści z elementami religii i grozy w jakiś sposób zawsze mnie intrygowały to przyznaję, że "Władca ciemności" jest (chyba) pierwszą przeczytaną przeze mnie. Niemniej jednak spodobał mi ten gatunek w wykonaniu Carrisi. Kościół, Watykan, wszechogarniająca ciemność, tajemnicza sekta i śmierć wysoko postawionego biskupa - czy słowa papieża Leona X zaczynają się sprawdzać? "Władca Cieni" bardzo mi się podobał, otrzymałam od autora dokładnie to czego się spodziewałam. Lubię książki z tajemnicami i grozą, a taką tutaj otrzymałam. Poza tym styl pisania i dobór słownictwa Donato Carrisi bardzo przypadł mi do gustu. Chętnie sięgnę po pierwszy i drugi tom z serii o Marcusie. 

"Władca Ciemności" - świetny thriller z wątkiem religijnym i przepięknym, choć groźnym Wiecznym Miastem. Godny polecenia tytuł. 



Wydawca - Wydawnictwo Albatros 
Cykl - Marcus [3]
Data wydania - 30.01.2019 
Liczba stron - 336 


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros! 

niedziela, 10 lutego 2019

Marzycielki - Jessie Burton

"MARZYCIELKI" - Jessie Burton 
Ilustracje - Angela Barrett



Siostrzana miłość, siła wyobraźni, dziewczęca odwaga i walka o niezależność... Jessie Burton, autorka światowych bestsellerów: Miniaturzystka oraz Muza, powraca z zachwycającą i przepięknie ilustrowaną baśnią dla tych, w których drzemie dziecko.


Dla dwunastu córek króla Alberta śmierć królowej Laurelii oznacza nie tylko utratę matki. Decyzją ojca dziewczęta zostają objęte ścisłą ochroną. Odbiera się im ukochane lekcje, przedmioty, i – co najważniejsze – osobistą wolność.


Jednakże siostry, zwłaszcza najstarsza z nich, księżniczka Frida, nie zgadzają się na taki los. Jest coś, co nadal posiadają i czego ojciec nie może im odebrać: siła wyobraźni. Mogąc polegać wyłącznie na własnej pomysłowości, królewny podejmują walkę o życie na swoich warunkach.


Marzycielki są bajką przekorną – zapomnijcie o księciu, który przybędzie na ratunek i zdobędzie królestwo! – za to pełną odważnych, zaradnych i imponująco sprytnych młodych kobiet. Spodoba się najmłodszym i tym nieco starszym, którzy z na pozór dziecięcej opowieści potrafią wyczytać niejedną dorosłą prawdę.
- opis Wydawcy

Pamiętacie zachwycające powieści "Miniaturzystka"  oraz "Muza" , którymi swego czasu bardzo się zachwycałam? Nadal są to jedne z moich ulubionych książek. Jedna z nich jeszcze bardziej zapamiętana przeze mnie za sprawą serialu Miniaturzystka, który ostatnio obejrzałam (Swoją drogą - bardzo polecam;-) ) Stąd też moja radość nie miała granic na wiadomość o zbliżającej się premierze kolejnej pozycji od Jessie Burton. Jednak tym razem jest to nie powieść, a opowiastka skierowana bardziej w stronę młodego czytelnika. Czy "Marzycielki" to nadal ta sama Jessie Burton, którą pokochałam za sprawą poprzednich książek? 

Jak łatwo zauważyć po opisie książki i jej formacie, liczbie stron - "Marzycielki" to dużo mniejsza objętościowo pozycja od poprzednich tej autorki. Książka skierowana do różnych czytelników, wbrew pozorom nie jest to typowa rzecz dla dzieci. Mało tego, według mnie mali czytelnicy mogą czuć się znudzeni tą historią i przytłoczeni nadmiarem bohaterów. Wszystko to za sprawą jakby pierwszych rozdziałów, które są dość nużące i przez to trudno jest zainteresować się tą opowieścią. Podczas czytania jej miałam taką dość długą przerwę, ponieważ straciłam chęć skończenia tej książki. Na szczęście stwierdziłam, że być może właśnie taka ona ma być, a poza tym nadal jest to Jessie Burton, więc dam jej szansę. Zaczęłam na nowo zagłębiać się w historię córek Króla Alberta i mogę powiedzieć, że przy drugim podejściu ta historia wydała mi się dużo ciekawsza i dzięki temu mogłam dobrnąć do jej końca. Chciałam Wam o tym wspomnieć nie dlatego żebyście nie sięgali po tą pozycję, ale wręcz przeciwnie, aby pokazać, że czasami książka wymaga 'drugiego podejścia'. 

W każdym razie "Marzycielki" to książka mądra, poruszająca wiele kwestii ważnych w życiu człowieka. Choć bohaterami są małe dziewczynki to sięgać po nią mogą czytelnicy w każdym wieku. Dużą wagę autorka przypisuje w tej pozycji wartościom takim jak siła, odwaga, wyobraźnia czy dążenie do celu. Córki Króla Alberta są bardzo zdeterminowane, aby wbrew woli ojca postawić na swoim i mimo jego zakazu rozwijać swoje zainteresowania oraz bawić się jak na dzieci przystało. W tej sytuacji dość źle wygląda sylwetka Króla, który ogólnie rzecz biorąc nie pokazał się ani jako dobry ojciec, ani władca. Być może był to właśnie taki zamysł autorki, aby zestawić ze sobą starszego Alberta, który nie potrafił podnieść się po śmierci żony z młodym, tajemniczym następcą tronu, którego poznajemy pod koniec książki... Mnie najbardziej boli w tej historii właśnie postawa Króla, który powinien być wsparciem dla swoich córek, a niestety jest wręcz przeciwnie - Albert jest trochę groteskowym bohaterem, ale  zdecydowanie w negatywnym znaczeniu. Jeśli chodzi o córki Króla to są to bardzo rezolutne dziewczęta, które jak się okazało postawiły na nogi całe Królestwo. Ciekawe bohaterki, różnorodne, choć dla mnie krótko mówiąc było ich za dużo. Nie byłam w stanie zapamiętać ich imion i cech szczególnych - choć każda takową miała. Podczas czytania zlewały mi się w jedną całość i nie potrafię nazywać ich inaczej niż tylko córki Króla Alberta. 

"Marzycielki" to mimo wszystko książka, którą napisała Jessie Burton, a więc jedna z moich ulubionych autorek. Bardzo chciałabym odpowiedzieć za pytanie czy ta opowieść to nadal ta sama Jessie Burton, którą kiedyś tak przyjemnie mi się czytało. Trudno jednoznacznie powiedzieć. Owszem "Marzycielki" są napisane pięknym językiem, bardzo plastycznym i poetyckim. Kiedy zestawimy to ze stylem jaki autorka przyjęła na potrzeby tej pozycji, to rzeczywiście na początku wychodzi troszeczkę nudnawy wstęp. Jednak im dalej w las tym lepiej i to dosłownie.. Kiedy już zaczyna się akcja, jakieś przełomowe zdarzenia - cała książka nabiera życia, a wraz z tym czytelnik nabiera sił na czytanie tej historii. Więc tak - ja wyczułam w "Marzycielkach" dawną Jessie Burton i bardzo cieszę się tym, że mogłam powrócić do jej prozy. Choć liczę na to, że opowieść o dwunastu córkach Króla Alberta to tylko taki przejściowy stan i już wkrótce przeczytamy dużą powieść Jessie Burton na miarę "Miniaturzystki" czy też "Muzy". 

Nie możemy zapominać, że książka Jessie Burton opatrzona jest ciekawą szatą graficzną, na którą składają się okładka i rysunki wewnątrz. Autorką ich jest Angela Barrett. Przyznaję, że sama okładka jest przepiękna i przywodzi na myśli spokój, senne marzenia oraz cudowną opowieść w stylu 'za górami, za lasami'.. Obrazki, które możemy znaleźć na kartach "Marzycielek" są równie ciekawe i wykonane w tym samym stylu co okładka. Niestety o tyle o ile to co widzimy na pierwszy rzut oka zachwyca mnie, to dalsze rysunki już niekoniecznie. To znaczy są ładne i myślę, że mogą się podobać, ale nie jest to typ mojej ulubionej kreski, krótko mówiąc nie jest to mój styl. 

Kończąc więc, "Marzycielki"  są dobrą historią, fajnie napisaną, niestety jednak nie jestem pewna czy wszyscy fani będą zachwyceni taką wersją Jessie Burton. Jeśli chodzi o moją osobę cóż, nie mogę powiedzieć, że zawiodłam się, ale mimo wszystko oczekiwałam czegoś innego. 


Wydawca - Wydawnictwo Literackie 
Data wydania - 27.02.2019
Liczba stron - 151 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackie. 

niedziela, 3 lutego 2019

Nie odkładaj życia na później - Joanna Godecka

"NIE ODKŁADAJ ŻYCIA NA PÓŹNIEJ" - Joanna Godecka 


"Twoje życie uczuciowe przypomina zagracony pokój? Stres nie pozwala ci funkcjonować, a świat jawi się jako bezwzględna dżungla? Dobija cię rutyna? Jeśli odpowiedź na każde z takich pytań jest twierdząca, to znak, że pora na emocjonalny detoks. Jak go zrobić? Z pomocą przybywa terapeutka Joanna Godecka. "Nie odkładaj życia na później" to skuteczny program naprawczy, który pomaga wrócić na właściwe tory."
- opis Wydawcy 


Obecnie na rynku wydawniczym możemy znaleźć wiele książek motywacyjnych czy tak zwanych coachingowych, wśród nich już od kilku dni gość "Nie odkładaj życia na później". Myślę, że sam tytuł jest największym mottem całej pozycji. Joanna Godecka w niespełna dwustu stronach starła się zawrzeć wszelkie informacje, które mogą pomóc nam w codziennym życiu. Są to proste rzeczy, o których zwykle zapominamy, ale nie tylko. 

W książce Joanny Godeckiej znajdziemy różne rozdziały, takie jak na przykład: "O samotności w tłumie", " O rutynie i braku elastyczności" czy "O kompleksach". Bardzo podoba mi się takie rozplanowanie całego materiału, ponieważ dzięki temu nie ma w tej pozycji chaosu. Myślę, że doskonale wiecie o czym mówię - trochę tu o miłości, trochę tam o motywacji do sprzątania - tak w większości wyglądają poradniki. Dlatego też książka "Nie odkładaj życia na później" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Joanna Godecka w swojej książce porusza m.in. tematykę rozmowy z drugim człowiek - na pewno każdy z Was miał ten problem, że nie wiedział jak zacząć do kogoś mówić, co powiedzieć, żeby brzmiało to naturalnie i swobodnie, ale jednocześnie, aby zainteresować drugą stronę. Kolejne tematy to zamartwianie się czy chociażby część poświęcona odpoczynkowi i wiele innych. 

Rozdziały w książce "Nie odkładaj życia na później" są w podobny sposób budowane przez autorkę. Na początku ciekawy, dający do myślenia cytat, następnie opis zagadnienia jaki będzie poruszany w danym rozdziale, podrozdział zatytułowany "Dlaczego tak postępujemy?", kolejno autorka skupia się na tym, jak kierować swoim zachowaniem, aby lepiej żyć i na końcu rozdziału możemy spotkać się z różnymi ćwiczeniami dla ciała i mózgu. Joanna Godecka nie przedstawia nam tylko suchych faktów i wyników badań, ale często również sięga do swoich doświadczeń zawodowych i prywatnych - opisując realne wydarzenia. Niewątpliwie dzięki temu czyta się tę książkę o wiele lepiej. 

Nie powiem Wam, że po przeczytaniu pozycji "Nie odkładaj życia na później" będziecie innymi, pełnymi szczęścia ludźmi, którzy doskonale radzą sobie z przeciwnościami. Tego nikt Wam nie zagwarantuje, ponieważ nie ma książki, która uczyłaby jak żyć. Każdy wraz z wiekiem sam dochodzi do wniosku jak mu jest najlepiej i jakie metody się mu sprawdzają. Jednak myślę, że książka Joanny Godeckiej napisana jest na tyle przystępnym językiem, że warto choćby na chwilę do niej zajrzeć. Nie jest to pozycja, którą należy czytać od deski do deski za jednym razem, ale po kilka stron dziennie - czemu nie ;-) Moim zdaniem właśnie o to chodzi, aby jak najwięcej wynieść z tej lektury i starać się choćby spróbować kilku ćwiczeń które proponuje autorka - jeśli się nie sprawdzą to trudno, ale próbować warto. 





Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data wydania - 30.01.2019
Liczba stron - 221


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza! 

środa, 30 stycznia 2019

Zamiana - Rebecca Fleet

"ZAMIANA" - Rebecca Fleet 



To miał być dla nich wyjątkowy tydzień: z dala od codziennej rutyny, dziecka i zmartwień. Nowy początek dla pogrążonego w kryzysie związku. Caroline i Francis zamienili swoje mieszkanie w mieście na elegancki dom na drogim przedmieściu Londynu.


Jednak Caroline szybko zaczyna odczuwać niepokój: kwiaty w łazience, muzyka w salonie – dla kogoś, kto jej nie zna, mogłyby wydawać się przypadkowe, jednak ona wie, że zostały wybrane specjalnie dla niej.

Kiedy znaczących nawiązań do jej dawnego życia pojawia się coraz więcej, Caroline obawia się, że osoba, o której przez ostatnie lata starała się zapomnieć, desperacko pragnie powrócić do jej życia. A jej powrót oznacza, że Caroline i jej rodzina będzie musiała ponieść wysoką cenę za błąd popełniony w przeszłości.

- opis Wydawcy 


"Zamiana" to debiut młodej Angielki, która na co dzień mieszka i pracuje w Londynie.  Zainteresowałam się tym tytułem, ponieważ ma bardzo ciekawy opis i fajną, estetyczną okładkę. To co możemy zobaczyć na stronie tytułowej "Zamiany" to dwie pary drzwi wejściowych, jedne z nich - te białe wyglądają mi na starsze od tych po prawej stronie. Drzwi to dość tajemniczy motyw w sztuce, tym bardziej jeśli są one zamknięte. Pierwszą moją myślą było pytanie - które drzwi wybrać? którą z klamek nacisnąć? i co zastanę po drugiej stronie? Fabuła książki oczywiście kręci się wokół zupełnie innych rozterek głównej bohaterki.. 

Nowe mieszanie = nowe życie, bez przeszłości. Lecz są takie tajemnice i wydarzenia, które zawsze wypłyną na wierzch i dopadną człowieka choćby na końcu świata. W "Zamianie" mamy do czynienia z dość często wykorzystywanym motywem jakim jest ucieczka od wydarzeń z przeszłości. Główna bohaterka ma tajemnicę, o której nie chce nikomu powiedzieć, próbuje ułożyć sobie życie na nowo i już gdy wydaje jej się, że wszystko jest na dobrej drodze pojawia się coś.. Tajemnicze coś z przeszłości - człowiek, przedmiot, jakieś uczucie. To coś niszczy cały uporządkowany świat człowieka a on sam zaczyna się nie na żarty obawiać swoje życie. Podobny schemat wykorzystała Rebecca Fleet w swojej debiutanckiej książce. 

Caroline to bohaterka, której ani nie nie polubiłam, ani też specjalnie za nią nie przepadałam. Jest dla mnie neutralna. Choć samą książkę dobrze mi się czytało to jednak moim zdaniem nie jest to literatura jakiś szczególnych lotów. "Zamianę" można poczytać sobie wieczorami, dla rozluźnienia pod cały dniu, lub wtedy gdy akurat mamy do zrobienia coś czego robić nie chcemy.. Nie twierdzę, że książka ta jest zła czy słaba - ona po prostu przez większość czasu mnie lekko nudziła. Nudziła, ale nie na tym, by przerwać jej czytanie. Byłam zwyczajnie ciekawa jak autorka rozwiąże zakończenie tej pozycji. I muszę przyznać, że byłam lekko zaskoczona - a to dobrze! Zakończenie wprawiło mnie w małe osłupienie i cóż - stwierdziłam, że była to pozycja, której przeczytania nie żałuję. Być może nie każdemu ona przypadnie do gustu. Co bardziej wytrawni czytelnicy gatunku mogą być znudzeni bardziej ode mnie.

Narracja w "Zamianie" prowadzona jest w pierwszej osobie przez Caroline, jej męża i od czasu do czasu anonimową postać. Te ostatnie dodają lekturze nutę tajemniczości i pod pewnym względem zagrożenia. W końcu nie znamy danych tej osoby, nie wiemy o niej nic..

 Nie wątpliwie najbardziej ciekawym zabiegiem w tej książce są różne perspektywy czasowe. Główna bohaterka i jej mąż często w swojej narracji cofają się do lat ubiegłych. Myślę, że ta retrospekcja bardzo ułatwia zrozumienie pewnych aspektów z fabuły całej książki. 


"Zamiana" to ciekawy debiut z zaskakującym zaskoczeniem. Jednak nie jestem pewna czy dla każdego.. 


* Wydawca - Wydawnictwo Marginesy 
* Data wydania - 16.01.2019 
* Liczba stron - 320 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy. 

Dziewczyna z gór - Małgorzata Warda

"DZIEWCZYNA Z GÓR" - Małgorzata Warda 


Nadia była tylko jedenastoletnim dzieckiem, kiedy młody mężczyzna porwał ją z przyczepy kempingowej, stojącej na tyłach domu rodziców, i wywiózł na pustkowie w górach, do chaty położonej w rozległych lasach, gdzie nie docierały dźwięki cywilizacji, żadna droga nie prowadziła do innych zabudowań, a nocami pojawiały się wilki. Sama ze swoim porywaczem dziewczynka musiała nauczyć się nie tylko życia w lesie, ale też zrozumieć, kim jest ten mężczyzna i dlaczego to właśnie ją skazał na taki los. Odkrycie tajemnicy zmieniło wszystko. 
Po latach porwanie Nadii pozostaje nierozwiązaną sprawą w policyjnych kartotekach. Tymczasem młoda kobieta w górach prosi przypadkowego kierowcę o pomoc. Sprawa Nadii może zyskać nowe oblicze. Dlaczego dopiero po tylu latach? "
- opis Wydawcy 


Moje zainteresowanie tą książką wynikało głównie z faktu, że była ona wydana pod patronatem klubu Kobiety To Czytają. Jak dobrze wiecie wiele z tytułów Diane Chamberlain można znaleźć w owym klubie. Chamberlain jest jedną z moich ukochanych pisarek i jeszcze nigdy się nie zawiodłam na jej twórczości. Coraz częściej staram się sięgać po inne tytuły z gatunku literatury obyczajowej i kobiecej. Tym razem wybór padł na "Dziewczynę z gór" spod pióra Małgorzaty Wardy. 

W opis fabuły nie będę się wgłębiać, ponieważ wydawca już to zrobił i moim skromnym zdaniem nic więcej nie potrzeba dodawać. Ja natomiast postaram się przedstawić Wam moje odczucia i przemyślenia po przeczytaniu tego tytułu. Mam też nadzieję, że moje słowa zachęcą Was do przeczytania "Dziewczyny z gór". 

Jeśli już mieliście okazję zaznajomić się z opisem książki Małgorzaty Wardy, to świetnie.  Być może zastanawiać się co może kryć się niezwykłego pod tą tajemniczą okładką i prostym na pozór opisem. Na to pytanie odpowiem Wam jak najniedokładniej będę potrafiła, ponieważ musicie sami sięgnąć po ten tytuł. Jestem pewna, że nie jedna osoba będzie zaskoczona w trakcie lektury. 

Codziennie w Polsce ginie niezliczona liczba dzieci - większość znajduje się już po paru godzinach. Zmarznięte i przerażone cieszą, że wracają z rodzicami do domów, a ci obiecują sobie w duchu, że od tej pory będą mieć oczy dookoła głowy.  Każdego dnia wiele dzieci trafia też do domów zastępczych..

"Dziewczyna z gór" to tylko na pozór historia o porwaniu małej dziewczynki i przeogromnej stracie jaka spotkała jej rodziców. Pod warstwą powierzchowności i zwykłej sprawy jaka wpłynęła do komisariatu policji Małgorzata Warda rysuje portret niechcianego, skrzywdzonego dziecka, dorosłego, który nie potrafi poradzić ze swoją przeszłością i nadziei, że może nie jest jeszcze za późno, aby odzyskać coś utraconego. Porwanie małej Nadii było dla jej najbliższych ogromnym szokiem i nieszczęściem. Tym bardziej sytuacja była tragiczna, ponieważ mijały kolejne dni, miesiące a małej wciąż nie udawało się odnaleźć. W oczach państwa Okołotowiczów sprawa zaginięcia była po części jasna, wiadomo było kto to zrobił, ale gdzie przetrzymywał dziewczynę? Czy Nadia jeszcze żyje? Tego co tak naprawdę działo się z dziewczynką i jej porywaczem przez następne kilka lat, nikt nigdy miał się nie dowiedzieć.  

Małgorzata Warda porusza w swojej książce wiele problemów natury psychologicznej , moralnej, a także chyba przede wszystkim pewnego niebezpiecznego syndromu.. Nie mogę Wam zdradzi o jaki chodzi, ponieważ byłby to spoiler, a tego nikt nie chce. Autorka w bardzo ciekawy sposób opisuje moment porwania małej Nadii, jej podróż z porywaczem oraz dalsze losy tych dwojga, które splotły się razem dobrych kilka lat przed zdarzeniem z pamiętnej nocy. Niesamowicie prosty, a zarazem płynny i przyjemny styl pisania autorki sprawia, że w "Dziewczynie z gór" zaczytywałam się przez dobrych kilka dni. Lekturę tej książki dobrze zapamiętam na długi czas - w szczególności skończenie, którego bądź co bądź domyśliłam się, ale nie zmienia to mojej opinii o tej książce. 

Mam nadzieję, że jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać "Dziewczyny z gór" to czym prędzej to zmienicie. Moim zdaniem warto dać tej książce szanse i odkryć bolesną tajemnicę państwa Okołotowiczów i porywacza Nadii. 



* Wydawca - Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
* Data wydania - 2.10.2018 
* Liczba stron - 440 



Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. 

sobota, 22 grudnia 2018

Ichigo ichie - Japońska sztuka przeżywania niezapomnianych chwil

"ICHIGO ICHIE - JAPOŃSKA SZTUKA PRZEŻYWANIA NIEZAPOMNIANYCH CHWIL" - Hector Garcia & Francesc Miralles


„Ichigo Ichie – japońska sztuka przeżywania niezapomnianych chwil” to niezwykła książka, z której dowiemy się między innymi, jak:

– uwolnić się od przeszłości i przyszłości, by każdą przeżywaną chwilę móc uczynić wyjątkową,
– wykorzystać w życiu praktykę zen i – niczym Steve Jobs – uczynić z niej swój klucz do sukcesu,
– uczynić synchroniczność narzędziem świadomej magii,
– doprowadzać w kręgach zawodowych i życiu prywatnym do niezwykłych spotkań,
– poprawić nasze relacje dzięki nowemu ujęciu mindfulness,
– otwierać tamę przed twórczą energią zawsze, gdy będzie nam potrzebna.

- opis Wydawcy


Kilka dobry chwil zajęło mi zdecydowanie się na przeczytanie tej książki. Do tej pory raczej nie czułam potrzeby ani ochoty by sięgać po tego typu tytuły, ale Ichigo Ichie zwróciło moją uwagę ciekawym opisem i nieszablonową okładką. Ichigo Ichie to mała, niepozorna książeczka z pięknie wydanym wnętrzem, nie tylko tym merytorycznym. Przede wszystkim okładka - przepięknie zestawione ze sobą dwa kolory - różowy i biały a w środku książki cudowna niebiesko - morska wklejka, która wprowadza czytelnika w nastrój zadumy i refleksji. Kartki Ichigo Ichie są  białe, dobrze wykonane, zapewniające komfort czytania. Myślę, że książka Hectora Garcia i Francesc Miralles przewiązana wstążką świetnie nadałaby się na prezent. 

"Ichigo ichie. Japońska sztuka przeżywania niezapomnianych chwil" jest podzielona na 3 podstawowe części plus na końcu książki znajduje się 10 zasad Ichigo iche. Te ostatnie można traktować jako swoiste podsumowanie całej treści, albowiem owe zasady stworzone zostały na podstawie treści poprzednich rozdziałów. 

Ichigo Ichie to książka, która ma przede wszystkim nauczyć nas lub przypomnieć to jak powinno się cieszyć z każdego dnia i każdej chwili. W naszym życiu bywają momenty zwątpienia, smutku, braku motywacji, ale dzięki takim pozycjom jak ichigo Ichie można na nowo odkryć to co dobre. Autorzy skupiają swoją uwagę na wielu aspektach dnia codziennego. W książce możemy przeczytać o tym, aby każdą złą chwilę przemieniać w coś dobrego - w końcu wszystko ma dwie strony, o tym, jak ważna jest samorealizacja i dążenie do celu tak, aby być szczęśliwym i zadowolonym z siebie. W Ichigo Ichie znajdziemy wytłumaczenia kilku bardziej lub mniej znanych powiedzeń i złotych myśli, takich jak - carpe diem czy memento morii.  Poza tym cała pozycja opatrzona jest różnego rodzaju opowieściami, przypowieściami, które mają pomóc nam zawrócić uwagę na to co można zmienić w naszym otoczeniu, abyśmy byli bardziej szczęśliwi.  

"Ichigo Ichie. Japońska sztuka przeżywania niezapomnianych chwil" to ciekawa propozycja dla osób, które przede wszystkim interesują się lub potrzebują tego typu zagadnień - o tym jak lepiej żyć i być szczęśliwym. A poza tym każdy z nas znajdzie tu coś dla siebie i spędzi miłą chwilę w spokoju i błogim lenistwie, aby za chwilę podjąć nowe wyzwanie. 


Wydawca - Wydawnictwo Muza 
Data Wydania -28.11.2018 
Liczba stron -190 



Za egz. recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza.  




wtorek, 17 lipca 2018

Powiedz, że jesteś moja

"POWIEDZ, ŻE JESTEŚ MOJA"- Elisabeth Noreback 


"Gdyby twoja roczna córka zaginęła, czy rozpoznałabyś ją dwadzieścia lat później? Powiedz, że jesteś moja dotyka dwóch najbardziej przerażających koszmarów: utraty dziecka i utraty zmysłów.

Córka Stelli wiele lat temu zaginęła na plaży podczas wakacyjnej wycieczki. Po intensywnych poszukiwaniach policyjne śledztwo zostało umorzone. Według oficjalnej wersji dziewczynka została porwana przez prąd morski. Uznano ją za zmarłą.

Stella zamknęła ten rozdział. Dziś jest psychoterapeutką, ma męża Henrika i syna Mila.

Kiedy w jej klinice zjawia się młoda kobieta, Stella doznaje ostrego ataku paniki. Jest przekonana, że kobieta to jej córka Alice."

- opis Wydawcy 


"Powiedz, że jesteś moja" to dość opasły grubasek na mojej półce. Książka ta licząca około 500 stron niektórych może zniechęcić lub odstraszyć. Własnie po to są opinie i blogi, aby przed zakupem nieco bliżej przyjrzeć się danej pozycji. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk miałam okazję przeczytać tą książkę i szczerze Wam powiem- nie żałuję ani trochę. "Powiedz, że jesteś moja" okazała się bardzo wciągającym thrillerem psychologicznym, którego zakończenie wprawiło mnie w osłupienie. 


W pozycji Elisabeth Noreback mamy do czynienia z trzema narracjami. Trzy bohaterki, trzy kobiety z krwi i kości, których życie nie oszczędzało, a one same każdego dnia musiały pokonywać nowe trudności. Pierwsza z narracji prowadzona jest przez Stellę - kobietę dojrzałą, żonę i matkę, która mimo pozornego szczęścia nada przeżywa zaginięcie swojej córki sprzed lat. Młoda kobieta, która przychodzi do jej gabinetu to Isabelle, ale Stella rozpoznaje w niej swoją córkę. Oczywiście największą zagadką dla czytelnika jest poznanie prawdy czy Isabelle to rzeczywiście zaginiona Alice i co wydarzyło się tamtego lata? Trzecia z kobiet to zaborcza matka Isabelle, która delikatnie mówiąc nie jest przekonana o słuszności odbywania terapii i rozmowy z obcym człowiekiem o swoich problemach. Mimo to Isabelle dociera do gabinetu Stelli. Każda z nich ma swoje racje, problemy, pytania, na które wciąż szuka odpowiedzi. Być może ich  spotkanie okaże się kojącym okładem na serce a może tylko rozdrapie stare rany. 


"Powiedz, że jesteś moja" to idealny wybór na długi okres urlopowy, na czas kiedy ma się chwilę, aby zagłębić się w historię, którą mogłoby napisać życie. Według mnie ta książka jest bardzo dobrze skonstruowanym thrillerem i powieścią psychologiczną w jednym. Autorka skupia się nie tylko na fabule, ale również na uczuciach, myślach i psychice bohaterów. Dzięki temu mamy szansę aby bardzo dokładnie poznać każdą z naszych głównych postaci.  "Powiedz, że jesteś moja" jest pozycją, w którą bardzo łatwo przyszło mi się zaangażować. Praktycznie od początku polubiłam Stellę i czułam nieodpartą potrzebę, aby razem z nią rozwiązać zagadkę zaginięcia Alice.


Dzięki wartkiej i dynamicznej akcji, zmiennej narracji oraz licznym retrospekcjom książkę tą czytało mi się bardzo dobrze i szybko. Mam wielką nadzieję, że Wy także dacie jej szansę, bo uwierzcie mi - warto. Ja spędziłam kilka przejmujących dni ze Stellą, Isabelle i innymi, próbując rozwikłać zagadkę, aby na koniec i tak dać się zaskoczyć autorce. 



Wydawca - Wydawnictwo ZYSK i S-ka 
Data wydania - 11.06.2018 
Liczba stron - 508 


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu ZYSK i S-ka!